Portal optymalizowany dla przeglądarek: IE 7, Opera 9 i nowszych

n_ciekawestrony.jpg

Chwała polskiego oręża
 

- S U P E R  G A L E R I A -


Jonasz Porywczy

Michał Magon

- Dziecko ulicy



 -  M A G I S T E R I U M  -


Leon XIII

Christi Nomen et Regnum

- O Kościele na

Dalekim Wschodzie


Naszą witrynę przegląda teraz 444 gości 
Ilość odsłon od 7 XI 2008 r. .
mod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_counter


 

 

 

Ulti Clocks content

Chesterton

Wysmakowana lektura na długi zimowy wieczór! Sandomierskie wydawnictwo diecezjalne wydało kolejną perełkę pióra Gilberta Keitha Chestertona. To „Kościół katolicki i konwersja” – brawny opis intelektualnej drogi autora do swego nawrócenia. Więcej...

KOMPENDIUM

Kapłaństwo - powołanie czy uprawnienie? Spośród różnych argumentów przytaczanych na poparcie idei kapłaństwa urzędowego kobiet w Kościele katolickim najistotniejsze merytorycznie wydają się dwa. Więcej...

WIADOMOŚCI

Kolejna kompromitacja aborcjonistek: Aborcyjne lobby nie śpi. W najlepszym czasie antenowym telewizja publiczna emituje peany na cześć zabijania dzieci. Do programu „Tomasz Lis na żywo” prowadzący zaprosił Marię Czubaszek. Więcej...

CIEKAWOSTKI

Sodomici nie zasługują na przywilej małżeństwa: Kandydat do nominacji Partii Republikańskiej w wyborach prezydenckich, Rick Santorum przypomniał, że możliwość zawarcia małżeństwa jest przywilejem, który należy się wyłącznie związkom kobiety i mężczyzny. Więcej...

PUBLICYSTYKA

Dlaczego kobieta powinna rodzić dzieci? Ponieważ do tego została stworzona. Żeby być matką. Została powołana do rodzenia dzieci, opiekowania się nimi i kochania ich miłością bezwarunkową. I każda kobieta za tym tęskni... Więcej...

PUBLICYSTYKA

Wokół problemu śmierci mózgowej istnieje coraz więcej kontrowersji. Część środowiska naukowego i lekarskiego nie uznaje definicji śmierci mózgowej i domaga się zaprzestania pobierania organów nieparzystych od dawców po wypadkach. Więcej...

LITERATURA

Konwersja Chestertona: Katolik z urodzenia nieśmiało podejmuje niezwykły temat konwersji. Łatwiej jest podjąć go komuś, kto wciąż nie zna katolicyzmu niż temu, kto ma to szczęście, że zna go od dzieciństwa. Więcej...

DZIECIARNIA

Michał Magon – Dziecko ulicy. Umiłowanie czystości: Poza praktycznymi środkami, o których powiedzieliśmy, Michał otrzymał także rady, do których przywiązywał wielką uwagę, a które chętnie nazywał ojcami, strażnikami, albo żandarmami jego cnoty czystości. Więcej...

Tamtego lata

Tego nie dowiecie się z ekranu! Wydawnictwo Diecezjalne i Drukarnia w Sandomierzu zaprasza do lektury wyśmienitej powieści Sławomira N. Goworzyckiego „Tamtego lata. Zatajona historia Polaków”, która właśnie ukazała się na rynku wydawniczym. Więcej...

Aborcja

Jeszcze jedna godna uwagi książka wydana przez WDS Sandomierz. To „Każdy z nas był ludzkim embrionem” Doroty Sobolewskiej-Bieleckiej – najważniejsze informacje o aborcji przeplecione licznymi świadectwami kobiet i zdjęciami dzieci w okresie płodowym. Więcej...

Św. Maksymilian

Nakładem sandomierskiego wydawnictwa diecezjalnego ukazał się kolejny tom bestsellerowej serii „Niepokalana”. To przebogata książka pod redakcją br. Francisa Mary Kalvelage’a FI zatytułowana „Maksymilian Kolbe – Święty od Niepokalanej”. Więcej...

Przyjaźń Jezusa

Polecamy wybitne dzieło ks. Roberta Hugh Bensona o mnogości przejawów przyjaźni Chrystusa w naszym życiu przedstawione w formie zbioru błyskotliwych oraz przystępnych kazań a zatytułowane „Rekolekcje z Chrystusem”. Więcej...

http://www.rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/508066baner_chesterton.jpg http://www.rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/675643baner4.jpg http://www.rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/156334baner2.jpg http://www.rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/944988baner7.jpg http://www.rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/984376baner8.jpg http://www.rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/362249rzeka.jpg http://www.rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/857434kominek.jpg http://www.rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/483044baner9.jpg http://www.rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/549716baner_tamtego_lata.jpg http://www.rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/684620embrion.jpg http://www.rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/468501Kolbe.jpg http://www.rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/549104baner_Rekolekcje_z_Chrystusem.jpg
http://www.rodzinakatolicka.pl/index.php/ciekawostki/36-ciekawostki/25749-nawrocenie-chestertona http://www.rodzinakatolicka.pl/index.php/kompendium/37-kompendium/25959-kapastwo-powoanie-czy-uprawnienie http://www.rodzinakatolicka.pl/index.php/wiadomoci/6-wiadomosci/25968-kolejna-kompromitacja-aborcjonistek http://www.rodzinakatolicka.pl/index.php/ciekawostki/36-ciekawostki/25972-homoseksualici-nie-zasuguj-na-przywilej-maestwa http://www.rodzinakatolicka.pl/index.php/publicystyka/5-komentarze/25981-dlaczego-kobieta-powinna-rodzi-dzieci http://www.rodzinakatolicka.pl/index.php/publicystyka/5-komentarze/25965-watykaska-konferencja-o-mierci-mozgowej http://www.rodzinakatolicka.pl/index.php/rodzinakatolickadorosli/31-literatura/25962-konwersja-chestertona http://www.rodzinakatolicka.pl/index.php/rodzinadzieciimlodziez/32-dzieciarnia/25960-micha-magon--dziecko-ulicy-umiowanie-cnoty-czystoci http://www.rodzinakatolicka.pl/index.php/wiadomoci/6-wiadomosci/23811-1920-tego-nie-dowiecie-si-z-ekranu- http://www.rodzinakatolicka.pl/index.php/ciekawostki/36-ciekawostki/25043-kady-z-nas-by-ludzkim-embrionem http://www.rodzinakatolicka.pl/index.php/ciekawostki/36-ciekawostki/24912-maksymilian-kolbe--wity-od-niepokalanej http://www.rodzinakatolicka.pl/index.php/wiadomoci/6-wiadomosci/24788-rekolekcje-z-chrystusem
 

Wieprze przed perły, czyli o prawach zwierząt PDF Drukuj Email
Ocena użytkowników: / 6
SłabyŚwietny 
środa, 17 lutego 2010 11:46

Rozwój tzw. praw zwierząt zagraża prawom ludzi i nie ma w tym żadnego przypadku, że to ich gorliwy promotor Peter Singer jest najbardziej znanym na świecie obrońcą mordu na niemowlętach.

 

Sytuacja prawna zwierząt jest jednym z najtrudniejszych poznawczo, choć bez wątpienia nie najbardziej doniosłych, problemów stojących przed współczesną teorią i praktyką prawa. Jeszcze kilkadziesiąt lat temu mówienie o jakichkolwiek prawach odnoszących się do zwierząt, lub nawet o określeniu w prawie sytuacji zwierząt, przyjmowane było jako coś niewiarygodnego, choć już w XIX w. powstawały na ten temat uczone traktaty. Od lat 70. XX w. sytuacja się jednak radykalnie zmieniła. Powstało wiele ustaw i konwencji poświęconych zwierzętom, a do powszechnego języka weszło nawet pojęcie „praw zwierząt”. Czy takie określenie jest w ogóle uprawnione?

 

Ostatnie lata stanowią dowód na wzmożoną aktywność zwolenników obdarzenia prawami (a może ich uznania?) niższych gatunków, choć jeszcze dwa lata temu, gdy pani Paula Stibbe starała się o uznanie praw osobistych jej szympansa przed austriackimi sądami, spotkała się głównie z kpinami. Ale, jak zauważył Bartłomiej Radziejewski, „odrzucając jej prośbę, austriackie sądy uzasadniły swoją decyzję brakiem podstaw prawnych, a nie – błędnością wniosku. Oznacza to, że wystarczy usunąć przeszkody formalne i szympansy będą mogły zostać uznane za osoby” („Gość Niedzielny” 26/09). Pytanie o prawną zasadność takiego podejścia do zwierząt zaprząta głowy najbardziej znanych etyków i teoretyków prawa na świecie.

Zainteresowanie zwierzętami ze strony prawa przejawia się w dwóch głównych postaciach. Pierwszą jest model ochrony zwierząt – zwierzęta nie są w tym przypadku podmiotami prawa, lecz odpowiednie organy mają im taką ochronę zapewnić, a faktyczne podmioty prawa, czyli ludzie, zobowiązani są do poszanowania zwierząt, często pod groźbą sankcji karnej. Przykładem takiego podejścia może być polska Ustawa o ochronie zwierząt z 1997 r. oraz zdecydowana większość podobnych ustaw krajowych. Podobny model przyjmuje Europejska Konwencja Ochrony Zwierząt Domowych Rady Europy, choć z pominięciem przepisów karnych. Można w niej przeczytać m.in., że „każda osoba, która posiada zwierzę towarzyszące i zgodziła się nim opiekować, jest odpowiedzialna za jego zdrowie i dobro”. Przepis ten, jak żaden inny, oddaje charakter uregulowania sytuacji zwierząt w tym modelu ich ochrony.

Drugi model uznaje zwierzęta za podmioty prawa, a więc zgodnie z nim przysługują im uprawnienia. Jego typowym przykładem jest Powszechna Deklaracja Praw Zwierząt (PDPZ), przy czym zastrzec trzeba, że nie jest to akt prawny. Właściwie jej prawnego znaczenia nie można porównać nawet z Powszechną Deklaracją Praw Człowieka. PDPZ została napisana w 1977 r. przez Międzynarodową Federację na rzecz Praw Zwierząt i rok później proklamowana przez UNESCO. Już w jej preambule można przeczytać, że „wszystkie istoty żyjące mają prawa naturalne”, a w art. 1, iż „wszystkie zwierzęta rodzą się z równym prawem do życia i istnienia”, choć w przeciwieństwie do autorów odpowiedniczki deklaracji dotyczącej praw ludzkich, piszący deklarację z 1977 r. nie postarali się o próbę bliższego uzasadnienia takich rzekomych praw, poprzestając na wspomnieniu wspólnego pochodzenia (teoria ewolucji). Nic dziwnego, jest to bowiem raczej zbiór pobożnych życzeń i moralnych pouczeń niemających czasami nic wspólnego z językiem praw, np. „porzucenie zwierzęcia jest okrutną i hańbiącą praktyką”. Znaleźć tam można nawet coś na kształt socjalnych praw zwierząt: „Wszystkie zwierzęta pociągowe mają prawo do odpowiedniego ograniczenia czasu trwania i intensywności ich pracy, do odpowiedniego pożywienia i odpoczynku”. Podobny model przybrała ustawa hiszpańskich Balearów z 2007 r. (jako pierwszy akt prawny w historii) nadająca (pewnym) zwierzętom prawa będące twardym rdzeniem praw człowieka, tj. prawo do życia, wolności oraz zakaz tortur. Wkrótce podobną ustawę może przyjąć parlament całej Hiszpanii.

Uzasadnienie dla pierwszego rodzaju gwarancji prawnych znaleźć można m.in. w doktrynie Kościoła Katolickiego i w etyce deontologicznej Immanuela Kanta. Według Katechizmu Kościoła katolickiego choć „Bóg powierzył zwierzęta panowaniu człowieka”, a co za tym idzie „uprawnione [jest] wykorzystywanie zwierząt jako pokarmu i do wytwarzania odzieży” (2417), „sprzeczne z godnością ludzką jest niepotrzebne zadawanie cierpień zwierzętom lub ich zabijanie” (2418). Podkreślona jest także postawa, którą wobec zwierząt przejawiali święci Franciszek z Asyżu i Filip Nereusz. Niemiecki filozof z kolei podkreślał stanowczo, iż choć naganne moralnie jest znęcanie się nad zwierzętami, nie wynika to jednak z obowiązku człowieka względem zwierząt, lecz względem innych ludzi. Zachowanie wobec zwierząt wpływa bowiem na sposób, w jaki odnosimy się do ludzi. Dobroć wobec zwierząt rozwija dobroć człowieka w ogóle.

Uzasadnienie dla drugiego podejścia należy rozpatrzyć w szerszym kontekście tzw. ruchu wyzwolenia zwierząt rozwijającego się od lat 70. Dzieli się on na dwa główne nurty: utylitarny i praw zwierząt. Głównym przedstawicielem pierwszego z nich jest Peter Singer, drugiego Tom Regan. Różnice między nimi są w gruncie rzeczy niewielkie i sprowadzają się do różnego podejścia do uzasadnienia zbliżonego traktowania zwierząt i ludzi przez prawo, a konsekwencje są niemal identyczne. Przedstawiciele obydwu ruchów nie tylko odrzucają wykorzystywanie zwierząt w eksperymentach lub dla rozrywki (np. w cyrku), ale także proponują przejście na wegetarianizm oraz rezygnację z odzieży wytwarzanej ze zwierząt.

Utylitaryści koncentrują obronę zwierząt na równych interesach przedstawicieli różnych gatunków. Dla utylitarysty równość gatunków bierze się stąd, iż posiadają one jedną cechę wspólną – zdolność do odczuwania cierpienia. Choć pewne jest, że założenie to jest stanowczo zbyt mocno sformułowane (nieprzypadkowo wiele ustaw chroniących zwierzęta ogranicza się do kręgowców posiadających najsilniej rozwinięty układ nerwowy), niektórzy autorzy podają w wątpliwość samą możliwość występowania u zwierząt świadomości, którą można by porównać do świadomości ludzkiej, a która to znacząco zwiększa natężenie cierpienia. Dla utylitarysty nieprzekonujące pozostają również próby odróżniania ludzi od pozostałych gatunków za pomocą takich cech, jak racjonalność, kierowanie się względami moralnymi oraz zdolność do komunikacji, gdyż według niego zawsze można wskazać na przypadki skrajne, czyli zawsze daje się znaleźć osoby o racjonalności lub zdolności do komunikacji bardziej ograniczonej (np. upośledzone), niż u niektórych zwierząt. (Dla porządku trzeba dodać, że pewne gatunki małp są zdolne uczyć się języka migowego, tak więc zdolność komunikowania się może rzeczywiście nie być cechą wyłącznie ludzką).

Bardziej skomplikowane jest uzasadnienie teoretyków praw zwierząt. Prawa pełnią w społeczeństwie funkcję barier przed zakusami społeczności wobec jednostki. Są nieprzekraczalną granicą tego, co grupa może zrobić względem jednostki. Ludzie posiadają prawa, gdyż są „podmiotami życia”, tzn. są istotami zdolnymi do pamiętania, odczuwania bólu i przyjemności, posiadania interesów, dokonywania wyborów itp. Według Regana przynajmniej część zwierząt ma rozwinięte takie cechy, choć w stopniu mniejszym niż ludzie. Z tego powodu można je zaliczyć do grona podmiotów moralnych, choć w tej grupie znajdują się w podkategorii pasywnych podmiotów moralnych, czyli można im przypisać uprawnienia, ale nie obowiązki, gdyż nie są zdolne do myślenia w kategoriach moralnych, a co za tym idzie, nie można od nich wymagać postępowania zgodnie z zasadami moralnymi, choć można wymagać od ludzi postępowania wobec zwierząt zgodnie z takimi zasadami.

Zarówno utylitaryści, jak i zwolennicy teorii praw zwierząt dążą zatem do włączenia zwierząt (a przynajmniej ich części) do kategorii podmiotów moralnych, choć co trzeba zauważyć, większość z przedstawicieli obydwu grup odróżnia jednak sytuację człowieka i zwierzęcia. Gdy interesy lub prawa przedstawicieli gatunku ludzkiego i jakiegoś gatunku zwierzęcego wchodzą w kolizję, pierwszeństwo ma mieć interes/prawo człowieka. Ale muszą to być interesy równorzędne – interes człowieka dotyczący zaspokojenia preferencji kulinarnej nie może naruszać np. interesu raka do niebycia gotowanym na żywo.

Tak rozumiane prawa zwierząt (pojmowane odtąd szeroko, obejmując także poglądy utylitarystów) stwarzają kilka problemów. Pierwszym z nich może być dosyć niejasne określenie zakresu „podmiotowego” ich obowiązywania. Nikt raczej nie skupia się na obronie komarów lub much. Naszą wyobraźnię poruszają głównie (i słusznie) cierpienia zadawane zwierzętom w ubojniach (np. słynny film ze świnią wrzucaną żywcem do wrzątku), zwierząt eksperymentalnych lub cyrkowych, a także domowych czworonogów niemających szczęścia do swoich właścicieli. Im bardziej zwierzę takie podobne jest do człowieka, tym większą potrzebę jego ochrony odczuwamy. Dobrym przykładem problemów tu napotykanych jest Projekt Wielkich Małp (Great Ape Project, GAP), którego jednym z inicjatorów jest Peter Singer. GAP, będący natchnieniem dla twórców hiszpańskich ustaw o prawach małp, chronić ma małpy należące do rzędu naczelnych, a więc głównie szympansy, orangutany i goryle, którym przyznane ma być prawo do życia (można je zabić jedynie w skrajnych przypadkach, np. samoobronie) i prawo do wolności (gdy jednak są wolności pozbawione, należy im zapewnić warunki odpowiadające ich „godności”) oraz nad którymi nie można się znęcać. Inicjatorzy projektu nie ukrywają, że uznanie praw tych małp jest tylko początkiem na drodze do ogólnego wyzwolenia zwierząt, ale z drugiej strony sposób uzasadnienia ochrony akurat tych gatunków przedstawiany jest czasami jako porażka koncepcji ochrony praw (wszystkich) zwierząt. Twórcy GAP wskazują bowiem, że te zwierzęta wykazują wiele cech uderzająco zbliżających je do ludzi, takich jak zdolność pamiętania i planowania, umiejętność posługiwania się narzędziami, możliwość nauki ludzkiego języka (migowego), czy nawet odczucia emocjonalne i kulturalne, które stanowią „moralnie znaczące charakterystyki”. Ale większość zwierząt, jak wskazują przeciwnicy GAP, takich cech nie posiada (co bardziej złośliwi nie mogą także zrozumieć, dlaczego obrona praw małp ma się odbywać akurat w Hiszpanii, gdzie nigdy one nie żyły w warunkach naturalnych). Przykład ten obrazuje problem z określeniem, jakie to konkretnie zwierzęta mają mieć prawo do posiadania praw. Widać zatem, że choć „wszystkie zwierzęta są równe, to niektóre są równiejsze”.

Istotne problemy powstają także na gruncie praktycznym. Prawo, w swoich konkretnych przejawach, jest fenomenem społecznym. Zachodzi między jednostkami, które mają możliwość nim się posługiwać. Gdy człowiekowi przysługuje uprawnienie, może je wykorzystać w sporze z innym człowiekiem lub instytucją państwową. W jaki sposób z praw mogą korzystać zwierzęta? Czy są w stanie zrealizować swoje „uprawnienia”? Odpowiedź jest oczywista. Nic dziwnego zatem, że za realizację praw zwierząt odpowiadać mają ludzie, a próby podejmowane w tym kierunku często przypominają zaspokojenie dążenia do osiągnięcia władzy („Organizacje, które bronią praw zwierząt, powinny mieć swoich przedstawicieli w rządzie”, art. 14 ust. 1 PDPZ).

Najważniejszy problem dotyczy jednak tego, co uznane zostało w ogóle za warunek umożliwiający obronę praw zwierząt, a mianowicie ich zdolności do cierpienia, czy nawet posiadania świadomości. W wersji słabszej argument ten jest uznawany za uzasadnienie prawnej ochrony zwierząt. Jak mówi polska ustawa w art. 1: „Zwierzę, jako istota żyjąca, zdolna do odczuwania, nie jest rzeczą. Człowiek jest mu winien poszanowanie, ochronę i opiekę”. Obrońcy praw zwierząt idą dalej; ten sam argument, połączony z rzekomą świadomością u części zwierząt (osobiście brak mi wiedzy, żeby się na ten temat wypowiadać, ale przyjmuję na potrzeby argumentacji, że jest to prawda), staje się nie tylko podstawą ochrony zwierząt, ale także zaliczenia ich do wspólnoty podmiotów moralnych i w efekcie przyznania im praw. Jednocześnie cechy, które większość ludzi wskazałaby jako podstawowe różnice między ludźmi i zwierzętami, takie jak zdolność do kierowania się racjonalnym wyborem czy właśnie wymogami moralnymi, uznawana jest przez ideologów ruchu wyzwolenia zwierząt za kryteria arbitralne. Aby to udowodnić, zwolennicy tych teorii lubią posługiwać się argumentem ze skrajnych przypadków. Jedna z postaci takiego argumentu odwołuje się do przykładu hipotetycznego „superszympansa”, który nauczyłby się mówić, pisać czy postępować moralnie i racjonalnie (ze względu na mniejszą różnicę genetyczną między człowiekiem i szympansem niż między myszą a szczurem wielu teoretykom przykład ten przemawia do wyobraźni). Zwolennicy teorii praw zwierząt pytają, czy odmówilibyśmy takiej istocie np. wstępu na studia, gdyby tego zapragnęła? Nasuwająca się odpowiedź „nie” sugerować ma, że kryteria, które odruchowo stosujemy na odróżnienie ludzi i zwierząt, są przejawem szowinizmu gatunkowego i powinny być obalone, tak jak upadły kryteria rasy, narodowości i płci.

Pytanie to jest w ogóle źle postawione. Gdyby takie stworzenie rzeczywiście powstało (co najpewniej zaszłoby przy pomocy manipulacji genetycznych), musielibyśmy się zastanowić, czy moglibyśmy je nazywać jeszcze szympansem? Czy można by je nazwać człowiekiem? Czy też może należałoby wymyślić zupełnie nową kategorię, pośrednią pomiędzy światem ludzkim i zwierzęcym? Człowiek bowiem odróżnia się gatunkowo od najlepiej nawet rozwiniętych zwierząt właśnie takimi „arbitralnymi” cechami, jak zdolność do racjonalnego myślenia czy też kierowania się sądami moralnymi. Nie przypadkiem Powszechna Deklaracja Praw Człowieka podkreśla w art. 1, iż ludzie „obdarzenia są rozumem i sumieniem”, czego nie można powiedzieć o zwierzętach. Cechy te natomiast przesądzają o tym, że w ogóle urządzamy świat na podstawie zasad moralnych i prawa będącego ucieleśnieniem naszych cech ludzkich. Nie ma także znaczenia fakt, iż pewne grupy ludzi (nienarodzeni, niemowlęta, osoby głęboko upośledzone itp.) nie mają tych cech (jeszcze) rozwiniętych lub je zatraciły, gdyż są to cechy gatunkowe, a nie właściwości poszczególnych jednostek, w związku z czym jesteśmy szczególnie zobowiązani wobec przedstawicieli swojego gatunku.

W tym miejscu dochodzimy do najbardziej niepokojącej cechy dyskursu o prawach zwierząt. Ich rozwój zagraża prawom ludzi i nie ma w tym żadnego przypadku, tak jak nie ma przypadku w tym, że to Peter Singer jest najbardziej znanym na świecie obrońcą mordu na niemowlętach, a także nie ma żadnego przypadku w tym, że to Hiszpania staje się obecnie głównym europejskim promotorem aborcji na żądanie. Fundacja praw zwierząt opiera się bowiem na arbitralnym wydzieleniu pewnych właściwości, które można spotkać zarówno u zwierząt, jak i u ludzi, ale w konkretnym momencie nie u wszystkich przedstawicieli swoich gatunków, w związku z czym ci, którzy tych cech nie przejawiają, wypadają poza nawias podmiotów moralnych, którym przysługuje ochrona prawna. I żebyśmy nie myśleli, że nas to w Polsce nie dotyczy: Komisja Europejska pracuje nad prawnym zagwarantowaniem „alternatywy” dla testowania środków chemicznych na zwierzętach, którą to „alternatywą” ma być testowanie takich środków na embrionach ludzkich. Propozycja ta znajduje mocne poparcie w Parlamencie Europejskim.

Warto także zwrócić uwagę na głębszy kontekst tej sprawy. Jak zauważa Bartłomiej Radziejowski, główni promotorzy praw zwierząt są często zapiekłymi ateistami walczącymi o wypchnięcie religii ze sfery publicznej. W tym również nie ma przypadku. Taki obrót spraw możliwy był bowiem jedynie dzięki oderwaniu doktryny praw człowieka od wszelkich kategorii duchowych, a przede wszystkim od wpływu chrześcijaństwa. Człowiek, „wykorzeniony z tworzącej go duchowości, nie różni się już jakościowo od zwierzęcia. Bo czy szczególna inteligencja człowieka może stawiać go wyżej od małpy albo krokodyla? Nie – to tylko różnica ilości, tak jak trąba słonia przewyższa ludzki nos jedynie długością. Człowiek w zdechrystianizowanym świecie nie jest już człowiekiem w tradycyjnym tego słowa znaczeniu. Jest tylko kolejną podkategorią w biologicznej systematyce”. Prawa zwierząt wpisują się również we właściwą „postępowym” elitom XX w. mizantropię, która uznaje człowieka za główną przyczynę nieszczęść jego planety i wszelkich pozostałych istot ją zamieszkujących, a jedyną możliwością rozwiązania tego problemu jest redukcja liczby ludności. Przypomina mi się w tym kontekście zasłyszana (lub przeczytana) historia orzeczenia amerykańskiego sądu, który uznał, że kradzież jaj chronionego gatunku żółwia spełnia przesłanki prawa chroniącego ten gatunek. Niby nic dziwnego, gdyby nie to, że stało się to w kraju, w którym orzeczenia sądowe uznały, że państwo nie ma interesu w obronie wczesnych płodów, gdyż nie są one „osobami w rozumieniu Konstytucji”. Myślę, że to również nie jest przypadek.

Jaki z tego wniosek? Bez wątpienia zwierzęta nie są i nie powinny być obojętne z punktu widzenia prawa, a ludzie, którzy się nad nimi znęcają, powinni być surowo karani. Bez wątpienia także należy jeszcze wiele zrobić, aby system ich ochrony działał sprawnie. Ale mówienie o „prawach zwierząt” pozostaje nonsensem.

Maciej Brachowicz

Autor jest ekonomistą i prawnikiem, przygotowuje rozprawę doktorską współczesnych tendencjach rozwojowych praw człowieka, pracuje w Parlamencie Europejskim, członek Klubu Jagiellońskiego.

Źródło: Fronda.pl

Komentarze (9)
9 środa, 26 października 2011 11:53
M
Dobry artykuł. Szaleństwo "praw zwierząt" to tylko jeden z elementów demontażu praw naturalnych i walki z rodziną. Jak widać po komentarzach, ubóstwianie zwierząt jest już mocno zakorzenione w umysłach. Oczywiście normalny człowiek nie krzywdzi zwierząt. Tu jednak mamy do czynienia z obsesją. Jednym z jej źródeł jest jest głęboki egoizm. Matki nie mając dzieci, swoje naturalne instynkty przelewają na pieski, kotki, koniki itd. Stąd tyle zapiekłych obrońców, "miłośników" zwierząt wśród pań.
8 wtorek, 26 lipca 2011 21:42
Natalia
Autor tego tekstu z pewnością jest zacnym mieszkańcem średniowiecznego ciemnogrodu. Kościół ma na rękach więcej krwi niż ktokolwiek inny na tym świecie. Przykra prawda w oczy kole, prawda moi "drodzy" fanatyczni katolicy? Krucjat się nie wyprzecie, więc odczepcie się raz na wasze wieki wieków amen od prawa! I pamiętajcie, Homo Sapiens to... GATUNEK MAŁPY! Nawet Biblii nie potraficie czytać, ale ponoć nie będąc teologiem nie można sobie interpretować tekstu, bo to profanacja. Trele morele a głupiemu radość.
Zwierzę czuje jak my, tylko mówi innym językiem. Co, Chińczyków też mamy gnoić bo nie rozumiemy ich języka? Normalny człowiek tak nie robi, ale fakt Kościół lubi...
Fanatycy zawsze tylko mieszają się tam gdzie ich nie potrzeba.
P.S. Wiecie mam nadzieje, wy zagorzali katolicy, że Norweg o którym ostatnio tyle słyszeliście w telewizji (dla tych którzy jeszcze nie kojarzą: ten od masakry na wyspie Utoya) jest jednym z Was?
7 poniedziałek, 20 grudnia 2010 12:35
mora
Rozwój praw zwierząt zagraża prawom ludzi.
Oczywiście, podobnie jak rozwój praw niewolników zagraża prawom właściciela, rozwój praw kobiet zagraza prawom mężczyzn, rozwój praw płodu zagraża prawom kobiet.
Bo prawo jednych ZAWSZE stawia granice innym. Prawo zwierząt do unikania niepotrzebnego cierpienia stawia człowiekowi granice w kwestii jego zadawania. TO JEST AZ TAK STRASZNE OGRANICZENIE?
6 poniedziałek, 20 grudnia 2010 12:16
mora
Logika pana Bartłomieja Radziejowskiego jest następująca: Ponieważ tzw. obrońcy praw zwierząt odmawiają jednocześnie praw ludzkiemu płodowi, my w odwecie -domagając się praw dla płodu - zwalczamy ideę praw zwierząt.
Albowiem umniejszanie cierpienia w jakimś wymiarze automatycznie zwiększa go w wymiarze innym. Nie mogę jednocześnie domagać się zniesienia przemocy wobec poczętych dzieci i zniesienia okrucieństwa wobec zwierząt.
Istnieje widocznie jakaś pula dobrych uczynków, której nie wolno przekroczyć.
5 poniedziałek, 20 grudnia 2010 12:09
mora
Wszystko jasne. Trzej młodzi ludzie, którzy przywiązali żywego psa do samochodu i ciągnęli go za nim tak długo, aż odpadła mu głowa, NIE ZROBILI NICZEGO ZŁEGO. Wszystko w porzo, nie musimy robić w tej sprawie niczego. JEŚLI TO NIE OBCHODZI BOGA, TO JA TAKIEGO BOGA NIE CHCĘ.
4 poniedziałek, 25 października 2010 17:12
Marcin
A jakże by inaczej? Człowiek ma to do siebie, że jeżeli czegoś nie rozumie, to tłumaczy to Bogiem, a jeżeli coś ma pod kontrolą, ba! Nawet to oswoił, a jednak wciąż tego nie potrafi pojąć i zrozumieć - to jedynym wyjściem tutaj będzie co? No właśnie... wywyższenie siebie ponad inne gatunki żyjące na ziemi w celu utrzymania "Panowania". Powiem więcej, przekonania Pana Singera są jak najbardziej słuszne, my sami ludzie jesteśmy poniekąd zwierzętami, bo zarówno ludzie, jak i otaczające nas zwierzęta myślą, czują oraz posiadają rozum. Ale gdzieżby tam! Człowiek to istota charakterystyczna tj. działa na zasadzie pozornego oszukiwania siebie samego poprzez takowe zaniżanie wartości zwierząt i otoczenia do rangi przedmiotu na rzecz uzyskania wyższej wartości samego siebie.
3 czwartek, 07 października 2010 11:57
Magda
To wstyd aby autor- katolik wyrażał takie poglądy. Kto traktuje zwierzę przedmiotowo, będzie tak traktował drugiego człowieka. Kto nie ma litości dla cierpienia bezbronnego żyjącego stworzenia, ten nie będzie miał litości wobec drugiego człowieka.
2 środa, 21 kwietnia 2010 12:51
Ewa
Prawnik pracujący w Parlamencie Europejskim? Litości.
1 niedziela, 21 marca 2010 16:13
kcwehbcjwebc
"Rozwój tzw. praw zwierząt zagraża prawom ludzi i nie ma w tym żadnego przypadku, że to ich gorliwy promotor Peter Singer jest najbardziej znanym na świecie obrońcą mordu na niemowlętach."
Boże, pierwsze zdanie i takie głupoty...
Panie MACIEJU Brachowiczu, jest pan dla mnie genialnym przykładem tego, jak katolicyzm głęboko upośledza wrodzoną ludziom wrażliwość na cierpienie, zastępując ją bełkotem dogmatów.

Dodaj komentarz

Twoje imię:
Twój e-mai:
Komentarz:
 
Start Kompendium Publicystyka Wieprze przed perły, czyli o prawach zwierząt
 

WIADOMOŚCI

CIEKAWOSTKI

WYWIADY

PUBLICYSTYKA

KOMPENDIUM

LITERATURA

DZIECIARNIA