Portal optymalizowany dla przeglądarek: IE 7, Opera 9 i nowszych

n_ciekawestrony.jpg

Perspektywy życiowe dla polskiej rodziny
 

 


- S U P E R  G A L E R I A -


Suren Vardanian

Dzieci z Fatimy



 -  M A G I S T E R I U M  -


Leon XIII

Tametsi futura -

O Jezusie Chrystusie

Odkupicielu


 

Naszą witrynę przegląda teraz 84 gości 
Ilość odsłon od 7 XI 2008 r. .
mod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_counter
Ulti Clocks content

KOMPENDIUM

Edukacja domowa - skąd taki opór? Maj i czerwiec to trudny czas dla dzieci edukowanych domowo i ich rodziców. To czas kiedy system przypomina, że jesteśmy częścią mechanizmu społeczeństwa totalitarnego. Więcej...

CIEKAWOSTKI

Matczyne ciepło okazywane we wczesnym dzieciństwie daje potomstwu pewność siebie i pomaga radzić sobie lepiej ze stresami w dorosłym życiu - wynika z pracy, opublikowanej w internetowym wydaniu pisma "Journal of Epidemiology and Community Health". Więcej...

WIADOMOŚCI

Niedawne badanie Uniwersytetu Otago w Nowej Zelandii wykazało, że u homoseksualistów i biseksualistów istnieje większe prawdopodobieństwo, iż doznali w dzieciństwie traumy, w tym czynów lubieżnych, gwałtu, przemocy lub też byli świadkami przemocy domowej. Więcej...

PUBLICYSTYKA

Gdy w latach 60. XX w. demografowie prorokowali ogromny wzrost ludności na świecie, a urbaniści nawoływali w związku z tym do rozbudowy miast, nikt nie spodziewał się, że na dużych obszarach Europy po 40 latach zajdzie proces całkiem odwrotny. Więcej...

PUBLICYSTYKA

EuroWstyd: Wolność, równość, tolerancja... Nie chce mi się wierzyć, że to właśnie homoseksualiści są w stanie przekazać mi prawdę o tych wartościach. Więcej...

LITERATURA

Dom rodzinny. Powołanie: Celem naszej pracy jako rodziców jest przygotowanie dzieci do współpracy z łaską Bożą, wyboru powołania, jakie Bóg im wyznaczył i wypełnienie go w całości. Więcej...

DZIECIARNIA

Św. Katarzyna ze Sieny. Misja: Pod koniec maja mały orszak został wysłany do Awinionu, podążając przez wspaniałe szlaki Riwiery, obmywanej przez błękitne wody Morza Śródziemnego, skąpanej w gorącym letnim słońcu i usłanej cudownymi dzikimi kwiatami. Więcej...

http://www.rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/156334baner2.jpg http://www.rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/944988baner7.jpg http://www.rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/362249rzeka.jpg http://www.rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/675643baner4.jpg http://www.rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/984376baner8.jpg http://www.rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/857434kominek.jpg http://www.rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/483044baner9.jpg
http://www.rodzinakatolicka.pl/index.php/kompendium/37-kompendium/16138-edukacja-domowa-skd-taki-opor http://rodzinakatolicka.pl/index.php/ciekawostki/36-ciekawostki/16412-matczyna-mio-pomaga-w-dorosym-yciu http://rodzinakatolicka.pl/index.php/wiadomoci/6-wiadomosci/16410-homoseksualizm-wie-si-z-dziecic-traum http://rodzinakatolicka.pl/index.php/publicystyka/5-komentarze/16422-exodus-z-miast http://rodzinakatolicka.pl/index.php/publicystyka/5-komentarze/16425-eurowstyd http://www.rodzinakatolicka.pl/index.php/rodzinakatolickadorosli/31-literatura/16395-dom-rodzinny-powoanie http://www.rodzinakatolicka.pl/index.php/rodzinadzieciimlodziez/32-dzieciarnia/16393-w-katarzyna-ze-sieny-doktor-kocioa-misja
 
Mama i Tata są ludźmi, a ja - Pingwinem PDF Drukuj Email
Ocena użytkowników: / 0
SłabyŚwietny 
poniedziałek, 08 lutego 2010 13:56

Jan Hartman to aktywny filozof i posiada już gdzieniegdzie pewien autorytet (lub opinię użytecznego). Zobaczyłam dziś w księgarni jego książkę "Bioetyka dla lekarzy" – otworzyłam oczywiście na aborcji. I po raz pierwszy ujrzałam w polskiej literaturze sugestię wprost, że noworodek (ludzki, dla jasności) nie jest człowiekiem.

Fakt, że nie szukałam dotąd zbyt uważnie, słyszałam tylko o Peterze Singerze czy Tooley'u, którzy zainspirowani niczym ojcowie Oświecenia Spartą, zaproponowali jej rozwiązania względem "niepełnowartościowych" dzieci. Inaczej: noworodek czy niemowlę ma być rzeczą należącą do rodziców. 

Powstały już przeróżne koncepcje dotyczące praw ludzkich, prawa do życia i jego uwarunkowań. Wygibasy, jakich dokonywać muszą zwolennicy dowolności w określaniu tych uprawnień, zadziwiają już na etapie małego zaawansowania w temacie. Np. trzeba mieć interes, żeby mieć prawo do życia. Albo trzeba mieć świadomość, albo być rozwiniętym, albo trzeba, by nasze maszyny odczytały fale mózgowe, a może – kiedy osobnik może samodzielnie uciec czy dać w papę oprawcy – o, wtedy ma już wyraźnie prawo do życia.

Studia nauczyły mnie trzech rzeczy: filozofia nie jest łatwą dziedziną i w związku z tym łatwo ją spaprać. Spaprana filozofia ma tragiczne konsekwencje dla ludzkości – choć nie strzela osobiście. Ona tylko wychowuje strzelających lub niestrzelających, a nawet zdarza się jej twierdzić, że najpiękniejszym i najlepszym jest prawo do decyzji: strzelajmy bądź nie strzelajmy. To właśnie, że można strzelać lub nie, jest najbardziej postępowe i realizuje ideał Wolności…

Hartman napisał mniej więcej tak: esencjalizm ma niezwykłe dla myślenia konsekwencje. Mianowicie wynika z niego, że istota nieukształtowana, rozwijająca się jest tym samym osobnikiem gatunkowym co rozwinięta. A zatem, żołądź jest dębem, a noworodek, a nawet płód jest człowiekiem.

Nie wiedziałam, że człowieczeństwo noworodka jest dziwaczną konsekwencją – chyba że z góry przyjmuje się jakiś cel, jakiemu koncepcja ma służyć, np. uprawnienie do zabijania potomstwa. Dotąd "filozofom za dowolnością" można było postawić zarzut: odrzucenie ciągłości życia ludzkiego przed i po narodzinach skutkuje tym, że określamy człowieczeństwo dowolnie. Za chwilę powiecie, że ludźmi jesteście tylko wy sami, ponieważ rozwinęliście myślenie abstrakcyjne, co w waszych własnych koncepcjach jest najwyższą formą myślenia. To absurd!

Ale "filozofowie za dowolnością" okazali się konsekwentni i poszli tą właśnie drogą. Przytoczone powyżej słowa Jana Hartmana świadczą, że teraz będą próbowac przedstawić jako absurdalne myślenie całkiem zwyczajne: o gatunku ludzkim i jego przedstawicielach, będących w różnym wieku rozwojowym.

Pomyślmy jednak o konsekwencjach uznania, że człowiekiem jest istota zawsze inna niż ludzki noworodek (do 1 miesiąca po narodzinach), ludzki płód (po 8. tygodniu ciąży do narodzin) i ludzki embrion (od poczęcia do 8 tygodnia życia). Okazuje się, że:

- Każdy człowiek na pewnym etapie swego życia nie jest człowiekiem ale organizmem żywym X, bezgatunkowym, który tylko insynuuje swoim DNA i pojawiającymi się stopniowo cechami człowieczeństwo…

- Potomek ludzi nie jest człowiekiem.

- Żaden ojciec nie spłodził człowieka, którego potem trzeba wychowywać – a zatem alimenty są bezzasadne.

- Żadni rodzice nie mają zobowiązań ani praw wobec swojego dziecka, ponieważ nie powołali do życia jego, a obcy nieczłowieczy organizm żywy, pozostający tylko w jakimś tajemniczym związku z ich dzieckiem.

- Bycie żywym organizmem ludzkim nie ma żadnego znaczenia dla człowieczeństwa i właściwie nie wiadomo, co je ma, ale słyszałam, że delfiny mają nieco świadomości i są całkiem niezależne…

Wbrew temu, co głoszą "filozofowie za dowolnością" i ich wychowankowie, nie potrzebuję do zdefiniowania człowieka koncepcji osoby ani uznania godności czy praw bytu potencjalnego, potencjalnego człowieka. Absolutnie nie. Wystarczają mi trzy przesłanki: życie, ciągłość, rozpoznawalność DNA ludzkiego (chwała biologom za tę przesłankę).

Wiem, że osobnik ludzki żyje i wiem, od kiedy do kiedy jest żywy. Jestem w stanie odróżnić jego konkretnie od otaczających go tkanek matki, od gamet z których powstało jego życie, od otoczenia i innych osobników. Wiem, że jego stany obecne determinują przyszłe (embrionowi zrobi się krzywdę-  efekt zaważy na całym życiu tego konkretnego osobnika ludzkiego aż po setne urodziny) – czyli, że jest to ten sam osobnik ludzki. Wiem, że przez całe życie człowiek się rozwija i zmienia, a do zauważenia tego nie potrzebuję nawet obserwacji przed narodzinami. Mija czas, a on jest ciągle do wskazania palcem, konkretny organizm, konkretny – człowiek.

Te argumenty przekonują mnie o wiele bardziej, niż wizualne niepodobieństwo zarodka na początkowym etapie jego życia do dużego człowieka. Nic dziwnego, skoro powstał niemal z nicości! Oczekiwanie, aby życie człowieka zaczęło się z wielkim "puf!" po którym na scenie pojawia się półcentymetrowy Jan Hartman z malutkim egzemplarzem "Krytyki czystego rozumu" Kanta…. to przesada i – niesprawiedliwość.

Myślę, że nawet z perspektywy ewolucyjnej, to niesamowicie sprytne, że tak WCZEŚNIE (bo po 4 tygodniach życia ZNIKĄD) człowiek już wygląda całkiem przekonująco. To znaczy, że juz jest w stanie wywołać uczucia opiekuńcze u swoich rodziców i zadbać w ten sposób o zapewnienie sobie przetrwania. Tak, jakby natura wiedziała, że wymyślimy taką aparaturę do fotografowania czy filmowania. I że zdobędziemy wątpliwej wartości mozliwość zabijania swojego potomstwa, zanim zdąży się urodzić. Natura najwyraźniej bardzo chce nas przed tym powstrzymać, bo prędkość rozwoju prenatalnego jest niesłychana.

"Mama i Tata są ludźmi, a ja mam kilka tygodni, i chociaż niektórzy woleliby mnie nazwać pingwinem, ikrą łososia albo młodym yeti, to jestem małym człowiekiem, takim jak oni, tylko młodszym… "

Mama Muminka rozpoznała swojego synka, kiedy ten zmienił się w okropnego potworka. Myślę, że początek życia ludzkiego wymaga od Mam i Ojców znacznie mniej wysiłku. "Nie ma dzieci – są ludzie", pisał Janusz Korczak. No właśnie.

Gdyby mój Mąż starał się mnie zachęcić słowami: "Kasiu, może zrobimy małego pingwina?", wyciągając przy tym dla uzasadnienia swojej perspektywy "Bioetykę dla lekarzy" Hartmana, odpowiedziałabym od razu: "Jakub, po co nam pingwin?". Wolę dziecko, nawet takie, które na początku swojego życia jest okrągłą komórką, potem ma ogonek, ale skoro taki jest konieczny koszt każdego ludzkiego życia… W epoce oświeconej tolerancji jestem w stanie znieść nawet to, że każdy z miliardów ludzi na Ziemi od zarania dziejów rozpoczyna życie właśnie w ten niemedialny sposób.

Kasia Wozinska

Źródło: Fronda.pl

Dodaj komentarz

Twoje imię:
Twój e-mai:
Komentarz:
 
Start Publicystyka Publicystyka Mama i Tata są ludźmi, a ja - Pingwinem
 

WIADOMOŚCI

CIEKAWOSTKI

WYWIADY

PUBLICYSTYKA

KOMPENDIUM

LITERATURA

DZIECIARNIA