|
W roku 2050 ma być o 6 milionów mniej Polaków niż żyje obecnie. Wieszczony jest kryzys demograficzny. Podawane są rozliczne powody od braku warunków finansowych, pracy, ułatwień prawnych (VAT na prezerwatywy 7%, VAT na wózek dziecięcy 22%) poprzez całkowite pozostawienie rodzin wielodzietnych samym sobie przez państwo oraz stereotypowe myślenie obywateli o wielodzietnych familiach jako patologii.
Pomijany jest bodaj największy element i najważniejsza przyczyna takiej sytuacji – aborcja (Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny twierdzi, że liczba aborcji wynosi ok. 150 tys.). Organizacje feministyczne podają iż w ciągu roku w Polsce podziemie aborcyjne dokonuje od 80 do nawet 200 tysięcy aktów zabicia bezbronnych dzieci co licząc od roku 2000 do 2050 daje liczbę 7,5 miliona zabitych istnień ludzkich. W tej sytuacji żadnym pocieszeniem jest fakt iż w naszym kraju jest jedno z bardziej restrykcyjnych praw aborcyjnych w europie kiedy nie ma żadnych mechanizmów jego egzekwowania. Można to porównać do sytuacji w której nie ściga się przestępców, zabójców lub wykrywalność jest tak niska, że de facto czują się bezpieczni łamiąc prawo. Zastanawiające jest dlaczego istnieje przyzwolenie na zabijanie młodych obywateli ? Dlaczego nie wypracowano mechanizmów kontroli i przestrzegania prawa na tym polu ? Obywatel ma przede wszystkim prawo do myślenia (młody wiek, trudna sytuacja finansowa, problemy rodzinne, małżeńskie lub w relacji miedzy partnerami itp. nie są wystarczające na taki akt) jeżeli z niego nie korzysta i owocem takiego działania jest ciąża absolutnie nie ma prawa decydować o życiu lub śmierci drugiego człowieka nawet gdy nosi go pod sercem. Ostatecznie dziecko zaraz po urodzeniu można zostawić w szpitalu lub zanieść do „okna życia”. Ludzi oczekujących na możliwość adopcji niemowląt jest naprawdę dużo.
Uważam iż problematyka zabijania nienarodzonych dzieci doprowadza do jeszcze innych ludzkich niegodziwości względem Boga jak In-vitro i eutanazja. Pierwsza jest głównie związana z niepłodnością w związku i mizernymi możliwościami adopcji niemowląt (patrz aborcja) druga eutanazja to niby świetne rozwiązanie na problemy demograficzne wynikające z aborcji gdzie starszy człowiek któremu należałoby płacić emeryturę poddawany jest uśpieniu i w ten sposób rozwiązuje się problemy budżetowe. Nieboszczykowi płacić nie trzeba i nie narzeka na niską emeryturę. Inną przyczyna eutanazji (szyderczo zwanej „dobrą śmiercią”) jest strach przed cierpieniem.
Po tak długim okresie od uchwalenia przepisów mówienie o niedoskonałości, ułomności nadzoru nad ich przestrzeganiem jest bardzo niepokojące bo rodzi podejrzenia o rządowe przyzwolenie na aborcję, na zabijanie bezbronnych obywateli. Liczby podawane przez zwolenników sztucznego poronienie powinny skutkować zaostrzeniem walki z łamaniem prawa (poprzez dokonywanie „usunięć ciąży”) bo pokazują, iż nielegalne przerywanie ciąży w Polsce świetnie się rozwija. Przypomnę za dokonywanie nielegalnej aborcji grozi kara do 3 lat pozbawienia wolności.
Prawda o nielegalnych aborcjach w Polsce?
„Gdzie jednak wzmógł się grzech, tam jeszcze obficiej rozlała się łaska” (Rz 5, 20). Działanie Bożej łaski widać poprzez działalność organizacji pro-life (Stowarzyszenie obrońców życia człowieka). Za stroną pro-life.pl warto przytoczyć „Skala turystki aborcyjnej Polek. W Wielkiej Brytanii 2009 r. zarejestrowano 20 aborcji wśród Polek, nie-rezydentek tego kraju (dane Departament of Health). Jest wielce prawdopodobne, że ta liczba nie odzwierciedla pełnej skali turystki aborcyjnej Polek do tego kraju, jednak z całą pewnością trzeba stwierdzić, że szacunki Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny i SROM (mówiące o skali turystyki aborcyjnej Polek do Wielkiej Brytanii rzędu 10-30 tys. rocznie) są pobawione umotywowania w faktach. Nagłaśnianie nieprawdziwych danych jest elementem ideologicznej walki tychże środowisk o legalizację aborcji w Polsce. Trzeba też, odwołując się do cytowanych wyżej badań opinii publicznej stwierdzić, że walka o powrót aborcji na życzenie jest prowadzona wbrew udokumentowanym przez najważniejsze polskie ośrodki badawcze opiniom społecznym” oraz „Rzetelne szacunki co do skali podziemia aborcyjnego w Polsce, opracowane przez ekspertów PSOŻC, to 7-14 tys. aborcji rocznie. Nie wchodząc w szczegółową argumentację tego raportu (w załączeniu) przytoczyć należy tylko zarejestrowaną w 1997 r. liczbę aborcji w Polsce – w czasie rocznego okresu legalności aborcji na żądanie. Liczba ta, podkreślmy, w warunkach pełnej legalności bezpłatnej aborcji wyniosła 3047. Skala podziemia aborcyjnego, czyli liczba aborcji dokonywanych ze złamaniem prawa, odpłatnie, w warunkach gorszych niż szpitalne nie może być 50-krotnością powyższej liczby! – a taki rząd wartości był podawany przez organizatorów wysłuchania – ok. 150 tys. rocznie!”.
Środowiska dążące do liberalizacji Ustawy o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży celowo podają kosmiczne liczby przeprowadzanych nielegalnych aborcji tzw. podziemiu, jakoby zagrażających zdrowiu matek i zmuszających je do turystyki aborcyjnej do krajów UE. Działanie takie nie jest niczym nowym. W USA zwolennicy „cywilizacji śmierci” doprowadzili do tych zmian prawnych, posługując się manipulacją i kłamstwem (porównaj np. wypowiedź dr B. Nathansona „Śmiertelne oszustwo – zaplanowana zagłada”, „Służba Życiu” nr 2/1999. Autor uczestniczył w procedurze legalizacji aborcji w USA, przeżył nawrócenie i zdemaskował metody manipulacji i kłamstwa zwolenników aborcji). W Niemczech przed legalizacją zwolennicy aborcji podawali liczbę nielegalnych zabiegów, szacowaną nawet na 3 miliony rocznie. ”Aborcja nie jest usługą zdrowotną, jak chciałyby zakwalifikować ją środowiska przeciwne prawu do życia każdego człowieka; jest pozbawieniem go życia przed narodzeniem, jest najgorszym z możliwych działań przeciw człowiekowi, gdyż pozbawiającym go jakiejkolwiek szansy obrony. Ogromnym złem jest przeciwstawianie praw matki prawom dziecka. Obie osoby powinny być objęte szczególną ochroną i konieczną pomocą, jeśli tego wymagają. Nie ma sytuacji zdrowotnej, w której należy kogokolwiek zabić, aby ratować drugiego; owszem, zdarzają się przypadki, gdy nie udaje się jednego lub dwojga uratować, ale to zupełnie inna historia” - Nasz Dziennik.
Podsumowanie
Tam gdzie miłość Boga i bliźniego zastępuje uwielbienie dla samego siebie przejawiające się uśmiercaniem najbardziej bezbronnych i niewinnych w imię chorego postrzegania dobra własnego tam obserwujemy to co Jan Paweł II w encyklice Evangelium vitae (łac. Ewangelia życia) określił "odrażającą zbrodnię".
"Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili" (Mt 25, 40).
kanap
Źródło: Fronda.pl
|