Portal optymalizowany dla przeglądarek: IE 7, Opera 9 i nowszych

n_ciekawestrony.jpg

Chwała polskiego oręża
 

- S U P E R  G A L E R I A -


Jonasz Porywczy

Michał Magon

- Dziecko ulicy



 -  M A G I S T E R I U M  -


Leon XIII

Christi Nomen et Regnum

- O Kościele na

Dalekim Wschodzie


Naszą witrynę przegląda teraz 541 gości 
Ilość odsłon od 7 XI 2008 r. .
mod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_counter


 

 

 

Ulti Clocks content

Chesterton

Wysmakowana lektura na długi zimowy wieczór! Sandomierskie wydawnictwo diecezjalne wydało kolejną perełkę pióra Gilberta Keitha Chestertona. To „Kościół katolicki i konwersja” – brawny opis intelektualnej drogi autora do swego nawrócenia. Więcej...

KOMPENDIUM

Kapłaństwo - powołanie czy uprawnienie? Spośród różnych argumentów przytaczanych na poparcie idei kapłaństwa urzędowego kobiet w Kościele katolickim najistotniejsze merytorycznie wydają się dwa. Więcej...

WIADOMOŚCI

Kolejna kompromitacja aborcjonistek: Aborcyjne lobby nie śpi. W najlepszym czasie antenowym telewizja publiczna emituje peany na cześć zabijania dzieci. Do programu „Tomasz Lis na żywo” prowadzący zaprosił Marię Czubaszek. Więcej...

CIEKAWOSTKI

Sodomici nie zasługują na przywilej małżeństwa: Kandydat do nominacji Partii Republikańskiej w wyborach prezydenckich, Rick Santorum przypomniał, że możliwość zawarcia małżeństwa jest przywilejem, który należy się wyłącznie związkom kobiety i mężczyzny. Więcej...

PUBLICYSTYKA

Dlaczego kobieta powinna rodzić dzieci? Ponieważ do tego została stworzona. Żeby być matką. Została powołana do rodzenia dzieci, opiekowania się nimi i kochania ich miłością bezwarunkową. I każda kobieta za tym tęskni... Więcej...

PUBLICYSTYKA

Wokół problemu śmierci mózgowej istnieje coraz więcej kontrowersji. Część środowiska naukowego i lekarskiego nie uznaje definicji śmierci mózgowej i domaga się zaprzestania pobierania organów nieparzystych od dawców po wypadkach. Więcej...

LITERATURA

Konwersja Chestertona: Katolik z urodzenia nieśmiało podejmuje niezwykły temat konwersji. Łatwiej jest podjąć go komuś, kto wciąż nie zna katolicyzmu niż temu, kto ma to szczęście, że zna go od dzieciństwa. Więcej...

DZIECIARNIA

Michał Magon – Dziecko ulicy. Umiłowanie czystości: Poza praktycznymi środkami, o których powiedzieliśmy, Michał otrzymał także rady, do których przywiązywał wielką uwagę, a które chętnie nazywał ojcami, strażnikami, albo żandarmami jego cnoty czystości. Więcej...

Tamtego lata

Tego nie dowiecie się z ekranu! Wydawnictwo Diecezjalne i Drukarnia w Sandomierzu zaprasza do lektury wyśmienitej powieści Sławomira N. Goworzyckiego „Tamtego lata. Zatajona historia Polaków”, która właśnie ukazała się na rynku wydawniczym. Więcej...

Aborcja

Jeszcze jedna godna uwagi książka wydana przez WDS Sandomierz. To „Każdy z nas był ludzkim embrionem” Doroty Sobolewskiej-Bieleckiej – najważniejsze informacje o aborcji przeplecione licznymi świadectwami kobiet i zdjęciami dzieci w okresie płodowym. Więcej...

Św. Maksymilian

Nakładem sandomierskiego wydawnictwa diecezjalnego ukazał się kolejny tom bestsellerowej serii „Niepokalana”. To przebogata książka pod redakcją br. Francisa Mary Kalvelage’a FI zatytułowana „Maksymilian Kolbe – Święty od Niepokalanej”. Więcej...

Przyjaźń Jezusa

Polecamy wybitne dzieło ks. Roberta Hugh Bensona o mnogości przejawów przyjaźni Chrystusa w naszym życiu przedstawione w formie zbioru błyskotliwych oraz przystępnych kazań a zatytułowane „Rekolekcje z Chrystusem”. Więcej...

http://www.rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/508066baner_chesterton.jpg http://www.rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/675643baner4.jpg http://www.rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/156334baner2.jpg http://www.rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/944988baner7.jpg http://www.rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/984376baner8.jpg http://www.rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/362249rzeka.jpg http://www.rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/857434kominek.jpg http://www.rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/483044baner9.jpg http://www.rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/549716baner_tamtego_lata.jpg http://www.rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/684620embrion.jpg http://www.rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/468501Kolbe.jpg http://www.rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/549104baner_Rekolekcje_z_Chrystusem.jpg
http://www.rodzinakatolicka.pl/index.php/ciekawostki/36-ciekawostki/25749-nawrocenie-chestertona http://www.rodzinakatolicka.pl/index.php/kompendium/37-kompendium/25959-kapastwo-powoanie-czy-uprawnienie http://www.rodzinakatolicka.pl/index.php/wiadomoci/6-wiadomosci/25968-kolejna-kompromitacja-aborcjonistek http://www.rodzinakatolicka.pl/index.php/ciekawostki/36-ciekawostki/25972-homoseksualici-nie-zasuguj-na-przywilej-maestwa http://www.rodzinakatolicka.pl/index.php/publicystyka/5-komentarze/25981-dlaczego-kobieta-powinna-rodzi-dzieci http://www.rodzinakatolicka.pl/index.php/publicystyka/5-komentarze/25965-watykaska-konferencja-o-mierci-mozgowej http://www.rodzinakatolicka.pl/index.php/rodzinakatolickadorosli/31-literatura/25962-konwersja-chestertona http://www.rodzinakatolicka.pl/index.php/rodzinadzieciimlodziez/32-dzieciarnia/25960-micha-magon--dziecko-ulicy-umiowanie-cnoty-czystoci http://www.rodzinakatolicka.pl/index.php/wiadomoci/6-wiadomosci/23811-1920-tego-nie-dowiecie-si-z-ekranu- http://www.rodzinakatolicka.pl/index.php/ciekawostki/36-ciekawostki/25043-kady-z-nas-by-ludzkim-embrionem http://www.rodzinakatolicka.pl/index.php/ciekawostki/36-ciekawostki/24912-maksymilian-kolbe--wity-od-niepokalanej http://www.rodzinakatolicka.pl/index.php/wiadomoci/6-wiadomosci/24788-rekolekcje-z-chrystusem
 

Nowa lewica i zagrożenia dla cywilizacji chrześcijańskiej PDF Drukuj Email
Ocena użytkowników: / 1
SłabyŚwietny 
czwartek, 03 września 2009 14:59

Tematem niniejszego wykładu są zagrożenia, jakie dla obecnego kształtu i dalszego istnienia cywilizacji chrześcijańskiej płyną ze strony ruchu nowej lewicy – jej działań na polu politycznym i kulturowym. 

Ponieważ oba użyte tu określenia – „cywilizacja chrześcijańska” oraz „nowa lewica” – mają charakter bardzo ogólny i wieloznaczny, sądzę, że najlepiej byłoby zacząć od próby ustalenia ich przybliżonego choćby znaczenia. 

Cywilizację chrześcijańską można określać na różne sposoby, odwołując się zarówno do sfery materialnej, jak i ideowej. Na płaszczyźnie materialnej można np. przyjąć geograficzne kryterium przynależności do cywilizacji chrześcijańskiej i utożsamiać ją z tym, co określa się (równie ogólnie) mianem cywilizacji zachodniej czy po prostu Zachodu, zaliczając tu kraje Europy, Ameryki Północnej oraz Australię i Nową Zelandię.

Takie określenie jest jednak z oczywistych względów niewystarczające, gdyż musielibyśmy wówczas wykluczyć z cywilizacji chrześcijańskiej kraje Ameryki Południowej, Azji i Afryki, a trudno zaprzeczyć, że wiele z nich związana jest dziś z chrześcijaństwem bliżej niż np. Holandia czy Czechy.

Również Rosja, kraj prawosławny, lecz należący w dużej części do Azji, nie może być z wielu względów wyrzucony poza obszar chrześcijaństwa. Widać więc, że określenie „cywilizacja chrześcijańska” nie pokrywa się z geograficznie rozumianym pojęciem „cywilizacji zachodniej”.

Można również – nadal odwołując się przede wszystkim do płaszczyzny materialnej – próbować charakteryzować cywilizację chrześcijańską przez odniesienie do pewnych rozwiązań natury politycznej czy ekonomicznej. Z takiej perspektywy cywilizacja chrześcijańska charakteryzowałaby się uprzywilejowaniem – pod względem politycznym – liberalnej demokracji, pod względem ekonomicznym zaś – gospodarki wolnorynkowej. Tego typu charakterystykę znaleźć można często u myślicieli, którzy starają się wywieść akceptowane dziś niemal powszechnie rozwiązania z jakichś wątków obecnych w szeroko rozumianym chrześcijaństwie: niemal sto lat temu Max Weber starał się pokazać, że istnieje związek między kapitalizmem a protestancką koncepcją człowieka i pracy, niedawno zaś amerykański filozof Michael Novak pokazywał, że istnieje ścisły związek między katolicyzmem a wolnym rynkiem.

Być może tego rodzaju genetyczne powinowactwo rzeczywiście da się wykazać, trudno jednak wyprowadzać stąd wniosek o ścisłym związku chrześcijaństwa z określonymi rozwiązaniami natury politycznej czy ekonomicznej. Fakt, że przez wieki chrześcijaństwo doskonale funkcjonowało w ramach politycznego monarchizmu i ekonomicznego feudalizmu pokazuje, że sama forma ustrojowa nie jest tu tak istotna, jak pewne realizowane w jej ramach treści. Zresztą przykład krajów Europy Wschodniej, a zwłaszcza Polski, pokazuje, że mimo narzuconego ustroju totalitarnego – politycznie i ekonomicznie antyliberalnego i antydemokratycznego – można było nadal pozostawać w orbicie cywilizacji chrześcijańskiej.

W związku z tym wydaje się, że rozsądniej byłoby poszukiwać cech charakterystycznych dla cywilizacji chrześcijańskiej nie w sferze materialnej, lecz duchowej czy ideowej. Wydaje się, że tam właśnie należałoby szukać cech, które stanowiłyby o spójności owej „cywilizacji” niezależnie od zjawisk natury geograficznej, politycznej czy ekonomicznej.

Na cechy takie wskazywano wielokrotnie i nie będę tu specjalnie oryginalny mówiąc, że najbardziej istotne są w tym wypadku trzy kwestie: grecki ideał nauki i klasyczna koncepcja prawdy jako korespondencji miedzy sądem (myślą) a rzeczywistością (stanem rzeczy); rzymski ideał prawa wraz z wyraźnym podziałem na sferę publiczną i sferę prywatną oraz chrześcijańska moralność i koncepcja człowieka. Wskazanie tych trzech elementów jako ideowych fundamentów cywilizacji chrześcijańskiej wymaga kilku słów komentarza.

Po pierwsze, może wydawać się dziwne, że cywilizacja chrześcijańska charakteryzowana jest tu przez elementy jej źródłowo obce, a więc pogańskie, ukształtowane w starożytnej Grecji i Rzymie. Rzeczywiście rodowód owych idei jest niechrześcijański, trudno jednak zaprzeczyć roli, jaką odegrały one w kształtowaniu się myśli chrześcijańskiej u samych jej początków – u św. Pawła, św. Augustyna, czy, później, u św. Alberta, św. Tomasza, Marsyliusza z Padwy czy szkoły nominalistów z Ockhamem na czele.

Można powiedzieć, że chrześcijaństwo, ograniczone pierwotnie do sfery religii i etyki, bardzo szybko wchłonęło i dopasowało do swojego rdzenia grecki ideał nauki i rzymski ideał prawa. Zjawisko to oczywiście można tłumaczyć na różne sposoby, jest wszakże ono faktem i z pewnej perspektywy można je traktować jako doskonały dowód uniwersalności pierwotnego przesłania chrześcijańskiego, dzięki któremu udało się zbudować spójny i ogólny system przekonań, który funkcjonuje do dziś i w ramach którego myślą nawet jego krytycy.

Po drugie, należy zwrócić tu uwagę na pewną istotną kwestię, dzięki której połączenie greckich i rzymskich idei z chrześcijańską perspektywą nadało im nowe, specyficzne znaczenie. Otóż chrześcijaństwo, wprowadzając do ludzkiego myślenia specyficzne połączenie czynnika teocentrycznego z antropologicznym – zawarte w postaci Chrystusa – doprowadziło do realnego skonfrontowania człowieka jako istoty skończonej z nieskończonością rozumianą nie tylko w sensie negatywnym, ale również pozytywnym, jako pewien absolut.

W ten sposób starożytne ideały prawdy i sprawiedliwości, jako celów ludzkiej aktywności, zostały uzupełnione o wymiar pokory i swoistego sceptycyzmu dotyczącego realizacji tych ideałów w tym ziemskim życiu. Starożytne napięcie miedzy maksymalistycznym absolutyzmem a minimalistycznym sceptycyzmem zostało przeniesione na inną płaszczyznę – życia doczesnego i życia wiecznego – gdzie sprzeczne dotychczas rozwiązania potraktowane zostały jako dopełniające się.

Z punktu widzenia boskiej nieskończoności skończony i ograniczony człowiek nie osiągnie w swoim ziemskim życiu ani absolutnej prawdy ani absolutnej sprawiedliwości. Nie jest dlań dostępna ani wszechwiedza (wiedza absolutna) ani ziemski raj jako królestwo doskonałej wolności, równości i braterstwa, jednak świadomość tego nie prowadzi do rozwiązania sceptycznego, czy tym bardziej permisywnego – jak w wypadku niektórych sofistów czy cyrenaików – lecz do przyjęcia postawy realistycznej w potocznym znaczeniu tego słowa, a więc pogodzenia się z własnymi ograniczeniami.

Ta świadomość własnych granic, skończoności rozumu, przygodności zdarzeń i niemożności pełnego projektowania i kontrolowania własnego życia ma trojaki wymiar: epistemologiczny, eschatologiczny i, w pewnym sensie, terapeutyczny. Po pierwsze, świadomość ograniczeń każe podejrzliwie przyglądać się obietnicom zawartym w słowach „będziecie jako, bogowie”, których kolejne wersje zawarte są w projektach utopii – poznawczych czy społecznych (przy czym te drugie zazwyczaj opierają się na tych pierwszych: absolutna wiedza dotycząca mechanizmów społecznych – jakiej domagali się np. Comte, Hegel czy Marks – ma służyć za podstawę projektowania ziemskiego raju).

Po drugie, świadomość ograniczeń wskazuje na rzeczywiste priorytety w życiu człowieka. Zbawienia nie osiąga się ani poprzez wiedzę, ani poprzez szczęście rozumiane w sensie osiągnięcia pewnego poziomu materialnego zaspokojenia – groźbę takiego pojmowania zbawienia ukazali doskonale Goethe w Fauście i Huxley w Nowym wspaniałym świecie. Musimy żyć ze świadomością, że nasza nauka nigdy nie dostarczy nam prawdy absolutnej, że nasza polityka nigdy nie zapewni nam życia w doskonałym ustroju. Nie to jednak jest ważne, gdyż zbawienie dokonuje się w innym wymiarze.

Po trzecie zaś, świadomość doczesnej skończoności pozwala na pewien dystans wobec ziemskich igrzysk – dystans, który zalecali już stoicy (czego przykładem są Rozmyślania Marka Aureliusza), ale który dopiero wraz z chrześcijaństwem znalazł spójną podbudowę ideową.

***

Czym natomiast jest nowa lewica? Najprościej mówiąc, mamy tu do czynienia z nową formą, w jakiej przejawia się pewna stara postawa światopoglądowa od czasów rewolucji francuskiej określana mianem lewicowej. Najbardziej charakterystyczną cechą tej postawy jest bunt przeciw rzeczywistości i pod tym względem, jak pokazało już wielu myślicieli, można ją wiązać z gnostycyzmem rozumianym jako pewna herezja chrześcijańska.

O ile chrześcijaństwo połączyło starożytne ideały nauki i prawa z doktryną ludzkiej ograniczoności, wprowadzając do poznawczego i politycznego optymizmu element pokory i sceptycyzmu, o tyle typowa postawa lewicowa pokorę ową i sceptycyzm (w jego chrześcijańskiej formie) odrzuca. Postawa ta wiąże się z mniej lub wyraźniej wyrażaną wiarą w absolutną moc człowieka i jego zdolność do kreowania własnego losu i ostatecznego samozbawienia. Nie tylko absolutna wiedza, ale przede wszystkim absolutna sprawiedliwość w doskonałym ustroju są z tej perspektywy tym, co człowiek może osiągnąć tu na ziemi, dzięki własnej inwencji.

Przeszkodą w urzeczywistnieniu absolutów jest materia – a więc np. istniejący ustrój, system społeczny, ekonomiczny, prawa własności, tradycyjne zachowania, nawyki i przesądy itd. Celem człowieka i jego drogą do zbawienia staje się w tej sytuacji zniesienie i pokonanie tych przeszkód, a więc doprowadzenie do rewolucji.

Postawa lewicowa u swych źródeł jest więc sprzeczna z ogólnym przesłaniem chrześcijaństwa. Odrzucając skończoność i ograniczenia człowieka, obiecując mu osiągnięcie absolutu – epistemicznego i politycznego – obiecuje dokładnie to, co zwykliśmy uważać za typową obietnicę składaną przez Szatana: pełnię wiedzy, dzięki której człowiek, niczym bóg, przejmie pełną kontrolę nad swym losem (zauważmy, że dokonuje się tu przejście od faktów do możliwości: fakty bowiem wskazują na ludzką ograniczoność. Aby im zaprzeczyć, należy ukazać ją jako wynik istniejących przeszkód, których pokonanie – w celu samozbawienia – staje się w tym momencie podstawowym celem człowieka).

Opisawszy w ten sposób ogólną postawę lewicową, możemy zastanowić się teraz, czym charakteryzuje się tzw. nowa lewica. Otóż stara lewica (dawna lewica), zgodnie z hasłem „byt kształtuje świadomość”, uważała, iż przeszkody leżące na drodze ludzkiego samozbawienia są natury czysto materialnej, a dokładnie – ekonomicznej. Jak tłumaczył Marks, człowiek nie jest w stanie osiągnąć „pełni człowieczeństwa” i wyzwolić się od duchowych ograniczeń, za jakie uważał np. wiarę w Boga (którego, za Feuerbachem, traktował jako psychologiczną projekcję ludzkich ideałów), tkwi bowiem w więzieniu kapitalistycznych stosunków produkcji. Te zaś nie tylko ograniczają go materialnie, ale również kształtują w nim tzw. fałszywą świadomość, a więc błędne pojmowanie siebie, swojego miejsca w świecie, swoich potrzeb, interesów i celów. Jedynym rozwiązaniem – a więc przywróceniem człowiekowi „prawdziwej” świadomości, która jest warunkiem pełnej emancypacji czyli wyzwolenia – jest zatem rewolucyjna zmiana systemu społecznego.

Charakterystyczną cechą nowej lewicy jest to, że odrzuca klasyczny marksistowski determinizm i uprzywilejowanie sfery ekonomicznej, odrzuca więc dogmat, w myśl którego jedynym sposobem otwarcia człowiekowi drogi do ziemskiego raju jest zmiana na poziomie gospodarki, reforma stosunków produkcji, stosunków własności itd. Doświadczenia nazizmu i komunizmu uświadomiły również lewicowym ideologom, że zmiana ekonomiczna nie pociąga za sobą oczekiwanych zmian duchowych, co więcej, nie da jej się skutecznie przeprowadzić, albowiem gospodarka centralnie sterowana na dłuższą metę okazuje się całkowicie nieefektywna. Tak więc, kiedy okazało się, że pośrednie działanie na sferę duchową poprzez rewolucję w sferze materialnej nie przynosi spodziewanych efektów (przykładem może być Polska, gdzie ekonomiczny i społeczny komunizm nie doprowadził do wykorzenienia wiary), pojawiła się teza, iż należy po prostu działać bezpośrednio na nią. 

Stosunki ekonomiczne są oczywiście istotne, jednak jeśli chcemy doprowadzić np. do egalitaryzmu w kwestii własności, najpierw musimy zmienić ludzki sposób myślenia, wzorce postępowania, zdroworozsądkowe prawdy, tradycyjne nawyki itd. Dlatego też z punktu widzenia ideologii nowej lewicy najważniejsze jest przejęcie tzw. hegemonii kulturowej, a więc poprzez środki masowego przekazu, działania polityczne i kulturalne, akcje propagandowe i informacyjne, wpłynąć na świadomość ludzi, a dokładnie: ukształtować tę świadomość zgodnie z własnymi priorytetami. Hegemonia kulturowa to nic innego, jak rząd dusz sprawowany nad ludźmi wykorzenionymi, plastycznymi i gotowymi do zmian w imię postępu jako podstawowego czynnika samozbawienia.

Zauważmy tu, że nowa lewica, podobnie zresztą jak stara, nie ma w gruncie rzeczy jakiegoś pozytywnego planu. Podobnie jak Marks, stara się bronić przed zarzutem utopijności, nie mówiąc dokładnie na czym polegać miałby ów świat, w którym człowiek miałby dosięgnąć absolutu. Traktując zastaną rzeczywistość jako przeszkodę, kreśli jedynie mglistą wizję raju, w którym panować by miała powszechna wolność, równość, tolerancja i braterstwo, gdzie każdy mógłby się „realizować” po swojemu, gdzie każda „różnica” i „inność” byłaby „równouprawniona”, gdzie „aktywność” ludzka nie napotykałaby na żadne ograniczenia.

Operując tak ogólnikowymi hasłami, nowa lewica skupia się jedynie na walce z tym co jest, realizując strategię polegającą na szukaniu poparcia u wszystkich, którzy z jakichś powodów odrzucają istniejący stan rzeczy. O ile w wypadku starej, ekonomicznej lewicy jedynym poważnym sojusznikiem wydawał się proletariat, o tyle w wypadku nowej lewicy nie pełni on już żadnej istotnej roli, co więcej, z uwagi na postawy tradycjonalistyczne powszechne wśród robotników, uznawany jest często za wroga.

Nowa lewica dostrzegła coś, czego nie widziała lewica stara, a mianowicie, że sam światopogląd lewicowy, mimo że prezentowany jako wyraz dążeń ludzi prostych, słabych, upośledzonych ekonomicznie i społecznie do emancypacji czyli wyzwolenia, faktycznie tworzony jest i głoszony przez osoby pochodzące spoza tych klas. Ideologia rewolucji jest tworem intelektualnych salonów, ludzi znudzonych, zdeprawowanych, intelektualistów o ambicjach politycznych i mesjanistycznych, ale w żadnym razie nie prostych ludzi. Tych można co najwyżej wykorzystać. Dlatego też po klęsce realnego socjalizmu, kiedy okazało się, że ustrój robotników i chłopów został obalony w dużej mierze dzięki działaniom robotników i chłopów (i znów Polska jest tu doskonałym przykładem), ideolodzy lewicy uświadomili sobie, że sojuszników należy szukać gdzie indziej.

Zresztą pomysł takiego rozwiązania powstał już wcześniej, a najpopularniejszą jego wersję przedstawił niemiecki filozof Herbert Marcuse, który proponował oprzeć rewolucję na rozmaitych „wykluczanych” grupach, w rodzaju imigrantów, grup subkulturowych czy bezrobotnych. Dlatego też współczesna lewica stara się wykorzystać do realizacji swoich projektów przede wszystkim grupy radykalnie negujące istniejący system wartości – feministki, aktywistów gejowskich i inne, na razie pozostające w ukryciu mniejszości seksualne, ekologów, imigrantów z krajów muzułmańskich, margines społeczny w postaci dobrowolnych, wiecznych bezrobotnych, środowiska antyklerykalne, awangardę artystyczną itd.

Wspomniane grupy są pod wieloma względami odmienne od siebie, a ich interesy często wzajemnie kolidują (jak interesy feministek i gejów), jednak tym, co je łączy jest, mniej lub bardziej wyraźne, przeciwstawianie się trzem elementom, które wskazałem wcześniej jako ideowe podstawy cywilizacji chrześcijańskiej. Chodzi więc o odrzucenie tradycyjnych pojęć związanych z takimi kwestiami jak prawda, sprawiedliwość i moralność. Działania te mają rozmaity i często kompleksowy charakter, z tego choćby względu, że kwestie epistemologiczne ściśle łączą się z zagadnieniami politycznymi i etycznymi. Tutaj chciałbym jedynie zwrócić uwagę na dwie dość rozpowszechnione praktyki, dotyczące, kolejno, problemu prawdy i problemu wolności.

***

Nowa lewica często patronuje dziś działaniom, które mają na celu odrzucenie klasycznej koncepcji prawdy i związanego z nią greckiego ideału nauki. Paradoksalnie, działania takie stanowią sposób na osiągnięcie prawdy absolutnej, choć nieco inną drogą. O ile w chrześcijańskiej perspektywie skończoności człowieka absolutna prawda była nieosiągalna, choć niewątpliwie możliwe było dążenie do niej jako realizacja pewnego regulatywnego ideału (jak np. traktował to Kant czy później Popper), o tyle odrzucenie klasycznej definicji prawdy czynią osiągnięcie prawdy absolutnej możliwym dla każdego.

Klasyczna definicja prawdy jako zgodności naszych twierdzeń z rzeczywistością stwarzała wiele trudności, zarówno teoretycznych jak i praktycznych, które wynikały m.in. z tego, że możliwość uzyskania niezapośredniczonego, obiektywnego wglądu w rzeczywistość, aby zweryfikować nasze twierdzenia, wydawała się niemożliwa z uwagi na nieuchronną perspektywiczność każdego ludzkiego wglądu. Każdy z nas, jak pisał Leibniz, spogląda na rzeczy z pewnej perspektywy, a więc nie z absolutnego, lecz względnego punktu widzenia. Możemy więc jedynie domniemywać, jakie rzeczy są, natomiast obiektywną i absolutną prawdę o nich może posiąść jedynie Bóg (bądź, formułując to negatywnie, można ją posiąść z perspektywy dla nas niedostępnej).

Stąd wzięły się takie określenia, jak „perspektywa Boga”, „perspektywa perspektyw” czy „widok znikąd”, mające sugerować, że istnieje pewne „miejsce” (rozumiane jako pewne idealne warunki poznawcze), z którego możliwe jest sformułowanie twierdzeń absolutnie prawdziwych, a więc całkowicie zgodnych z tym, co rzeczywiście jest. Dlatego też czymś normalnym jest pluralizm ludzkich opinii, różnice w poglądach na tę samą rzecz, gdyż wynika to jedynie z rozmaitej odległości od prawdy, a więc od owej absolutnej i nieosiągalnej (przynajmniej nie w doczesnym wymiarze) perspektywy. Słowem: nasze subiektywne opinie na temat prawdy mogą zbliżać się do tego, co jest prawdą obiektywną.

Reakcje na takie stanowisko mogą być różne. Można np. twierdzić, że prawda obiektywna jest dostępna człowiekowi, ale tylko w niektórych dziedzinach (np. w matematyce), można zająć stanowisko radykalnie sceptyczne twierdząc, że z uwagi na niemożliwość poznania prawdy obiektywnej nie można również stwierdzić, która z dwóch sprzecznych subiektywnych opinii jest jej bliższa.

Można jednak przyjąć inne rozwiązanie, bardzo dziś popularne, polegające na odrzuceniu idei prawdy absolutnej czy obiektywnej w tradycyjnym rozumieniu, a więc odrzuceniu idei „perspektywy Boga” czy „widoku znikąd” i zajęcia nietzscheańskiego stanowiska, zgodnie z którym nie ma faktów, lecz są jedynie subiektywne interpretacje, nadając tym ostatnim wymiar absolutny. W wyniku tego sprytnego zabiegu za jednym zamachem zostaje odrzucona klasyczna koncepcja prawdy oraz idea granic ludzkiego poznania: człowiek jest więc w stanie posiąść prawdę absolutną, gdyż absolutną miarą prawdziwości są jego subiektywne przekonania. Innymi słowy, prawdą absolutną jest po prostu to, co się komu wydaje. Logiczna i epistemologiczna sprzeczność takiego stanowiska – na którą zwracali uwagę Platon czy Husserl – wynika, zdaniem jego obrońców, tylko stąd, że hołduje się archaicznej, tradycyjnej wizji prawdy jako czegoś obiektywnego, czego przeciwieństwem musi być fałsz. Jeśli odrzucimy takie rozumienie, wówczas możemy bez przeszkód i poczucia grzęźnięcia w sprzecznościach uznać, że „każdy ma swoją prawdę”.

Tego rodzaju relatywizm jest więc po prostu absolutyzmem na skróty. W ten oto sposób, przynajmniej na poziomie deklaracji, człowiek zostaje uwolniony od dotychczasowych ograniczeń, jakie narzucała mu klasyczna definicja prawdy jako zgodności wypowiedzi z rzeczywistością opartej na pewnych obiektywnych kryteriach. Nowe, egalitarystyczne w duchu podejście, promowane dziś przez wielu przedstawicieli nauk humanistycznych, odrzuca roszczenie do obiektywności, absolutyzując subiektywność. Odtąd, przynajmniej pod względem poznania prawdy, kiedy prywatne perspektywy nabierają wymiaru absolutnego, ludzie zaczynają być „jako bogowie”.

***

Drugi obszar, w którym widoczne są silne wpływy ideologii nowej lewicy to sfera działań społecznych czy politycznych, którym wypada poświęcić nieco więcej miejsca choćby z uwagi na to, że dotyczą nas one bezpośrednio i na każdym kroku. Doskonałym przykładem obrazującym destrukcyjny wpływ lewicowych pomysłów w tej sferze jest sposób, w jaki pod hasłem walki o wyzwolenie i emancypację niszczy się ukształtowaną w tradycji chrześcijańskiej koncepcję wolności rozumianej jako swoboda wyboru połączona z odpowiedzialnością. Koncepcja ta ściśle związana jest z antropologią filozoficzną, którą można scharakteryzować w sposób ogólny w dwóch zasadniczych punktach:

Po pierwsze, człowiek jest podmiotem (czy też powinien być traktowany jako podmiot) w tym sensie, że jest świadomym autorem swoich działań. W związku z tym jest odpowiedzialny za to, co robi i ponosi tego konsekwencje. Traktowanie więc człowieka jako wolnego oznacza umożliwienie mu ponoszenia wszelkich konsekwencji jego świadomych działań – pozytywnych i negatywnych – jako jego domniemanych świadomych wyborów (czy też rezultatów jego wyborów; chodzi o założenie, że człowiek otrzymuje to, co wprost bądź pośrednio chciał otrzymać). W tym sensie człowiek ma prawo do efektów swoich działań (np. do pełnego dysponowania majątkiem, który jest efektem jego pracy, do statusu, który jest efektem jego pochodzenia bądź działania itd.), ale także obowiązek – np. do ponoszenia kosztów swojej rozrzutności, lenistwa, złego zachowania itd. W obu wypadkach mamy do czynienia z domniemaniem, że to, co człowiek osiąga, jest wynikiem jego świadomego i podmiotowego działania.

Po drugie, człowiek dysponuje wolnością wyboru. Ludzka wolność, najogólniej rzecz biorąc, polega na tym, że człowiek może wybrać to, co chce – dobro bądź zło. Potraktowanie człowieka w sposób podmiotowy – co stanowi istotę chrześcijańskiej antropologii – oznacza nie tylko uznanie go za odpowiedzialnego autora swoich czynów, ale również zapewnienie mu takiej sytuacji, w której ową odpowiedzialność będzie mógł urzeczywistnić. Chodzi więc o umożliwienie mu dokonywania wolnych wyborów, co w praktyce oznacza ochronę tzw. wolności negatywnej, czyli dbanie o możliwie najmniejszy stopień ingerencji innych (a przede wszystkim państwa) w ludzkie działania.

Zapewnienie swobody wyboru oznacza uszanowanie decyzji istoty, która kieruje się wolną wolą. Oczywiście ta wola może zostać narażona na rozmaite pokusy i podatna na zewnętrzne wpływy, jednak taka jest cena wolności. Jedynym bowiem sposobem ochrony człowieka przed czyhającymi nań pokusami byłoby potraktowanie go niczym dziecka, a więc podejście paternalistyczne polegające na uwolnieniu go od konieczności podejmowania decyzji. Jednak uwalniając go od możliwości popełnienia grzechu, odbierając mu możliwość wyboru zła, faktycznie odbieramy mu wolność. Rzecz jasna można dyskutować, co w tym wypadku lepsze: wolność wyboru z możliwością złego wyboru, czy też ograniczenie wolności wyboru do wyboru dobra. Jednak podejście ukształtowane w ramach chrześcijaństwa wyraźnie opowiada się za pierwszym rozwiązaniem.

Ideologia lewicowa, zarówno w tradycyjnej postaci, jak i w formie przyjętej przez ruch nowej lewicy, polega na zaprzeczeniu obu omówionym powyżej kwestiom, a więc odrzuceniu podmiotowości człowieka (zarówno faktycznej, jak i postulatywnej: w miejsce Kantowskiego założenia o jednostkowej autonomii przyjmuje się tu założenie o heteronomii) oraz odebrania mu swobody wyboru.

W tej wizji więc, po pierwsze, człowiek nie jest podmiotem, to znaczy nie podejmuje swoich decyzji samodzielnie, autonomicznie: nie jest suwerennym i świadomym autorem swoich czynów. Przeciwnie, jest zdeterminowany przez pewne siły zewnętrzne, których nie potrafi kontrolować, gdyż nie zdaje sobie sprawy z ich istnienia (ma bowiem „fałszywą świadomość”). Siłami tymi zazwyczaj bywały stosunki produkcji, jednak w ramach podejścia prezentowanego przez nową lewicę chodzi przede wszystkim o siły działające na poziomie ideowym – a więc pewne tradycyjne wartości, idee, przekonania (np. związane z religią, tradycją narodową, wyobrażeniami na temat ról płciowych, dopuszczalnych zachowań itd.). Wszystko to stale determinuje zachowanie człowieka, czyniąc go istotą zniewoloną, ale jednocześnie zdejmując z niego odpowiedzialność, która przerzucana jest np. na „patriarchalne społeczeństwo”, „katolicki model rodziny”, „patriotyczne wzorce wychowawcze”. Po drugie – co wynika z pierwszego – skoro człowiek nie jest wolnym w sposób pozytywny, autonomicznym podmiotem, lecz swego rodzaju marionetką w rękach sił, nad którymi nie panuje i które zmuszają go do „błędnych” wyborów, należy nim pokierować tak, aby wybierał „dobrze” (oczywiście pojęcia dobrego i złego wyboru są tu zrelatywizowane do ideologii czy światopoglądu, w ramach którego rozpatruje się działanie człowieka; najprościej mówiąc, z lewicowego punktu widzenia. Wybory dobre to wybory postępowe a więc zgodne z doktryną lewicy, wybory złe i błędne to wybory reakcyjne, stojące w sprzeczności z lewicowym kodeksem wartości).

Aby więc człowiek dokonywał wyborów zgodnych z tym, co uważane jest za właściwe i pożądane, należy albo ograniczyć mu możliwość wyboru, pozostawiając do dyspozycji jedynie te opcje, które gwarantują wybór jakiegoś „dobra”, albo też dokonywać wyboru za niego (zauważmy zresztą, że ograniczenie komuś możliwości wyboru jest w pewnym sensie dokonaniem za niego wyboru, skoro ten ktoś coś wybrać musi). Krótko mówiąc, wyzwolenie człowieka w ramach lewicowej ideologii oznacza zmuszenie go do podejmowania pewnych wyborów uznawanych za dobre i właściwe.

Chrześcijańska koncepcja wolności ufundowana jest na doktrynie o ograniczoności ludzkiego poznania. Ponieważ człowiek nie jest w stanie zdobyć ostatecznej i absolutnej wiedzy dotyczącej tego, co obiektywnie dobre i złe, nie jest też w stanie jednoznacznie ustalić, jakie doczesne wybory bliźnich byłyby właściwe, a jakie nie – może domniemywać, ale nie może wiedzieć na pewno, jak owe wybory prezentują się z „perspektywy Boga”. Dlatego też, dopuszczając wolną wolę, pozostawia innym wolność czy swobodę wyboru: również tego, który wydaje się bezdyskusyjnie zły. Pozostawia ją dlatego, że to ostatecznie Bóg oceni, które wybory są właściwe, a które nie. W ramach doktryny lewicowej, przeciwnie, to, co dobre i złe zostaje jednoznacznie ustalone w ramach pewnej doktryny roszczącej sobie prawa do boskiej wszechwiedzy (jak np. doktryna Marksa). W takiej sytuacji, skoro wiemy, co dla człowieka dobre, a co złe, a jednocześnie uważamy go za istotę heteronomiczną, zewnątrzsterowną, podległą działaniu innych zewnętrznych sił, nic łatwiejszego niż uznać, że wiemy, jak powinien wybierać. W takiej doktrynie, paradoksalnie, zniewolenie człowieka, a więc zmuszenie go do tego, aby wybrał dobro, prezentowane jest jako jego wyzwolenie i emancypacja.

Jak widzimy, w centrum sporu leży kwestia wolności człowieka do wyboru – również do wyboru zła. Skoro nie jesteśmy w stanie ocenić w sposób absolutny, które uczynki z punktu widzenia Boga zasługują na potępienie, a które na nagrodę, czy pewne zło, jak mawiał Leibniz, nie przyniesie w odległej przyszłości jeszcze większego dobra, powinniśmy nie tyle powstrzymać się od doraźnej oceny – gdyż oznaczałoby to likwidację ziemskiego prawa i doczesnych systemów nagród i kar – lecz po prostu pozostawić człowiekowi wolność wyboru.

Może to wydawać się paradoksalne, ale pozostawienie możliwości wyboru grzechu stanowi gwarancję całej doktryny zbawienia. Doskonale widać to na przykładzie dyskusji, prowadzonej ponad tysiąc sześćset lat temu przez św. Augustyna z gnostykami, którzy, jak wspomniałem, stanowią ideowy pierwowzór nowożytnych ruchów lewicowych. W rozmowie z Fortunatem Augustyn stwierdza: „Grzechy nie byłyby grzechami, gdybyśmy nie posiadali wolnej woli […] Nie ma grzechu, jeśli nie grzeszy się z własnej woli. Stąd też płynie nagroda, ponieważ z własnej woli spełniamy czyn prawy. Inaczej, gdyby zasługiwał na karę ten, kto wbrew własnej woli grzeszy, powinien również zasługiwać na nagrodę ten, kto spełnia czyn dobry wbrew woli”.

***

Ten spór między chrześcijańską a gnostycką koncepcją człowieka, wolności i zbawienia, uosabiany na płaszczyźnie politycznej przez, z jednej strony, siły konserwatywno-liberalne, z drugiej zaś, lewicowe i socjalistyczne, można zobrazować odwołaniem do konkretnych przykładów, w których pod pretekstem uwalniania człowieka od odpowiedzialności ogranicza się jego wolność. Oto kilka zjawisk stanowiących bezpośredni bądź pośredni rezultat podważania fundamentów naszej chrześcijańskiej cywilizacji:

- Zapaść semantyczna i etyczna, a więc rozmywanie pojęć dobra i zła, winy i kary. Skoro czyny człowieka są determinowane przez pewne czynniki zewnętrzne, nie jest on odpowiedzialny za to, co robi, nie można więc mówić o jego winie, nie można domagać się jego karania. Winę ponosi społeczeństwo, inni ludzie, stosunki produkcji, system, ustrój – nigdy człowiek.

- Upowszechnienie teorii fałszywej świadomości, zgodnie z którą ludzie nie wiedzą, co dla nich dobre, gdyż ich ocena własnych potrzeb, pragnień, celów jest determinowana przez wspomniane wyżej czynniki zewnętrzne. W tej sytuacji można dowodzić, że dobrowolne opowiadanie się ludzi po stronie pewnych wartości – religijnych, tradycyjnych – jest jedynie dowodem ich zniewolenia przez owe wartości. Mechanizm ten, stosowany wcześniej przez marksistów (każdy, kto nie zgadza się z marksizmem daje tym samym dowód posiadania fałszywej, burżuazyjnej świadomości), dziś stosowany jest np. przez feministki (każdy, kto nie zgadza się z feminizmem daje tym samym dowód posiadania fałszywej, patriarchalnej świadomości).

- Rozrost państwowej kontroli nad obywatelami i postępująca biurokratyzacja życia, wynikająca z przekonania, że ludzie, pozostający pod wpływem rozmaitych zewnętrznych czynników i posiadający fałszywą świadomość nie są w stanie dokonywać właściwych wyborów, dlatego też należy ich kontrolować. Decyzje w takiej sytuacji powinny być podejmowane przez „fachowców” wedle wytycznych dostarczanych przez ideologów, co prowadzi do stopniowego zaniku sfery prywatnej i przekształcaniu ją w sferę publiczną i polityczną, podległą decyzjom urzędników (widać to na przykładzie edukacji, kwestii obyczajowych itd.).

- Cenzura światopoglądowa i brak tolerancji dla postaw niezgodnych z ideologią politycznej poprawności, a więc nie-lewicowych, tradycyjnych, odwołujących się do wartości religijnych. Ograniczanie wolności słowa dokonuje się pod hasłami obrony pewnych grup przed tzw. prześladowaniem, faktycznie jednak celem jest tu ograniczanie możliwości wyboru w sferze światopoglądowej. Mimo często zabawnych rezultatów takich działań, jak np. cenzura książek rzekomo rasistowskich czy antyfeministycznych, za jakie uznano dzieła Szekspira, wierszyki Tuwima czy bajki Astryd Lingren, faktycznie mamy tu do czynienia z bardzo niebezpieczną tendencją ingerowania w sferę myśli i poglądów, niewiele odbiegającą od tego, co praktykowano w ZSRR. Przykładem może być choćby definicja pojęcia „homofobia” niewiele odbiegająca od stworzonej przez sowietów jednostki chorobowej zwanej „schizofrenią bezobjawową”.

***

Niezależnie od oceny myśli lewicowej, czy to w postaci tradycyjnego marksizmu, czy też w jej aktualnej formie, reprezentowanej przez ruchy nowej lewicy, wpływa ona w decydujący sposób na kształt naszej polityki, kultury, nauki, prawa i etyki – a więc na kształt naszej cywilizacji.

Można zastanawiać się, czy czasem ów destrukcyjny wpływ lewicy nie jest przesadzony, czy istniejąca dwa tysiące lat cywilizacja chrześcijańska rzeczywiście ma powody obawiać się pewnych lokalnych ruchów, czy rzeczywiście zagrożenia są tak wielkie. Wbrew pozorom tak. Jak pokazał Milton Friedman, już w latach 60. XX wieku w USA zrealizowano w praktyce większość postulatów głoszonych w latach 30 - tych przez amerykańską partię komunistyczną.

Podobnie dzieje się z lewicowymi ideami dzisiaj, o których hegemonię walczy nowa lewica. Powoli, ale skutecznie, w wielu dziedzinach doprowadzają one do erozji ideałów, które stały u podstaw chrześcijańskiej cywilizacji, które pozwoliły jej trwać i rozwijać się. Pomysły, które wydawały się pół wieku temu absurdalne, dziś traktowane są jako normalność.

Ograniczanie jednostkowej swobody wyboru w takich kwestiach, jak edukacja, ekonomia czy wychowanie dzieci, stosowanie cenzury światopoglądowej określanej mianem „politycznej poprawności”, akcje prowadzone w celu szerzenia tolerancji opacznie rozumianej jako akceptacja, formułowanie coraz to nowych praw przysługujących coraz to nowym rzekomo dyskryminowanym mniejszościom – to wszystko są objawy tego, że nasza rzeczywistość powoli zaczyna przypominać Huxleyowską antyutopię Nowego wspaniałego świata czy Lemowskie tragikomiczne pomysły z Wizji lokalnej czy Kongresu futurologicznego.

Chrześcijańska wizja człowieka jako autonomicznego i odpowiedzialnego za swoje działania podmiotu pozostawiała swobodę wyboru: dobra bądź zła. Lewica pragnie człowieka od owego wyboru uwolnić, starając się, poprzez różne formy interwencjonizmu, zmusić go do tego, aby wybrał to, co zgodnie z aktualnymi poglądami uchodzi za dobro. Faktycznie jednak dąży przede wszystkim do władzy nad człowiekiem.

Opór lewicowych ideologów wobec chrześcijańskiej idei człowieka jako autonomicznego podmiotu wynika przede wszystkim stąd, że jej akceptacja odbiera im prawo do kierowania ludźmi i realizowania świeckiej eschatologii. W tej sytuacji warto jednak pamiętać słowa świętego Augustyna: jeśli grzech nie jest realną możliwością, którą może człowiek wybrać, ale z której może też zrezygnować, cała doktryna zbawienia traci sens.

Damian Leszczyński

Referat wygłoszony podczas IV Kongresu Konserwatywnego, który odbył się w Krakowie dnia 13 października 2007 r.  pod hasłem „Katolicy wobec cywilizacyjnych zagrożeń”.

Źródło: PiotrSkarga.pl

Dodaj komentarz

Twoje imię:
Twój e-mai:
Komentarz:
 
Start Kompendium Kompendium Nowa lewica i zagrożenia dla cywilizacji chrześcijańskiej
 

WIADOMOŚCI

CIEKAWOSTKI

WYWIADY

PUBLICYSTYKA

KOMPENDIUM

LITERATURA

DZIECIARNIA