Portal optymalizowany dla przeglądarek: IE 7, Opera 9 i nowszych

n_ciekawestrony.jpg

Perspektywy życiowe dla polskiej rodziny
 

 


- S U P E R  G A L E R I A -


Suren Vardanian

Dzieci z Fatimy



 -  M A G I S T E R I U M  -


Leon XIII

Tametsi futura -

O Jezusie Chrystusie

Odkupicielu


 

Naszą witrynę przegląda teraz 107 gości 
Ilość odsłon od 7 XI 2008 r. .
mod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_counter
Ulti Clocks content

KOMPENDIUM

Edukacja domowa - skąd taki opór? Maj i czerwiec to trudny czas dla dzieci edukowanych domowo i ich rodziców. To czas kiedy system przypomina, że jesteśmy częścią mechanizmu społeczeństwa totalitarnego. Więcej...

CIEKAWOSTKI

Matczyne ciepło okazywane we wczesnym dzieciństwie daje potomstwu pewność siebie i pomaga radzić sobie lepiej ze stresami w dorosłym życiu - wynika z pracy, opublikowanej w internetowym wydaniu pisma "Journal of Epidemiology and Community Health". Więcej...

WIADOMOŚCI

Niedawne badanie Uniwersytetu Otago w Nowej Zelandii wykazało, że u homoseksualistów i biseksualistów istnieje większe prawdopodobieństwo, iż doznali w dzieciństwie traumy, w tym czynów lubieżnych, gwałtu, przemocy lub też byli świadkami przemocy domowej. Więcej...

PUBLICYSTYKA

Gdy w latach 60. XX w. demografowie prorokowali ogromny wzrost ludności na świecie, a urbaniści nawoływali w związku z tym do rozbudowy miast, nikt nie spodziewał się, że na dużych obszarach Europy po 40 latach zajdzie proces całkiem odwrotny. Więcej...

PUBLICYSTYKA

EuroWstyd: Wolność, równość, tolerancja... Nie chce mi się wierzyć, że to właśnie homoseksualiści są w stanie przekazać mi prawdę o tych wartościach. Więcej...

LITERATURA

Dom rodzinny. Powołanie: Celem naszej pracy jako rodziców jest przygotowanie dzieci do współpracy z łaską Bożą, wyboru powołania, jakie Bóg im wyznaczył i wypełnienie go w całości. Więcej...

DZIECIARNIA

Św. Katarzyna ze Sieny. Misja: Pod koniec maja mały orszak został wysłany do Awinionu, podążając przez wspaniałe szlaki Riwiery, obmywanej przez błękitne wody Morza Śródziemnego, skąpanej w gorącym letnim słońcu i usłanej cudownymi dzikimi kwiatami. Więcej...

http://www.rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/156334baner2.jpg http://www.rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/944988baner7.jpg http://www.rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/362249rzeka.jpg http://www.rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/675643baner4.jpg http://www.rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/984376baner8.jpg http://www.rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/857434kominek.jpg http://www.rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/483044baner9.jpg
http://www.rodzinakatolicka.pl/index.php/kompendium/37-kompendium/16138-edukacja-domowa-skd-taki-opor http://rodzinakatolicka.pl/index.php/ciekawostki/36-ciekawostki/16412-matczyna-mio-pomaga-w-dorosym-yciu http://rodzinakatolicka.pl/index.php/wiadomoci/6-wiadomosci/16410-homoseksualizm-wie-si-z-dziecic-traum http://rodzinakatolicka.pl/index.php/publicystyka/5-komentarze/16422-exodus-z-miast http://rodzinakatolicka.pl/index.php/publicystyka/5-komentarze/16425-eurowstyd http://www.rodzinakatolicka.pl/index.php/rodzinakatolickadorosli/31-literatura/16395-dom-rodzinny-powoanie http://www.rodzinakatolicka.pl/index.php/rodzinadzieciimlodziez/32-dzieciarnia/16393-w-katarzyna-ze-sieny-doktor-kocioa-misja
 

Skąd wzięli się starsi bracia? PDF Drukuj Email
Ocena użytkowników: / 0
SłabyŚwietny 
sobota, 01 sierpnia 2009 15:06

Wśród wielu popularnych sloganów owej przedziwnej formacji religijnej, którą nazywa się „katolicyzmem posoborowym”, ważne miejsce zajmuje hasło określające współczesnych wyznawców judaizmu talmudycznego jako „starszych (?!) braci” chrześcijan.

Nie chcemy tu polemizować z dziwnym konceptem, który ewidentnie talmudyczny judaizm, to wyznanie bez Świątyni, bez kapłanów i bez ofiary, powstałe – tak samo, jak islam – w reakcji na chrześcijaństwo, zamienia miejscami z żydostwem starozakonnym; jego nonsensowność jest oczywista dla każdego katolika. Możemy tylko pokrótce odnieść się do trafnych słów szwajcarskiego teologa, dwudziestowiecznego tomisty, późniejszego kardynała Charlese Journeta, który na ten temat mówi: „Żydowski błąd jest pomyłką łodygi, która w chwili, gdy zakwitnie, nie poznaje samej siebie, skonsternowana odrzuca kwiat i zwraca się ku korzeniom. Oto powstaje nowa formacja religijna. Jest nią obecne żydostwo. Ma dwa tysiące lat” [1]. Journet dodaje dalej, że judaizm wraz z islamem stanowią dwóch skłóconych braci, nawzajem do siebie podobnych, którzy „wzajemnie głoszą Bożą transcendencję wykluczając Trójcę i Wcielenie” i którzy „Bożemu objawieniu o duchowym zbawieniu świata stawiają na drodze doczesne losy własnego narodu” [2].

Spróbujmy teraz prześledzić powstanie inkryminowanego powiedzenia. Pierwszym, kto w czasach współczesnych wypowiedział się o talmudycznych żydach jako o „starszych braciach” chrześcijan, był papież Jan Paweł II. Stało się to 13 kwietnia 1986 podczas papieskiej wizyty w synagodze rzymskiej, w której papieża przyjął ówczesny naczelny rabin Rzymu Elio Toaff. Dosłowna wypowiedź papieża brzmiała: „Siete i nostri fratelli prediletti e, in un certo modo, si potrebbe dire, i nostri fratelli maggiori“ [3], zatem: „Jesteście naszymi szczególnie umiłowanymi braćmi i w pewnym sensie, jeśli można tak powiedzieć, naszymi starszymi braćmi.” Bliższego uzasadnienia tego zaskakującego powiedzenia, które możemy eufemistycznie określić jako niefortunne, już w papieskim przemówieniu nie znajdujemy.

Zostańmy wszakże bliżej przy papieskich słowach. Wiadomym jest, że mowa Jana Pawła II często nie obfitowała w jednoznaczności i że odległa mu była scholastyczna klarowność; w swej niepewności papież opatrywał potem często swe słowa cudzysłowami czy ostatecznie jakimiś usprawiedliwiającymi „słownymi podpórkami”, którymi w tym samym momencie, gdy pewne stwierdzenia wypowiadał, te same stwierdzenia osłabiał czy wprost kwestionował. O wyjątkowo wysokim stopniu niepewności, którą papież czuł, gdy wypowiadał swoją sentencję o „starszych braciach” świadczy to, że stosunkowo krótkie zdanie opatrzył zaraz dwiema swoistymi podpórkami, mianowicie wyrażeniami „in un certo modo“ (w pewien sposób) oraz „si potrebbe dire“ (jeśli można tak powiedzieć; że tak powiem); jego niepewność była ewidentnie tak wielka, że niebezpiecznie zbliżała się do pewności, że dopuszcza się czegoś niewłaściwego. Wszakże nie oparł się pokusie i, czy to jego znane upodobanie do szokujących wystąpień, czy też inne, raczej polityczne powody skłoniły go do tego, że ostatecznie zdanie o „starszych braciach” rzeczywiście wypowiedział; nie sposób przy tym nie zauważyć, że sentencja ta jest całkiem zgodna z poszerzoną praktyką „posoborową”, którą zuchwale ignoruje tradycyjne nauczanie Kościoła o stosunku chrześcijaństwa do żydostwa.

Wypowiedź papieża naturalnie wzbudziła niezwykły entuzjazm wszystkich wrogów religii katolickiej, którzy ostatecznie aż do dziś dnia nieustannie tłuką nią zawstydzonych katolików po głowach. Sam papież, pobudzony tym aplauzem mediów, pozbył się początkowego zażenowania i gdy w przyszłości wyraźnie powoływał się sam na swoją wypowiedź, czynił to już w tak urobionej postaci, zatem bez tych usprawiedliwiających słówek, którymi przedtem ją opatrzył. Oto podczas swojej wizyty w Ziemi Świętej w marcu 2000 (tak, to była ta znana wizyta w Jerozolimie, podczas której Jan Paweł II „z drżeniem” wtykał kartki w szczeliny ściany świątyni Heroda…) podczas spotkania z naczelnym rabinem Izraela, które odbyło się 23 marca 2000, już niezupełnie prawdziwie twierdził, że wówczas, do żydów zgromadzonych w rzymskiej synagodze, powiedział całkiem jednoznacznie „Siete i nostri fratelli maggiori“ [4].

Skąd jednak Jan Paweł II wziął ten zwrot? To od pierwszej chwili starali się ustalić komentatorzy papieskiego wystąpienia w rzymskiej synagodze; poprawnie przy tym przeczuwali, że tylko z trudem mógłby on pochodzić od jakiegoś ortodoksyjnego teologa katolickiego, dlatego szukali w źródłach niekatolickich. Początkowo wyrażano opinię, że praprzyczyny należy szukać u żydowskiego filozofa Martina Bubera, który w Chrystusie widział swego „wielkiego brata”, [5] jest naturalnie oczywiste, że w tym przypadku chodziło tylko o powierzchowne podobieństwo, wywołane słowem „brat” – od Chrystusa jako „wielkiego brata” żydowskiego myśliciela do talmudycznego żyda jako „starszego brata” chrześcijaństwa katolickiego wiedzie doprawdy bardzo daleka droga.

Dopiero młoda polska historyczka literatury Agnieszka Zielińska [6] zwróciła uwagę na rzeczywiste źródło, z którego czerpał Jan Paweł II – mianowicie na heterodoksyjne nurty w polskim romantyzmie – z którym przyszły papież zapoznał się bliżej w młodości jako student polonistyki w Krakowie. „Starszego brata Izraela” spotykamy u Adama Mickiewicza w jego Składzie zasad z roku 1848, piętnastopunktowym programie, którym miała kierować się Mickiewiczowska legia włoska, ale później także życie w oswobodzonej Polsce; w punkcie dziesiątym czytamy: „Izraelowi, bratu starszemu, uszanowanie, braterstwo i pomoc na drodze ku jego dobru wiecznemu i doczesnemu.” Mickiewicz nie był jednakże inicjatorem tego zwrotu – przejął go bowiem od swego Mistrza i duchowego wodza Andrzeja Towiańskiego.

Andrzej Towiański (1799–1878) [7] był zagadkową osobowością, o której do dziś panują rozmaite opinie – niektórzy uznają go za wizjonera, inni za oszusta, a są też tacy, którzy uważają, że pozostawał na usługach polityki rosyjskiej starając się spowodować ideowy rozkład polskiej emigracji. Bezspornym jest jednak, że chodzi o postać, która miała znaczny wpływ na duchową historię emigracji polskiej po nieudanym powstaniu listopadowym roku 1831. Drobny szlachcic z Litwy, poddany cara rosyjskiego, opuścił swoją ojczyznę w 1840, a w lipcu 1841 osiadł w Paryżu, centrum polskiej emigracji, gdzie głosił, że otrzymał specjalne objawienie. Bardzo szybko skupił wokół siebie krąg zwolenników; pomogła mu w tym zapewne okoliczność, że od samego początku wśród jego zwolenników znalazł się także powszechnie szanowany Adam Mickiewicz, którego małżonkę rzekomo uzdrowił ze sporadycznych zaburzeń psychicznych.

„Koło”, jak nazywała się grupa czcicieli Towiańskiego, miało wszelkie zewnętrzne oznaki sekty – były tu histeryczne kobiety, ale też niemniej histeryczni mężczyźni (ostatecznie, w okresie romantyzmu nie było to czymś niezwykłym), nie brakowało całowania stóp Mistrza, „sióstr” donoszących na „braci”, czy pewnego elementu erotycznego, jaki do zgromadzenia wniosła młoda powabna Ksawera Deybel, „księżniczka Nowego Jeruzalem”, którą Mistrz przywiózł sobie z domu. Szczególnie egzaltowani zwolennicy Towiańskiego całkiem poważnie dyskutowali na temat, czy Mistrz jest Duchem Świętym, Chrystusem Pocieszycielem, drugim wcieleniem Słowa czy też raczej sakramentem.

Nauczanie Towiańskiego, które było pod wpływem Swedenborga, Saint-Martina oraz innych współczesnych pseudomistyków i teozofów, najwyraźniej wywodziło się w znacznej mierze z kabały. Świat był według niego przeniknięty eonami, duchami pośredniczącymi między Bogiem a stworzeniem; człowiek powinien więc doskonalić się za pomocą jasnych duchów i w stałej walce z duchami ciemnymi, z którymi mógł kontaktować się według własnej woli. Bóstwu Chrystusa Mistrz ewidentnie zaprzeczał – Chrystus był dla niego jakimś „najwyższym Bożym urzędnikiem” czy „najwyższym ministrem” – zatem tak samo nie wierzył bynajmniej w Jego zmartwychwstanie. W nauce Towiańskiego nie brak nawet wędrówki dusz. Nic zatem dziwnego, że wielki polemista z towianizmem Piotr Semenenko uważał towianizm za „kompletne zaprzeczenie” chrześcijaństwa. Jednakże nauka Towiańskiego nie jest całkiem jednoznaczna; Mistrz nieraz wyrażał się przeciwstawnie, ponadto z biegiem czasu zmienił swoje nauczanie, a jego część ezoteryczną zawierzał tylko wybranym studentom.

Towiański twierdził sam o sobie, że jego misją jest odnowienie Kościoła chrześcijańskiego, bo Kościół współczesny jest tylko „martwym drzewem” czy „grobem pobielanym”; natomiast on sam jest pierwszym z siedmiu wysłanników, którzy zainaugurują siedem epok rozwoju ludzkości. Kiedy indziej jednak, jak się zdaje, za pierwszego wysłannika uważał Chrystusa, za drugiego Napoleona (pierwszy cesarz Francuzów w ogóle był przez członków „Koła” otoczony nadzwyczajnym kultem religijnym), a siebie aż za trzeciego wysłannika. Tak samo, jak już średniowieczni joachimici, także Towiański głosił nadejście „trzeciego piętra Kościoła”, które nastąpi po piętrze pierwszym (żydostwie starozakonnym) i drugim (chrześcijaństwie); zapoczątkować je miała nowa rewolucja chrześcijańska, na czele której powinni stać papież i naczelny rabin.

Do tych reform próbował Towiański zjednać papieża Grzegorza XVI, ale też barona Rothschilda czy cara Mikołaja I. Z usiłowań o zjednanie po swojej stronie papiestwa do śmierci zresztą nie zrezygnował; w tym też celu stopniowo łagodził niektóre szczególnie ekscentryczne strony swego nauczania (przynajmniej pozornie). Naturalnie, jego starania zakończyły się niepowodzeniem i książki Towiańskiego znalazły się na indeksie (znaczna część z nich została jednak wydana dopiero po jego śmierci). Wielkie zasługi dla  umysłowego pokonania heterodoksyjnego nauczania Towiańskiego – pod którego wpływ tak łatwo dostawali się nieszczęśni polscy emigranci, którym brakowało odpowiedniej edukacji religijnej – mieli członkowie nowo powstałego wówczas polskiego Zakonu  Zmartwychwstańców, na czele z długoletnim przełożonym generalnym zakonu Piotrem Semenenko.

Zmartwychwstańcy obawiali się, że w osobie Towiańskiego wystąpił „nowy Luter”, niebawem okazało się jednak, że przeceniali go jako zagrożenie – podczas, gdy Luter odwiódł od Chrystusa i Jego Kościoła miliony wierzących, sekta Towiańskiego liczyła swoich wiernych tylko na setki, a po śmierci swojego założyciela stopniowo zanikła. Gdyby nie zdarzyło się, że do zwolenników Mistrza należeli przez jakiś czas także dwaj najwięksi poeci polskiego romantyzmu, Adam Mickiewicz i Juliusz Słowacki (obaj jednak ostatecznie rozeszli się z Towiańskim), dziś o Towiańskim także w Polsce wiedziałaby tylko garstka specjalistów. Indywidualnych sympatyków Towiańskiego nie brak jednak nawet w dzisiejszych czasach. Należy do nich także wspomniana Agnieszka Zielińska, która jest wielką wielbicielką nie tylko Towiańskiego, ale także Jana Pawła II i Soboru Watykańskiego II; Towiańskiego uważa zaś za prekursora soboru (zresztą ewolucjonistyczne elementy w jego nauczaniu mogą czasem przypominać Teilharda de Chardin) i szuka tajemniczych powiązań między jego życiem, a życiem papieża-Polaka…

Jaki był stosunek Towiańskiego do żydostwa? Towiański uznawał trzy wielkie narody Bożego ludu, wypełniające stopniowo zadania, które zostały im powierzone. Pierwszym z tych narodów byli Żydzi, drugim Francuzi i trzecim Polacy, tzn. Słowianie (w swoim „Wielkim Periodzie” Towiański używał sformułowania „Izrael Żyd”, „Izrael Francuz” i „Izrael Słowianin”), którzy mieli odgrywać wiodącą rolę w owym „trzecim piętrze kościoła”, cały czas naprawiając poprzednie dwa piętra. Żydom jako „starszym braciom”, „duchowo najstarszym wiekiem”, których zadaniem było „prowadzenie młodszych braci na Bożej drodze”, poświęcał wszakże Towiański coraz więcej uwagi i starał się nawracać ich na chrześcijaństwo i, oczywiście, również na towianizm. Pierwszym Żydem, którego udało mu się pozyskać, był Gerson Ram, syn żydowskiego kupca z Litwy, który potem działał misyjnie wśród innych Żydów; Rama posyłał też Towiański jako swego wysłannika do Rothschilda, ale i do Grzegorza XVI. Jeśli przyjrzymy się bliżej terminologii Towiańskiego, jego słowom o „braterstwie Izraela w młodszymi braćmi, człowiekiem późniejszym, nowych narodach” i innym podobnym wypowiedziom, okaże się jednakże, że terminu „starsi bracia” nie odnosił Towiański do religii judaistycznej, a raczej do narodu żydowskiego, zatem do narodu, który naprawdę jest starszy niż Francuzi, Polacy czy inne narody chrześcijańskie. Towiańskiego pojmowanie Żydów jako „starszych braci” Francuzów czy Polaków nie powinno zatem być, jak się wydaje, wrogie dla katolickiego chrześcijanina; wszelako absolutnie wrogim pozostaje owo znamiennie bulwersujące pojmowanie tego zwrotu, z którym spotykamy się w obecnych czasach, począwszy od 13 kwietnia 1986.

Zapoznanie się z dziełem Andrzeja Towiańskiego umożliwiło nam zatem stwierdzenie, z jak mętnego źródła Jan Paweł II zaczerpnął swoją sentencję wypowiedzianą po raz pierwszy w obecności naczelnego rabina Rzymu i potem kilkakrotnie powtórzoną. Pozostańmy jednak jeszcze przez chwilę przy tej papieskiej wizycie w synagodze rzymskiej i spróbujmy odgadnąć sens całej tej akcji, rzeczywiście starannie zorganizowanej i od tej pory wielokrotnie przypominanej i medialnie opiewanej. Chyba nie pomylimy się wyrażając domniemanie, że przynajmniej jednym z celów, do których dążyli organizatorzy tej papieskiej drogi do Canossy, była próba stłumienia wspomnień katolików o innym papieżu i o innym naczelnym rabinie Rzymu. Było to ponad czterdzieści lat przed niefortunnym wydarzeniem z kwietnia 1986 – w październiku 1944, w święto Jom Kippur, kiedy naczelnemu rabinowi Rzymu, Israelowi Zolli, również w synagodze rzymskiej objawił się Jezus Chrystus; rabin Zolli został potem ochrzczony 13 lutego 1945, przy czym jako wyraz wdzięczności za to, co papież Pius XII zdziałał dla ludności żydowskiej w ciągu 2. wojny światowej, przyjął chrzestne imię Eugenio, a więc chrzestne imię Piusa XII [8]. Rabina Zolli już od wielu lat wiązała z Piusem XII przyjaźń, która po chrzcie rabina tylko zyskała na sile; obu ich od tej pory wiązało już nie tylko subtelne wyczucie sztuki, podziw dla poezji Rilkego czy do Parsifala Wagnera, ale w pierwszym rzędzie wspólna wiara. Jednakże naturalnie, nawrócenie rabina spotkało się z ogromną niechęcią czołowych przedstawicieli włoskiego i światowego judaizmu, zapewne także powodem ogólnoświatowej kampanii (choć o wiele później) rozpętanej przeciwko osobie Piusa XII był, przynajmniej częściowo, także papieski wpływ na konwersję Zollego.

Papieska wizyta w synagodze rzymskiej, do której doszło 13 kwietnia 1986, oznaczała niewątpliwie triumf rabina Toaffa, któremu udało się upokorzyć znienawidzone papiestwo tak, jak nie zdołał żaden z jego poprzedników; jest symptomatyczne, że odwołanie do powiedzenia o „starszych braciach”, które było wtedy wygłoszone, rabin Toaff wstawił triumfalnie wprost do tytułu swej autobiografii [9]. Historia jednak po latach dopisała do rabinowego triumfu ironiczne post scriptum. Był to mianowicie akurat syn rabina, Ariel Toaff, profesor historii średniowiecza i renesansu na uniwersytecie Bar Ilan w Tel Avivie, który w lutym 2007 wydał swoją książkę Pasque di sangue. Ebrei d´Europa e omicidi rituali („Krwawa Pascha. Europejscy Żydzi i rytualne mordy”) [10], w której na podstawie studiów nad źródłami – pochodzącymi zwłaszcza z rejonu północno-wschodnich Włoch – dokumentuje, że w średniowieczu faktycznie istniała na tym terytorium sekta żydów aszkenazyjskich, która dopuszczała się mordów rytualnych. Po ogromnej kampanii medialnej, w którą włączył się także jego ojciec, Ariel Toaff został ostatecznie zmuszony wycofać swoją książkę z obiegu i po roku wydać jej nowe wydanie, w którym pierwotne twierdzenia przezornie osłabił; nie zamierzamy już wszakże zajmować się tu całą sprawą, ukazującą tylko kolejny rozdział z dziejów ograniczania swobody badań historycznych w Europie na początku XXI wieku. Niemniej pozostaje faktem, że tymczasem posoborowi hierarchowie kościelni, bardziej posłuszni światu niż Bogu, w swych diecezjach lękliwie zabraniali kultu dziecięcych męczenników, ofiar mordów rytualnych, na czele z najbardziej znanym z nich, błogosławionym Szymonem z Trydentu; był to żydowski historyk, syn naczelnego rabina Rzymu, który nie zawahał się i wystąpił w obronie tych, których wyrzekli się ich właśni współwyznawcy. W taki sposób współczesna historia stosunków Kościoła katolickiego i rzymskiej gminy żydowskiej zakreśliła od Eugenia Zolli przez Elio Toaffa do Ariela Toaffa doprawdy interesujący łuk.

Dr Pavel Zahradník

[1] Charles Journet, Promluvy o milosti [Rozmowy o łasce]. Krystal OP, Praga 2006, s. 98.

[2] Ibid., s. 99. Całkiem na marginesie zauważmy, że czeski przekład tej książki był opatrzony przedmową Tomáša Machuli; zaskoczony czytelnik dowiaduje się z niej, że praca Journeta, z której „problematycznego” wydania Machula się usprawiedliwia, ma niewiele do powiedzenia „współczesnemu czytelnikowi” i zasługuje na odrzucenie, ewentualnie wyśmianie (patrz: krytyka Machuli żartująca z „przesadnego” ujęcia tytułu maryjnego Pośredniczka wszelkich łask); pozostaje w takim razie absolutną zagadką, dlaczego wydawnictwo Krystal OP książkę wydało.

[3] Tutaj.

[4] Tutaj.

[5] Martin Buber, Werke I, München – Heidelberg 1962, s. 657.

[6] Tutaj. (Agnieszka Zielińska, „Starsi bracia“ Towiańskiego).

[7] Teksty Towiańskiego w trzech tomach wydali w roku 1882 we włoskim Turynie jego wielbiciele; łatwiej dostępne są dwa wybory z jego tekstów, które na początku lat dwudziestych XX w. opracowali Andrzej Boleski i Stanisław Pigoń. Przez długi czas jego dziełu poświęcał się prof. Stanisław Pigoń, który był nauczycielem akademickim młodego Karola Wojtyły.

[8] W języku czeskim mamy do dyspozycji biografię Eugenia Zolli: Judith Cabaud, Rabín, kterého přemohl Kristus. Příběh Eugenia Zolli, hlavního římského rabína za druhé světové války (Rabin, którego pokonał Chrystus. Opowieść Eugenio Zolli, głównego rabina Rzymu podczas drugiej wojny światowej), Wydawnictwo Paulinka, Praga 2003. Autobiografia Zollego Before the Dawn w języku czeskim nie została jeszcze wydana.

Przyp. tłum.: W języku polskim wydana została książka Eugenio Zolli pt. „Byłem rabinem Rzymu”, Wydawnictwo Salwator, 2007 – dostępna m.in. w: tutaj i tu. O książce mówi ks. prof. Andrzej Zwoliński.

[9] Elio Toaff, Perfidi giudei, fratelli maggiori, Mondadori, Milano 1987.

[10] Ariel Toaff, Pasque di sangue. Ebrei d´Europa e omicidi rituali, Il Mulino, Bologna 2007.

Autor stale współpracuje z czeskim pismem katolickim Te Deum. Tłumaczenie: tatra.

Źródło: Fronda.pl

Komentarze (1)
1 wtorek, 18 sierpnia 2009 12:05
Katolik
Dlaczego Jan Paweł II nazwał żydów "braćmi w wierze" skoro nie uznają Pana Jezusa ani Trójcy Przenajświętszej?
Raczej są braćmi JP 2 w herezji. Czy Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi jak przyjdzie? http://tradycja-2007.blog.onet.pl/

Dodaj komentarz

Twoje imię:
Twój e-mai:
Komentarz:
 
Start Kompendium Kompendium Skąd wzięli się starsi bracia?
 

WIADOMOŚCI

CIEKAWOSTKI

WYWIADY

PUBLICYSTYKA

KOMPENDIUM

LITERATURA

DZIECIARNIA