Portal optymalizowany dla przeglądarek: IE 7, Opera 9 i nowszych

n_ciekawestrony.jpg

Chwała polskiego oręża
 

- S U P E R  G A L E R I A -


Jonasz Porywczy

Michał Magon

- Dziecko ulicy



 -  M A G I S T E R I U M  -


Leon XIII

Christi Nomen et Regnum

- O Kościele na

Dalekim Wschodzie


Naszą witrynę przegląda teraz 522 gości 
Ilość odsłon od 7 XI 2008 r. .
mod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_counter


 

 

 

Ulti Clocks content

Chesterton

Wysmakowana lektura na długi zimowy wieczór! Sandomierskie wydawnictwo diecezjalne wydało kolejną perełkę pióra Gilberta Keitha Chestertona. To „Kościół katolicki i konwersja” – brawny opis intelektualnej drogi autora do swego nawrócenia. Więcej...

KOMPENDIUM

Kapłaństwo - powołanie czy uprawnienie? Spośród różnych argumentów przytaczanych na poparcie idei kapłaństwa urzędowego kobiet w Kościele katolickim najistotniejsze merytorycznie wydają się dwa. Więcej...

WIADOMOŚCI

Kolejna kompromitacja aborcjonistek: Aborcyjne lobby nie śpi. W najlepszym czasie antenowym telewizja publiczna emituje peany na cześć zabijania dzieci. Do programu „Tomasz Lis na żywo” prowadzący zaprosił Marię Czubaszek. Więcej...

CIEKAWOSTKI

Sodomici nie zasługują na przywilej małżeństwa: Kandydat do nominacji Partii Republikańskiej w wyborach prezydenckich, Rick Santorum przypomniał, że możliwość zawarcia małżeństwa jest przywilejem, który należy się wyłącznie związkom kobiety i mężczyzny. Więcej...

PUBLICYSTYKA

Dlaczego kobieta powinna rodzić dzieci? Ponieważ do tego została stworzona. Żeby być matką. Została powołana do rodzenia dzieci, opiekowania się nimi i kochania ich miłością bezwarunkową. I każda kobieta za tym tęskni... Więcej...

PUBLICYSTYKA

Wokół problemu śmierci mózgowej istnieje coraz więcej kontrowersji. Część środowiska naukowego i lekarskiego nie uznaje definicji śmierci mózgowej i domaga się zaprzestania pobierania organów nieparzystych od dawców po wypadkach. Więcej...

LITERATURA

Konwersja Chestertona: Katolik z urodzenia nieśmiało podejmuje niezwykły temat konwersji. Łatwiej jest podjąć go komuś, kto wciąż nie zna katolicyzmu niż temu, kto ma to szczęście, że zna go od dzieciństwa. Więcej...

DZIECIARNIA

Michał Magon – Dziecko ulicy. Umiłowanie czystości: Poza praktycznymi środkami, o których powiedzieliśmy, Michał otrzymał także rady, do których przywiązywał wielką uwagę, a które chętnie nazywał ojcami, strażnikami, albo żandarmami jego cnoty czystości. Więcej...

Tamtego lata

Tego nie dowiecie się z ekranu! Wydawnictwo Diecezjalne i Drukarnia w Sandomierzu zaprasza do lektury wyśmienitej powieści Sławomira N. Goworzyckiego „Tamtego lata. Zatajona historia Polaków”, która właśnie ukazała się na rynku wydawniczym. Więcej...

Aborcja

Jeszcze jedna godna uwagi książka wydana przez WDS Sandomierz. To „Każdy z nas był ludzkim embrionem” Doroty Sobolewskiej-Bieleckiej – najważniejsze informacje o aborcji przeplecione licznymi świadectwami kobiet i zdjęciami dzieci w okresie płodowym. Więcej...

Św. Maksymilian

Nakładem sandomierskiego wydawnictwa diecezjalnego ukazał się kolejny tom bestsellerowej serii „Niepokalana”. To przebogata książka pod redakcją br. Francisa Mary Kalvelage’a FI zatytułowana „Maksymilian Kolbe – Święty od Niepokalanej”. Więcej...

Przyjaźń Jezusa

Polecamy wybitne dzieło ks. Roberta Hugh Bensona o mnogości przejawów przyjaźni Chrystusa w naszym życiu przedstawione w formie zbioru błyskotliwych oraz przystępnych kazań a zatytułowane „Rekolekcje z Chrystusem”. Więcej...

http://www.rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/508066baner_chesterton.jpg http://www.rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/675643baner4.jpg http://www.rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/156334baner2.jpg http://www.rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/944988baner7.jpg http://www.rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/984376baner8.jpg http://www.rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/362249rzeka.jpg http://www.rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/857434kominek.jpg http://www.rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/483044baner9.jpg http://www.rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/549716baner_tamtego_lata.jpg http://www.rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/684620embrion.jpg http://www.rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/468501Kolbe.jpg http://www.rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/549104baner_Rekolekcje_z_Chrystusem.jpg
http://www.rodzinakatolicka.pl/index.php/ciekawostki/36-ciekawostki/25749-nawrocenie-chestertona http://www.rodzinakatolicka.pl/index.php/kompendium/37-kompendium/25959-kapastwo-powoanie-czy-uprawnienie http://www.rodzinakatolicka.pl/index.php/wiadomoci/6-wiadomosci/25968-kolejna-kompromitacja-aborcjonistek http://www.rodzinakatolicka.pl/index.php/ciekawostki/36-ciekawostki/25972-homoseksualici-nie-zasuguj-na-przywilej-maestwa http://www.rodzinakatolicka.pl/index.php/publicystyka/5-komentarze/25981-dlaczego-kobieta-powinna-rodzi-dzieci http://www.rodzinakatolicka.pl/index.php/publicystyka/5-komentarze/25965-watykaska-konferencja-o-mierci-mozgowej http://www.rodzinakatolicka.pl/index.php/rodzinakatolickadorosli/31-literatura/25962-konwersja-chestertona http://www.rodzinakatolicka.pl/index.php/rodzinadzieciimlodziez/32-dzieciarnia/25960-micha-magon--dziecko-ulicy-umiowanie-cnoty-czystoci http://www.rodzinakatolicka.pl/index.php/wiadomoci/6-wiadomosci/23811-1920-tego-nie-dowiecie-si-z-ekranu- http://www.rodzinakatolicka.pl/index.php/ciekawostki/36-ciekawostki/25043-kady-z-nas-by-ludzkim-embrionem http://www.rodzinakatolicka.pl/index.php/ciekawostki/36-ciekawostki/24912-maksymilian-kolbe--wity-od-niepokalanej http://www.rodzinakatolicka.pl/index.php/wiadomoci/6-wiadomosci/24788-rekolekcje-z-chrystusem
 

Czy zabijanie aborterów jest niegodziwe? PDF Drukuj Email
Ocena użytkowników: / 3
SłabyŚwietny 
poniedziałek, 30 sierpnia 2010 14:16

Od początku lat 80-tych XX wieku, w USA zanotowano bowiem 8 przypadków zastrzelenia przez wrogów aborcyjnego ludobójstwa morderców nienarodzonych oraz ich bezpośrednich pomocników (ochroniarzy i członków personelu klinik śmierci). 

Poza wspomnianymi wyżej przypadkami ekstremalnych rozwiązań polegających za uśmiercaniu aborterów i ich pomocników, w ciągu tych prawie 30-lat, na terenie USA doszło też w walce z aborcyjnym ludobójstwem do przeszło 300 aktów przemocy, tj.: wrzucanie gazów łzawiących do wnętrza klinik śmierci, niszczenie miejsc służących do tego morderczego procederu poprzez ich podpalanie, podkładanie tam materiałów wybuchów, ich demolowanie, ranienie osób zabijających dzieci. 

Oczywiście, owe zbrojne wystąpienia przeciw aborcji, stanowią tylko małą cząstkę amerykańskiego ruchu antyaborcyjnego, gdyż normą tam jest stosowanie ściśle pokojowych metod typu: modlitewne czuwania, pikiety czy też demonstracje. Warto też zaznaczyć, iż ilość zabitych aborterów, wysadzonych bądź zdemolowanych klinik śmierci, w żaden sposób nie może równać się z ogromem przemocy, jaką nienarodzonych dzieciom zadają "lekarze ginekolodzy" wraz ze swymi pomocnikami. Wrogowie aborcji uśmiercili bowiem 8 morderców niewiniątek, zaś aborterzy w USA zamordowali przeszło 40 milionów dzieci. W tej nierównej walce z aborcyjnym ludobójstwem straty po obu stronach sięgają więc proporcji 1 zabity aborter na przeszło 8 milionów zamordowanych dzieci.

"Non violence"?

Wydarzenia tego typu stawiają przed przeciwnikami aborcji trudne pytania natury moralnej. Czy w walce z aborcją wolno posuwać się do zabijania ludzi, którzy zajmują się tym krwawym procederem? Czy takie postępowanie nie jest ulegnięciem niechrześcijańskiej logice, która uważa, iż "cel uświęca środki" zaś zło pragnie zwalczać innym złem? Zdecydowana większość obrońców życia nienarodzonych piętnuję walką zbrojną z aborcyjnymi zbrodniami, jako przejaw ulegania owej niechrześcijańskiej postawie i logice. Poza tym ważnym argumentem na rzecz odrzucenia walki zbrojnej z aborcją ma być przykazanie miłości, które swym zasięgiem obejmuje przecież również złoczyńców (do których zaliczają się między innymi: mordercy niewinnych dzieci). Naturalnym pytaniem, jakie musi rodzić się w związku z próbą realizacji tego przykazania wobec aborcjonistów jest: czy zabijanie tych ludzi nie przekreśli możności nawrócenia ich duszy, co przecież winno być naszym głównym zamierzeniem wobec nich.

W oparciu o wymienione wyżej argumenty przeciwnicy aborcji wydają się wyznawać w pełni zasadę "Non violence" w swej walce przeciw zbrodniom dokonywanym na nienarodzonych i zdecydowanie piętnować działania tych, którzy w owym boju sięgają nie tylko po duchowy, ale również fizyczny miecz.

Choć wszystkie z argumentów zwolenników stosowania absolutnego pacyfizmu w walce z prenatalnym ludobójstwem, jako takie są słuszne, zachodzi uzasadnione pytanie, czy w perspektywie tradycyjnie chrześcijańskiej są one właściwie stosowane do konkretnej sytuacji polegającej na zabijaniu morderców dzieci? Istota problemu polega bowiem na tym, iż przeciwnicy zbrojnego podziemia antyaborcyjnego wydają się zbyt pochopnie orzekać, iż ów ruch stosuje niegodziwe metody walki ze złem, kierując się zasadą "Cel uświęca środki". Szersze wejrzenie na zasady tradycyjnej moralności chrześcijańskiej wskazuje, iż sprawa ta jest zdecydowanie bardziej złożona, aniżeli widzieli by ją radykalnie pacyfistycznie nastawieni członkowie ruchu "Pro Life".

Dobry cel nie uświęca złych środków

Prawdą jest, iż jedną z podstawowych reguł moralnych jest zasada, iż "cel nie uświęca środków". Należy podpisać się pod nią obiema rękoma. Ujmując tą prawdę w sposób bardzo skrótowy: nawet dobry cel nie czyni dozwolonym lub usprawiedliwionym stosowania środków do jego osiągnięcia, które ze swej istoty są złe. Zasada ta ma swoje mocne zakorzenienie w Biblii, gdzie napisane jest: "I czyż to znaczy, iż mamy czynić zło, aby stąd wynikło dobro? - jak nas niektórzy oczerniają i jak nam zarzucają, że tak mówimy. Takich czeka sprawiedliwa kara." (Rz 3, 8); "Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj" (Rz 12, 21). W oparciu o te oraz inne wersety Pisma świętego, Kościół katolicki w ciągu wieków ciągu wieków głosił doktrynę o istnieniu czynów zawsze złych, a przez to bezwzględnie i absolutnie zabronionych. Doktryna została przypomniana ze szczególną mocą, jasnością i wyrazistością za pontyfikatów papieży Pawła VI, a zwłaszcza Jana Pawła II.

Paweł VI w swej encyklice "Humanae vitae" stwierdził wyraźnie: "Nigdy nie wolno, nawet dla najpoważniejszych przyczyn, czynić zła, aby wynikło z niego dobro. Innymi słowy, nie wolno wziąć za przedmiot pozytywnego aktu woli tego co ze swej istoty narusza ład moralny - a co tym samym należy uznać za niegodne człowieka - nawet w wypadku, jeśli zostaje to dokonane w zamiarze zachowania lub pomnożenia dóbr poszczególnych ludzi, rodzin lub społeczeństw" (tamże: nr. 14). Promulgowany w 1992 r. przez Jana Pawła II Katechizm Kościoła Katolickiego naucza z kolei: "Istnieją czyny, które same przez się i w sobie, niezależnie od okoliczności i intencji, są zawsze i bezwzględnie niedozwolone ze względu na ich przedmiot (...) Niedopuszczalne jest czynienie zła, by wynikło z niego dobro. Dobra intencja (np. pomoc bliźniemu) nie czyni ani dobrym, ani słusznym zachowania, które samo w sobie jest nieuporządkowane (jak kłamstwo czy złorzeczenie). Cel nie uświęca środków" (tamże: n. 1756, 1753). Encyklika "Veritatis splendor" papieża Jana Pawła II w wielkiej swej części została napisana przeciw poglądom uznającym za dozwolone czynienie zła w trudnych lub choćby ekstremalnych sytuacjach (lub też uznającym, że owe dobre intencje bądź szczególne okoliczności przemieniają zło w dobro). Czytamy tam, m.in.: "Jeśli czyny są wewnętrznie złe, dobra intencja lub szczególne okoliczności mogą łagodzić ich zło, ale nie mogą go usunąć: są to czyny nieodwracalnie złe, same z siebie i same w sobie niezdatne do tego, by je przyporządkować Bogu i dobru osoby (...) Tak więc okoliczności lub intencje nie zdołają nigdy przekształcić czyny czynu ze swej istoty niegodziwego ze względu na przedmiot w czyn godziwy lub taki którego wybór można usprawiedliwić" (tamże: n. 81). W innych ustępach tej encykliki Jan Paweł II odnośnie czynów "wewnętrznie złych" nauczał, iż: nie wolno ich popełniać: "nikomu i nigdy" (tamże: n. 52); nie mogą one "nigdy i w żadnej okoliczności uchodzić za działania właściwe" (n. 52); ich zakaz obowiązuje "wszystkich i każdego, zawsze i w każdej okoliczności" (n. 52).

Nie ulega zatem wątpliwości, iż najbardziej dobry cel nie tylko nie uświęca, ale nawet nie czyni dopuszczalnym użycia złych moralnie środków.

Czy zabicie złoczyńcy jest "wewnętrznie złe"?

Na czym polega więc błąd tych spośród wrogów aborcji, którzy w bezwzględny sposób potępiają strzelanie do aborterów? Ich błąd polega na pośpiesznym zakwalifikowaniu uśmiercenia złoczyńcy do czynów wewnętrznie złych (a przez to oczywiście zawsze i wszędzie zabronionych). Doktryna katolicka w oparciu o nauczanie Pisma świętego do zachowań z istoty swej niegodziwych zalicza wiele czynów. Są to między innymi: bluźnierstwo, bałwochwalstwo, okultyzm, złorzeczenie, morderstwo niewinnego, pijaństwo, nierząd, onanizm, cudzołóstwo, czyny homoseksualne, prostytucja, kłamstwo czy oszczerstwo. Wśród tych bezwzględnie złych i zawsze zakazanych aktów nie wymienia się jednak zabicia złoczyńcy. Co więcej, zarówno w Biblii, jak i nauce Kościoła można znaleźć jasne rozgraniczenie pomiędzy morderstwem popełnionym na osobie niewinnej - które jest zawsze złe i zakazane, a pozbawieniem życia człowieka dopuszczającego się bardzo złych czynów, które jest w pewnych warunkach moralnie dozwolone.

Pozornie może się wydawać, iż Piąte Przykazanie zabrania niszczenia wszelkiego życia (niewinnego czy winnego, niektórzy zaś wyciągają z niego wniosek, iż dotyczy ono nawet życia zwierząt) we wszelkich okolicznościach. Jednak wzgląd na szerszy, biblijny kontekst tego Boże zakazu ukazuje dobitnie, iż jego intencją było otoczenie bezwzględną i nie znającą wyjątków ochroną życia tylko niewinnych ludzi, nie zaś złoczyńców. Na kartach Biblii znajdziemy bowiem wiele ustępów, w których Pan Bóg nakazuje karać śmiercią sprawców bardzo ciężkiego zła (m. in: morderców niewinnych - Wj 21, 12), prowadzić wojny z ludami czczącymi bożki i bałwany (Joz 10). Pismo święte aprobuje też zbrojne odpieranie niesprawiedliwej agresji (Rdz 14, 1; 1 Sm 23, 1-2), uśmiercenie napastnika w obronie własnej (Wj 22, 2) czy też militarne powstanie przeciw władzy usiłującej narzucić bałwochwalstwo (księgi Machabejskie). Także Nowy Testament nie dostarcza dowodów, jakoby uśmiercanie złoczyńców było bezwarunkowo złe. Za tą tezą nie przemawia wszak fakt, iż prorok św. Jan Chrzciciel zwracającym się do niego o radę żołnierzom nie nakazał porzucenia swego rzemiosła (Łk 3, 14), zaś św. Paweł Apostoł z aprobatą wypowiedział o jednej z funkcji władz cywilnych, jaką jest karanie za pomocą miecza złoczyńców (Rz 13, 4). Obok tejże aprobaty dla uśmiercania sprawców bardzo ciężkiego zła, Biblia jednoznacznie i wyraźnie piętnuje niszczenie niewinnego życia ludzkiego: "Nie wydasz wyroku śmierci na niewinnego i sprawiedliwego" (Wj 23, 7).

W oparciu właśnie o te biblijne rozróżnienia pomiędzy niesprawiedliwym i zawsze złym odbieraniem życia niewinnej osobie ludzkiej a czasami sprawiedliwym i dozwolonym uśmiercaniem poważnych złoczyńców magisterium Kościoła nieraz nauczało, iż nigdy i nigdzie nie wolno w sposób zamierzony zabijać niewinnego, jednakże są sytuacje w których zabicie sprawcy ciężkiego zła może być, a czasami jest moralnie uprawnione. Tymi sytuacjami są: obrona siebie lub innych przed niesprawiedliwą agresją, kara śmierci oraz wojna sprawiedliwa. Ani Biblia, ani nauka katolicka czyniąc rozróżnienia pomiędzy zawsze złym i bezwzględnie niedozwolonym zabijaniem niewinnych (to znaczy morderstwem) a uśmiercaniem czyniących wielkie zło, nie czyni wyjątku od Piątego Przykazania, ale ukazuje jego właściwe znaczenie, kontekst i interpretację.

Ze wszechmiar słusznej i chwalebnej zasady mówiącej, iż cel nie uświęca ani nie czyni dozwolonymi złych środków, nie można zatem w prosty i bezproblematyczny sposób zastosować do zabijania aborcjonistów. Ludzie ci bowiem mają na swych rękach krew wielu niewinnych ludzi, przez co, nie są oni w sposób bezwarunkowy i absolutny chronieni przez Piąte Przykazanie. Mówiąc wprost: zabicie tych złoczyńców nie jest ze swej istoty złe i w związku z tym, mogą zachodzić warunki, w których ich uśmiercenie będzie moralnie dozwolone. Godziwość lub niegodziwość uśmiercania aborterów nie powinna być zatem rozpatrywana w oparciu o regułę "Cel nie uświęca środków", ale winno rozpatrzyć się, czy i w jakiej mierze zachodzą tu tradycyjnie nauczane przez Kościół warunki dozwolonego i sprawiedliwego odbierania życia złoczyńcom.

Zabijanie aborterów a wojna sprawiedliwa

Wielowiekowa doktryna katolicka za dozwoloną moralnie uznaje tzw. wojnę sprawiedliwą. Udział w zbrojnej walce przeciw aborcji przypomina w pewnej mierze sytuację wojny sprawiedliwej. W II wojnie światowej mieliśmy, po jednej stronie - oddziały SS i Gestapo dokonujące czystek etnicznych i rasowych, z drugiej zaś ugrupowania partyzanckie próbujące za pomocą przemocy powstrzymać masowe mordy niewinnych. Dziś mamy z jednej strony tabuny aborterów i ich pomocników chronionych przez prawo, policję i sądy, z drugiej zaś przeciwników aborcji. Nie istnieje wprawdzie klasyczny i formalny stan wojny, lecz czy pokojem możemy nazwać rzeczywistość, w której pod osłoną prawa państwowego dokonuje się masowych masakr? Jeśli usprawiedliwionym jest podejmowanie działań zbrojnych w obronie pewnych już narodzonych niewinnych ludzi, to niby czemu niegodziwością miałoby być podejmowanie podobnych akcji w obronie całkowicie bezbronnych i niewinnych poczętych dzieci? Czy przyjmując takie rozróżnienie, de facto nie przyznajemy tym samym rację zwolennikom aborcji, iż nienarodzone życie nie jest w pełni wartościowym ludzkim istnieniem, a więc zasługującym na taką samą ochronę jak życie narodzonego człowieka?

Czy zbrojna walka z aborcją to samosąd?

Prawdą jest, iż tradycyjna teologia moralna zdecydowanie odrzuca tzw. samosądy jako metodę rozwiązywania konfliktów społecznych. To prawowite władze mają prawo i obowiązek karania zła, nie zaś poszczególni obywatele. Te niezaprzeczalne prawdy odnoszą się jednak do normalnych, albo przynajmniej "półnormalnych" warunków - a więc sytuacji, w której dana nieprawość jest traktowana przez władze jako podlegające ściganiu przestępstwo. Wówczas rzeczywiście karanie zła na własną rękę, byłoby nieuprawnionym przywłaszczeniem sobie kompetencji prawowitych władz. Sytuacja legalnej aborcji znacznie jednak odbiega od opisanych powyżej warunków. Legalność aborcji pociąga za sobą wyjęcie spod ochrony prawnej pewnej kategorii ludzi, poprzez otoczenie ochroną ataków przeciw nim skierowanych. Coś takiego można przyrównać do sytuacji, w której władze jakiegoś kraju uznałyby za legalne i bezkarne wszelkie niegodziwości skierowane względem pewnej grupy ludzkiej - np. rudowłosych. Osoby o rudym kolorze skóry można byłoby więc gwałcić, okradać, bić oraz mordować, zaś jedynymi legalnymi środkami obrony rudowłosych byłaby modlitwa, post i perswazja słowna. Jako przestępstwo traktowano by wszelkie fizyczne próby przeszkodzenia prześladowcom rudych. Czy takich obrońców ludzi o marchewkowym odcieniu włosów również należałoby nazwać sprawcami "samosądów"? Przyznajmy, iż byłoby bardzo wątpliwe takie potraktowanie tej sytuacji. Określenie "samosąd" stosujemy bowiem raczej dla oznaczenia dochodzenie sprawiedliwości na własną rękę w sytuacji, gdy istnieją instytucje i prawa tą sprawiedliwość chroniące. Sytuacja zbrojnej walki z aborcją w dużej części jedynie pozornie przypomina klasyczny "samosąd", bardziej zaś wydaje się jawić, jako zastosowanie zasady obrony (tych, którzy nie są w stanie sami się bronić) przed niesprawiedliwą agresją. Owa obrona niewinnego jest w tym wypadku o tyle specyficzna, iż ci którzy najbardziej winni bronić słabych, bezbronnych i niewinnych - a więc policja, prokuratorzy i sędziowie - zobowiązani są bronić oprawców dzieci.

Nienawiść względem aborterów?

Z pewnością ważnym argumentem na rzecz potępienia zabijania morderców nienarodzonych dzieci jest wskazywanie na zasadę miłości do nieprzyjaciół. Nie podlega dyskusji, iż największych złoczyńców chrześcijanie mają obowiązek miłować, zaś nienawiść względem nich jest złem. Miłość do wrogów obejmuje podejmowanie starań o ich nawrócenie; zabijanie ich zaś, wydaje się rozmijać z ową troską. Czy zabijając aborterów zamiast pomóc im w ich nawróceniu nie pomaga się im trafić do piekła? Czy nie oznacza to zastąpienie miłości, jaką winniśmy darzyć tych ludzi, nienawiścią skierowaną przeciw nim?

Chociaż powyższe pytania, być może najmocniej przemawiają za potępieniem strzelania do aborterów, to jednak w pewien sposób zniekształcają one istotę omawianych kwestii. Nie musi być np. prawdą, iż zabijanie aborterów wynika z nienawiści do tych osób. Byłoby tak w wypadku, gdyby uczestnicy zbrojnego podziemia antyaborcyjnego życzyli piekła oprawcom nienarodzonych dzieci. Tymczasem intencją antyaborcyjnych partyzantów może być po prostu chęć obrony niewinnych istnień ludzkich, nie zaś posłanie aborterów do piekła. Sporym nieporozumieniem jest twierdzić, że takie działania posyłają tych morderców na wieczne męki piekielne. Pomijając już fakt, że to Bóg ostatecznie osądzi stopień winy poszczególnych aborcjonistów, to oni sami ściągają na siebie wyrok potępienia przez swe bardzo złe czyny oraz odrzucanie Bożych wezwań do nawrócenia i opamiętania. Dyskusyjne jest również twierdzenie, jakoby skracając życie tym ludziom, odbierało się im możliwość nawrócenia. Prawdą wiary katolickiej jest bowiem to, że każdemu człowiekowi, Wszechmogący daje tyle łaski, ile jest mu ona potrzebna do zbawienia duszy. Niezależnie więc od tego, ile czasu dana osoba będzie żyć i w jakich okolicznościach przyjdzie jej umrzeć, możemy być pewni, że otrzymała ona odpowiednio dużo czasu i wystarczająco wiele łask, by szczerym sercem żałować ze swe nieprawości i ze skruchą zwrócić się ku Bogu.

Mimo, że strzelanie do aborcjonistów nie musi wynikać z nienawiści do nich, ani oznaczać wysyłania ich dusz do piekła, pozostaje pytanie, na ile realizuje się w ten sposób troskę o ich nawrócenie? Czy jednak, gdy dokonuje się masakra, najrozsądniejszym rozwiązaniem jest żywienie nadziei, że morderca być może kiedyś się nawróci i w związku z tym zaprzestanie obrony niewinnych ludzi? Chyba nie byłoby to całkiem w porządku względem tych ostatnich. W końcu partyzanci polskiego podziemia też nie złożyli broni w nadziei, że w przyszłości SS - mani i Gestapowcy będą żałować i pokutować za swe złe uczynki. W tej sytuacji wydaje się, iż ofiara ma większe prawo do naszej życzliwości, współczucia i litości, aniżeli jej kat. Nie znaczy to, że ten ostatni w ogóle nie ma prawa do naszej miłości, ale że większą jej porcję winniśmy jesteśmy prześladowanemu, aniżeli prześladowcy.

Jest oczywistym, iż skoro sam Bóg "nie ma upodobania w śmierci bezbożnego, a raczej, by się bezbożny odwrócił od swojej drogi, a żył" (Ez 33, 11) to również chrześcijanie winni przede wszystkim starać się o nawrócenie morderców poczętych dzieci, aniżeli o ich usunięcie z tego świata. Słuszność tej zasady nie wyklucza jednak faktu, iż czasami miłość do niewiniątek uprawnia do uśmiercenia tych, którzy je mordują. Ideałem byłaby sytuacja, gdyby z jednej strony dało się ocalić nienarodzone przed okrutnym morderstwem, z drugiej zaś przekonać aborterów do porzucenia swego morderczego fachu i zbawiennej pokuty. Podobnie, jak ideałem byłaby sytuacja, w której nazistowska machina ludobójcza została zatrzymana bez jednego wystrzału, ale w skutek tego, iż Hitler wraz ze wszystkimi podległymi sobie oprawcami z SS i Gestapo postanowili nawrócić się z potworności przez siebie czynionych. Powtórzę jednak pytanie: czy w czasach realnie dokonujących się masowych masakr, rozsądne jest czekanie na realizację takiego ideału?

Podsumowanie

W powyższym artykule pozwoliłem sobie przedstawić argumenty, które w tradycyjnie chrześcijańskiej perspektywie mogą przemawiać za usprawiedliwieniem działań zbrojnych podejmowanych przeciw aborterom, nie wyłączając z tego kręgu nawet zabijania tych ludzi. Zdaję sobie jednak sprawę z faktu, iż nie wyczerpują one do końca dyskusji nad moralną prawomocnością tychże działań. Z pewnością można zadać jeszcze wiele innych pytań odnośnie moralnej zgody na uśmiercanie morderców poczętych dzieci. Można by na przykład spytać się o to, czy na pewno, w walce przeciw aborcyjnemu ludobójstwu zostały wyczerpane wszystkie środki pokojowe, by móc sięgać w niej po zbrojny oręż? Usprawiedliwiając zaś używanie siły fizycznej wobec aborterów, można by się zaś zadać pytanie, czy winna posuwać się ona aż do ostateczności polegającej na zadawaniu im śmierci, czy może nie powinna zatrzymywać się na niszczeniu samych klinik aborcyjnych bądź ranieniu osób dokonujących aborcji w taki sposób, by nie byli jej w stanie dalej wykonywać?

Sądzę jednak, że jeden wniosek, jaki możemy wyciągnąć z powyższych rozważań jest w miarę pewny. Jako, że zabicie sprawcy bardzo ciężkich nieprawości nie jest samo w sobie złem, zaś sytuacja legalnego i bezkarnego dzieciobójstwa stwarza wiele różnych problematycznych i złożonych sytuacji, nie można w sposób kategoryczny potępić działania tych, którzy strzelają do aborterów. Z pewnością należałoby napiętnować używanie środków ze swej istoty niemoralnych w walce z aborcją (np. gdyby ktoś chcąc zastraszyć mordercę nienarodzonych próbowałby zabić jego dziecko lub też zgwałciłby mu żonę). Z całą pewnością możemy też powiedzieć, że zbyt długo przyzwyczailiśmy się usprawiedliwiać tzw. mniejsze zło, którego usprawiedliwić się pod żadnym pozorem nie da (np. działania agentów polegające na wydobywaniu cennych dla rządu informacji za pomocą cudzołóstwa czy też celowe zabijanie niewinnych cywilów dokonywane w ramach różnych wojen czy też w walce z terroryzmem) by teraz jednoznacznie piętnować coś, co - samo w sobie - złem nie jest.

Mirosław Salwowski

Źródło: Konserwatyzm.pl

Dodaj komentarz

Twoje imię:
Twój e-mai:
Komentarz:
 
Start Kompendium Kompendium Czy zabijanie aborterów jest niegodziwe?
 

WIADOMOŚCI

CIEKAWOSTKI

WYWIADY

PUBLICYSTYKA

KOMPENDIUM

LITERATURA

DZIECIARNIA