|
Niektóre rzeczy możemy stwierdzić siłą swojego rozumu; do niektórych rozum nie dosięgnie. Boga można poznać tylko dzięki Objawieniu – rozum w tym przypadku jest o tyle pomocny, że utwierdza wiarę; ale do rzeczy bardziej przyziemnych wystarczy sam rozum; np. aby odróżnić jedno od drugiego. Także aby stwierdzić, czy wierzymy w tego samego Boga.
Czy obiektywnie jesteśmy w stanie stwierdzić, czy religie monoteistyczne czczą jednego Boga czy różnych bogów? Żydzi i muzułmanie kategorycznie twierdzą, że niepodzielnie posiadają wiedzę o Bogu; katolicy również pewnie bronili swojego monopolu na prawdę objawioną; tylko część teologów katolickich stawia tezę, że bóg czczony przez współczesnych żydów i przez muzułmanów, to ten sam Bóg, co i nasz – Bóg chrześcijański.
Należy rozróżnić argumenty filozoficzne, muzułmańskie – zgodnie z doktryną islamu, żydowskie – zgodne z judaizmem, katolickie oraz katolickie – zmodernizowane.
- Argumenty filozoficzne są natury ogólnej.
- Pozostałe odwołują się do poszczególnych doktryn.
Oceniając argument epistemologiczny, pamiętajmy, że akceptują go wszyscy, oprócz katolickich modernistów.
Aby udowodnić wiarę w tego samego Boga, szermuje się argumentem, że Bóg stworzył świat, co do czego, wszyscy się zasadniczo zgadzają. Obojętne, w co kto wierzy i w jakie ujmuje to w słowa: Bóg stworzył świat.
Drugie zdanie, które wydawałoby się, że łączy religie monoteistyczne, to to, że jest jeden Bóg.
I wszyscy w niego wierzą. „Po prostu. W Boga Abrahama, Izaaka i Jakuba. Nie przyjmują niestety pełnej prawdy o Nim i mają błędny obraz Jego przymiotów i istoty” (cyt. z FF). Ale to na pewno ten sam Bóg – Bóg Abrahama, Izaaka i Jakuba.
Obojętne, w co kto wierzy i jak ujmuje to w słowa, nadal jest stworzony przez jedynego, cały czas tego samego Boga. Nawet ateista, który w ogóle nie wierzy w Boga, jest przez Boga stworzony; ale czy można powiedzieć, że wierzymy w tego samego Boga?
W przypadku ateisty jest to proste do rozwiązania – on nie wierzy w ogóle, więc nie można powiedzieć, że wierzymy (ja z nim, jako pewien ogół), w tego samego Boga.
W kwestii związanej z żydami i mahometanami, niemal z automatu odpowiada się, że: oczywiście, że tak; to ten sam Bóg: jeden, stwórca wszechświata, Bóg naszych przodków, Abrahama, Izaaka i Jakuba; czcimy wspólnego Boga, który osądzi nas przy końcu świata.
Czy tak samo oczywiste byłoby to w przypadku jakiejś dziwnej religii, która czci, jako jedynego boga – stwórcę wszechświata i ludzi – duchową istotę – którą wyznawcy tej religii nazywają Manitu, albo Wielki Architekt? – czy też można by zaryzykować i powiedzieć, że wierzymy w tego samego Boga? I co ważniejsze, tak naprawdę poszukujemy odpowiedzi na to pytanie: czy rzeczywiście jest to ten sam Bóg?
Należy rozróżnić tutaj dwie rzeczy; obiektywne istnienie Boga, i nauczanie o Bogu podawane przez różne religie.
Zadajmy sobie pytanie, czy biorąc jakikolwiek opis Boga, powinniśmy odnieść go do obiektywnie istniejącego Boga, i stwierdzić, że dotyczy tego samego Boga, który jest opisywany i przez naszą religię, czy też istnieje kryterium, które pozwoli nam stwierdzić, że dany opis, opisuje już coś innego, i nie dotyczy Boga, tylko jakiegoś bożka ręką ludzką (myślą) uczynionego.
O każdym systemie różnym od naszego, który mówi o Bogu, można przecież powiedzieć, że jest niedoskonały, nawet wybrakowany, (z różnych obiektywnie uzasadnionych względów), ale poszukując prawdy o Bogu (jedynym i prawdziwym Bogu, bo innego przecież nie ma) opowiada na swój ułomny i niepełny, ale w szczery i zawierający ziarna prawdy, sposób – o tym samym Bogu, w którego i my wierzymy. Więc chociaż opis taki jest niekompletny, może nawet tu i ówdzie jest coś poprzekręcane, może są nawet sprzeczności, może nawet wzajemnie wykluczające się stwierdzenia – i tak wierzymy w tego samego Boga.
Takie rozumowanie prowadzi do konkluzji, że każdy, kto wierzy w „jednego Boga, stwórcę świata”, wierzy w tego samego Boga, w którego i my wierzymy.
Czy jesteśmy w stanie wyobrazić sobie religię, monoteistyczną jak najbardziej, według której Bóg, stworzyciel świata, ogólnie duch, ale czasami przebywa, mieszka w np. pięknie wykonanej rzeźbie z drogocennego kruszcu, np. w Złotym Cielcu, albo skromniej, w kamieniu, pięknym Kamieniu, ustawionym np., w Mekce, albo wracając do Manitu – mieszka w plemiennym słupie totemicznym pośród stepów szerokich?
Jest tylko jeden sposób, aby uniknąć tego błędnego rozumowania. Błąd ten jest błędem semantycznym; tłumaczymy wypowiedzi innych religii, jako „Bóg”, podczas, gdy powinniśmy tłumaczyć jako „coś”. W prawidłowym tłumaczeniu mielibyśmy np.: „Allach jest wielkim „cosiem” a Mahomet jego prorokiem”. Oczywiści od drugiej strony zasada ta również zadziała:”my wierzymy w Boga, a chrześcijanie w tajemniczego „cosia”, który jest jeden ale jakoby go było trzech”.
Osiągnęliśmy teraz właściwy punkt wyjściowy do dalszych badań. Nie będę faktom stawał wbrew; jeśli okaże się teraz, że tłumacząc (określając, definiując) pieczołowicie owo słówko „coś” w końcowym rezultacie otrzymamy „Bóg”, wtedy mamy do czynienia z tożsamym znaczeniem obu słów, i z pełną odpowiedzialnością będziemy mogli twierdzić, że wyznajemy jednego i tego samego Boga.
Istnieje mnóstwo słówek w obcych językach, które brzmiąc, tak jak u nas, mają zupełnie inne znaczenie; podobnie jest z pojęciami; brzmią podobnie i odnoszą się do jednej sfery zagadnień, ale w zależności od cywilizacji i kultury, w których się ukształtowały, posiadają inne znaczenie. Omawiany problem przysparza tyle kłopotu, ponieważ pozorne podobieństwo jest na tyle duże, że niewprawne oko nie jest w stanie zauważyć różnic. Co nie znaczy, że te nawet trudno uchwytne różnice nie są istotne; nie oznacza to również tego, że nawet olbrzymie podobieństwo tworzące otoczkę tego pojęcia, niweluje te różnice.
Pisma natchnione tych religii mają jakąś część wspólną – to kolejny popularny argument:
"Wszyscy jesteśmy dziećmi Abrahama, więc mamy tego samego Boga, którego miał Abraham".
To, że w częściach nie wspólnych, poszczególne doktryny przeczą sobie, i wzajemnie się wykluczają – jest pomijane milczeniem. A przecież doktryny religijne należy odczytywać integralnie; tzw. wyrywanie z kontekstu, to manipulacja i nieuczciwość.
Czy półprawda, to prawda, czy nieprawda? A czy ćwierćprawda, to prawda, czy nieprawda? A czy 1%-owa prawda, to prawda czy nieprawda? A czy 0,001% prawda, to prawda, czy nieprawda? I nawet nie chodzi o próbę wyznaczenia jakiejś sztucznej granicy poza którą znajdziemy się w nieprawdziwym świecie; granicą tą od zawsze jest wyznanie wiary w Trójcę Św. i w Chrystusa; wyznając tę wiarę przekraczamy tę granicę w odpowiednim kierunku, podważając, bądź negując dogmaty naszej świętej wiary, przekraczamy granicę przechodząc ze światła do ciemności; zrzekając się wiary, tracimy ją.
Bóg Abrahama, Izaaka i Jakuba; czy od razu był Bogiem Abrahama, Izaaka i Jakuba? A przed Abrahamem? A po Abrahamie, ale przed Izaakiem? A po Abrahamie i Izaaku, ale przed Jakubem?
Przed Jakubem, mógł być nazywany Bogiem Abrahama i Izaaka; Bóg stopniowo się ludziom objawia, a oni powinni przyjąć Objawienie, ale nie jakąś część, która im pasuje lub odpowiada; powinni przyjąć całość Bożego Objawienia; gdyby któraś część była zbędna, nie było by jej po prostu; Bóg nie objawiłby jej; skoro zaś została objawiona, to znaczy, że Bóg życzy sobie i żąda, aby Jego Objawienie przyjąć.
Czy dzisiaj wyznajemy Boga Abrahama, Izaaka i Jakuba? Nie; dzisiaj wyznajemy Boga Abrahama, Izaaka, Jakuba, Jana Chrzciciela, Jezusa Chrystusa. Czas nie zatrzymał się w miejscu; Bóg zechciał objawić się osobiście - dopełniając Objawienia.
Co sądzić o wierze tych, którzy odrzucili naukę największego z proroków – Jana Chrzciciela oraz naukę samego Mesjasza? Czy wierzą oni starą wiarą, wiarą Starego Testamentu? Chrześcijanie też wierzą w to co mówi Stary Testament.
Jak to się stało, że ze Starego Testamentu powstało i chrześcijaństwo i judaizm – dwa przeciwieństwa?
Dla chrześcijan Nowy Testament wynika i jest uzupełnieniem i wypełnieniem Starego Testamentu, dla żydów przeciwnie – absolutnie nie: na początek 3 x nie, a potem całkowita negacja bóstwa Chrystusa oraz Trójcy Św.
Negacja posunięta do zamordowania Chrystusa – Boga; negacja, która trwa do dzisiejszego dnia, bo czym różni się dzisiejsze zaprzeczenie Chrystusowi, od tego sprzed 2000 lat?
Czy jest możliwe, aby obie te religie były prawdziwe? Są sprzeczne i wykluczające się w swoich doktrynach i uczynkach; tylko jedna może wyjść z tego starcia, jako Prawda; czy można powiedzieć, że jakaś fałszywa religia odnosi się do naszego Boga? Że ludzie wyznający ją modlą się do naszego Boga?
Rozłam wśród żydów, to rzecz zwyczajna (tak, jak i u wszystkich pozostałych ludów i narodów); czy ci, którzy ulali ze złota cielca, gdy Mojżesz rozmawiał z Bogiem wierzyli w tego samego Boga, co pozostali, czy dopuścili się wiarołomstwa, oddając się bałwochwalstwu, bluźniąc w ten sposób i obrażając Boga?
Moderniści utrzymują, że innowiercy wierzą w tego samego Boga, argumentując często bardzo prostolinijnie: „…ależ wierzą. Po prostu. W Boga Abrahama, Izaaka i Jakuba. Nie przyjmują niestety pełnej prawdy o Nim i mają błędny obraz Jego przymiotów i istoty, odmiennie Go interpretują, ale wierzą.”
Powracamy ponownie do kwestii „niepełnej prawdy”; otóż niepełna prawda, to zazwyczaj błąd lub kłamstwo; niemniej nawet z samego cytatu wyłania się refleksja, że ludzie tak wierzący, wierzą w błędne albo kłamliwe wyobrażenie o Bogu, a nie w Boga; jeśli postanowiliby zwizualizować te swoje wyobrażenia, co by powstało? Czy aby nie gustowny bałwan z rondlem na głowie i marchwią zamiast nosa? Czy coś takiego, to nasz Bóg?
Następnym często przywoływanym podobieństwem, jest wiara w sąd ostateczny – ha ha ha ha ha – no to już humor i satyra; przemilcza się mimochodem, że sędzią na tymże będzie Chrystus Pan we własnej osobie; przeinacza się też naszą katolicką teologię uparcie twierdząc, że Sędzia będzie miłosierny; otóż NIE; czas miłosierdzia kończy się wraz z naszym ludzkim życiem; na sądzie Chrystus będzie sędzią sprawiedliwym.
Dlaczego tak trudno przyjąć do wiadomości te logiczne i podparty tradycyjnym nauczaniem Kościoła wnioski? To lęk…
W katechizmie Jana Pawła II stoi jak byk: „wierzymy w tego samego Boga”.
Co mogę na to odpowiedzieć, jako katolik? Może: nie lękajcie się, otwórzcie drzwi Chrystusowi…
Fragmenty KKK autorytatywnie stwierdzające w co i jak wierzą muzułmanie, czy żydzi nie mają mocy wiążącej dla katolickiego sumienia; zwłaszcza, że żadna z tych religii nie chce takiej „jedności”. Oni wprost mówią: veto! A nawet gdybyśmy usłyszeli od nich samych rewelacje o jednym Bogu i synkretycznej unii religijnej, to czy znaczyłoby to, że musimy im wierzyć na słowo? Twórcy KKK nie są ani uprawnieni, ani upoważnieni, aby orzekać w wiążący sposób, jak zdaniem innowierców należy rozumieć ich bogów, czy jako swoistych bogów muzułman, czy żydów, czy też jako tożsamego z naszym, czyli jedynego Boga. Katechizm Kościoła w wiążący sposób określa prawdy wiary katolickiej, nie zaś prawdy islamu, albo judaizmu, co de facto, uczynił.
Lecz łatwo można się przekonać, że Koran i Talmud, jednoznacznie odrzucają Bóstwo Chrystusa, Trójcę Św. i pogląd o wyznawaniu tego samego Boga; przypisywać im wyznawanie poglądów katolickich, to narażanie się na zarzut pomówienia.
Można i należy zadać kilka pytań:
- Co z zasadą kontynuowania Tradycji? Czy przestała obowiązywać?
- Co z logiką, czy też już nie obowiązuje w Kościele posoborowym?
Skoro utożsamiamy Boga chrześcijan z Bogiem muzułmanów, to znaczy, że nasz Bóg jest ich Bogiem i na odwrót, gdyż to ten sam Bóg:
- Czy sprzeczne, wykluczające się doktryny mogą mówić o tym samym Bogu? Bo jeśli tak, to obojętne co powiemy, jakie niestworzone historie wymyślimy, ale zepniemy to klamrą "jedyny Bóg", będzie to też opisywało naszego Boga…
- A może to kolejna część Objawienia Bożego?
W którym momencie popełniamy błąd; czy monoteistyczna religia, twierdząca, że opiera się na ST, i przypisująca Bogu, że ma ogon, rogi i racice, a jego imię to szatan, również zasługiwałaby na nasz szacunek i twierdzenie, że wierzymy w jednego Boga?
Nie, każdy od razu stwierdziłby, że popełniono błąd w interpretacji ST dyskwalifikujący satanizm, jako religię czczącą tego samego Boga, co chrześcijanie; w przypadku muzułmanów i żydów jest analogiczna sytuacja, a wnioski przeciwne.
Wynika z tego, że nie mamy tu do czynienia z wnioskowaniem, a z apriorycznie przyjętym założeniem.
Katechizm JP2 jest istotnym dokumentem, ale zawiera – jak widzimy – pewne nieścisłości; na szczęście jest dokumentem duszpasterskim, podobnie jak cały Sobór Watykański Drugi był soborem duszpasterskim, a nie dogmatycznym; duszpasterskim, czyli wykładającym wiarę ale nie definiującym nowych dogmatów, ani niczego nie negującym; cóż, po prostu kolejny nieudany podręcznik do religii.
Popatrzmy, jak w praktyce wygląda korzystanie z tego podręcznika (rozmowa z FF pomiędzy modernistą, a tradsem):
Modernista: Izraelici, muzułmanie, żydzi i chrześcijanie wierzą w TEGO SAMEGO BOGA, Ojca wszelkiego stworzenia. Wszyscy wywodzimy się od Abrahama, ale pełnia Bożego Objawienia dokonała się w Chrystusie.
Trads: Powtarzasz w kółko, że wierzysz w tego samego Boga, co muzułmanie, więc podważasz następujące dogmaty: a) o Bogu w Trójcy Jedynym b) o bóstwie Chrystusa c) o Duchu Św. i Jego pochodzeniu.
Modernista: Powtarzam tylko słowa wygłoszone przez Ojca Świętego Jana Pawła II - Wystąpienie papieża Jana Pawła II w Casablance, skierowane do młodych muzułmanów 19 sierpnia 1985 roku: „Sądzę, że my – chrześcijanie i muzułmanie – powinniśmy z radością uznać te wartości religijne, które są nam wspólne, i dziękować za nie Bogu. Jedni i drudzy wierzymy w Boga Jedynego, który jest wszelką Sprawiedliwością i wszelkim Miłosierdziem; wierzymy w ważność modlitwy, postu, jałmużny, pokuty i przebaczenia; wierzymy, że na końcu czasów Bóg będzie dla nas miłosiernym Sędzią, i ufamy, że po zmartwychwstaniu On będzie z nas zadowolony, i wiemy, że my będziemy zadowoleni z Niego. Uczciwość wymaga, byśmy uznali i uszanowali to, co nas różni. Najbardziej istotną różnicą jest oczywiście sposób, w jaki patrzymy na osobę i dzieło Jezusa z Nazaretu. Wiecie, że my, chrześcijanie, wierzymy, że Jezus wprowadza nas w wewnętrzne poznanie tajemnicy Boga i w synowską wspólnotę Jego darów, tak, że uznajemy w Nim i głosimy Pana i Zbawcę. To są ważne różnice, które możemy przyjąć z pokorą i szacunkiem, w duchu wzajemnej tolerancji; jest w tym tajemnica, co do której – jestem tego pewny – Bóg nas kiedyś oświeci”.
Trads: Nie obchodzi mnie po kim je powtarzasz; jeżeli twierdzisz, że muzułmanie wierzą w tego samego Boga co Ty, to chyba znaczy, że wierzysz w tego samego Boga, co muzułmanie?
Modernista: KKK 841: "Zamysł zbawienia obejmuje również tych, którzy uznają Stworzyciela, wśród nich zaś w pierwszym rzędzie muzułmanów; oni bowiem wyznając, iż zachowują wiarę Abrahama, czczą WRAZ Z NAMI Boga jedynego i miłosiernego, który sądzić będzie ludzi w dzień ostateczny" (por. Sobór Watykański II, konst. Lumen gentium, 16; por. dekret Nostra aetate, 3). Nie wyłączając kolegi szanownego.
Trads: Szkoda, że nie zacytowałeś też tego: „Nieraz jednak ludzie, zwiedzeni przez Złego, znikczemnieli w myślach swoich i prawdę Bożą zamienili w kłamstwo, służąc raczej stworzeniu niż Stworzycielowi" (por. Rz 1, 21 i 25), albo też żyjąc i umierając na tym świecie bez Boga, narażeni są na rozpacz ostateczną. Toteż, aby przyczynić się do chwały Bożej i do zbawienia tych wszystkich, Kościół mając w pamięci słowa Pana, który powiedział: "Głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu" (Mk 16, 16), pilnie troszczy się o wspieranie misji (konst. Lumen gentium).
Modernista: 841 jest jednoznaczne.
Trads: Pogubiłem się… rozumiem, że jesteśmy przedstawicielami dwóch bardzo podobnych doktryn, sprzecznych w punkcie "jednego Boga"; ale zgodnie z argumentacją modernistów, to nic nie szkodzi, bo Trads i tak wierzy w tego samego Boga, więc ma prawo gadać co chce, i ma w dodatku prawo do swoich racji zagwarantowane w KKK; więc nie macie prawa mu nic zarzucać, gdyż jego religia odnosi się równoprawnie do waszego Boga, a Trads ma prawo zarzucać Wam bałwochwalstwo, bo twierdzicie, że wierzycie w tego samego Boga, co antychryści.
Teraz chwila do namysłu dla tych, którzy i tak wiedzą swoje na ten temat. Skoro wyznajemy jednego Boga, to znaczy, że wyznajemy Chrystusa, jako Boga, czy nie? Czy wyznajemy Chrystusa, ale nie mówimy o tym głośno, i nie podkreślamy w rozmowie z żydami i bisurmanami… Mówimy tylko: Stwórca, Wszechmogący, Bóg… Ale dlaczego mielibyśmy się wstydzić i przemilczać imię Jezusa Chrystusa? Przecież dla nich Chrystus też jest Bogiem (według zapewnień tej teorii)… Otóż właśnie nie jest (według twierdzeń tych nienowoczesnych żydów i muzułmanów); oni wierzą w boga, który na pewno nie jest Jezusem Chrystusem, wierzą więc, nieśmiało sugeruję ten wniosek, w innego boga, niż Bóg – Jezus Chrystus.
Na koniec (i nie tylko) warto posłuchać samego Chrystusa. A jeśli ktoś uważa, że to wyrywki wyrwane z całości i pozbawione kontekstu, niech przeczyta całe Pismo Św. a te miejsca potraktuje, jako wytłuszczone; również należałoby życzyć, aby w końcu żydzi i muzułmanie zechcieli też przeczytać i zrozumieć całe Pismo Św. a nie posługiwali się spreparowanymi w dziwny sposób psudo-pismami.
Nie dajmy ukraść sobie Boga; każde ustępstwo w fundamentalnych kwestiach naszej wiary, to przegrana; jeśli dopuścimy do siebie myśl, że Bóg nie jest trójjedyny, tylko pojedynczo-jedyny, że można być zbawionym przez Allaha, zamiast przez Chrystusa, że żydzi podążają „swoją drogą”, że któryś dogmat naszej wiary jest przestarzały, nieaktualny, zbyt mały, aby o nim pamiętać, to nie będziemy wierzyli nadal w Boga, nieco okaleczoną, niepełną wiarą; zaczniemy wierzyć w nasze błędne wyobrażenie o Bogu, w nieistniejącego bałwana, którego będziemy brali za prawdę – prawdziwego Boga – i którego tak nazwiemy.
Nagle okaże się, że mieliśmy wiarę w Boga, a została nam wiara w boga – nasze ułomne, złe, nieprawdziwe wyobrażenie o Bogu, z którego została nam tylko nazwa – puste słowo, etykietka; nie pozwalajmy się okradać; nie pozwólmy ukraść sobie Boga.
Czy coś wam świta?
W odpowiedzi rzekli do Niego: "Ojcem naszym jest Abraham". Rzekł do nich Jezus:
"Gdybyście byli dziećmi Abrahama, to byście pełnili czyny Abrahama. Teraz usiłujecie Mnie zabić, człowieka, który wam powiedział prawdę usłyszaną u Boga. Tego Abraham nie czynił. Wy pełnicie czyny ojca waszego".
Rzekli do Niego: "Myśmy się nie urodzili z nierządu, jednego mamy Ojca – Boga".
Rzekł do nich Jezus: "Gdyby Bóg był waszym Ojcem, to i Mnie byście miłowali. Ja bowiem od Boga wyszedłem i przychodzę. Nie wyszedłem od siebie, lecz On Mnie posłał. Dlaczego nie rozumiecie mowy mojej? Bo nie możecie słuchać mojej nauki. Wy macie diabła za ojca i chcecie spełniać pożądania waszego ojca".
Ja wam nie pisałem, jakobyście nie znali prawdy, lecz że ją znacie i że żadna fałszywa nauka z prawdy nie pochodzi. Któż zaś jest kłamcą, jeśli nie ten, kto zaprzecza, że Jezus jest Mesjaszem? Ten właśnie jest Antychrystem, który nie uznaje Ojca i Syna. Każdy, kto nie uznaje Syna, nie ma też i Ojca, kto zaś uznaje Syna, ten ma i Ojca.
Jaacek2
Źródło: Fronda.pl
|