|
Niniejszy wstęp do Sumy Teologicznej św. Tomasza nie byłby wykończony, gdybyśmy nie podali kilku uwag o sposobie interpretacji Sumy.
Wychodzę przy tym z założenia, że najidealniejszą formą komentowania św. Tomasza jest ta, która daje najgłębsze zrozumienie osobistości i ideologii tego wielkiego chrześcijańskiego myśliciela i świętego, i dzięki której przeżywamy to wszystko, co Doktor Anielski w swej Sumie Teologicznej zarówno w całości jak w szczegółach zamierzał i pomyślał. Dlatego zwróciliśmy baczną uwagę na "propositum intentionis in hoc opere", tzn. na cele i zamiary, o których wspomina prolog.
Zabierając się teraz do szkicu o metodzie interpretacji św. Tomasza, zwłaszcza interpretacji Sumy Teologicznej musimy przede wszystkim wziąć pod uwagę tzw. "formę systematyczną interpretacji". Polega ona na tym, by ustalić sens i znaczenie poszczególnych artykułów, zrozumieć je wszechstronnie i w ten sposób wniknąć w głąb całokształtu prawdy zawartej w Sumie. Wymieniona metoda trzyma się przede wszystkim sensu literalnego poszczególnych artykułów i usiłuje poznać miejsce, jakie zajmują w całokształcie myśli tomistycznej. Porządek i wewnętrzna łączność, istniejąca między artykułami, kwestiami, traktatami i częściami Sumy Teologicznej, powinny się niejako odtworzyć w myśli tego, kto św. Tomasza studiuje. Przy interpretacji poszczególnego artykułu należy dokładnie objaśnić tytuł, a tym samym określić sens zagadnienia, o które chodzi. Treść tzw. "corpus articuli" objaśniać należy w ten sposób, że wpierw roztrząsamy niezbędne filozoficzne i teologiczne pojęcia i zasady, a następnie jasno formułujemy odpowiedź św. Tomasza w kilku tezach lub konkluzjach przedstawiając przytoczone przezeń dowody z całą ich siłą dowodową. Zarzuty stawiane przez św. Tomasza oraz odpowiedzi, jakie daje na tle "responsio principalis" ujmuje metoda dialektyczno-interpretacyjna przeważnie "in forma" a więc w szacie sylogizmu. Logiczna analiza tekstu św. Tomasza, czyli tzw. "elucidatio formalis" poszczególnych artykułów, przepisana w programie nauk zakonu dominikańskiego, ma tę niezaprzeczoną zaletę, że zwraca całą uwagę na sam tekst Sumy i daje gruntowną znajomość jej wewnętrznej i zewnętrznej budowy.
Dalszy krok systematycznej metody interpretacji polega na tym, że wyjaśniamy Sumę w świetle innych dzieł św. Tomasza. Wystarczy tu kilka pobieżnych uwag, ponieważ nad historycznymi przesłankami tej metody, którą A. Massoulié ujął w formę: "D. Thomas sui interpres", już się rozwodziłem, omawiając stanowisko, jakie zajmuje Suma w całokształcie literatury tomistycznej. Chcąc wymienioną metodą posługiwać się prawidłowo i owocnie, trzeba korzystać wyłącznie z autentycznych pism św. Tomasza, a więc trzeba dokładnie odgraniczyć pisma autentyczne od nieautentycznych; następnie trzeba uwzględnić chronologię dzieł tomistycznych oraz wewnętrzny rozwój i postęp naukowy Doktora Anielskiego; wreszcie trzeba mieć jasny pogląd na genezę poszczególnych dzieł św. Tomasza, na ich metodę i cechy charakterystyczne. Pod tym względem zwracam uwagę na to, co wyżej powiedziałem o stosunku między "Quaestiones disputate" a Sumą teologiczną. Zasadą interpretacji, wyrażoną w słowach "Divus Thomas sui interpres", stosowano zanim je Massoulié ujął w wymieniona formułę. Zwłaszcza Jan Capreolus przytacza na poparcie swych "conclusiones", w których streszcza naukę św. Tomasza, odpowiednie miejsca ze wszystkich dzieł Doktora Anielskiego. Na tej zasadzie powstała także "Tabula aurea" Piotra z Bergamo. Wybitni tomiści doby obecnej podkreślają, że należy objaśniać św. Tomasza przede wszystkim w świetle własnej jego nauki, tzn. biorąc do pomocy równoległe miejsca z wszystkich jego dzieł. Kardynał Zigliara OP pisze: "Prawdziwa metoda, która daje rzeczywiste korzyści z nauk tomistycznych i prowadzi do ich głębokiej treści, polega moim zdaniem na tym, aby św. Tomasza objaśnić św. Tomaszem, tzn. aby najpierw z największą dokładnością zestawić zasady św. Tomasza, a potem w ich świetle przemyśleć całokształt nauki, zawartej w licznych jego pismach. Przez to jednak bynajmniej nie wykluczam studium komentatorów; nieraz konieczną jest rzeczą, aby ich się radzić, zwłaszcza najpoważniejszych z nich, i nie należy samowolnie odstępować od ich zadania; wszelako studium św. Tomasza nie powinno w głównej mierze opierać się na komentarzach". Najpierw sam św. Tomasz; on sam daje najlepszy sąd o wartości komentarzy, z nich zaś nie zawsze i nie we wszystkim poznajemy św. Tomasza. Coconnier OP wyraża tę samą myśl, kiedy pisze: "Dans les oeuvres de saint Tomas la lumiere est partout intense et rayonnante; le négliger pour ses commntateurs, ce serait laisser le soleil pour les flambeaux".
Trzecim wreszcie krokiem w systematycznej metodzie interpretacji św. Tomasza jest studium komentarzy do Sumy Teologicznej, których główniejsze typy już poznaliśmy. Rzecz oczywista, że można z nich zaczerpnąć dużo zachęty i światła dla zrozumienia sensu literalnego i ducha, "littera et mens", Sumy Teologicznej.
Drugą metodą interpretacji św. Tomasza, a także Sumy Teologicznej, jest metoda historyczna. Jeśli metoda historyczna ma być rzeczywiście owocną, to za podwalinę winna jej służyć metoda systematyczna; suponuje ona bowiem koniecznie dokładną znajomość tekstu, metody i toku myśli dzieł tomistycznych. Podczas gdy systematyczna metoda interpretacji przystępuje do dzieł i zasad tomistycznych jako do czegoś gotowego i wykończonego, usiłując niejako zgłębić doktrynę tomistyczną jako coś "istniejącego", to metoda historyczna zwraca uwagę przede wszystkim na genezę tekstu i zasad tomistycznych. Rozpatruje ona i ocenia pisma tomistyczne na tle chrześcijańskiej kultury średniowiecza, uwzględniając naturalny ich związek z całokształtem scholastyki. Jasną jest rzeczą, że w świetle tej metody dorobek naukowy św. Tomasza nabiera olbrzymiego znaczenia historycznego, a Suma Teologiczna, ta potężna kodyfikacja wielkich filozoficznych i teologicznych zagadnień, które panowały nad ówczesnym życiem kulturalnym, wywiera nawet na umysły nowoczesne, nienastawione metafizycznie i teologicznie, niemały urok.
Stwierdzają to liczne świadectwa myślicieli doby obecnej.
Wymieniona metoda historyczno-genetyczna przynosi również wielką korzyść, kiedy chodzi o rozwinięcie i zgłębienie samych zasad tomistycznych. Przede wszystkim pozwala ona wniknąć w przebogatą, a na wszystkie prądy ideowe owych czasów tak delikatnie wrażliwą umysłowość św. Tomasza i daje poznać genezę i rozwój jego pojęć filozoficzno-teologicznych. Zwłaszcza Suma Teologiczna przedstawia się, jeśli ją źródłowo badamy na tle całokształtu scholastyki, jako owoc dojrzały pod względem metodycznym i rzeczowym. Metoda historyczna wykazuje również, co św. Tomasz przejął od współczesnych i uwydatnia na tle ówczesnej "doctrina communis" genezę i znaczenie tych momentów nauki tomistycznej, które są dorobkiem i niejako własnością św. Tomasza, kroczącego częstokroć całkiem nowymi torami. Pod tym kątem patrzenia rzuca metoda historyczna wiele światła na Sumę Teologiczną.
Historyczna metoda interpretacji uwzględnia dzieła tomistyczne w stosunku do przeszłości, teraźniejszości i przyszłości, tzn. rozpatruje pisma tomistyczne, mianowicie Sumę Teologiczną, w stosunku do ich źródeł i wzorów, dalej śledzi punkty styczne, jakie zachodzą między św. Tomaszem a ówczesną scholastyką, wreszcie bada wpływ, jaki wywarł św. Tomasz na najbliższe pokolenia. O tych trzech punktach choć kilka słów.
Stosunek św. Tomasza do źródeł, do wzorów oraz do dalszych, bliższych i bezpośrednich poprzedników, można uwzględnić z dwojakiej strony: raz ze strony metody, a potem ze strony treści. Jeśli chodzi o stronę metodyczną, to zadaniem naszym jest badać sposób, w jaki św. Tomasz posługiwał się źródłami, np. czy i jak czerpał cytaty Ojców z oryginałów, względnie z tłumaczeń, czy też ze zbiorów, z glos lub pism innych scholastyków. Dalej trzeba zbadać, czy św. Tomasz cytaty bierze w kontekście, czy też uwzględnia je jako fragmenty osobne. Że podobne badania nad sposobem używania źródeł mogą być nader ważne dla wyświetlenia stosunku św. Tomasza do Ojców, filozofów i wczesnych scholastyków także pod względem rzeczowym, świadczy praca G. Herlinga "Augustinuszitate bei Thomas v. Aquin". Należy przy tym również stwierdzić, czy św. Tomasz, korzystając ze źródeł, okazuje zrozumienie dla historycznej krytyki i czy się rzeczywiście interesuje zagadnieniami dotyczącymi autentyczności. Pod tym względem można by dotychczasowe wyniki naukowe pokaźnie wzbogacić.
By móc określić, w jakiej mierze źródła, wzory i dzieła poprzedników wpłynęły na treść pism św. Tomasza, należałoby wpierw ustalić, z jakich autorów Doktor Anielski faktycznie korzystał. Mamy na ten temat kilka starszych i nowszych studiów, lecz daleko nam do względnie wyczerpującego całokształtu. Dobry początek na tym polu badań zrobił O. Gardei OP szeregiem artykułów drukowanych w Revue Thomiste. Co się tyczy patrystyki, literatury arystotelesowej, filozofii arabsko-żydowskiej, literatury wczesnej scholastyki i literatury kanonistycznej, zwłaszcza Pisma św., to stwierdzenie cytatów jest na ogół łatwe, gdyż św. Tomasz przytacza zwykle nazwiska autorów. Wszakże cytatów z tekstów drukowanych należy używać ostrożnie, ponieważ dołączono do nich późniejsze uzupełnienia. Badania nad wpływem, jaki wymienione źródła wywarły na treść pism tomistycznych, dały nam niejeden cenny przyczynek, mianowicie jeśli chodzi o stosunek Tomasza do Arystotelesa, Augustyna, do neoplatonizmu, do Averroesa, Avencebrola oraz Mojżesza Majmonidesa. Że dla oceny wpływu arystotelesowego na Sumę Teologiczną niezmierną wartość ma studium komentarzy św. Tomasza do Arystotelesa, jest rzeczą jasną. Stosunek św. Tomasza do Ojców greckich jest dotąd mało opracowany. Mamy na ten temat tylko kilka rozpraw, dotyczących św. Jana Damasceńskiego i Pseudo-Areopagitę. Również stosunek św. Tomasza do Ojców łacińskich, mianowicie do Grzegorza Wielkiego i Izydora z Sewilli, którzy obok Augustyna wpłynęli najbardziej na rozwój umysłowości św. Tomasza, nie jest jeszcze dostatecznie opracowany. Zagadnienie dotyczące stosunku istniejącego między teorią poznania św. Tomasza a nauką teoriopoznawczą św. Augustyna dotąd nie jest wyjaśniona mimo poważnych badań.
Dzięki wielkim postępom, jakie wykazują szczegółowe badania nad scholastyką XII w., stosunek św. Tomasza do wielkich teologów wczesnej scholastyki staje się coraz jaśniejszy. Jak bogate światło po tym względem rzucają badania historyczne na poszczególne zasady tomistyczne, wynika z tego, co Baeumker w dziele swym pt. "Witelo" pisze o rozwoju historycznym tomistycznych dowodów na istnienie Boga. Pdobny przykład, jak należy przeprowadzać badania źródłowe nad całymi traktatami Sumy Teologicznej dał nam M. Meier w swej książce: "Die Lehre des hl. Thomas v. Aquin De passionibus animae in quellenanalytischer Darstellung".
Badania nad źródłami pism tomistycznych bywają trudniejsze w miarę jak autorzy z których św. Tomasz korzystał, doń się zbliżają co do czasu. Podczas gdy Albert Wielki cytuje imiennie autorów z końca XII wieku i z XIII wieku, np. Szymona z Tournai, św. Tomasz posługuje się zwykle anonimem "quidam". Raz tylko wspomina o Alanusie de Insulis, częściej przytacza Prepozytyna i Wilhelma z Auxerre. Badania archiwalne nad niedrukowanymi sumami, komentarzami do Sentencji i tzw. "Quaestiones" wieku XIII i początku XIV mogą w wielu wypadkach przyczynić się do wyświetlenia owych anonimowych "quidam" i do ustalenia nazwisk przedstawicieli tez, które św. Tomasz przyjmuje, względnie częściowo lub w całości odrzuca. Chcąc zyskać możliwie jasny obraz stosunku św. Tomasza do autorów XIII wieku, należałoby sporządzić katalog biblioteki, którą św. Tomasz miał do dyspozycji. Niestety nie jesteśmy w tak szczęśliwym położeniu, jak np. gdy chodzi o kolegę jego z Paryża (a przeciwnika naukowego) Gerarda z Abbevile, którego zbiór książek znamy z legatów, jakie zostawił na rzecz Sorbony. Dla zrozumienia podłoża historyczno-ideowego pism św. Tomasza niezbędna jest - moim zdaniem - znajomość niedrukowanych sum i Sentencji wieku XII i XIII (np. Roberta z Melun, Roberta z Curçon, Piotra Kantora, Marcina z Kremony, Piotra z Kapuny, Rolanda z Kremony, Filipa de Greve, itd.) oraz niedrukowanych komentarzy do Sentencji (Hugona z St. Cher, Odona Rigalda, Ryszarda z Fishacre, Roberta Kilwardby, Bombolognusa i in.). W zaszczytnie znanym wydawnictwie "Bibliotheque Thomiste" zaczęły wychodzić dzieła Prepozytona dzięki pracy G. Lacombe'a i Ed. Bauera; Dom Lottin zaś i Dom Boon przygotowują wydanie sumy Gaufrieda z Poitiers. Badając naukę św. Tomasza w jej rozwoju historycznym, zrozumiemy, do czego św. Tomasz zdążał i czego dokonał. Denifle zrozumiał doniosłość takich badań i zamierzał napisać komentarz historyczny do Sumy Teologicznej. Największy znawca etyki św. Tomasza, O. Lottin OSB, oświetlił podłoże historyczne nauki tomistycznej o tzw. "synderesis", o prawie naturalnym itd. Nie mniej światła rzucają na artykuły Sumy teologicznej, traktujące o teologii jako wiedzy, o akcie wiary itd., prace M. D. Chenu OP, oparte na niedrukowanych sumach i komentarzach do Sentencji. Podobnie uwydatnił A. Landgraf na tle historycznym wyniki prac św. Tomasza w nauce o grzechu. Lecz nie tylko niedrukowane dzieła teologiczne XII i XIII w. stanowią cenny materiał dla komentarza historycznego do Sumy Teologicznej; trzeba także uwzględnić prace literackie wydziału nauk wyzwolonych tj. filozofii, przede wszystkim niedrukowane komentarze do Arystotelesa - wspomnę tylko o komentarzu Piotra z Hibernie, nauczyciela św. Tomasza. Wówczas właściwość arystotelizmu chrześcijańskiego św. Tomasza uwydatnia się jasno w przeciwieństwie do arystotelizmu awerroesowego. Niejedne teksty św. Tomasza - nie wyłączając Sumy Teologicznej - stały się dopiero zrozumiałe, kiedy O. Mandonnet pouczył nas o ruchu awerroizmu łacińskiego Sigera z Brabancji. Edycja dzieła Piotra Hiszpana, późniejszego papieża Jana XXI "De anima", zawierającego najobszerniejszy system psychologii z czasów rozkwitu scholastyki, wykaże zapewne niejedną zbieżność myślową z kwestiami psychologicznymi pierwszej części Sumy, ale także pewne kontrasty. Wszakże nie tylko wpływ autorów pism niedrukowanych, lecz także stosunek św. Tomasza do drukowanych dzieł wielkich scholastyków wieku XIII - wspomnę tylko o Aleksandrze z Halles i o Albercie Wielkim - czekają jeszcze na specjalne studium...
Doszliśmy tym samym do okresu, w którym św. Tomasz sam naucza i pisze. Historyczna metoda interpretacyjna bada stosunek Sumy Teologicznej, a także innych pism św. Tomasza, do współczesnych scholastyków, nawet wówczas, kiedy nie można wykazać jakiejkolwiek między nimi zależności. Nauka bowiem św. Tomasza uwydatnia się wyraźniej, jeśli ją przeciwstawimy współczesnej scholastyce. Ile światła np. rzucają na teologię św. Bonawentury tak pod względem historycznym jak co do treści Scholia O. Joliera, które przeprowadzają analogię między komentarzem św. Bonawentury do Sentencji a nauką innych scholastyków; w swej całości są one może najcenniejszym dziełem nowszych czasów na polu dogmatyki i historii dogmatu. Toż samo trzeba powiedzieć o nauce św. Tomasza, jeśli ją uwzględnimy na tle ówczesnej spekulacji teologicznej. W zakresie dogmatyki i historii dogmatu mniej zdziałano dotąd, niż w zakresie historyczno-filozoficznym, gdzie podjęty po raz pierwszy przez kardynała Ehrlego TJ problem, dotyczący przeciwieństwa między augustynizmem a arystotelizmem, przyczynił się istotnie do głębszego poznania historycznej genezy nauki tomistycznej.
Jeszcze kilka słów o wpływie św. Tomasza na późniejszą scholastykę, o oddziaływaniu jego nauki na najbliższe pokolenie. Chodzi tu o to, co kard. Ehrle TJ nazwał: "Der Kampf um die Lehre des hl. Thomas von Aquin in den ersten fünfzig Jahren nach seinem Tode". Jest to zwłaszcza okres uczniów najstarszych, tzn. uczniów bezpośrednich i pośrednich św. Tomasza, co z wielkim zapałem i przywiązaniem trwali przy wielkim swym mistrzu i śmiało bronili jego nauki, tak ostro atakowanej na wszystkich frontach. Rzecz oczywista, że pisma - przeważnie dotąd niedrukowane - tej najstarszej szkoły tomistycznej są najlepszymi świadkami żywej tradycji pierwotnej. Studium na tym polu wykaże oryginalne myśli św. Tomasza, oświetli niejedną kwestię sporną i usunie wiele wątpliwości co do sensu prawdziwej nauki tomistycznej. Do dalszej orientacji w interpretowaniu Sumy Teologicznej przyczyni się także studium tzw. "Correctoria Corruptorii", czyli pism obronnych przeciw zaczepkom franciszkanina Wilhelma de la Mare, które miały na oku zwłaszcza artykuły Sumy Teologicznej. Takie "Correctoria", broniące - nieraz bardzo szczegółowo - pewnych doktryn tomistycznych, jak "Correctorium" Ryszarda Clapwella, Jana Quidorta z Paryża, Ramberta dei Primadizzi i innych, są komentarzami w najwłaściwszym słowa znaczeniu. "Biblioteka tomistyczna" - Biblioteque Thomiste - stojąca pod kierownictwem O. Mandonnet’a zamierza wydać wymienione "Correctoria". Dotąd ukazały się dwa tomy opracowane przez P. Glorieuxa: "Les premierem polémiques thomistes: I. Le Correctorium Corruptorii Quare; II. Le Correctorium Corruptorii Sciendum". Fakt ten należy powitać z najwyższą radością, gdyż przyczyni się niewątpliwie do dokładniejszej interpretacji Sumy Teologicznej oraz do ujawnienia czystej doktryny tomistycznej. Badając bowiem filozofię i teologię tomistyczną, nie można pominąć krytyki ówczesnych i późniejszych myślicieli. Trzeba koniecznie wglądać w pisma obronne Bernarda z Clermont, Roberta z Tortocollo, Herveusa Natalisa, Tomasza de Sutton i innych przeciw Henrykowi z Gandawy, Gottfriedowi de Fontaines, Dunsowi Szkotowi, Robertowi Cowtonowi, Durandowi Aureolowi itd. Pisma te przedstawiają, już ze względu na bliskość czasu oraz na żywą tradycję, czystą i niezawodną naukę św. Tomasza. Bezpiecznym przewodnikiem wiodącym do poznania prawdziwego stosunku św. Tomasza do Duns Szkota jest dzieło Tomasza de Sutton pt. "Liber propugnatorius super primum Sententiarum contra Johannem Scotum". Na późniejszych pismach polemicznych, omawiających tę kwestię, mniej bezpiecznie polegać można, gdyż ich autorzy, posługiwali się często nieautentycznymi dziełami Szkota. Bogaty owoc badań nad Durandem rozświetla naukę św. Tomasza tak pod względem historycznym jak rzeczowym. Dzieło J. Kocha o Durandzie wprowadza nas w środowisko walk o doktrynę tomistyczną i z nieczytelnych i trudno zrozumiałych rękopisów wydobywa naukę tchnącą życiem i prawdą. Warto także zwrócić uwagę na to, że właśnie problemy filozoficzne, zwłaszcza metafizyczne, psychologiczne i teoriopoznawcze, znalazły obfitą i sumienną interpretację w komentarzach do Sentencyj, w Quaestiones, Quodlibeta i Opuscula napisanych przez najstarszych uczniów św. Tomasza. Wspomnę tylko o odnalezionych niedawno przez O. J. Marcha "Quodlibeta" Jana z Neapolu, który obok Herveusa Natalia jest bezsprzecznie najwybitniejszym tomistą XIV wieku. Oryginalną naukę tomistyczną o substancjalnej jedności w człowieku objaśniają, uwzględniając przy tym wszelkie jej konsekwencje jak również nasuwające się trudności, monografie czyli Opuscula "De unitate formae" Egidiusza z Rzymu, Egidiusza z Lessines, Tomasza de Sutton, Herveusa Natalia, Jana z Faenza; również Eckhart napisał na ten temat rozprawę. Spośród komentarzy do Sentencji wymienić trzeba komentarz do Sentencji kard. Wilhelma Petri de Godino OP (Thomasinus), a przede wszystkim dzieła Jana Kapreola, słusznie nazwanego "princeps thomistarum"; dzieła Kapreola mają dla interpretacji św. Tomasza ogromną wartość nie tylko dla ich spekulatywnej głębi, ale także dlatego, że autor zużył umiejętnie krytykę, którą przeciw tomizmowi podnieśli ówcześni myśliciele jak Duns Szkot, Piotr Aureolus, Durand, Wilhelm Kocham, Grzegorz z Rimini i inni. Polemiczne części monumentalnego dzieła Jana Kapreola zawierają dla historycznej interpretacji św. Tomasza wiele cennego materiału.
***
Jeszcze kilka uwag o korzystaniu z Sumy Teologicznej oraz o wartości, jaką ma dla doby obecnej. Tu trzeba nasamprzód podnieść, czym Suma powinna być dla teologii katolickiej w czasach obecnych. Jest ona i pozostanie najdoskonalszym pod względem treści i metody ujęciem systematycznym całokształtu teologii spekulatywnej, dogmatycznej i moralnej. To nie jest antynomia, jeśli ten sam papież, który dał początek nowej kodyfikacji prawa kanonicznego, rozporządził, by Sumę Teologiczną św. Tomasza, a więc dzieło średniowiecza, używano jako podręcznik i tekst w wyższych uczelniach teologicznych. Istotna tożsamość nauki Kościoła poprzez wszystkie wieki, stale odmładzająca się i niespożyta siła filozofii arystotelesowskiej, która w tak wybitny sposób przyczyniła się do budowy Sumy teologicznej, wreszcie szczególne zalety metodyczne Sumy - oto momenty nadające temu, jak się Scheeben wyraża, "par excellance klasycznemu podręcznikowi" trwałą wartość w dziedzinie myśli katolickiej. I otóż właśnie w czasach obecnych, kiedy teologia biblijna i historyczna w tak pomyślnym znajdują się rozkwicie, ma także systematyczna teologia spekulatywna możność rozwoju, byle czerpała soki z Sumy Teologicznej. Kto do Sumy Teologicznej zagląda pobieżnie, może odnieść wrażenie jakoby to była mieszanina filozofii z teologią, jakoby dowody rozumowe pierwsze zajmowały miejsce, jakoby Suma była raczej arystotelesowa a nie chrześcijańska. Tak jednak nie jest. R. Garrigou-Lagrange wykazał nadprzyrodzony charakter teologii św. Tomasza, zwłaszcza Sumy Teologicznej. św. Tomasz z niezwykłą bystrością pociągnął granice między naturą a nadnaturą, stawiając tym samym wzniosłość nadnatury w jasnym świetle. Dlatego właśnie, że tak dobitnie nakreślił różnicę między porządkiem przyrodzonym a nadprzyrodzonym, mógł on także przecudną harmonię obu porządków głęboko i jasno przedstawić. W Sumie Teologicznej połączył św. Tomasz źródłową naukę Ojców, zwłaszcza Augustyna, wnikającą w wewnętrzne związki prawdy wiary, w nadprzyrodzone racje i tajemnice chrystianizmu, z energią myślową metafizyki arystotelesowej, odkrywającej najgłębsze przyczyny i wewnętrzne naturalne racje wszechbytu. Teologia św. Tomasza podsycała spekulację teologiczną następnych stuleci i ożywiała zainteresowanie dla rzeczy nadprzyrodzonych. Teologia spekulatywna św. Tomasza jest nierozerwalnie złączona z tradycyjną teologią Ojców, i dlatego jest to całkiem po myśli Doktora Powszechnego, jeśli naukę Ojców - dziś znaną daleko lepiej niż w średniowieczu - wciągamy w zakres teologii spekulatywnej.
Ks. dr Marcin Grabmann
Za: Organizacja Monarchistów Polskich - Lublin
|