|
Gdyby wygrywał we mnie egoizm to z punktu widzenia faceta-egoisty seks przedmałżeński to super układ – darmowy seks i to bez zobowiązań. Jeśli dochodzi to tego jeszcze mieszkanie razem – to miałbym kochankę, gospodynię i kucharkę na raz i to za darmo. No żyć i nie umierać normalnie, a po kilku latach wymienić na 'nowszy model'… Przecież są faceci co tak myślą! I tak robią…
Z punktu widzenia kobiety (tzn. tak mi się męskim rozumem wydaje) to kiepski układ – trochę czułości za zupełny brak pewności…
Kobieta w wieku lat 20-25 ma pewien 'zbiór' potencjalnych kandydatów na męża (czyli facetów, którzy będą nią zainteresowani jako potencjalną żoną)w wieku 30-35 lat – ten zbiór jest DRASTYCZNIE mniejszy… po prostu faceci wolą młodsze… Do tego jeszcze dochodzą problemy z macierzyństwem – zajście w ciążę w wieku 20-25 lat to zupełnie coś innego niż ciąża (przede wszystkim pierwsza) w wieku 30-35 lat. Płodność kobiety jest uzależniona od wieku i w dzisiejszych czasach po 30-tce DRASTYCZNIE spada, a późna pierwsza ciąża to większe ryzyko schorzeń dziecka i problemów z porodem (i okolicami).
Pytanie czy są kobiety, które nie chcą mieć dzieci? Pewnie są, ale to zdecydowana mniejszość, więc dla większości powinno to być warte przemyślenia.
Natomiast facet w wieku 20-25 lat ma 'do wyboru' (zakładam że na żonę, z którą chce mieć dzieci) kobiety z zakresu lat 16-35 (przy czym górna granica jest rzadkością, bo jak już pisałem faceci wolą młodsze)A facet w wieku lat 30-35 ma ma 'do wyboru' kobiety z zakresu lat 16-35!!! (przy czym ten górny zakres nie jest już taki 'rzadki' i przypominam, że założeniem jest żona zdolna do rodzenia dzieci, dlatego sztucznie ograniczyłem do 35 lat) (oczywiście, że są przypadki 60-cio latków pobierających się – ale pomijam takie wyjątki).
Co pokazuje, że mężczyzna z wiekiem ma WIĘCEJ potencjalnych kandydatek na żonę… Do tego jeszcze 30-latek jest zwykle 'lepszym' kandydatem na męża niż 20-latek – bo pewnie ma już pracę i jakieś doświadczenie życiowe.
A czy tak jest w przypadku kobiety? tzn. czy 30-latka jest 'lepszą' kandydatką na żonę niż 20-latka? (oczywiście statysytcznie).
Pytanie także jak 'kandydat na męża/żonę' jest postrzegany w kontekście seksu przedmałżeńskiego – tzn. czy facet chciałby mieć za żonę kobietę która uprawiała seks przedmałżeński z innym? czy kobieta chciałaby mieć za męża faceta który uprawiał seks przedmałżeński z inną? Wydaje mi się że statystycznie faceci chcą 'dziewic' natomiast jest duże przyzwolenie dla 'puszczalstwa' facetów (niestety).
Pytanie do faceta: Czy chciałbyś wziąć za żonę dziewicę? Celne zwłaszcza gdy dziewczyna, w której zakochał się jest dziewicą… Jeśli powie, że NIE – to są przecież tacy co 'pomogą' jego dziewczynie zmienić ten stan… Czy zgodził by się na to? To pokazuje, że podświadomie jednak każdy ceni czystość.
Wydaje mi się, że warto podkreślić aktywną zwłaszcza u facetów 'obrazkowość' – tzn. pornografia i seks przedmałżeński powoduje, że w umyśle faceta odkładają się obrazy (anatomia kobiety, sceny współżycia itd) – i później bywa trudno się z tego wyzwolić. Dochodzi do porównywania kobiet ("Baśka miała fajny biust"), wrażeń itd. Trudno uznać za przejaw miłości myślenie o innej kobiecie w momencie współżycia z żoną… A nikt nie lubi być porównywanym – zwłaszcza w tak intymnych sprawach. Czy wygodną myślą dla kobiety jest: "A może jego poprzednia partnerka robiła to lepiej?", "A może mój biust nie jest tak jędrny jak tej poprzedniej?". Zresztą dla większości facetów porównywanie się także jest 'wstydliwe' ("A może jej poprzedni facet miał większego? Robił to lepiej?"). A przede wszystkim takie porównywanie rozbija zaufanie, miłość itd. Akt małżeński to nie pole do konkurowania z poprzednimi partnerami/partnerkami – tak samo jak nie jest to miejsc do wspominania ich. Więc dla psychicznego zdrowia lepiej jak po prostu nie ma 'poprzednich' partnerów… luźniej w łóżku się robi :)
Osobiście uważam, że postawa faceta-egoisty dążącego do współżycia przedmałżeńskiego jest zrozumiała bo każdy dąży do przyjemności osiąganej niskim kosztem, ale SZKODLIWA także dla niego!
Dlaczego? Bo to właśnie wymagania kształtują osobowość. Egoizm kształci leniuchów, głupców (wykształciuchów? ;) ) i ludzi nieodpowiedzialnych. Facet nie potrafiący dochować słowa, powstrzymać swoich popędów, pracować nad sobą itd – to nie jest materiał na męża dla kobiety czy przyjaciela dla innego faceta (i nie chodzi mi o aspekt homoseksualny). Zresztą pracować z takim w jednym zespole to też mordęga.
Stąd mój apel do kobiet – NIE DAJCIE SIĘ! :) od faceta TRZEBA WYMAGAĆ! Wymagać określenia się (bez przymuszania, ale sytuacja w pewnym momencie musi być jasna), wymagać pracy nad sobą i związkiem, wymagać zachowania czystości itd.Facet który nie jest 'wdrożony' w zachowywanie czystości – później będzie miał większe problemy w sytuacjach trudnych np. żona w ciąży zagrożonej, albo choćby chora na dłuższy czas (czyli seks wykluczony) – a tu nagle koleżanki w pracy jakieś takie ładniejsze się zrobiły… Stąd takie zdrady 'delegacyjne', albo kochanki "bo żona nie może".
Trening czyni mistrza – także w zachowywaniu czystości!
Jako ojciec dwóch córek patrzę też na to z tej strony – czy jako ojciec chciałbym aby moja córka rozpoczełą współżycie przed małżeństwem? Nie. Bo chcę dla niej jak najlepiej – i widzę jacy są czy potrafią być faceci. A chciałbym aby przyszły mąż mojej córki był facetem słownym, potrafiącym się opanować itd.
Wydaje mi się też, że facet, który korzysta z seksu 'przedmałżeńskiego' będzie miał mniejsze opory z seksem pozamałżeńskim czy porzuceniem żony (aktualnej partnerki przy seksie przedmałżeńskim) – argumentacja przecież jest podobna… Uczuć nie można hamować, miłość jest najważniejsza, a tu właśnie 'Kazio zakochał się' w następnej (młodszej najczęściej).
Poza tym jak każda przyjemność seks ma właściwości UZALEŻNIAJĄCE!
Bez świadomej kontroli nad własnymi popędami można trafić do grupy Anonimowych Seksoholików czy Erotomanów (a przecież są takie! działające na podobnych zasadach jak Anonimowi Alkoholicy). Oczywiście działa to także w małżeństwie! Ale tym bardziej trzeba ćwiczyć powściągliwość (przecież to CNOTA! już starożytni tak to widzieli).
Trochę nieuporządkowane to wyszło :) Ale tak na gorąco spisywałem co mi od dawna po głowie chodziło. Całkowicie świadomie nie podaję argumentów 'z wiary'. I proszę w dyskusji także o taką postawę. Ten wpis ma być właśnie dla niewierzących – aby pokazać sens czystości przedmałżeńskiej poza kontekstem wiary.
Tek de Cart
Źródło: Fronda.pl
|