Portal optymalizowany dla przeglądarek: IE 7, Opera 9 i nowszych

orlowski_Lublin.jpg

n_ciekawestrony.jpg

Chwała polskiego oręża
 

- S U P E R  G A L E R I A -


Jonasz Porywczy

Dominik Savio

- Nastoletni święty



 -  M A G I S T E R I U M  -


Leon XIII

Christi Nomen et Regnum

- O Kościele na

Dalekim Wschodzie


Naszą witrynę przegląda teraz 465 gości 
Ilość odsłon od 7 XI 2008 r. .
mod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_counter


 

 

 

Ulti Clocks content

Chesterton

Wysmakowana lektura na długi zimowy wieczór! Sandomierskie wydawnictwo diecezjalne wydało kolejną perełkę pióra Gilberta Keitha Chestertona. To „Kościół katolicki i konwersja” – brawny opis intelektualnej drogi autora do swego nawrócenia. Więcej...

KOMPENDIUM

Kapłaństwo - powołanie czy uprawnienie? Spośród różnych argumentów przytaczanych na poparcie idei kapłaństwa urzędowego kobiet w Kościele katolickim najistotniejsze merytorycznie wydają się dwa. Więcej...

WIADOMOŚCI

Tylnymi drzwiami, proszę… W latach 80. XX wieku powstał w USA manifest wyznaczający zasady promocji homoseksualizmu w społeczeństwie. Kilka lat temu w Polsce ostrzegała przed nim Joanna Najfeld. Czy dziś jest wdrażany w życie we Wrocławiu? Więcej...

CIEKAWOSTKI

Co Czubaszek sądzi o „matkach Polkach”? Maria Czubaszek pogrąża się coraz bardziej. W rozmowie z Moniką Olejnik wyjaśniła, dlaczego woli być „zimną suką” niż „matką Polką”. A przy okazji obraziła miliony kobiet. Więcej...

PUBLICYSTYKA

Spór jest, ale dobra wola też: Spór między Stolica Apostolską a Bractwem Kapłańskim św. Piusa X jest sporem prawdziwym i poważnym; jest przy tym jednym z nielicznych sporów prowadzonych właśnie w sposób rzeczowy i poważny. Więcej...

PUBLICYSTYKA

Wnuki Marii Czubaszek im. Katarzyny Wiśniewskiej: Co tu ukrywać – ostatnio Salon ma pecha, którego nawiasem mówiąc, sam sobie przynosi – podobnie w anegdocie o żydowskim małżeństwie, jaką kiedyś opowiedział mi kolega Aleksander Rozenfeld. Więcej...

LITERATURA

Kościół katolicki i konwersja: W roku 1926, kiedy w cztery lata po przejściu na katolicyzm Gilbert Keith Chesterton opublikował Kościół katolicki i konwersję, katolicyzm w Anglii wciąż przeżywał drugą młodość. Więcej...

DZIECIARNIA

Michał Magon – Dziecko ulicy. Umiłowanie czystości: Poza praktycznymi środkami, o których powiedzieliśmy, Michał otrzymał także rady, do których przywiązywał wielką uwagę, a które chętnie nazywał ojcami, strażnikami, albo żandarmami jego cnoty czystości. Więcej...

Tamtego lata

Tego nie dowiecie się z ekranu! Wydawnictwo Diecezjalne i Drukarnia w Sandomierzu zaprasza do lektury wyśmienitej powieści Sławomira N. Goworzyckiego „Tamtego lata. Zatajona historia Polaków”, która właśnie ukazała się na rynku wydawniczym. Więcej...

Aborcja

Jeszcze jedna godna uwagi książka wydana przez WDS Sandomierz. To „Każdy z nas był ludzkim embrionem” Doroty Sobolewskiej-Bieleckiej – najważniejsze informacje o aborcji przeplecione licznymi świadectwami kobiet i zdjęciami dzieci w okresie płodowym. Więcej...

Św. Maksymilian

Nakładem sandomierskiego wydawnictwa diecezjalnego ukazał się kolejny tom bestsellerowej serii „Niepokalana”. To przebogata książka pod redakcją br. Francisa Mary Kalvelage’a FI zatytułowana „Maksymilian Kolbe – Święty od Niepokalanej”. Więcej...

Przyjaźń Jezusa

Polecamy wybitne dzieło ks. Roberta Hugh Bensona o mnogości przejawów przyjaźni Chrystusa w naszym życiu przedstawione w formie zbioru błyskotliwych oraz przystępnych kazań a zatytułowane „Rekolekcje z Chrystusem”. Więcej...

http://www.rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/508066baner_chesterton.jpg http://www.rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/675643baner4.jpg http://www.rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/156334baner2.jpg http://www.rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/944988baner7.jpg http://www.rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/984376baner8.jpg http://www.rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/362249rzeka.jpg http://www.rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/857434kominek.jpg http://www.rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/483044baner9.jpg http://www.rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/549716baner_tamtego_lata.jpg http://www.rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/684620embrion.jpg http://www.rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/468501Kolbe.jpg http://www.rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/549104baner_Rekolekcje_z_Chrystusem.jpg
http://www.rodzinakatolicka.pl/index.php/ciekawostki/36-ciekawostki/25749-nawrocenie-chestertona http://www.rodzinakatolicka.pl/index.php/kompendium/37-kompendium/25959-kapastwo-powoanie-czy-uprawnienie http://www.rodzinakatolicka.pl/index.php/wiadomoci/6-wiadomosci/25938-tylnymi-drzwiami-prosz http://www.rodzinakatolicka.pl/index.php/ciekawostki/36-ciekawostki/25940-co-czubaszek-sdzi-o-matkach-polkach- http://www.rodzinakatolicka.pl/index.php/publicystyka/5-komentarze/25939-fsspx-spor-jest-ale-dobra-wola-te http://www.rodzinakatolicka.pl/index.php/publicystyka/5-komentarze/25949-wnuki-marii-czubaszek-im-katarzyny-winiewskiej http://www.rodzinakatolicka.pl/index.php/rodzinakatolickadorosli/31-literatura/25852-kocio-katolicki-i-konwersja http://www.rodzinakatolicka.pl/index.php/rodzinadzieciimlodziez/32-dzieciarnia/25960-micha-magon--dziecko-ulicy-umiowanie-cnoty-czystoci http://www.rodzinakatolicka.pl/index.php/wiadomoci/6-wiadomosci/23811-1920-tego-nie-dowiecie-si-z-ekranu- http://www.rodzinakatolicka.pl/index.php/ciekawostki/36-ciekawostki/25043-kady-z-nas-by-ludzkim-embrionem http://www.rodzinakatolicka.pl/index.php/ciekawostki/36-ciekawostki/24912-maksymilian-kolbe--wity-od-niepokalanej http://www.rodzinakatolicka.pl/index.php/wiadomoci/6-wiadomosci/24788-rekolekcje-z-chrystusem
 

Trubadur Pana Boga. Życie innego PDF Drukuj Email
Ocena użytkowników: / 0
SłabyŚwietny 
wtorek, 29 czerwca 2010 09:33

Mniej więcej w tym właśnie czasie Franciszek wybrał się w podróż do Rzymu. Może jego matka miała nadzieję, że taka odmiana przywróci mu siłę; może ojciec miał nadzieję, że będąc wśród ludzi i słysząc wieści z wojny jego syn znów zapłonie rycerskimi ambicjami. 

Sam Franciszek bardzo chciał zobaczyć wielkie miasto, w którym żyło i umarło tak wielu świętych i męczenników i gdzie powinien w końcu – jak sądził – znaleźć mądrych i świątobliwych ludzi, którzy podpowiedzą mu, jak może zrealizować swój zamiar niesienia pomocy i uleczenia całej nędzy tego świata. 

Dziwnie jechało mu się drogą do Spoleto, w duchu był jednak szczęśliwszy niż podczas poprzedniej podróży. Na południe od miasteczka droga była mu już nieznana, choć kilka lat później miał poznać każdą jej piędź.

W trzynastym wieku – podobnie jest zresztą w dwudziestym pierwszym – wszyscy przyjezdni najbardziej chcieli zobaczyć w Rzymie kościół Świętego Piotra, wówczas jednak nie była to jeszcze tak ogromna świątynia jak w dzisiejszych czasach. Był to po prostu stary kościół – choć stał na tym samym miejscu i musiał być niezwykle piękny. Franciszkowi wydał się najświętszym miejscem na świecie, kiedy tak chodził wielką nawą między długimi rzędami kolumn i gdy ukląkł, aby się pomodlić przed ołtarzem. Kiedy jednak przystanął samotnie w kościelnym portyku, zauważył tłum obdartych, brudnych ludzkich istot, które głośno żebrały o jałmużnę, chwytając za płaszcze i krzycząc do ucha wszystkim wchodzącym do kościoła. Gdy tak na nich patrzył i słuchał, łzy napłynęły mu do oczu i wydawało mu się, że słońce zniknęło nagle z rzymskiego nieba. „Co to ma znaczyć?” – pytał sam siebie. „Czyżby tu, w Rzymie, gdzie mieszka tylu bogatych, świątobliwych i mądrych ludzi, nie było nikogo, kto by się zaopiekował tymi wynędzniałymi stworzeniami?” W cieniu kolumny, nieco oddalony od reszty, kucał żebrak, który nie wołał do przechodniów ani nie chwytał ich za płaszcze. Wyciągał tylko przed siebie chudą rękę i spoglądał z nadzieją na ich twarze. Franciszek długo mu się przyglądał. Nikt mu niczego nie dał, chyba nikt go nawet nie zauważał. Na twarzy żebraka malowało się zmęczenie i brak nadziei, a wyciągnięta dłoń od czasu do czasu opadała mu na kolano. Franciszek ciągle patrzył. Zapomniał o tłumach ludzi. Zapomniał o wszystkim. Zastanawiał się, jak to jest, kiedy tak siedzi się od rana do nocy, w zmęczeniu i brudzie, błagając o kawałek chleba. Nagle, jak zawsze działając pod wpływem chwilowego impulsu, Franciszek zagadał do milczącego żebraka i zaprowadził go do odludnego zakątka w najdalszym końcu portyku. Dał biedakowi monetę i bez słowa wyjaśnienia zaproponował mu, aby się zamienili na ubrania. Żebrak oniemiał, kiedy Franciszek zaczął zdejmować swoje piękne szaty. Może myślał, że ma do czynienia z przestępcą usiłującym się ukryć albo ze zwykłym szaleńcem. Cokolwiek przyszło mu do głowy, był rad, że może wymienić swoje podarte żebracze łachmany na szaty, jakich czasem ze zdumieniem dotykał, lecz nigdy nie marzył, że będzie mógł je włożyć. Nie wiemy, jakie były dalsze losy tego człowieka, za to Franciszek wrócił w brudnym, podartym płaszczu pod drzwi kościoła Świętego Piotra, by przesiedzieć tam cały dzień.

Może postąpił głupio, w każdym razie jednak głód i zmęczenie tego dziwnego dnia lepiej niż wszystko, co do tej pory przeżył, pozwoliły mu zrozumieć cierpienie biednych ludzi – a ponieważ je zrozumiał, lepiej mógł im pomóc.

Spędziwszy jeden dzień żebraczego życia Franciszek był już pewien, że żadna służba na świecie nie będzie dla niego poniżająca, a żadna ludzka istota zbyt odrażająca, by ją dotknąć. Najokropniejszy kaleka spotkany na drodze zdawał mu się przyjacielem i bratem, a jedynym jego zmartwieniem było to, że nie może sprawić, by wszyscy zrozumieli jego miłość i współczucie.

Radość i pewność siebie towarzyszyły mu przez całą drogę do domu. Spoleto nie było już tak ponure, a ptaki w lesie śpiewały mu wesoło. Kiedy był już w znajomej dolinie Umbrii, zanim dotarł do meandrującego i połyskującego potoku Tescio, ujrzał sylwetkę góry Monte Subasio płonącej czerwienią nad Asyżem na tle zachodzącego słońca; mury miasta lśniły jak szkło i dla Franciszka wyglądały jak mury Nowego Jeruzalem.

Przez następne tygodnie wydawało mu się, że sama miłość do wszystkich ludzi napełniła całe jego życie radością i spokojem; pewnego dnia odkrył jednak, że będzie musiał jeszcze pokonać wiele trudności.

Przejeżdżając przez dolinę nieopodal Asyżu zbliżył się do niewielkiego szpitaliku dla trędowatych, przy którym często zatrzymywał się, aby dać biedakom trochę pieniędzy. Głęboki smutek ogarniał go zawsze na myśl o cierpiących na tę najstraszniejszą ze wszystkich chorób i tym razem pomyślał sobie: „Dziś wejdę do środka i coś im zostawię”. Przed bramą szpitala, w pełnym słońcu, kucał pod ścianą jeden z trędowatych i prosił przejeżdżających o jałmużnę. Biedak był pokryty wrzodami, aż przykro było patrzeć. Na jego widok Franciszka zdjęła zgroza i obrzydzenie. Pośpiesznie wyciągnął sakiewkę zza pasa i rzuciwszy ją trędowatemu, popędził przed siebie co koń wyskoczy, usiłując zapomnieć widoku tamtej twarzy. Raptem przeszyła go myśl niczym strzała: „Ten człowiek również jest moim bratem, a ja nim wzgardziłem!”. Popuścił cugle i koń powlókł się stępa nierówną drogą między oliwnymi gajami. Franciszek był zawstydzony i rozczarowany. Powiedział do siebie: „Moja sakiewka była obelgą, bo dałem ją bez miłości i raczej z pogardą niż z litością”.

Słońce stało już wysoko i zrobiło się gorąco, niebo było bezchmurne; żaden cień nie kładł się na rozległe, nagie zbocza Monte Subasio. Przy źródle koło drogi kilka kobiet robiło pranie. Podczas pracy śpiewały, a na końcu długiego jeziorka grupka dzieci bawiła się wesoło, zanurzając ręce w chłodnej wodzie i pryskając na siebie z krzykiem i śmiechem. Skąpany w słonecznym blasku, cały świat wydawał się szczęśliwy i tym większe wydawało się nieszczęście biednego trędowatego. Tętent kopyt uciszył śpiewy i śmiechy, wszyscy odwrócili się w stronę nadjeżdżającego; nagle, ku ich zdziwieniu, jeździec zawrócił w miejscu i pognał w stronę, z której nadjechał.

– Kto to jest? – spytała jedna z praczek.

– To tylko młody Bernardone, syn kupca – odpowiedziała druga. – Ludzie mówią, że zwariował.

Wtedy odezwała się stara, zgarbiona kobieta:

– Szalony czy nie, ma dobre serce. To jego złoto pozwoliło mojemu biednemu Giovanniemu przeżyć zeszłą zimę. Chciałabym, żeby więcej bogaczy wariowało tak jak on.

Franciszek tego nie słyszał. Popędził przez dolinę w stronę szpitaliku. Nie minęło nawet dziesięć minut; trędowaty, który ledwie oprzytomniał ze zdziwienia hojnością darczyńcy, wlókł się ku drzwiom ze swoim skarbem. Poruszał się wolno, jakby dręczył go wielki ból. Franciszek zeskoczył z konia i uklęknąwszy w pyle drogi, uniósł rękę żebraka do ust i pocałował ją, tak jak zawsze go uczono zachowywać się wobec biskupa czy księcia. Chory był pewnie tak samo zaskoczony jak żebrak w portyku kościoła Świętego Piotra, ale Franciszek Bernardone wcale nie zwariował. Poprzez swoje porażki i wstyd wyuczył się lekcji, której niektórzy nigdy nie pojmą; albowiem jest napisane: „Choćbym rozdał cały majątek biednym, a miłości bym nie miał, byłbym niczym”. Od tego wiosennego poranka na progu leprozorium aż do dnia swojej śmierci, Franciszek z Asyżu nigdy nie spotkał człowieka, który byłby zbyt brudny, wstrętny czy nawet niegodziwy, żeby nie można go było pokochać.

cdn.

Sophie Jewett

Powyższy tekst jest fragmentem książki Sophie Jewett Święty Franciszek. Opowieść o Trubadurze Pana Boga.

Czytaj więcej z tej książki:

Trubadur Pana Boga. Dziecko sprzed wieków

Trubadur Pana Boga. Młody trubadur

Trubadur Pana Boga. Młody żołnierz

Trubadur Pana Boga. Do broni!

Trubadur Pana Boga. Na nowej drodze

Trubadur Pana Boga. Życie innego

Trubadur Pana Boga. Ojciec i syn

Trubadur Pana Boga. Ptasie siostry i brat wilk

Oglądaj ilustracje z tej książki:

Święty Franciszek. Trubadur - galeria

Przedruk tekstu jest możliwy jedynie za podaniem klikalnego źródła.

Dodaj komentarz

Twoje imię:
Twój e-mai:
Komentarz:
 
Start Dzieciarnia Dzieciarnia Trubadur Pana Boga. Życie innego
 

GALERIE

DZIECIARNIA