|
Problem statusu ontologicznego i moralno-prawnego ludzkiego embrionu w refleksji teologicznej w epoce Renesansu jest bardzo istotny dla zrozumienia rozwoju kształtowania się doktryny moralnej na temat życia człowieka przed narodzeniem przynajmniej z dwóch powodów.
Po pierwsze, w okresie tym nastąpił dość szybki rozwój wiedzy medycznej dotyczący mechanizmu zapłodnienia i rozwoju prenatalnego człowieka. Stało się to możliwe dzięki przyzwoleniu na wykonywanie badań anatomicznych ciała ludzkiego; w ten sposób zakończył się kilkunastowieczny okres bazowania jedynie na starożytnych traktatach Arystotelesa, lekarzy hipokratejskich, Soranosa z Efezu i Galena z Pergamonu w tej kwestii. I tak np. Leonardo da Vinci (1452-1519) przeprowadzał sekcje zwłok ludzkich (także kobiet w ciąży) w szpitalach Santa Maria Nuova we Florencji (1507 r.) i Świętego Ducha w Rzymie (1514-1515 r.); ich efektem były pierwsze ryciny otwartego łona i szkice narządów rodnych. Także odkrycie mikroskopu przez dwóch holenderskich badaczy – Hansa i Zachariasza Jansena (1590 r.) – oraz jego znaczne udoskonalenie kilkadziesiąt lat później przez Antona van Leeuwenhoeka przyczyniło się do stopniowego odkrywania mechanizmu zapłodnienia. Po drugie, na płaszczyźnie filozoficznej i teologicznej dała się zauważyć zmiana w poglądach na problem animacji ludzkiego embrionu w porównaniu z okresem średniowiecznym (kiedy to wypracowano i powszechnie przyjmowano teorię animacji opóźnionej embrionu ludzkiego). Zaczęto odchodzić od scholastycznych kategorii stosowanych do opisu czasu i sposobu obdarzenia ciała ludzkiego duszą rozumną i bazując bardziej na empirycznych odkryciach, coraz częściej opowiadano się za animacją równoczesną, nawiązując tym samym do starożytnych opinii Tertuliana i Grzegorza z Nyssy.
Tezy empiryczne w kwestii embrionu ludzkiego w wiekach XV-XVII
Badania anatomiczne prowadzone od drugiej połowy XV wieku na ludzkich zwłokach przyczyniły się do uzyskania wielu istotnych informacji o ludzkim życiu prenatalnym. Koncentrowały się one na opisie kobiecych organów płciowych (zwłaszcza budowy i kształtu miednicy), fizjologii okresu płodowego oraz opisie pierwszych stadiów rozwoju embrionalnego. W roku 1561 włoski anatom Gabriele Fallopio (1532-1564) opisał jajowody (zwane jeszcze czasem i dziś "trąbkami Fallopia" – tubae uterinae Fallopiiae). Trzy lata później jego rodak Giulio Cezare Arnazio (1530-1589) w swoim dziele De humano foetu opusculum (1564) opisał po raz pierwszy macicę kobiety ciężarnej i dostarczył najlepszych ilustracji płodu; na ich podstawie Girolamo Fabrizzi (Fabritius de Aquapendente; 1537-1619) sporządził miedzioryty z ilustracjami ciężarnej macicy i łożyska, które przez następne dziesiątki lat służyły jako wzorce do nauki anatomii kobiety ciężarnej.
Badając fizjologię płodu ludzkiego badacze XVI i XVII-wieczni próbowali odpowiedzieć na trzy pytania: 1. Jak oddycha płód? 2. Jakie jest krążenie krwi płodu? 3. Jak i czym odżywia się płód? W kwestii pierwszej William Harvey (1578-1657) ostatecznie obalił starożytną koncepcję Galena, według której płód ssie zrazy łożyska, z których pobiera powietrze, i wykazał, że płuca pozostają nieczynne aż do urodzenia. W kwestii drugiej Giulio Cezare Aranzio stwierdził – również obalając teorię Galena – że nie ma połączenia pomiędzy naczyniami płodu i matki; płód prowadzi własne życie, ma pulsujące tętnice, wypełnione krwią i „siłą życiową”. Nieco później Harvey opisał duży krwioobieg, podając prawidłową koncepcję krążenia łożyskowego. Odkrył też bezpośredni przepływ krwi płodu z żył do tętnic za pośrednictwem otworu owalnego i przewodu Botalla, co pozwoliło mu stwierdzić, że z organizmu matki przez łożysko dociera do rozwijającego się dziecka dotleniona krew wraz ze składnikami odżywczymi i przez to samo łożysko krew z dwutlenkiem węgla odprowadzana jest z powrotem. Wysnuł też przypuszczenie, że substancje znajdujące się we krwi matczynej, przeznaczone do odżywiania płodu, są w łożysku przerabiane. W ten sposób Harvey przyczynił się do odpowiedzi na trzecie pytanie – jak odżywia się płód (1).
Medycyna renesansowa nie uchroniła się jednakże pewnych błędów, cofając się nawet wstecz – w porównaniu z medycyną starożytną – w niektórych kwestiach, zwłaszcza w rozumieniu początkowych faz rozwojowych człowieka. Zdecydowana większość naukowców (z wyjątkiem Harvey’a i Marcellusa Malpighi’ego) wyznawała bowiem tzw. teorię preformacji, zakładającą, że od samego początku w zarodku tkwi maleńki człowieczek, który w toku dalszego rozwoju przybiera tylko na rozmiarach. Dopiero później Caspar Wolff (1743-1799), niemiecki embriolog, anatom i fizjolog, w dziele Theoria generationis wykazał słuszność teorii epigenezy (1759 r.), wykazując, że potomny organizm powstaje całkowicie od nowa w procesie rozwoju embrionalnego, wszystkie zaś narządy tworzą się w wyniku różnicowania się zarodka.
Bardzo interesującym wątkiem historii odkrywania mechanizmu zapłodnienia i ludzkiej embriogenezy był spór pomiędzy wyznawcami dwóch różnych koncepcji na temat pochodzenia człowieka – tzw. owizmu i animalkulizmu. Do XVII wieku przyjmowano niemal powszechnie pogląd Soranosa z Efezu i Galena z Pergamonu, mówiący, iż cały komponent prokreacyjny zawarty jest w męskim nasieniu, który w organizmie kobiety ulega swoistemu „zgęstnieniu” i przekształceniu w ludzki embrion (tzw. teoria „pojedynczego nasienia” w wersji męskiej). Tymczasem w roku 1672 holenderski lekarz i anatom Regner de Graaf (1641-1673) odkrył w jajnikach (określanych przez niego jako testes muliebres – „jądra żeńskie”) kobiet i samic wielu ssaków kuliste twory, notabene zwane do dziś – od jego nazwiska – „pęcherzykami Graafa” lub pęcherzykami jajnikowymi. Doszedł do wniosku, że to one pełnią najbardziej aktywną rolę w akcie prokreacji i są siedzibą kształtowania się istnienia ludzkiego. Zostają one – zdaniem Graafa – zapłodnione przez męską aura seminalis, a następnie usunięte z jajników, by w końcu przedostać się przez jajowody do macicy. Na bazie tego odkrycia uczeni zwrócili się ku teorii owizmu, wyznając maksymę Ex ovo omnia – „Wszystko, co żyje pochodzi z jaja”, i uznając, że cały komponent prokreacyjny zawarty jest w pęcherzyku jajnikowym. Pod teorią tą podpisywał się m.in. Harvey (Exercitationes de generatione animalium, Londyn 1651), który odrzucił zarówno pogląd Arystotelesa (iż płód rozwija się z ojcowskiego nasienia i matczynej krwi menstruacyjnej) oraz Galena (według którego płód rozwija się z ojcowskiego nasienia, a następnie jest karmiony w macicy krwią menstruacyjną). Obserwując mechanizm zapłodnienia u kur stwierdził per analogiam, iż także w przypadku człowieka męskie nasienie jedynie pobudza pęcherzyk jajnikowy do dalszego rozwoju (2). Wśród zwolenników teorii „pojedynczego nasienia” w wersji żeńskiej znaleźli się też tacy słynni XVII-wieczni biolodzy jak: Johan van Home (1621-1670), Niels Stensen (1638-1686; badając zwłoki kobiece opisał testis muliebris i jako pierwszy użył nań terminu ovarium – jajnik), czy Johann Swammerdam (1637-1680), który twierdził, że w żeńskim zarodku są zawarte wszystkie części i narządy w ujawniającym się w przyszłości położeniu i połączeniu (pogląd ten stał się podstawą tzw. „teorii pudełeczek”, według której w jednym zarodku miały znajdować się już zarodki dla nieprzerwanego szeregu wszystkich następnych pokoleń). Marcellus Malpighi (1628-1694) – włoski lekarz, anatom i biolog, twórca anatomii mikroskopowej – jako pierwszy obserwował zapłodnioną komórkę jajową i pierwsze fazy rozwoju embrionalnego. Na tej bazie zdystansował się do koncepcji preformacji, wykazując, że w pierwszych dniach człowiek istnieje w stadium niezróżnicowanym. Obserwował także listki zarodkowe, rozwijającą się cewę nerwową, wytwarzanie somitów i naczyń krwionośnych, co pozwoliło mu na stworzenie dokładnych planszy rozwoju embrionalnego i organogenezy embrionu ludzkiego.
Drugi obóz – animalkulistów, optujących za tezą, iż cały organizm ludzki znajduje się w plemniku – był reprezentowany przez o wiele skromniejsze grono naukowców. Johan Ham (1650-1723) – niderlandzki student medycyny – odkrył przy pomocy mikroskopu plemniki (spermatozoa) mężczyzny, które nazwał „zwierzątkami nasiennymi” (animalculi); stąd powstała nazwa teorii animalkulizmu. Także Anton Leeuwenhoeck (1632-1723) – zwolennik preformacji – obserwował pod mikroskopem plemniki, dochodząc do wniosku, że to w ich główkach musi znajdować się maleńki homunkulus; żeńskie jajo miałoby stanowić tylko pożywienie dla nowego organizmu rozwijającego się z nitek nasienia.
Problem momentu animacji embrionu ludzkiego
Odkrycia empiryczne XVI i XVII wieku (także te błędne) miały istotny wpływ na rozwój teorii animacji ludzkiego embrionu. Problemem tym zajmowali się nie tylko filozofowie i teologowie, lecz – jak niegdyś w starożytności – także lekarze i biolodzy, jak np. Thomas Fienus (1567-1631), lekarz z Louvain, który w swojej rozprawie De Formatrice Fœtus z 1620 r. twierdził, że wlanie duszy następuje w trzecim dniu po poczęciu (3). Z kolei lekarz rzymski Paolo Zacchia (1583-1658) dowodził w traktacie Quaestiones Medico-Legales (1621 r.), że teza trzech następujących po sobie dusz, głoszona przez Arystotelesa i św. Tomasza z Akwinu, jest nieprawdziwa; w jej miejsce suponował pogląd, iż dusza rozumna znajduje się w ciele płodu od momentu poczęcia (4). Po tej samej linii szedł Hieronim Florentyńczyk (Girolamo Fiorentini, zm. 1678), który w opublikowanym w 1658 roku dziele De hominibus dubiis sive abortivis baptizandis pia protehisis opowiedział się za chrzczeniem płodu poronionego przed upływem 40 dni od poczęcia, jeżeli wyraźnie okazywał on oznaki życia i posiadał kształt ludzkiego ciała (5). Sugerował, że rozumna dusza może istnieć w człowieku już od samego początku. Stopniowo zatem lekarze XVII-wieczni coraz bardziej przesuwali moment animacji w kierunku poczęcia, wychodząc z założenia, że skoro cały organizm ludzki znajduje się w pęcherzyku jajnikowym lub plemniku, to dusza rozumna musi być już obecna w jednym lub w drugim. Problem ten stał się także przedmiotem rozważań filozofów i teologów epoki przednowożytnej, wśród których warto zwrócić uwagę na Erazma z Rotterdamu (refleksja filozoficzna) oraz Philippe-Ignace Save i Marcina Lutra (refleksja teologiczna).
Refleksja filozoficzna: Erazm z Rotterdamu
Erazm z Rotterdamu (1469-1536) był wszechstronnie wykształconym teologiem, humanistą, pisarzem, księdzem katolickim, wydawcą tekstów starożytnych autorów klasycznych i chrześcijańskich, tłumaczem Pisma Świętego. W Drugiej Księdze Rozmów (Colloquia familiaria) (6) wyraził pogląd, że embrion ludzki jest animowany od samego początku. Uczynił to w obrazowy sposób – w formie dialogu między dwoma młodymi matkami: Eutrapele i Fabullą. Ta ostatnia właśnie urodziła dziecko i informuje sąsiadów o tym fakcie poprzez zwyczajowe w Holandii przewiązanie kołatki drzwi domu białą pieluchą. Eutrapele przychodzi, by jej pogratulować i przekazać kilka rad, jak ma się obchodzić z nowonarodzonym dzieckiem. Od słowa do słowa dochodzą do kwestii pochodzenia duszy, stawiając pytania, w którym momencie mogła ona pojawić się w dziecku. Fabulla w swej całej „prostocie” wyraża swą opinię w duchu tezy animacji opóźnionej:
„Jeśli w tym samym człowieku jedna i ta sama dusza spełnia różne zadania, wynika stąd, że w łonie matki płód, odkąd myśli – co stanowi dowód życia – czuje i rozumie zarazem. Chyba że ten sam człowiek poczyna się przez posiadanie kilku dusz, z których stopniowo niektóre zanikają, by w końcu pozwolić działać tylko jednej w taki sposób, żeby – po jej umiejscowieniu – przechodziła przez stadium zwierzęce do osiągnięcia stadium ludzkiego” (7).
W tekście tym widać wyraźnie pokłosie refleksji arystotelesowsko-tomistycznej na temat uduchowienia ludzkiego embrionu przez kilka następujących po sobie rodzajów dusz (wegetatywną, zmysłową i rozumną). Jednak Eutrapelle nie podziela tego stanowiska i opowiada się za tezą animacji równoczesnej:
„Co do mnie, wydaje mi się bardziej prawdopodobne, że dusza rozumna zostaje w nas tchnięta równocześnie z życiem, choć jest jeszcze podobna słabemu ogniu tlącemu się w wilgotnym podłożu, nie mogącemu, póki co, rozpalić się całkowicie” (8).
Jak widać z powyższego, rozmowa obu kobiet prowadzona jest na bardzo wysokim poziomie, gdyż Eutrapelle ucieka się do przywołania arystotelesowskiego rozróżnienia pomiędzy aktem pierwszym i aktem drugim: dusza rozumna może być już obecna w embrionie, choć przez dłuższy czas nie wykazuje jeszcze aktów rozumnych (jest w akcie pierwszym); dopiero po długim czasie – i to już po urodzeniu – zaczyna przejawiać swoje właściwości poprzez akty rozumne (jest wówczas w akcie drugim) (9). Eutrapelle nie mówi ani słowem o stopniowym rozwoju i przygotowaniu organizmu embrionalnego do przyjęcia duszy rozumnej, wyznając podświadomie podstawową zasadę ontologicznej jedności bytu. Wyciąga stąd wniosek a contrario, uznając, że embrion ludzki musi być animowany od samego początku jednym rodzajem duszy, gdyż dusza jest pierwszym aktem ciała. („Dusza rozumna zostaje w nas tchnięta równocześnie z życiem” (10)).
Za pomocą powyższego opowiadania Erazm przeciwstawił się arystotelesowsko-tomistycznej tezie czasowego następstwa dusz (form) w embrionie (bycie), optując za tezą stopniowego ujawniania właściwych aktów przez jedną i tę samą duszę (11). Niemożliwe jest zatem zaprogramowane przechodzenie czy też zastępowanie duszy wegetatywnej przez duszę zmysłową, a następnie rozumną; jest tylko stopniowe ujawnianie się w czasie poszczególnych zdolności roślinnych, zwierzęcych i rozumnych jednej i jedynej duszy stworzonej przez Boga, zdolnej formować ciało i wyrażać się poprzez nie.
Refleksja teologiczna: Philippe-Ignace Save
XVII-wieczna refleksja teologiczna nad momentem umiejscowienia stworzonej przez Boga duszy w embrionie ludzkim pojawiła się też w bardzo ciekawym kontekście dysputy nad pytaniem, czy wszystkim dzieciom należy udzielać chrztu. Problem został podjęty w burgundzkiej diecezji Autun. Kanonik Lazare André Bocquillot, na polecenie swojego biskupa Gabriela de Roquette, zwrócił się do grupy lekarzy ze szpitala Port-Royal w Paryżu z prośbą o wydanie opinii, czy dziecko potworkowate jest człowiekiem, i czy, w konsekwencji, należy go chrzcić (12). Pytaniem tym zajął się młody lekarz o nazwisku Philippe-Ignace Save (1659-1702), uszczegółowiając je w dwie kwestie: 1. Czy poważna nieprawidłowość anatomiczna jest dowodem na to, że byt potworkowaty narodzony z kobiety nie jest bytem rozumnym? 2. Czy z kobiety może narodzić się coś innego niż człowiek? (13)
Pytanie pierwsze było wyrazem wątpliwości, czy w skrajnie zdeformowanym embrionie może być obecna dusza rozumna. Według ówczesnych przekonań (bazujących m.in. na opiniach św. Tomasza z Akwinu) było to niemożliwe, gdyż odpowiednie uformowanie ciała stanowiło konieczny warunek animowania go przez duszę rozumną. Save, próbując rozwikłać ten problem, odwołał się do panującego wówczas przekonania biologicznego, że potworkowatość może pochodzić z dwóch źródeł: 1. albo ze szkodliwych i złowróżbnych wyobrażeń matki o embrionie, albo 2. jako efekt współżycia przeciwnego naturze (np. zoofilii kobiety z jakimś zwierzęciem) (14). W pierwszym przypadku sytuacja wydawała się być prostsza: musiał istnieć pewien czasowy przedział pomiędzy poczęciem a początkiem „potworkowacenia” rozwijającego się płodu; animacja zatem była symultaniczna, a jedynie z upływem czasu dziecko zaczynało wykazywać fizyczne deformacje. Odwołując się do patrystycznych teorii na temat duszy ludzkiej (zwłaszcza u św. Augustyna), Save stwierdził, że dusza nie może „zniknąć” z rozwijającego się ciała, nawet gdyby uległo ono poważnemu uszkodzeniu. Trudniejszą wszakże kwestię stanowił przypadek zoofilii. Jednak i z nim lekarz paryski poradził sobie, twierdząc, iż nie można wykluczyć, że kobieta, która poczęła „dziecko” wskutek relacji seksualnej ze zwierzęciem może go w jakiś sposób „uczłowieczyć”. Dowodem na to miała być teoria preformacji w wersji żeńskiej, pod którą podpisywał się także Save. Tłumaczyła ona, że skoro maleńki homunculus zawarty jest pęcherzyku jajnikowym, to wykazuje on cechy typowo ludzkie; sperma zwierzęca służy jedynie do jego zaktywowania podczas kopulacji (15).
Po rozpatrzeniu tych kwestii szczegółowych Save zajął się kwestią bardziej ogólną: czy z kobiety może narodzić się coś innego niż człowiek? Jego odpowiedź była negatywna. Uzasadniał to tym twierdzeniem, że od momentu, kiedy tylko embrion jest bytem ożywionym, tzn. od poczęcia, nic nie może przeszkodzić, by dusza rozumna została w nim umieszczona, gdyż w tym okresie nie wykazuje on jeszcze cech potworkowatości; trzeba byłoby dopiero jakiegoś przedziału czasu, by ukazały się jego anatomiczne deformacje. Z kobiety zawsze zatem poczyna się człowiek, który – przynajmniej na początku swego istnienia – wykazuje wszelkie cechy ludzkie. Konsekwentnie do tego nie należy nigdy odmawiać chrztu jakimkolwiek dzieciom, nawet gdyby po urodzeniu były bardzo zdeformowane.
Wydawać by się mogło, że te dość karkołomne rozumowania XVII-wiecznego lekarza z Paryża są jedynie przejawem archaicznej refleksji teologicznej na temat animacji ludzkiego embrionu. Tymczasem okazuje się, że z podobnym problemem – choć już na innej płaszczyźnie – mamy do czynienia także w dobie współczesnej. Choć „potworkowatość” embrionu ludzkiego nie jest już oczywiście tłumaczona negatywnym oddziaływaniem matki na rozwijający się płód ani zoofilną relacja seksualną, jednakże stawia się obecnie pytanie, czy przyczyną wczesnych naturalnych poronień wielu ludzkich zarodków (ok. 50%) nie jest poważny defekt genetyczny, i czy – konsekwentnie – nie należałoby odmówić takim embrionom uczestnictwa w ogólnie pojętym „człowieczeństwie”. Odpowiedzią na to pytanie wydaje się być właśnie refleksja Philippe-Ignace Save. Prawdopodobnie nie wiedział on, że już kilkanaście wieków wcześniej w podobnym duchu wypowiedział się Tertulian: Quod generatum ab homine homo est; oraz: Homo est et qui est futurum (16). „Kazus Save’a” może zatem służyć do uzasadnienia udziału w pełni człowieczeństwa nawet najbardziej zdeformowanych ludzkich embrionów/płodów, jeśli tylko poczęły się one z połączenia ludzkich gamet, także poza organizmem kobiety (np. in vitro). Kazus ten jest także przykładem współpracy, w jaki sposób nauki medyczne mogą współpracować z teologią i dostarczać tej ostatniej coraz dokładniejszych danych do uzasadnienia ludzkiego statusu człowieka od momentu zapłodnienia.
Protestancka refleksja teologiczna: Marcin Luter
Refleksja teologiczna na temat statusu ludzkiego embrionu pojawiła się także u XVI-wiecznych teologów protestanckich, wśród których wymienić należy przede wszystkim Marcina Lutra. Kontekst jego dociekań był jednak zgoła odmienny niż w opisanym powyżej kazusie P.-I. Save’a, a stanowiła go nauka o predestynacji i darmowości łaski Bożej. Słynna protestancka zasada: sola fide - sola gratia - sola scriptura wyrażała skrótowo przekonanie, że człowiek nie zbawia się przez pełnienie dobrych uczynków ani nie zostaje usprawiedliwiony na podstawie zasług, lecz tylko z łaski Bożej, na podstawie wiary:
Sprawiedliwość Boga objawiła się przez Ewangelię; sprawiedliwość darowana nam, dzięki której miłosierny Bóg usprawiedliwia nas przez wiarę, gdyż jest napisane «Sprawiedliwy z wiary żyć będzie». Poczułem, że na nowo zostałem zrodzony i że wchodzę w szeroko otwarte bramy raju (17).
Każdy wierny wchodzi zatem do Królestwa Bożego za darmo, jedynie na mocy łaski wysłużonej na krzyżu przez Chrystusa (sola gratia); do zbawienia wystarcza jedynie wiara w Ukrzyżowanego (sola fide). Po upadku człowiek sam z siebie nie jest zdolny do czynienia dobra; wręcz przeciwnie – jest zdeterminowany do permanentnego podążania za swoją grzeszną naturą (18). Luter twierdził, że grzech pierworodny jest przekazywany z pokolenia na pokolenie w chwili poczęcia każdego dziecka. Zastanawiał się dość długo nad tym, w jaki sposób się to dzieje, a jego refleksje wykazują podobieństwo do analogicznych przemyśleń św. Augustyna, który również skłaniał się raz ku teorii traducjanizmu, raz kreacjonizmu, by ostatecznie opowiedzieć się za tym drugim. Luter nie wykluczał teorii kreacjonistycznej, zakładającej stworzenie dusz przez Boga (19), jednakże z drugiej strony nie zgadzała się ona z jego poglądami na temat sposobu przekazywania grzechu pierworodnego oraz doskonałości Bożej sprawiedliwości, która nie mogła przecież stworzyć duszy obarczonej skazą. Dlatego ostatecznie opowiedział się za teorią traducjanizmu, twierdząc, że grzech pierworodny przekazywany jest przez czynnik rodzicielski – tzw. „grzeszne nasienie” (20), będące materialnym nośnikiem grzechu pierworodnego przekazanego przez Adama wszystkim potomkom:
Skłaniamy się ku poglądowi, że cały człowiek – ciałem i duszą – powstaje na drodze traducjanizmu. Nie jest bowiem dla Boga czymś niemożliwym uczynić nieśmiertelną duszę z ludzkiego nasienia. Skoro z wytrysku natury stwarza On śmiertelne ciało, jakżeby więc nie mógł uczynić z tegoż nasienia i duszy? (21)
Teoria traducjanizmu pozwoliła Lutrowi opowiedzieć się po stronie zwolenników animacji równoczesnej. Traducjanizm zresztą – jak to było już w starożytności, zwłaszcza u Tertuliana (22) – zawsze lepiej niż kreacjonizm korelował z poglądem obdarzenia embrionu ludzką duszą w momencie jego powstania. Pozwolił on Lutrowi także zdystansować się do arystotelesowsko-scholastycznych kategorii i kreacjonistycznych poglądów św. Tomasza z Akwinu, jak i całej średniowiecznej nauki Kościoła katolickiego w tej kwestii, do której teolog z Wittenbergi – jak nietrudno odgadnąć – nie żywił zbyt wielkiej sympatii. Co ciekawe, teoria animacji równoczesnej była aż do XX wieku jednogłośnie wyznawana przez wszystkich teologów protestanckich, wypowiadających się w tej kwestii (Bonhoffer (23), Barth (24)), nawet tych, którzy opowiadali się za koncepcją kreacjonistyczną (jak np. Kalwin).
Problematyka moralna – kwestia aborcji
Teologia katolicka i nauczanie Kościoła katolickiego w kwestii aborcji w XV-XVII w.
W powyższym świetle dość zaskakującą rzeczą było opowiedzenie się czołowych teologów katolickich za teorią animacji opóźnionej i konsekwentnie do tego dopuszczenie możliwości wykonania zabiegu tzw. "aborcji terapeutycznej" (w sytuacji zagrożenia życia matki) w pierwszych tygodniach ciąży. I tak Antoni z Florencji (1389-1459) W swojej Summa Theologica przestrzegał przed dokonaniem tego zabiegu, gdyby istniała wątpliwość, czy embrion posiadał już duszę, czy nie. W pierwszym przypadku lekarz mógłby "ryzykować popełnienie grzechu śmiertelnego, czyli zabójstwa". Dominikanin Marcin de Azpilcueta (1493-1586), główny kanonista za pontyfikatu Grzegorza XIII, uznawany za najwybitniejszego znawcę prawa kanonicznego swoich czasów, również dopuszczał aborcję przed upływem czterdziestu dni od poczęcia, podtrzymując pogląd Tomasza z Akwinu, że dopiero po upływie tego okresu płód obdarzony jest duszą. Franciszkański teolog z XVI wieku – Antoni z Cordoby (1485-1578) – optował za teorią animacji sukcesywnej, rozpatrując problem moralnej (nie)dopuszczalności używania specyfików farmakologicznych przez matkę, które mogły spowodować śmierć dziecka poczętego. W tym celu dokonał rozróżnienia na działanie poronne zamierzone i niezamierzone. Z jednej strony uważał, że świadome spowodowanie śmierci rozwijającego się życia ludzkiego za pomocą specyfików de se mortifera jest niemoralne (choć nie jest zabiciem człowieka sensu stricte); z drugiej zaś strony ten sam czyn wykonany za pomocą specyfiku de se salutifera jest moralnie usprawiedliwiony (porównał go do kazusu obrony własnej przed agresorem; w takim przypadku agresorem miało być nie tyle poczęte dziecko, ile raczej choroba, z którą podejmowało się walkę). Można zatem – zdaniem Antoniego z Cordoby – stosować kurację dla ratowania zdrowia lub życia matki, nawet gdyby przypadkowo lub pośrednio spowodowała śmierć płodu; życie matki ma bowiem pierwszeństwo przed życiem płodu (25). Rekapitulacją katolickiego nauczania teologicznego XVI i XVII wieku w interesującej nas kwestii były permisywne poglądy hiszpańskiego teologa Tomasza Sancheza (1550-1610). W Disputationis de sancto matrimonii sacramento przyjął on teorię animacji sukcesywnej, uznając, że dopóki nie istnieje pewność, że embrion obdarzony jest duszą duchową, dopóty nie posiada on żadnych praw moralnych, pozostając przez cały ten czas jedynie częścią organizmu matki, nie zaś samodzielnym bytem (Disputationis, IX, 20, 9). Według Sancheza, embrion preanimowany nie stanowił nawet stadium futurus homo, dlatego też w przypadku zagrożenia życia matki postulował zastosowanie zasady całościowości, mówiącej, że wyeliminowanie części organizmu (w tym przypadku embrionu preanimowanego), by ratować życie całego organizmu jest nie tylko moralnie uzasadnione, lecz winno być również prawnie zalegalizowane (Disputationis, IX, 20, 7). Co ciekawe, zagrożeniem życia matki mogły być nie tylko patologiczne przypadki kliniczne, jak np. niewłaściwe ułożenie płodu, lecz także reperkusje ze strony rodziny, która mogłaby uciekać się do przemocy, a nawet do zabicia brzemiennej kobiety w celu przerwania „niechcianej” ciąży. Sanchez uważał, że aborcja jest czynem złym jedynie wtedy, gdy ma na celu ukrycie grzechu rozpusty (26).
Nieco inaczej kwestia spędzania płodu rozstrzygnięta została w praktyce penitencjarnej epoki przednowożytnej. Chociaż początkowo wciąż istniało rozróżnienie między aborcją płodu uformowanego i nieuformowanego, to jednak w roku 1588 papież Sykstus V wydał bullę Effraenatam, w której stwierdził, że zabicie płodu obdarzonego czy też nieobdarzonego duszą rozumną, uformowanego czy nieuformowanego, jest zabójstwem. Co więcej, aborcja jak i stosowanie środków rozmyślnie zapobiegających ciąży stanowią zabójstwo w każdym stadium ciąży; jest to zarówno grzech śmiertelny, jak i zbrodnia w rozumieniu prawa ziemskiego. Karą za nią miała być ekskomunika, od której mogła zwolnić tylko Stolica Apostolska. Papież nie uczynił też wyjątku dla aborcji ze względów zdrowotnych (27). To surowe stanowisko zostało nieco złagodzone przez następnego papieża Grzegorza XIV, który w 1591 r. ogłosił konstytucję Sedes Apostolica, stwierdzając m.in:
Tam, gdzie nie wchodzi w grę zabójstwo ani obdarzony duszą płód, nie powinny być stosowane kary bardziej surowe, niż to przewidują święte kanony czy cywilne prawodawstwo (28).
Mikołaj Kopernik a kwestia aborcji
Na koniec naszej analizy warto jeszcze zwrócić uwagę na stosunek do przerywania ciąży najwybitniejszego polskiego uczonego epoki Renesansu, Mikołaja Kopernika (1473-1543). Był on nie tylko astronomem, lecz także wszechstronnie wykształconym prawnikiem, lekarzem, literatem i lingwistą – homo utriusque lingua, czyli człowiekiem, który opanował oba klasyczne języki starożytne – łaciński i grecki, co w ówczesnej Polsce było rzadkością. Podczas kilkuletnich studiów w Padwie dokonał on m.in. przekładu z języka greckiego na łaciński zbioru Listów obyczajowych, sielskich i miłosnych niejakiego Teofilakta Symokatty Scholastyka, bizantyjskiego pisarza z przełomu VI i VII w., które opublikował drukiem w krakowskiej oficynie Jana Hallera po swoim powrocie do kraju w 1509 r. W przedmowie do tego wydania Kopernik zadedykował tomik swemu protektorowi biskupowi Łukaszowi Watzenrodemu, wskazując na intencję dokonanego przezeń przekładu. Listy Symokatty zasługiwały bowiem – jego zdaniem – na upowszechnienie w Polsce nie tylko z racji ich literacko-artystycznych walorów, lecz przede wszystkim ze względu na zawarte w nich wartości humanistyczne i wychowawcze. Zawierały bowiem kilkadziesiąt pouczających życiorysów mężów różnych stanów – nadawców lub odbiorców listów – w których zaprezentowane zostały najtrudniejsze dylematy moralne, przed jakimi może stanąć każdy człowiek, niezależnie od miejsca zamieszkania, wieku, zamożności czy pochodzenia. Listy miały służyć krakowskim żakom jako pomoc do nauki języka greckiego, ale równocześnie jako swoisty podręcznik moralności w celu ukształtowania „prawdziwie humanistycznego człowieczeństwa” (studia humaniorum). Nie listy w nich widzimy, ale raczej prawidła i przepisy kształtujące życie ludzkie – pisał Kopernik we wstępie. Wśród nich istotny jest dla nas List miłosny 30 zatytułowany Rodina do Kaliopy, który kwestię obrony życia nienarodzonych dzieci porusza w następującym fragmencie:
Amatores mihi detrahis meque passim cauillaris continentiam mihi relaxatam fuisse virescentiam corporis defraudanti. Tu vero facinus tuum occultum esse putas. Immaturos enim partus euellis, o scelesta, et aborsus fecisti, viuos conceptus in vtero tuo acutis farmacis suffocans, et Africana Medea nefandiores perpetrauisti caedes. Illam enim ad pueri necem perfidum conigium induxit laudabilem certaminum commilitonem. Tu vero propter pulchritudinis speciem infinitas calamitates operaris, meretricula. Desine tandem inhumanitatem tuam occultare nostramque pietatem defraudare. Aborsu humanior apud me partus est. Te autem scire volo terram etiam a te offensam esse, et pueri necati poenas non segniter a te exacturam (29).
W bardzo dosadnych słowach autor surowo osądził zarówno dzieciobójstwo jak i przerywanie ciąży przez kobiety, które miast troszczyć się o dziecko, bardziej dbały o własną urodę. Tekst wykazuje duże podobieństwo – zarówno w kompozycji jak i w argumentacji zła aborcji – z fragmentem Miłostek Owidiusza, w którym poeta skarżył się na to, że rzymskie kobiety, ulegając wygodnictwu, luksusowi i modzie, dokonują sztucznych poronień dla błahych powodów, np. by nie mieć zmarszczek na brzuchu. Stosują do tego różne trucizny, zabójcze leki, wywary z kwaśnych owoców, itp. (30). Kilka wieków później Teofilakt Symokatta Scholastyk w podobny sposób potępił „nieludzkie zbrodnie” dzieciobójstwa i spędzania płodu, popełniane przez Kaliopę, określając ją samą niedwuznacznymi epitetami, jak: „zbrodniarka” (scelesta) i „prostytutka” (meretricula). Wielokrotne spędzenie płodu (aborsus) traktował jako rzeczywiste zabójstwo; tym samym płód w łonie matki uznany został przez niego za autentycznego człowieka, jakkolwiek bytującego jeszcze w postaci nienarodzonego dziecka. Jest rzeczą ciekawą, że Kopernik, chcąc pozostać wiernym oryginalnemu tekstowi Listów Symokatty, w swoim łacińskim przekładzie poprzestał jedynie na starożytnej klasycznej argumentacji przeciwko przerywaniu ciąży i nie wprowadził argumentów religijnych. Odwołał się jedynie do odwiecznych nakazów i zakazów funkcjonujących w ogólnym przekonaniu, które jednakowo obowiązują ludzi wszystkich czasów i narodów, tak chrześcijan, jak i niechrześcijan. Może to pośrednio świadczyć o tym, że uważał przerywanie ciąży za czyn, którego moralne zło wynikało już z samych ogólnoludzkich przekonań, czyli z tego, co współcześnie określane jest mianem prawa naturalnego. Z pewnością na takie przekonanie Kopernika miał wpływ fakt, iż sam był lekarzem, i to nieprzeciętnym, co poświadczył nieco później żyjący historyk, Szymon Starowolski (1588 1656), pisząc, że „w medycynie był czczony jak drugi Eskulap (...) ponieważ znał różne środki lecznicze, wypróbowywał je, sam przygotowywał i z powodzeniem za darmo stosował je u biednych, którzy czcili go jak jakieś bóstwo” (31).
Podsumowanie
Podsumowując naszą prezentację, możemy stwierdzić, że w okresie renesansowym istniały dość zróżnicowane poglądy na status ontyczny i moralny ludzkiego embrionu. Z reguły po stronie animacji równoczesnej, a tym samym konieczności ochrony życia ludzkiego od samego początku, opowiadali się przedstawiciele nauk medycznych i ścisłych oraz teologowie protestanccy. Natomiast teologowie katoliccy, bazując na nauczaniu św. Tomasza z Akwinu, zasymilowali pogląd, że w pierwszych czterdziestu dniach od poczęcia embrion nie może być uznany za człowieka, gdyż nie posiada jeszcze duszy rozumnej. Dlatego aborcja dokonana w tym okresie – choć stanowi ciężkie wykroczenie – nie jest zabójstwem człowieka. Praktyka penitencjarna Kościoła podążyła za tą opinią (z wyjątkiem 3-letniego obowiązywania surowszych zasad wprowadzonych przez papieża Sykstusa V) i była obowiązująca aż do drugiej połowy XIX wieku, po ogłoszeniu przez Schwann’a i Schleiden’a teorii komórkowej. Renesansowe spory o to, czy embrion jest czy nie jest człowiekiem ukazują, jak istotne do właściwego rozstrzygnięcia problemu jest odniesienie się do precyzyjnych danych dostarczonych przez medycynę i biologię. Przenosząc ten pogląd per analogiam na czasy współczesne, można zrozumieć, dlaczego Kościół obecnie opowiada się za teorią animacji równoczesnej i przypisuje ludzki status już zygocie. Dane empiryczne sfalsyfikowały bowiem arystotelesowko-tomistyczne rozstrzygnięcie tej kwestii, wykazując, że embrion ludzki od momentu jego powstania stanowi niezależny, samoorganizujący się byt ludzki z własnym indywidualnym genotypem. Stwierdziła to Kongregacja Nauki Wiary w Instrukcji Donum vitae z 1987 roku:
Od chwili, w której jajo zostaje zapłodnione, rozpoczyna się nowe życie, które nie jest życiem ojca lub matki, lecz nowej istoty ludzkiej, która rozwija się niezależnie od nich. Nie stałaby się ona istotą ludzką, jeśli nie byłaby nią od samego początku. Najnowsza wiedza pokazała, że istota żyjąca ma już od pierwszej chwili stałą strukturę, czyli genotyp: jest człowiekiem, i to człowiekiem niepodzielnym jako jednostka, wyposażonym we wszystkie właściwe sobie cechy. Od chwili zapłodnienia rozpoczyna się cudowny bieg życia każdego człowieka, którego jednak wszystkie wielkie zdolności wymagają czasu na właściwe uporządkowanie i przygotowanie się do działania. W zygocie powstałej z zapłodnienia tworzy się już tożsamość biologiczna nowej jednostki ludzkiej. Z pewnością żaden wynik nauk doświadczalnych, wzięty sam w sobie, nie może być wystarczającym do poznania duszy rozumnej; wyniki jednak wiedzy o embrionie ludzkim dostarczają cennego wskazania dla rozumowego rozpoznania obecności osobowej, od pierwszej chwili pojawienia się życia ludzkiego: dlaczego jednostka ludzka nie byłaby ludzką osobą? Urząd Nauczycielski Kościoła nie wypowiadał się wyraźnie na temat twierdzeń o charakterze filozoficznym, nieprzerwanie potwierdza tylko potępienie moralne jakiegokolwiek przerywania ciąży. Nauczanie to nie jest zmienione i pozostaje niezmienne (32).
Ks. Andrzej Muszala
(1) Pogląd Harvey’a nie od razu został przyjęty. Jeszcze w XVII w. większość badaczy przyjmowała, że płód odżywia się przez połykanie wód płodowych, a łożysko odgrywa tę samą rolę, co płuca w życiu pozamacicznym.
(2) Harvey był jednym z nielicznych owistów wyznających teorię epigenezy.
(3) Por. P. Needham, A History of Embryology, Cambridge, Cambridge University Press, 1959, s. 120.
(4) Dusza duchowa jest obecna w embrionie od momentu poczęcia a wszystkie czynności życiowe zachodzą dzięki niej, a nie dzięki duszy wegetatywnej i sensytywnej; za: D.A. JONES, The Soul of the Embryo. An Enquiry into Status of the Human Embryo in the Christian Tradition, London – New York, Continuum, 2004, s. 163 (tł. wł.)
(5) Por. http://humanizm.free.ngo.pl/przed.htm.
(6) Por. Erasme, L'accouchée [w:] Tenże Le deuxième Livre des Colloques, Paris, Plan de la Tour 1983, s. 83-122.
(7) Tamże, s. 115 (tł. wł.).
(8) Tamże.
(9) Podobne rozumowanie występuje już u Arystotelesa; por. Arystoteles, O duszy, 412 a.
(10) Erasme, L'accouchée [w:] Tenże Le deuxième Livre des Colloques, s. 115 (tł. wł.).
(11) Podobną opinię wyraził już w starożytności Tertulian (por. Tertulian, O duszy, XXXVI) oraz Grzegorz z Nyssy. Ten ostatni uważał, że przejawy duszy ujawniają się stopniowo, podobnie jak się to ma z ziarnem, które rosnąc, dochodzi do pełni; tak i dusza przy formacji człowieka objawia się w miarę powiększania się jego ciała, dając najpierw będącemu w łonie matki dziecku zdolność odżywiania się i wzrastania, a potem, gdy ono ujrzy światło dzienne, udzielając mu siły czucia; w końcu pozwala na wystąpienie władzy myślenia, choć nie zaraz w całej pełni, lecz stopniowo, wraz z jego wzrostem; Grzegorz z Nyssy, Dialog z siostrą Makryną o duszy i zmartwychwstaniu, [w:] Tenże, Wybór pism, Warszawa, ATK, 1974, s. 72-73.
(12) Por. E. Jacques, Médecine et spiritualité; un médecin oublié, ami de Port-Royal, Phillipe Ignace Save (1659-1702), [w:] “Revue d’Historie ecclésiastique”, LXXV, 1980, s. 322-342.
(13) Por. tamże, s. 336.
(14) Por. Ph. Caspar, Penser l’embryon d’Hippocrate à nos jours. Recherche bioéthique, Paris, Editions Universitaires, 1991, s. 90.
(15) Por. E. Jacques, Médecine et spiritualité; un médecin oublié, ami de Port-Royal, Phillipe Ignace Save (1659-1702), s. 341-342.
(16) Tertulian, Apologetyk, IX, 8.
(17) M. Luther, Preface to Luther's Latin Writings, Doubleday, 1961, s. 11.
(18) Por. M. Luther, The Bondage of the Will. Reply to Erasmus of Rotterdam (tł. ang. O. Tappan), New Jersey, Fleming H. Revell Co., 1957. sect. 152.
(19) Por. np. Sermon on the Day of the Conception of the Mother of God.
(20) 1528 - http://bookofconcord.org/augsburgconfession.php - maj 2010.
(21) Disputation of Peter Herzog „De homine”, 1545; cyt. za: D.A. Jones, The Soul of the Embryo, s. 143.
(22) Koncepcja traducjanizmu została odrzucona w 498 r. przez papieża Anastazego II w Liście do biskupów w Galii; por. Anastazy II, List do biskupów w Galii, PL 34, 341, BF, s. 197-198.
(23) D. Bonhoffer twierdził m.in. Zniszczenie płodu w łonie matki jest pogwałceniem prawa, jakie Bóg nadał temu nowopowstającemu życiu. Pytanie, czy mamy tu już do czynienia z bytem ludzkim czy nie, może jedynie zagmatwać sprawę. Należy założyć prosty fakt, że Bóg z pewnością zamierzał stworzyć nowe istnienie ludzkie, i że ten powstający człowiek został rozmyślnie pozbawiony życia. A to nie oznacza nic innego, jak tylko morderstwo; D. Bonhoffer, Ethics, New York, Touchstone/Simon & Schuster 1955, s. 131 (tł. wł.).
(24) Nienarodzone dziecko jest od samego początku dzieckiem. Rozwija się nieustannie i nie posiada niezależnego życia. Lecz mimo to jest człowiekiem – nie rzeczą, ani częścią ciała matki; K. Barth, Church Dogmatics, Edinburgh, T & T Clark, 1961, s. 415 (tł. wł.).
(25) Więcej na ten temat patrz: D.A. Jones, The Soul of the Embryo, s. 179.
(26) W roku 1679, w końcu dekretem Świętego Oficjum, potwierdzonym przez papieża Innocentego XI, poglądy Sancheza zostały odrzucone. Podobnie – w tym samym roku – odrzucono poglądy Jana Marka, lekarza króla Czech, według którego aborcja nie może być uważana za zabójstwo człowieka, gdyż embrion staje się istnieniem rozumnym (a więc człowiekiem) dopiero po narodzinach.
(27) Por. Codicis Iuris Fontes, ed. P. Gasparri, vol. 1, Rome, 1927, p. 308. Niektórzy są zdania, że Sykstus V zajął takie rygorystyczne stanowisko z powodu szerzącej się w Rzymie prostytucji. Sądził, że surowe i bezwzględne kary wymierzone za aborcję i antykoncepcję spowodują spadek ilości grzechów przeciw życiu nienarodzonych, czystości oraz wierności małżeńskiej.
(28) Codicis Iuris Fontes, ed. P. Gasparri, vol. 1, Rome, 1927, p. 330. Teoria opóźnionego człowieczeństwa, zawarta implicite w oświadczeniu Grzegorza XIV, stanowiła oficjalne nauczanie Kościoła katolickiego aż do 1869 r. czyli do momentu ogłoszenia przez Piusa IX konstytucji Apostolicae Sedis, w której orzekł karę ekskomuniki za aborcję dokonaną w każdym stadium ciąży.
(29) W przekładzie na j. polski Jana Parandowskiego tekst ten brzmi następująco: Oczerniasz mnie i ośmieszasz przed kochankami, szydząc z mojego obwisłego brzucha i obrzmiałego ciała, sama zaś myślisz, że ukryłaś swoje szalbierstwa. Wszak niedonoszone płody z siebie wydalasz, zbrodniarko, i łatwiejsze jest dla ciebie poronienie od porodu. Gwałtownymi truciznami dusisz w swym brzuchu to, co miałoby się urodzić, i dopuszczasz się mordów okrutniejszych niż kolchidzka Medea. Ją bowiem nauczył dzieciobójstwa małżonek, niepomny, że była mu dobrodziejką i sojuszniczką w zmaganiach, a ty dla zachowania urody tysiączne klęski sprawiasz, kurewko. Przestań nareszcie i własną nieludzkość ukrywać, i naszą wyszydzać uczciwość: u nas rodzenie, a nie ronienie świadczy o miłości człowieka. Pomnij też na gniew bogini Sprawiedliwości, tak gorliwej w karaniu dzieciobójstwa”; Teofilat Symokatta Scholastyk, Listy obyczajowe, sielskie i miłosne, Wrocław 1953, s. 151.
(30) Por. Owidiusz, Amores, II, 14.
(31) Sz. Starowolski, Setnik pisarzów polskich albo pochwały i żywoty stu najznakomitszych pisarzów polskich, Kraków 1970, s. 172. Nieprzypadkowo Kopernik zatem przedstawiany był na obrazach z mniszkiem lekarskim w ręku – symbolem medycyny XVI w. – gdyż medycyna i farmacja była – po astronomii – jego drugą życiową pasją. Wielka sumienność w wykonywaniu zawodu lekarskiego, a zwłaszcza ofiarna i bezinteresowna posługa chorym biedakom zdobyły Kopernikowi uznanie i poważanie społeczne wśród współczesnych, a historycy medycyny uznali go za jednego z wybitniejszych ówczesnych lekarzy w Polsce; por. np. M. Skulimowski, Mikołaj Kopernik wybitny przedstawiciel medycyny XVI wieku w Polsce 1473 1543, wyd. Academia Medica Cracoviensis, Kraków 1973.
(32) Donum vitae I.1.
Ks. dr hab. Andrzej Muszala - Dyrektor Międzywydziałowego Instytutu Bioetyki Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie. Adiunkt w katedrze Katolickiej Nauki Społecznej UPJP II w Krakowie. Habilitował się w maju 2010 roku, temat pracy habilitacyjnej „Embrion ludzki w starożytnej refleksji teologicznej”. Redaktor "Encyklopedii bioetyki" oraz autor podręcznika "Bioetyka w szkole". Duszpasterz akademicki.
Źródło: Życie i Płodność
|