|
Wszystkich czytających proszę o trzymanie się mocno krzeseł i o uodpornienie na pewne treści, gdyż świat obrócił się do góry nogami, a grawitacja związana z tym światem i mózgiem, który powinien siedzieć na swoim miejscu – zniknęła z niewiadomych przyczyn i mózgi co po niektórym wyparowały.
W ramach troski o edukację seksualną dzieci, niektóre wydawnictwa nieomieszkały rozpromować cyklu książek EDUKACYJNYCH, m.in. "mała książka o kupie", "mała książka o miesiączce", "mała książka o feminizmie", "mała książka o śmierci" i WRESZCIE oczekiwane dwie pozycje zalecane rodzicom, nauczycielom oraz docelowym adresatom, czyli dzieciom "Wielka księga siusiaków" i "Wielka księga cipek".
Dziś chciałam jednak napisać co nieco o "Wielkiej księdze cipek". Zanim to uczynię zamieszczę recezję książki i fragment wstępu do rozmowy z panią seksuolog na WP.
Ogromny sukces Wielkiej księgi siusiaków pokazał, że w temacie edukacji seksualnej dzieci i młodzieży w polskiej szkole dzieje się źle. Młodzież ma ograniczony dostęp do wiedzy o ludzkiej cielesności i seksualności, nauczyciele nie są odpowiednio przygotowani do prowadzenia zajęć wychowania seksualnego. Po siusiakach i miesiączce (Mała książka o miesiączce ukazała się we wrześniu 2009 roku) nadszedł czas na cipki! W Wielkiej księdze cipek oswajamy tematy trudne dla dojrzewających dziewcząt, ich rodziców i nauczycieli – od anatomii poprzez miesiączkę na masturbacji skończywszy. Książka powstała w wyniku rozmów autorów z dojrzewającymi dziewczynkami i ich kolegami, a także z seksuologami. Wielka księga cipek może okazać się nieocenioną pomocą na lekcjach Przysposobienia do Życia w Rodzinie i w prywatnych rozmowach, nie tylko z dziećmi.
Wkrótce w sprzedaży ukaże się „Wielka księga cipek”. To książka edukacyjna, która oswaja tematy trudne dla dojrzewających dziewcząt, ich rodziców i nauczycieli od anatomii, poprzez miesiączkę, na masturbacji skończywszy. Tytuł publikacji już teraz wzbudza jednak wiele kontrowersji. O tym, dlaczego słowo „cipka” jest negatywnie odbierane, jak obecnie wygląda edukacja seksualna w szkołach, a jak powinna wyglądać, Wirtualna Polska rozmawia z dr Alicją Długołęcką, seksuolożką i edukatorką seksualną, uczennicą prof. Zbigniewa Lwa-Starowicza. „Wielka księga cipek” jest kontynuacją "Wielkiej księgi siusiaków" autorstwa Dana Hojera. Jej odbiorcami mają być zarówno dziewczęta, jak i ich rodzice. Ma ich wprowadzać w trudną tematykę seksu i seksualności. Trudną, bo zdaniem ekspertów i samej młodzieży w edukacji seksualnej w polskich szkołach dzieje się źle. Młodzi mają ograniczony dostęp do wiedzy o ludzkiej seksualności, nauczyciele nie są odpowiednio przygotowani do prowadzenia zajęć wychowania seksualnego. Dlaczego?
Najciekawsze jest to, że dowiedziałam się od jednej osóbki mieszkającej w Warszawie, iż Empik, który szczególnie sobie upodobał propagowanie owej literatury – ma już wyczerpane nakłady Wielkiej Księgi Siusiaków. To zastanawiające, TYM BARDZIEJ, że w naszym kraju jest PRZEWAŻAJĄCA liczba KATOLIKÓW!
Okładki tych książek są wstrętne, mówiąc najdelikatniej (linki do nich zamieszczam poniżej). Treści również wstrętne, np. pada pytanie "co by było, gdyby Pan Jezus miał c***?" (wybaczcie, ale to nie przechodzi mi nawet przez myśl, więc pozwolę sobie na gwiazdki), "dlaczego Pan Jezus miał siusiaka?" i tu materializuje się nowatorski pomysł autora, bo zamieszcza on ilustrację, na której widnieje krzyż, z rozebraną kobietą, która również ma przebity bok, itp. (!!!)
To jakaś paranoja.
A już największą paranoją jest fakt, że takie książki znajdują swoich czytelników i kupców. Zastanawiam się czy rzeczywiście TAK źle jest z lekcjami dotyczącymi edykacji seksualnej, czy rzeczywiście rodzice dziś są aż TAK BEZRADNI w tematach intymnych, by wprowadzać swoje dzieci w konieczną i potrzebną wiedzę?
Budzi we mnie niesmak fakt, że kolejny raz do takiej tematyki miesza się BOGA, podważając prawdę objawioną! Do EDUKACJI seksualnej, przez zgrabną manipulację, zaczyna się włączać kwestię EDUKACJI z masturbacji! To PARANOJA! Nie chce, by moje dzieci (jeśli Bóg da) wychowywały sie i rozwijały w takim misz-maszu i takim poprzestawianiu ról, wartości. Nie chce, by moje dzieci edukowały prymitywne książki i by to one stanęły w miejscu mojego męża i moim.
Talka
Źródło: Fronda.pl
|
Co do artykułu pragnę podkreślić, iż ksiązka nie jest atakiem na religię!!! Więc dlaczego tak ją traktujemy. Słowo cipka i siusiak - to nie wulgaryzmy - tak zbudowany jest nasz język. Natomiast jeśli chodzi o kwestię Jezusa - autor uwidacznia problem Boga - pojmowanego jako ON - ten - w domyśle mężczyzna. Jest to ciekawa i mądra polemika - ukazująca problem sytuac ji i dyskryminacji kobiet w naszej kulturze a także w religii. Kobieta jako zakonnica, dobramatka, trzymająca ognisko domowe. Jedna włściwa droga, jeden stereotyp.
Gratuluje !
A "czarnej kościelnej mafii" wara od polityki i spraw bliskości.
P.S. Co by bylo gdyby Jezus mial cipkę ?
Ksiązki nie są potrzebne, są złe i kłamią zdaje sie mówić artykuł, więc dlaczego cipka została zamieniona gwiazdkami a siusiak widnieje bez przeszkód???
Mój syn ma w tej chwili 13 lat i od razu kupiłem mu obydwie książki . Czuję , że zyskałem w nim jeszcze większego przyjaciela :)
On mnie oceni czy zrobiłem dobrze czy źle jak już sam zostanie ojcem .
Pieklo bedzie wyłozone księżmi a ich dusze potepione. Sex to wazna sprawa dla kochajacych sie ludzi. I sutannowym zbocvzencom wara od tego
P.S. Mam lat 14
Pani Talko, jest Pani przykładem tej niereformowalnej części społeczeństwa, która miejmy nadzieję, na drodze ewoluowania przyrody, kiedyś wyginie.
Osobom, ktore zarzucaja autorce artykulu pruderie i hipokryzje, proponuje, aby najpierw zapoznaly sie lepiej z tematem. Nieustannie dziwi mnie ludzka naiwnosc-ze w takiej Skandynawii (w ktorej mieszkalam 7 lat) to jest nowoczesnosc, a u nas zascianek. Och, od razu dzieki tej ksiazce powialo wielkim swiatem, do ktorego niektorzy tak tesknia, a ktorego nie znaja.
Książki wg mnie spłycają pewne kwestie, sprowadzają seksualność człowieka do tematu bardzo powszechnego, a przecież jest to sfera intymna... Dodatkowo temat masturbacji to już ogromna przesada, no i dywagacje zw. z Jezusem obrażają moje uczucia religijne.
Chociaż budowa kobiety i mężczyzny nie różni się między osobami wierzącymi a niewierzącymi - to UMIEMY CHYBA SUBTELNIEJ mówić na tematy intymne?
Czy jeśli Polacy polubili hamburgery, to czy musimy naszą wiedzę i wiedzę naszych dzieci opierać na książkach autorów AMERYKAŃSKICH?
Jaki zły wpływ mają hamburgery na dzieci? Sami widzimy - ogromna otyłość w USA, u nas też rośnie. Więc może nie wszystko co takie "fajne" - warto podsuwać naszym dzieciom?
Pozdrawiam życząc przyjemnej lektury