Portal optymalizowany dla przeglądarek: IE 7, Opera 9 i nowszych

n_ciekawestrony.jpg

Perspektywy życiowe dla polskiej rodziny
 

 


- S U P E R  G A L E R I A -


Suren Vardanian

Marziale, herszt zbójców



 -  M A G I S T E R I U M  -


Pius XII

Doctor Mellifluus -

O świętym Bernardzie

z Clairvaux


 

Naszą witrynę przegląda teraz 58 gości 
Ilość odsłon od 7 XI 2008 r. .
mod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_counter
Ulti Clocks content

KOMPENDIUM

Edukacja domowa - jak zacząć? O istotnych kwestiach należy mówić często, a najlepiej na okrągło, by ważne treści wbić do głów i do serc coraz bardziej zatwardziałych. Taką istotną kwestią jest rodzina. Więcej...

CIEKAWOSTKI

Skandaliczny kurs o homo-małżeństwach na katolickiej uczelni: Wyższa uczelnia katolicka z New Jersey, Seton Hall University nie zrezygnowała z planu zorganizowania specjalnego kursu dla studentów z zakresu tzw. małżeństw homoseksualnych. Więcej...

WIADOMOŚCI

"Późna aborcja" - większe problemy psychiczne: Według najnowszych badań zarówno kobiety, które dokonały aborcji we wczesnym stadium rozwoju dziecka, jak i w późniejszym okresie ciąży odczuwają te same negatywne konsekwencje psychologiczne. Więcej...

PUBLICYSTYKA

Mama i tata uczą: Już około 500 rodzin w Polsce nie posyła dzieci do szkół, ale uczy je w domach. Gdy ktoś się dziwi, mówią o USA, gdzie dzieci uczone w domach osiągają o wiele lepsze wyniki niż chodzące do szkół. Więcej...

PUBLICYSTYKA

Demografia, głupcze: Polskie władze zdają się mówić ludziom: my wam dajemy pieniądze, a wy macie za to urodzić jak najwięcej dzieci. Skoro przez trzy lata się nie postaraliście, to kończymy promocję – piszą działacze społeczni i publicyści. Więcej...

LITERATURA

Gloryfikacja codziennego znoju: Chrystus pragnie, abyśmy cierpliwie oczekiwali Jego powtórnego przyjścia. Nauka chce, byśmy cierpliwie oczekiwali triumfu ludzkiego geniuszu. Dwie obietnice prawdziwego szczęścia, lecz tylko jedna z nich jest prawdziwa. Więcej...

DZIECIARNIA

Święty Pius X – Dobry pasterz. Cele pontyfikatu: Nowy papież nakreślił program swojego pontyfikatu – odrodzenia wszystkiego w Chrystusie – pewną i stanowczą ręką. Nie po raz pierwszy użył tych właśnie słów. Więcej...

http://www.rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/156334baner2.jpg http://www.rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/944988baner7.jpg http://www.rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/362249rzeka.jpg http://www.rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/675643baner4.jpg http://www.rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/984376baner8.jpg http://www.rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/857434kominek.jpg http://www.rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/483044baner9.jpg
http://www.rodzinakatolicka.pl/index.php/kompendium/37-kompendium/16568-edukacja-domowa-jak-zacz http://www.rodzinakatolicka.pl/index.php/ciekawostki/36-ciekawostki/16540-skandaliczny-kurs-o-homo-maestwach-na-katolickiej-uczelni http://www.rodzinakatolicka.pl/index.php/wiadomoci/6-wiadomosci/16536-pona-aborcja-wiksze-problemy-psychiczne http://www.rodzinakatolicka.pl/index.php/publicystyka/5-komentarze/16564-mama-i-tata-ucz http://www.rodzinakatolicka.pl/index.php/publicystyka/5-komentarze/16556-demografia-gupcze http://www.rodzinakatolicka.pl/index.php/rodzinakatolickadorosli/31-literatura/16572-gloryfikacja-codziennego-znoju http://www.rodzinakatolicka.pl/index.php/rodzinadzieciimlodziez/32-dzieciarnia/16570-wity-pius-x--dobry-pasterz-cele-pontyfikatu
 
Trubadur Pana Boga. Młody żołnierz PDF Drukuj Email
Ocena użytkowników: / 0
SłabyŚwietny 
środa, 24 grudnia 2008 14:44

W trzynastym wieku całymi Włochami wstrząsały straszliwe wojny i Franciszek Bernardone nie musiał długo czekać na szansę wypróbowania swego szczęścia w żołnierce.

Niewiele ponad dwadzieścia kilometrów od Asyżu leżało większe miasto zwane Perugią. Podobnie jak Asyż, wybudowano je na szczycie góry i wydawało się, jakby oba miasta uśmiechały się do siebie ponad zieloną doliną. Jednak przez setki lat rozdzielała je nienawiść i wzajemne zatargi. Perugia, silniejsza i wyżej położona, leżała jak smok gotujący się do skoku na niewielkiego, acz wściekłego wroga. Asyż był zawsze gotów do boju, niczym małe lwiątko. Zdarzało się czasami, że zwyciężał lew; zawsze starczało mu zaciekłości, by zadać wielkiemu smokowi dotkliwy ból.

Kiedy Franciszek miał około dwudziestu lat, między wielkim smokiem i małym lewkiem wybuchła wojna. Z górskiego zbocza schodziła w dolinę perugijska armia; z przeciwległej strony nadciągały oddziały asyskie. W armii Asyżu znalazł się Franciszek oraz większa część jego kompanii, z którą w czasie pokoju tak wesoło spędzał czas. Radośni jak zawsze, aż rwali się, żeby zobaczyć prawdziwą bitwę.

Armie spotkały się na równinie i stoczyły bitwę nad rzeką, w pobliżu maleńkiego miasteczka o nazwie Ponte San Giovanni – Most Świętego Jana.

Tym razem perugijczycy mieli przewagę nad asyżanami i pierwsza walka młodego żołnierza zakończyła się klęską. Jeden dzień ukazał mu całą grozę bitewnego pola. Widział rannych i umierających. Słyszał straszne krzyki osamotnionych koni. Cierpiał w oślepiającym słońcu i palącym pragnieniu. Wojna, która zawsze wydawała mu się pełna szlachetności i chwały, objawiła mu się jako okrutny i okropny chaos.

Armia asyska poniosła tego dnia dotkliwą klęskę. Wielu ludzi zostało zabitych, wielu dostało się do niewoli, zaś jednym z jeńców był Franciszek Bernardone. Był zbyt zmęczony, głodny i spragniony, by odczuwać coś więcej niż łaknienie i senność; zastanawiał się jednak nad tym, jak do tego wszystkiego doszło. Czy naprawdę był tym samym człowiekiem, który jeszcze kilka dni wcześniej zachwycał się wojowniczą piosenką trubadura?

„Wierz w ramion swoich siłę,
A gdy zwycięża wróg,
Zgiń walcząc w krwi i pyle,
Lecz żyw nie padaj z nóg”.

Wiedział, że nie okazał się tchórzem. Nawet się nie bał, a mimo to teraz był bezbronnym jeńcem.

Dzięki swemu wykwintnemu ubiorowi i dworskim manierom Franciszek nie został uwięziony razem ze zwykłymi żołnierzami, tylko wśród szlachciców. Pozostał w niewoli przez okrągły rok. Musiała to być dla niego przykra odmiana po swobodnym, beztroskim życiu w Asyżu. W tamtych czasach jeńców nie traktowano zbyt łagodnie – również tych szlachetnie urodzonych – i nawet jeśli Franciszek i jego towarzysze nie cierpieli szczególnych niewygód, długotrwałe zamknięcie samo w sobie było trudne do zniesienia. Na Franciszku niedola nie odcisnęła jednak silnego piętna. Armia Perugii nie mogła uwięzić jego fantazji. Jego współwięźniowie w zdumieniu słuchali, jak opowiada o swoich nadziejach i planach na przyszłość: o bitwach, które stoczy, o sławie, jaką zdobędzie; o pięknych damach, które obdarzą go uśmiechem. Uwielbianym przezeń dzielnym rycerzom – Gawainowi, Tristanowi czy Lancelotowi – również zdarzało się dostać do niewoli, lecz później udawało im się odzyskać wolność i walczyć jeszcze lepiej niż kiedykolwiek. Franciszek marzył więc o wojennej sławie i przechwalał się z dumą:

– Zobaczycie, że kiedyś cały świat będzie mnie podziwiał.

Mimo dumy i chełpliwości Franciszek zachował swoją łagodność i skłonność do okazywania współczucia każdemu, kto się czuł nieszczęśliwy. Jeden z jeńców był tak próżny i irytujący, że żaden z jego towarzyszy nie chciał się z nim zadawać. Biedak przesiadywał ponuro na uboczu, z zachmurzoną twarzą i głową pełną czarnych myśli. Piosenki, gry i żarty, na których inni spędzali długie godziny, sprawiały, że siedząc w kącie wydawał się jeszcze bardziej samotny. Franciszek nie mógł patrzeć na jego smutną, zgorzkniałą twarz. Wielokrotnie wymykał się z hałaśliwego towarzystwa, aby serdecznie porozmawiać z samotnym rycerzem i krok po kroku, okazując wrodzoną życzliwość, jakiej jeszcze nikt nigdy się nie oparł, zdobył serce nieszczęśnika. Dzięki dobrej woli kochanego przez wszystkich chłopca, ofiara i jej dręczyciele zaprzyjaźnili się w końcu ze sobą i w wielkim więzieniu zapanował pokój.

Przez całą długą zimę pani Pika spoglądała smutnymi oczyma w kierunku wież Perugii po drugiej stronie doliny. W zaciszu swego serca zastanawiała się, jaki też los spotkał jej kochanego chłopca. Czy był chory, cierpiący i samotny? Kiedy będzie mógł do niej wrócić? Wciąż jej się zdawało, że słyszy jego śpiew, tak jak owego ranka, kiedy beztrosko wyjeżdżał na swoją pierwszą bitwę:

„Niech każdy będzie gotów
By wszystko z siebie dać,
Lśnią tarcze, włócznie, groty
I radość w sercach gra”.

Gdyby bryza wiejąca poprzez długą dolinę mogła przynieść z Perugii wesoły głos więźnia, pocieszyłoby to trochę jego matkę.

Zarówno na wolności, jak i w więzieniu, serce Franciszka z Asyżu zawsze pozostawało sercem poety, sercem trubadura. Dzięki temu, że jego kompani zachowali we wdzięcznej pamięci śmiech i piosenki, które pozwalały im znieść niewolę, historia jego wesołości dotarła do nas po ponad siedmiuset latach.

cdn.

Sophie Jewett

Powyższy tekst jest fragmentem książki Sophie Jewett Święty Franciszek. Opowieść o Trubadurze Pana Boga.

Czytaj więcej z tej książki:

Trubadur Pana Boga. Dziecko sprzed wieków

Trubadur Pana Boga. Młody trubadur

Trubadur Pana Boga. Młody żołnierz

Trubadur Pana Boga. Do broni!

Trubadur Pana Boga. Na nowej drodze

Trubadur Pana Boga. Życie innego

Oglądaj ilustracje z tej książki:

Święty Franciszek - Trubadur - galeria

Przedruk tekstu jest możliwy jedynie za podaniem klikalnego źródła.

Dodaj komentarz

Twoje imię:
Twój e-mai:
Komentarz:
 
Start Dzieciarnia Dzieciarnia Trubadur Pana Boga. Młody żołnierz
 

GALERIE

DZIECIARNIA