|
Agnieszka, niedługo 15-letnia mama, chciała tego, co każda młoda kobieta. Najpierw ślub, wesele, zdjęcia u fotografa, a potem szczęśliwą przyszłość. Jej chłopak miał inny pomysł na życie. Dał jej pieniądze na usunięcie ciąży. "Zrób to dla mnie i dla siebie" - próbował ją przekonać.
Kilka tygodni temu historia najmłodszego ojca świata była na czołówkach wszystkich gazet. Czytelnicy i telewidzowie ubolewali nad jego losem i w trosce o jego dobro zastanawiali się, jak ten mały chłopiej poradzi sobie z tak wielką odpowiedzialnością.
Odpowiedź jest prosta: nie poradzi, bo to jeszcze dziecko. Do podobnego przypadku doszło również w Polsce. Dwa dni temu 13-latka w krakowskim szpitalu urodziła synka.
Jednak w tym przypadku media zastanawiają się, ile lat ma ojciec dziecka i czy na pewno pójdzie do więzienia (polskie prawo zabrania kontaktów seksualnych z osobami poniżej 15 roku życia). W tych dwóch sytuacjach brakuje dyskusji nad sprawą najistotniejszą – dlaczego tak się stało? Dlaczego dzieci, zamiast bawić się w berka, trafiają na salę położniczą? Czy młodzież nie ma już innych sposobów na wolny czas, jak tylko płodzić dzieci?
Miłość tłumaczy wszystko
Beata jest szczupłą, niewysoką blondynką o urodzie dziecka. Ma dopiero 15 lat i 5-miesięczną córeczkę Joasię. Jak sama przyznaje, jest to dziecko z miłości. Beata wychowała się w domu pozbawionym uczuć ze strony rodziców. Ze wszystkimi problemami zawsze była sama, z nikim nie chciała rozmawiać. Czuła się nierozumiana i odrzucona.
Najwięcej kłopotu miała z ojcem, który czepiał się jej o wszystko: nie taki wygląd i złe stopnie. Cały dzień pracował na budowie, a gdy spędzał czas w domu, każda rozmowa kończyła się na krzyku i trzaskaniu drzwiami. "Byłam ciągle krytykowana. Za oceny, za to jak wyglądam, nawet za to, jak trzymam widelec, jedząc obiad" - opowiada poruszona. Cokolwiek by zrobiła, było złe. Daremnie szukała wsparcia u swojej mamy. Gdy próbowała porozmawiać, słyszała: "to twój ojciec i masz się go słuchać".
W tym czasie poczucie bezpieczeństwa i potrzebę bycia kochaną zapewniał jej chłopak - Adam, zdecydowanie od niej starszy o kilka lat. Spotykali się już ponad pół roku. "Najwyższy czas, abyśmy byli bliżej siebie - powiedział - To tylko wzmocni nasz związek". Przez długi czas nie chciała o tym rozmawiać. Bała się. W końcu dała się namówić i zrobiła to "z miłości". Beata długo ukrywała ciążę przed rodzicami. Przez cały czas liczyła na swojego chłopaka. "Nie ma problemu, jakoś sobie poradzimy" – odpowiedział na wieść, że zostanie ojcem. Od tamtej pory już się nie pokazał.
W 3. miesiącu ciąży zdobyła się na odwagę, powiedziała o wszystkim rodzicom. Ojciec uderzył ją w twarz. "Do jutra ma ciebie tu nie być" - krzyczał. Matka nawet na nią nie spojrzała. Beata spakowała najpotrzebniejsze rzeczy i wyszła z domu. Zatrzymała się u babci, która mieszkała sama w małej kawalerce.
Musiała zrezygnować ze szkoły. Nie wiedziała, co ma ze sobą zrobić. "Musisz jakoś żyć, moje dziecko" - mówiła jej babcia. Zgłosiła się do ośrodka pomocy społecznej, gdzie otrzymała pomoc materialną. Tam również podpowiedzieli jej, aby szukała wsparcia w domach dla samotnych matek. "Mam wspaniałą córeczkę. Dam jej wszystko to, czego mi brakowała" - mówi. Choć od porodu minęło już sporo czasu, jej rodzice nadal się nie odezwali.
Wojtek ma już prawie roczek. Siedzi na swoim kocyku w różowe krówki i bawi się misiem. Co chwilę spogląda na swoją mamę. Uśmiecha się, po czym wraca do swoich zajęć.
Agnieszka ma 16 lat. Nie żałuje tego, co sie stało, choć czasem zazdrości koleżankom beztroskiego życia. "Je też to czeka" - pociesza się myślą. Z Rafałem, jej chłopakiem, znali się od piaskownicy. W gimnazjum zaczęli spotykać się jako para. Znali się nawzajem doskonale, a przynajmniej tak się jej wtedy wydawało.
Często zostawali sami w domu. Ich rodzice prawie zawsze byli w pracy. Dogodne warunki sprawiły, że decyzja o współżyciu przyszła szybko i wyjątkowo łatwo. Wspólnie wybrali odpowiednią metodę antykoncepcji. Po pewnym czasie ich relacje opierały sie już wyłącznie na seksie. Jednak długo to nie potrwało. Z Agnieszką działo się coś niepokojącego, czego oboje chcieli od początku uniknąć. Rafał przyniósł jej test ciążowy. Wynik pozytywny. Będą mieli dziecko. Jeszcze tego samego dnia opowiedziała o wszystkim swoim rodzicom. "Zobacz, jak nasza córka się prowadzi" - usłyszała.
W niedługim czasie zorganizowano spotkanie obydwu rodzin. "Ładnie państwo wychowali swojego syna" - mówili rodzice dziewczyny. "Państwa córka nie jest lepsza" - odpowiedzieli drudzy. Agnieszka miała jasny plan. Najpierw ślub, wesele, zdjęcia u fotografa, a potem szczęśliwa przyszłość.
Jej chłopak miał inny pomysł na życie. Dał jej pieniądze na usunięcie ciąży. "Zrób to dla mnie i dla siebie" - próbował ją przekonać. Odmówiła. Nie mogła uwierzyć, że byłby w stanie jej to zrobić. "Nie zamierzam być z kimś, kto prowadzi się jak ladacznica. Będę płacił alimenty, na więcej nie licz" – powiedział, patrząc jej prosto w oczy. Popłakała się. "Nikt w życiu tak mnie nie skrzywdził" - mówi zdenerwowana. Rodzice Rafała bronili go, przypisując całą winę Agnieszce.
Jej mama przestała pracować. Za wszelką cenę chciała, aby córka skończyła szkołę. Gdy urodził sie Wojtek, Agnieszka nie musiała rezygnować z nauki. Dzieckiem opiekowała się babcia. "Dziękuję Bogu, że mam tak wspaniałą rodzinę na którą mogę liczyć - mówi - Gdyby nie oni, nie wiem, co by się ze mną stało".
Jan Lurbecki
Źródło: Niezależna.pl
|
słowa podziwu, w waszą stronę.
15 latkowie to dzieci???
i w tym wieku mają się *K* bawić w berka???
żal mi tego artykułu pozdro & poćwicz dla autorów
Wychodzi to z takich sytuacji jak na przykład ... zaniedbanie przez rodzinę , czy wyśmiewanie się w środowisku ...