|
Onet.pl. Główna strona. Obok tekstu o gwiazdach filmowych i nartach wielkie zdjęcie kobiety ciężarnej i tytuł: „Aborcja nie jest dramatem”. Klikam. Myślę sobie, że to kolejny lewacki tekścik o problemach podziemia aborcyjnego w Polsce i klerykalnej dyktaturze.
Nie mylę się. Tyle, że tym razem nie mam do czynienia z tępym antyklerykalizmem. Tym razem czytam brutalną propagandę pro-choice, albo nazywając rzeczy po imieniu- pro- murder. Redaktor Marcin Wyrwał znajduje sobie kobietę, która zabiła trójkę swoich nienarodzonych dzieci i jest z tego powodu „happy”. „Zgodnie z powszechnym przekonaniem do kobiety po aborcji bardziej pasuje wizerunek „zaniedbanej, zabiedzonej, pogrążonej w bezdennym nieszczęściu istoty, którą dotknął wielki dramat […] 30-letnia Karolina stanowi dokładne przeciwieństwo tego ponurego obrazu. Mimo zaawansowanej ciąży porusza się żwawo po kuchni, przygotowując herbatę i kawę. W międzyczasie podtyka pod nos kisiel „swojemu niejadkowi”
Często się uśmiecha. – Aborcja nie była dla mnie dramatem. Żadna z nich – oświadcza. – Prawdziwym nieszczęściem były dla mnie ciąże. Szczególnie ta pierwsza”- czytamy w tekście. Dla Karoliny, którą autor opisuję jako wykształconą dziewczynę z certyfikatami z angielskiego, ciąża była głazem w brzuchu. Swoje uczucia po zabiciu pierwszego dziecka Karolina opisuje dzisiaj tak: „To dziwne, ale kiedy się dowiedziałam, że wszystko już załatwione, odczułam wielki spokój, choć może nie powinnam. Ten sam spokój, może w jeszcze większym stopniu, odczułam, kiedy było już po wszystkim” W dalszej części tekstu autor przytacza wypowiedź Anny Zdrojewskiej, autorki skandalicznego filmu „Podziemne państwo kobiet”, która przekonuje, że „Zarówno podczas rozmów na potrzeby filmu, jak i w korespondencji, którą otrzymujemy po jego premierze kobiety mówią o uldze. Zawsze mówią, że była to decyzja ważna i często trudna. Ale nie zawsze, że jest to dramat. Bywa nim raczej niechciana ciąża”
Tekst jest oczywiście wymierzony w prześladujących kobiety chrześcijan i prawicę. „Do osamotnienia w doświadczeniu aborcji dochodzi także olbrzymie poczucie winy. Przeciwnicy aborcji wytaczają wobec poddających się temu zabiegowi kobiet najcięższe działa, stawiając je w jednym szeregu ze hitlerowskimi zbrodniarzami i nazywając współpracownicami szatana. […] – Rozumiem, że to ja mam być tym współpracownikiem – konstatuje treść listu Karolina, która przyznaje, że jest „wielce umiarkowaną, coraz bardziej sceptyczną, średnio praktykującą katoliczką”. – Skoro mieszkam w Polsce, to zdaniem tutejszego społeczeństwa jestem grzesznicą, ale gdybym mieszkała w Wielkiej Brytanii, to dla tamtego społeczeństwa byłabym okej. Czy to znaczy, że wszyscy Brytyjczycy pójdą do piekła? Albo czy wszyscy starożytni Grecy i Rzymianie poszli do piekła, bo dopuszczali aborcję?” Warto się zatrzymać przy tym zdaniu. Pani Karolina mówiąc takie rzeczy z jednaj strony usprawiedliwia przed sobą swoje straszne czyny, ale równocześnie wykazuje się ignorancją, bowiem wiele autorytetów starożytności potępiało aborcję. „Nie podam nikomu, choćby żądał, śmiertelnego leku, ani nie udzielę mu pomocy w tym względzie, nie podam również kobiecie tamponu wywołującego poronienie”- Hipokrates.
Lekarz Skryboniusz Largus pisał natomiast, że lekarzowi nie wolno podawać ani wskazywać kobiecie w ciąży środków aborcyjnych, by nie zniesławił medycyny, która jest wiedzą o uzdrawianiu, a nie o szkodzeniu. Według „Żywotów” Plutarcha założyciel Rzymu Romulus wydał prawo przeciw aborcji. Wcześniejszych dowodów na to nie ma, być może autorzy ci chcieli cytując legendę uzasadnić potrzebę takich praw. Prof. Michał Wojciechowski podaje jeszcze kilka przykładów stosunku do aborcji w starożytności: „Na poziomie popularnym, chociaż znano wtedy liczne sposoby wywołania poronienia, istniało jednak poczucie, że jest to czyn zły, który czyni człowieka nieczystym i wyklucza z kultu. Zachowało się kilkanaście napisów na ten temat pochodzących ze świątyń (Cyrena, Delos, Lindos, Smyrna). Oto fragmenty z miejsca kultu Dionizosa w Filadelfii w Lidii (czasy hellenistyczne): Przychodzący do tego sanktuarium […] niech zaprzysięgną na wszystkich bogów […], że nie będą wytwarzać, doradzać ani brać udziału w rozprowadzaniu napojów miłosnych, poronnych, antykoncepcyjnych, ani też innych środków do zabijania dzieci […]. Gdyby ktoś uczynił coś z tych rzeczy, […] niech już nie wchodzi więcej do tego sanktuarium. Przebywają w nim bowiem wielcy bogowie, którzy […] nie ścierpią gwałcicieli swych przykazań”. Filozof rzymski Seneka (5-65 po Chr.) tak pisał do matki: Nigdy nie wstydziłaś się swego licznego potomstwa, jak gdyby miało niekorzystnie świadczyć o twoim wieku. Nigdy zwyczajem innych kobiet, które szukają chwały w swoich kształtach, nie ukrywałaś ciężarnego łona, jak gdyby nieprzyzwoitego brzemienia, ani nie udaremniłaś poczętych w swoich wnętrznościach nadziei potomstwa („O pocieszeniu dla Helwii” 16,3)”
Autor teksu dokonuje jednak bardziej perfidnej i skandalicznej manipulacji pisząc, że do 1140 roku Kościół Katolicki dopuszczał aborcję! Nie wiem czy autor tekstu jest takim ignorantem czy kieruje nim zła wola, ale warto przypomnieć, że: „ Grecka „Didache” ( I wiek) jeden z najstarszych utworów chrześcijańskich, mówi jasno- „Nie zabijaj dziecka przez poronienie, ani go po urodzeniu nie uśmiercaj (2,2). Mordercy dzieci, niszczący przez poronienie to, co Bóg powołał do życia (5,2). Biskup Meliton z Sardes w „Homilii paschalnej” z 160-170 r. pisze: „Wszyscy na ziemi stali się mordercami ludzi, bratobójcami, ojcobójcami, dzieciobójcami. A wynaleziono jeszcze coś straszniejszego i bardziej niesłychanego: matka godziła w ciało, które sama na świat wydała, godziła w tych, których wykarmiła własną piersią, i owoc swoich wnętrzności w swych wnętrznościach grzebała! W apokryficznej „Apokalipsie Piotra” w opisie piekła można przeczytać: „ Przy tym płomieniu jest dół wielki i bardzo głęboki, a w nim płynie zewsząd, gdzie są potępieni, wszystko, obrzydliwe ścieki. Kobiety będą pogrążone po szyję i będą ukarane wielką męką. To są te, które spowodowały poronienie swoich dzieci i niszczyły dzieło, które Bóg stworzył. Przed ich oczyma jest inne miejsce, gdzie siedzą ich dzieci, którym przeszkodziły żyć, i będą wołały do Pana.” Św. Klemens z Aleksandrii w „Kobiercach” (ok. 200 r.) stwierdza: Jakież znajdzie usprawiedliwienie usunięcie ludzkiego dziecka? Raczej w ogóle nie powinien się żenić ten, kto nie chce posiadać potomstwa, niżby z nieumiarkowanego pożądania rozkoszy miał się stać dzieciobójcą”. Tertulian w „Apologetyku” pisał : „ Odbieracie im życie topiąc je w wodzie, albo wystawiając na mróz, śmierć głodową i na pożarcie przez psy […]. Nam zaś, ponieważ zabójstwo raz na zawsze wykluczamy, nawet płodu w łonie matki, kiedy jeszcze krew formuje człowieka, nie wolno zniszczyć. Nie dopuścić do porodu, to tylko przyspieszenie zabójstwa, i nie ma różnicy, czy ktoś już urodzone życie wydziera, czy też dopiero rodzące się niszczy” Artykuł Wyrwała jest „nową jakością” w walce aborcjonistów z życiem nienarodzonym.
Tym razem nie wskazuje się już tylko problemu depresji i poniżenia kobiet, które „usuwają ciąże’ w podziemiu aborcyjnym. Nie chodzi również o to, że aborcja jest złem, ale w niektórych przypadkach nie wolno jej odmawiać kobietom. Z tekstu można wywnioskować, że aborcjoniści budują sobie ideologię, podpartą nieudolnie filozofią starożytnych Greków, która pozwalałaby na zabicie dziecka w każdym stadium jego życia w łonie matki. To zresztą nic nowego, bowiem autorytet naukowy Peter Singer dopuszcza zabijanie dzieci do 3 miesiąca życia już po urodzeniu! Dla Karoliny, która zabiła trójkę swoich pociech, jedynym zmartwieniem było: „czy może nie zachodzę w ciążę w inny sposób, niż wszyscy. Przez zapylenie, czy co?”
Główny tekst dnia portalu Onet.pl ma przekonać, że aborcja jest zwykłym zabiegiem, który nie różni się niczym od wyrywania zęba. „Anna Zdrojewska twierdzi, że doświadczenie wielokrotnych aborcji „było czymś bardziej powszechnym w pokoleniu naszych mam i babć”. Karolina, choć zna kilka dziewcząt, które usunęły ciążę, to ani jednej, która zrobiła to więcej niż raz. Wydaje się jednak, że zjawisko wielokrotnych aborcji nie jest czymś wyjątkowo rzadkim. Tak przynajmniej wynika z oficjalnych danych brytyjskiego Ministerstwa Zdrowia, które informuje, że 1/3 kobiet, które usunęły ciążę, decyduje się na kolejne aborcje. W 2007 roku spośród niemal 200 000 przeprowadzonych w tym kraju aborcji, aż 49 484 kobiety przeprowadziły ją po raz drugi, a 11 136 – po raz trzeci. Dla 29 Brytyjek była to ósma aborcja w ich życiu”. Oczywiście autor nie wspomina o relacji tysięcy kobiet, które cierpią na traumę proaborcyjną. W tekście nie znajdziemy informacji o liczbie samobójstw spowodowanych „zbiegiem”, bezpłodności i innych dramatach związanych z zabijaniem dzieci w łonie matki. Jako dowód na poparcie swojej tezy autor przytacza wypowiedź 40 letniej Amerykanki, która twierdzi, że jest uzależniona od aborcji i dokonała ich 15. Wyrwał nie wspomina jednak, że ta obrzydliwa morderczyni została potępiona nawet przez amerykańskie organizacje proaborcyjne. Teza, że aborcja nie jest morderstwem, bowiem niektóre kobiety nie odczuwają po niej wyrzutów sumienia ( choć myślę, że bohaterka tekstu zagłusza swoje sumienie) nie jest żadnym argumentem. Wielu zawodowych zabójców mówi, że najgorzej jest zabić swoją pierwszą ofiarę. Potem idzie już z górki. Czy to znaczy, że zabijanie na zlecenie jest usprawiedliwione?
Łukasz Adamski
Źródło: Fronda.pl
|