|
Co po łacinie brzmi: salus mea in fuga. Ale gdzie tu uciekać? Jak już pan Panasewicz z Lady Pank zauważył, że "przed demokracją nie ma gdzie zwiać". Wszędzie gdzie okiem sięgnąć - demokracja. Na razie jeszcze nie ma jej w Chinach i Afganistanie. W Rosji rządzi KGB, ale pozory demokracji zachowują; że to niby lud wybiera i rządzi.
We wszystkich krajach tzw. demokratycznych rządzą inni - ci, którzy stoją za plecami tych, których widać na co dzień. A tamtych rządzących naprawdę - nie widać.
Kiedy ludzie robią coś złego – robią to w ciemności. Zło demokracji odbywa się przy podniesionej kurtynie. Widać je w całej krasie i okazałości.
„Seks na wakacjach” - pod takim tytułem niedemokratyczna spółka Agora, tak ta sama, która wydaje „Gazetę Wyborczą” wydała broszurę. Broszura jest pod redakcją Cezarego Jęksy, a autorstwa Anety Radziejowskiej. Broszura jest urozmaicona stosownymi ilustracjami i zawiera praktyczne wskazówki "jak to się robi" w różnych krajach, a ponadto „w samolocie, pociągu, samochodzie, na rowerze i w wodzie” (???).
Mnie osobiście zainteresowało jak to się robi na rowerze. Szczególnie na rowerze, zwanym kiedyś "damką". Nie wiem jak dzisiaj się to robi, pardon - nazywa... Celebrytka Doda informowała nas wszystkich jakiś czas temu, że „najbardziej lubi to robić w kiblu”. Wielkie niedopatrzenie - nie ma „jak to się robi” w kiblu.. Jak w ”kiblu” to dlaczego nie w spiżarni - obok „kibla”.
Nóż w wodzie się otwiera, tym bardziej, że autora „Noża w wodzie” właśnie Szwajcarzy zwolni z aresztu domowego. Były jakieś formalności nie tak, czy coś takiego. Sprawy polityczne nie miały tu nic do rzeczy. Z trzynastolatką? Pfee… No i że to było dawno. No bo co było a nie jest - nie pisze się w rejestr. Mimo nawet, że się nie przedawnia.
No właśnie, w „Seksie na wakacjach” nie ma nic, jak to się robi z dziećmi. A szkoda! Instruktaż seksualny jest niepełny. Ale za to są tam podkreślone poglądy: "zaledwie jedna piąta świata uznaje małżeństwo monogamiczne" (???).
Ki diabeł! Dlaczego użykowniczkę seksu na wakacjach ma akurat obchodzić, że tylko w jednej piątej części świata uznaje się małżeństwo monogamiczne (???). Czyżby Agora na poważnie propagowała Islam? I jaki ma w tym interes? I czy to jest rzeczywiście dobrze policzone? Czy wliczono w to plemiona nad Amazonką i te gdzieś w Himalajach?
Chrześcijaństwo nie jest wzorem dla autorów broszury, którą bezpłatnie dodaje się do niektórych czasopism. To jasne! Pracownikom „Gazety Wyborczej” znudziła się monogamia - pragną poligamii.
A swoją drogą, czy pan Cezary Jęksa i pani Aneta Radziejowska, stosują się do treści zawartych w broszurze - ”Seks na wakacjach”?
I jeszcze jedno zdanie świadczące o celowym propagowaniu rozwiązłości na wakacjach, na które ludzie jeżdżą wyłącznie, żeby pouprawiać seks w ”samolocie, pociągu, samochodzie, na rowerze i w wodzie”. Będąc daleko od swojego środowiska i norm, można pozwolić sobie na niecodzienne zachowania i przyjemności” (!!!).
No popatrzcie państwo… „Można sobie pozwolić” - to nic takiego, trochę temu, trochę – tamtemu, a jak się wróci z wakacji, to trochę mężowi, „partnerowi” i sąsiadowi. Czy to nie jest propagowanie prostytucji? „Niecodzienne zachowania i przyjemności” - tak tego młodym ludziom jest potrzeba na wakacjach. Zresztą nie tylko młodym. Starszym też. I tym najstarszym. Wszystkim. Bo miało być lepiej. Wszystkim. I będzie, jeśli tylko ten, któremu ma być lepiej zastosuje się szerokim frontem do "mądrości" zawartych w broszurze wydanej na wakacjach.
I wiecie państwo czego można jeszcze dowiedzieć się z broszury ”Seks na wakacjach”?
„Kobieta mająca wiele stosunków z wieloma partnerami dysponuje specjalną energią” (???).
To może być prawda. Trzeba byłoby przeprowadzić wywiad z zawodową prostytutką, najlepiej na pierwszych stronach np. Gazety Wyborczej. No i dać ten chwytliwy tytuł: ”Kobieta mająca wiele stosunków z wieloma partnerami dysponuje specjalną energią”. Niech się wszystkie prostytuują i z Polski zrobić jeden wielki burdel.
I koniecznie ze zdjęciem autorów broszury, pana Cezarego Jęksy i pani Anety Radziejowskiej. I niech oni opowiedzą czytelnikom jak to wszystko co zawarli w broszurze na wakacjach - realizowali. A może zdjęcia bardziej przyciągające czytelnika. I nakład większy, a co za tym idzie - większa demoralizacja.
Chyba już nikt nie wątpi, że chodzi o jakąś szeroko zakrojoną akcję lewicy skupionej w Agorze, której celem jest zupełne ześwinienie wszystkich kobiet. Im ich się ześwini więcej - tym większy postęp w demoralizacji. No i w ogóle większy postęp!
Zainteresował mnie również ”seks w pociągu”. Nie wiem, czy dyrektorzy licznych spółek żerujących na budżecie pociągowym, mają pociąg do propagowania u siebie w pociągach seksu, ale pojawił się nowy pomysł na państwowych kolejach. Żeby pośród licznych spółek świadczących jedna drugiej usługi w różnych zakresach, spółce Dworce Polskie, za zatrzymywanie się pociągów na stacji, płaciły inne spółki. Rewelacyjny pomysł! Pieniądze wyciągane są z budżetu państwa, trochę wpływa z biletów i jakoś to wszystko się kręci. Niezadowoleni są wyłącznie ci, którzy nie korzystają z usług kolejowych - a muszą w podatkach – płacić.
Spółka Dworce Polskie mogłaby już pomyśleć o stworzeniu możliwości uprawiania seksu w toaletach. No, ale trzeba trochę popracować nad wystojem toalet, bo w niektórych nawet nie można się spokojnie załatwić, a co dopiero uprawiać seks z przykolejowo poznanym partnerem. Bo przy drogach - to temat osobny. Tamten to jest seks przydrożny. Na razie rozważamy seks przykolejowy.
Nie mam na razie na myśli zatrzymywanie się pociągów gdzie popadnie. Nie! Na razie przy pomocy Spółki Dworce Polskie i przy pomocy Spółki Toalety Polskie. Na razie jeszcze nie ma takiej spółki, ale z pewnością będzie. To tylko kwestia czasu.
Są spółki zarządzające torami, semaforami, pociągami, przesyłkami w pociągach, dworcami - to dlaczego nie mogą zarządzać odrębnie - toaletami. A potem odrębnie pisuarami i odrębnie kabinami. Posprzątać to wszystko też przecież może odrębna spółka.
A podwykonawcy spółkowi będą zarządzać seksem w toaletach. Niech się wszystkim kręci. I było lepiej. Wszystkim. Bo przecież zgoda buduje, a Polska jest najważniejsza.
Tak twierdzą obie te ekipy zarządzające Polską od dwudziestu lat...
Płatne zatrzymywanie się pociągów państwowych będzie liczone w zależności od klasy dworca i długości pociągu. Towarowe też będą się musiały zatrzymywać. Jak będzie wysokiej klasy dworzec zarządzany przez Spółkę Dworce Polskie - to dlaczego nie miałby się zatrzymywać. I wszędzie, żeby człowieka zdenerwować wpychają słowo ”polskie”; żeby zawstydzić i otumanić.
A potem już tylko spółka Polskie Dworce Publiczne, które będą zaspokajać ukryte marzenia podróżnych. W zakresie seksu - ma się rozumieć. Spółka Agora wyda odpowiednią broszurę propagującą rozwiązłość na dworcach, w toaletach, w krzakach przydworcowych - wszędzie gdzie popadnie. W krzakach - na specjalnych warunkach. Zawsze można ponieść uszczerbek na zdrowiu.
No bo co po radości z seksu, jak człowiek zostanie poparzony przez przykolejowe pokrzywy? Precz z pokrzywami! Niech żyje wolny seks bez pokrzyw! No i niech żyją wakacje. Każdy musi mieć co najmniej dziesięciu „partnerów”. W różnych okolicznościach.
Bo przypominam ”mądrość” z broszury Agory: ”kobieta mająca wiele stosunków z wieloma partnerami dysponuje specjalną energią”. Ale musi to jeszcze jakoś wytrzymać… Prawda?
Waldemar Jan Rajca
Źródło: Orwell 2006 - Blog Waldemara Jana Rajcy
|