Portal optymalizowany dla przeglądarek: IE 7, Opera 9 i nowszych

n_ciekawestrony.jpg

Najpiękniejsze polskie sanktuarium maryjne
 

- N O W A  G A L E R I A -


Suren Vardanian

Dom na polanie



 -  M A G I S T E R I U M  -


Leon X

Longinqua oceani

- O katolicyzmie w USA


Naszą witrynę przegląda teraz 272 gości 
Ilość odsłon od 7 XI 2008 r. .
mod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_counter


 

 

 

 

 

Dom na polanie

Wyśmienity, światowy, ponadczasowy bestseller w wydawnictwie diecezjalnym z Sandomierza! Z wielką radością prezentujemy niezwykłą nowość – książkę Louisa Hemona „Dom na polanie. Opowieść o Marii Chapdelaine” pięknie zilustrowaną przez Surena Vardaniana. Więcej...

Tajemnice Sandomierza

Sandomierskie wydawnictwo diecezjalne pragnie Cię zaprosić w niezwykłą podróż w czasie do przepięknego królewskiego miasta pełnego tajemnic. Poznaj jedyną na świecie rodzinną strategiczną grę planszową o Sandomierzu! Więcej...

PUBLICYSTYKA

Mowa nienawiści: Jednym z najczęściej używanych argumentów dowodzących normalności homoseksualizmu jest fakt wykreślenia go ze spisu chorób w 1973 roku przez Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne, a w konsekwencji także przez WHO. Więcej...

WIADOMOŚCI

Nienarodzone dzieci służą do rytuałów magicznych: 18 maja 2012 w bagażu Brytyjczyka policja znalazła sześć "ludzkich płodów" pokrytych złotem i napisami. Świat jest w szoku i zastanawia się: "po co ludzie to robią?". Więcej...

CIEKAWOSTKI

ONZ: aborcja i sterylizacja lekarstwem na ubóstwo: Najbliższą konferencja ONZ w Rio będzie poświęcona ochronie środowiska. Mają ją zdominować kwestie dot. kontroli urodzeń i praw reprodukcyjnych. Więcej...

PUBLICYSTYKA

Zagubiona szkoła i jej fałszywi prorocy: „Szkoła nie przygotowuje do życia, ani przyszłego zawodu” – oto główny zarzut wobec systemu oświaty, który jak mantra pojawia się w mediach. Więcej...

PUBLICYSTYKA

Po homofobii czas na transfobię: Mainstreamowe media w Polsce, m.in. Onet.pl i Gazeta.pl, od kilku dni z zachwytem eksponują zdjęcia Jenny Talackovej - transsseksualisty, który weźmie udział w nadchodzących wyborach najpiękniejszej kobiety świata. Więcej...

LITERATURA

Ból odczuwany przez poczęte dziecko: Dzięki odkryciom nowoczesnej embriologii wiemy, że podczas dokonywania aborcji płód odczuwa ból. Badania USG i EKG wykazały, że dziecko wewnątrz łona matki reaguje na ból, dotyk, światło, dźwięk, ciepło, zimno. Więcej...

DZIECIARNIA

Św. Teresa z Lisieux: Ten wspaniały dzień wydawał mi się teraz taki odległy! Przez osiem długich i nużących miesięcy będę musiała jeszcze gorliwiej pracować na moją suknię ślubną, przyozdabiając ją, najlepiej jak tylko potrafię, pięknem modlitwy i ofiary. Więcej...

Serce Pana Jezusa

Gorąco polecamy kolejną nowość wydawniczą z Sandomierza! Tym razem to zbiór klasycznych, przystępnych, szczerze katolickich kazań i rozważań wybitnych polskich kaznodziejów w całości poświęcony Najświętszemu Sercu Jezusowemu. Więcej...

Pąsowy liść klonu

Wydawnictwo Diecezjalne i Drukarnia w Sandomierzu z prawdziwą przyjemnością prezentuje swą najnowszą książkę - powieść Andrzeja Sarwy o legendarnym bohaterskim poświęceniu Haliny, córki Piotra z Krępy, ratującej Sandomierzan przed Tatarami. Więcej...

http://www.rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/554179baner_Dom_na_polanie.jpg http://www.rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/857282baner_gra.jpg http://www.rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/362249rzeka.jpg http://www.rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/156334baner2.jpg http://www.rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/944988baner7.jpg http://www.rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/984376baner8.jpg http://www.rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/675643baner4.jpg http://www.rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/857434kominek.jpg http://www.rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/483044baner9.jpg http://www.rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/947686baner_Rekolekcje_z_Sercem_Jezusa.jpg http://www.rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/293706baner_Pasowy_lisc_klonu.jpg
http://www.rodzinakatolicka.pl/index.php/wiadomoci/6-wiadomosci/28053-dom-na-polanie http://www.rodzinakatolicka.pl/index.php/ciekawostki/36-ciekawostki/27596-sandomierskie-tajemnice http://www.rodzinakatolicka.pl/index.php/publicystyka/5-komentarze/28046-mowa-nienawici http://www.rodzinakatolicka.pl/index.php/wiadomoci/6-wiadomosci/28034-nienarodzone-dzieci-su-do-rytuaow-magicznych http://www.rodzinakatolicka.pl/index.php/ciekawostki/36-ciekawostki/28028-onz-aborcja-i-sterylizacja-lekarstwem-na-ubostwo http://www.rodzinakatolicka.pl/index.php/publicystyka/5-komentarze/28039-zagubiona-szkoa-i-jej-faszywi-prorocy http://www.rodzinakatolicka.pl/index.php/publicystyka/5-komentarze/28040-po-homofobii-czas-na-transfobi http://www.rodzinakatolicka.pl/index.php/rodzinakatolickadorosli/31-literatura/27939-bol-odczuwany-przez-poczte-dziecko http://www.rodzinakatolicka.pl/index.php/rodzinadzieciimlodziez/32-dzieciarnia/27937-w-teresa-z-lisieux-ycie-w-klasztorze http://www.rodzinakatolicka.pl/index.php/ciekawostki/36-ciekawostki/27162-rekolekcje-z-sercem-jezusa http://www.rodzinakatolicka.pl/index.php/ciekawostki/36-ciekawostki/26864-psowy-li-klonu
 

GalerieComollo1.jpg

Św. Jacek Odrowąż. Praca trwa PDF Drukuj Email
Ocena użytkowników: / 1
SłabyŚwietny 
poniedziałek, 05 września 2011 12:14

Trzy lata później sławny kaznodzieja z Krakowa rozpoczął wreszcie drugi etap dzieła swego życia, a mianowicie chrystianizację północnej Europy. 

Klasztor Świętej Trójcy był już dobrze umocniony i Jacek mógł bez obaw powierzyć go ojcu Gerardowi. Miał pewność, że ten utalentowany człowiek sprawdzi się jako przeor oraz dopilnuje, by dobrze prosperowały filie klasztoru w Sandomierzu i Opawie. 

– A my możemy teraz z czystym sumieniem udać się do Prus – powiedział, wdzięczny za to Bogu. – Czy się nie cieszycie, moi synowie?

Bracia Florian, Godinus i Benedykt – młodzi zakonnicy, których Jacek wybrał na swoich towarzyszy – pospiesznie skinęli głowami.

– Tak, ojcze! – zawołali jednym głosem. – Bardzo ci dziękujemy, że pozwalasz nam iść ze sobą.

Jednakże, w miarę jak posuwali się mozolnie na północ, trzej młodzi mężczyźni czuli się czasami nieswojo. Chociaż nigdy nie byli w Prusach, mieli świadomość prawdziwych niebezpieczeństw, jakie czyhają tam na obcych. Na przykład, kraj leżał nad Bałtykiem, między ujściem Wisły i rzeki Memel, i był niemal odcięty od świata przez gęsty las i ponure bagna. Żyły wśród nich pogańskie plemiona, utrzymujące się z myślistwa i rybołówstwa. Nie było tam dużych miast ani prawdziwej cywilizacji, ponieważ Prusowie niechętnie zajmowali się rolnictwem i nie pozostawali nigdy długo w jednym miejscu. Nie znajdowali satysfakcji w oczyszczaniu skrawka ziemi, uprawianiu go i oraniu, a potem oczekiwaniu na plony, które często niszczyła susza, wichura, grad czy mróz. O nie! Lepiej było być w ciągłym ruchu, polując na dziki i jelenie w dolinach i lasach.

– Mówią, że Prusowie są twardymi wojownikami i zabili misjonarzy, którzy próbowali zmienić ich zwyczaje – zwierzył się pewnego ranka Florian Benedyktowi. – Na przykład Wojciecha z Pragi. I Brunona z Kwerfurtu...

Benedykt zadrżał.

– Wiem. Poznałem dzieje świętego Wojciecha, kiedy byłem chłopcem. O ile pamiętam, został arcybiskupem Gniezna, pracował przez wiele lat wśród Prusów i poniósł z ich rąk śmierć męczeńską.

Florian skinął głową.

– To prawda. Prusowie zabili Wojciecha w roku dziewięćset dziewięćdziesiątym siódmym, a król Bolesław Chrobry wykupił jego ciało, dając mordercom równowartość jego wagi w złocie. Ale to było ponad dwieście lat temu, Benedykcie. Czy nie sądzisz, że od tego czasu sprawy zmieniły się na lepsze?

Benedykt potrząsnął głową.

– Ojciec Jacek mówi, że Prusowie pozostają nadal poganami i są bardzo okrutni. Ich nawrócenie będzie dla nas trudnym zadaniem.

Chcąc więc dodać swym młodym towarzyszom odwagi, Jacek opowiedział im w końcu o odwiedzinach Naszej Pani i Jej obietnicy, że będzie z nim podczas jego pracy misyjnej.

– Czy nie widzicie, że po prostu musi nam się udać? – zapytał pogodnie. – Może na razie nie powinniśmy się zbytnio martwić Prusami podczas tej podróży? Co sądzicie o tym, byśmy najpierw odwiedzili Pomorze?

Brat Godinus spojrzał na niego z niedowierzaniem, bo oczami duszy widział już siebie jako męczennika z rąk pruskich.

– Ależ Pomorze nie jest krajem pogańskim, ojcze Jacku! Czyż biskup Otto z Bambergu nie nawrócił go ponad sto lat temu?

– Tak, co mielibyśmy tam robić? – dodał Florian. Jacek uśmiechnął się.

– Wiem, że spora część Pomorza przyjęła wiarę, moi synowie. Ale wydaje mi się, że byłoby dobrze, gdybyśmy sobie zapewnili przychylność księcia Świętopełka. Włada tą krainą, jak wam wiadomo, i jeśli pozwoli nam zbudować klasztor na Pomorzu, będziemy mieć doskonałą sposobność, by zanieść wiarę Prusom. Są przecież sąsiadami Pomorzan na wschód od Wisły.

Choć młodzi zakonnicy wiedzieli, że ich zdanie, wobec braku doświadczenia, nie może wiele znaczyć, zdawali sobie sprawę z tego, że ojciec Jacek oczekuje odpowiedzi na swoją propozycję. Pierwszy przemówił Benedykt, a po nim Florian i Godinus. Zgodzili się z przełożonym, że byłoby dobrze najpierw pójść na Pomorze, a potem do Prus.

– Tak więc uczynimy – powiedział Jacek. – A po rozmowie z księciem Świętopełkiem udamy się na małą wycieczkę do opactwa cystersów w Oliwie, aby spotkać opata Chrystiana i jego mnichów. Ci dobrzy ludzie uczynili cuda dla dusz na Północy i chętnie wspomogą nas modlitwą i radą.

W wyniku tej i innych rozmów młodzi bracia nabierali odwagi. Dzień za dniem szli wytrwale przez las i bagna na północ, w stronę Pomorza. Ale mimo krzepiących słów przełożonego, spoglądali czasami wszyscy trzej w niebo. Deszcz! Padało już od kilku tygodni i teraz każdy najmniejszy strumyk zdawał się być rwącym potokiem. Jak w takim razie mieli przejść przez Wisłę w drodze do kraju księcia Świętopełka? Po takich deszczach rzeka jest z pewnością niedostępna.

To była prawda. Kiedy grupa misjonarzy doszła do Wisły w Wyszogrodzie, mieście księcia Konrada Mazowieckiego, okazało się, że żaden przewoźnik nie zabierze ich na drugi brzeg. Rwący nurt i wiry były zbyt niebezpieczne.

– Ale my nie możemy zostać na Mazowszu! – zawołał Jacek. – Na pewno jest tu ktoś, kto pomoże nam kontynuować podróż.

Mieszkańcy Wyszogrodu potrząsali głowami. Może jutro uda się zorganizować przeprawę, ale na pewno nie dzisiaj. Potem zebrali się wokół czterech mnichów z oczami szeroko otwartymi ze zdumienia. Nigdy nie widzieli tak niezwykłego widoku jak ci ubrani na biało-czarno kaznodzieje, którzy, złożywszy wcześniej ślub ubóstwa, przeszli pieszo dwieście siedemdziesiąt kilometrów z Krakowa.

– Czy nie macie domu? – szepnął z niedowierzaniem jeden z mężczyzn.

– Ciii... – uciszył go drugi. – Ojciec Jacek właśnie nam powiedział, że mnisi mieszkają w klasztorach, ale spędzają większość czasu chodząc wśród biednych i głosząc kazania.

Po dłuższej rozmowie z mieszkańcami Wyszogrodu, których większość była poganami, Jacek zrozumiał, że nie ma sensu szukać dalej łodzi.

– Myślę, że powinniśmy poprosić Naszą Panią, by pomogła nam się przeprawić – powiedział. – Chodźcie, moje dzieci. Nie możemy dłużej zwlekać.

To znów wzmogło ciekawość ludzi. Nasza Pani? Zatem kobieta miała pomóc nieznajomym przeprawić się przez wzburzoną rzekę. Ale jak to możliwe? W Wyszogrodzie nie znalazł się mężczyzna, który odważyłby się na tak niebezpieczną eskapadę, a co dopiero kobieta!

Gdy świadkowie wypytywali się nawzajem z ożywieniem, Jacek i jego mnisi udali się na brzeg rzeki. Na drugim brzegu, oddalonym o jakieś osiemset metrów, znajdowało się ich miejsce przeznaczenia – wspaniały zamek księcia Konrada Mazowieckiego.

– Chyba tam nie dopłyniemy – szepnął Godinus do Floriana. – Popatrz tylko na te fale!

Po ostatnich obfitych opadach Wisła była masą skłębionej szarej wody, zwieńczonej gdzieniegdzie złowieszczymi grzywami białej piany. Nietrudno było zrozumieć, dlaczego żaden przewoźnik nie odważył się przez nią przeprawić. A jednak Florian nie tracił nadziei. Skoro Jacek powiedział, że Najświętsza Matka im pomoże, Ona na pewno to uczyni. Może nawet w tej chwili dodaje odwagi jakiejś trwożliwej duszy, by zaofiarowała swoją łódź. Za kilka minut...

Nagle Florian ujrzał widok tak zdumiewający, że wydał okrzyk przerażenia. Ojciec Jacek, który wcześniej klęczał pogrążony w cichej modlitwie, powstał, uczynił znak krzyża nad wzburzonymi falami i zszedł z brzegu! Ale mimo krzyku Floriana Jacek pewnie postawił stopę na falach, jakby wstępował na suchy ląd! Wkrótce był już o kilka metrów od brzegu, kierując się w stronę zamku księcia po drugiej stronie rzeki!

– Och, nie! – jęknął młody mnich. – Na pewno śnię.

Ale to nie był sen. Benedykt i Godinus byli świadkami tej samej sceny, podobnie jak mieszkańcy Wyszogrodu. Wszystkie twarze pobladły, a serca biły głośno z emocji. Ten człowiek nie tylko szedł po wodzie na ich oczach! Woda stała się nagle spokojna jak staw, o gładkiej powierzchni zmąconej tylko nieznacznie czymś, co wyglądało na ślady stóp.

– Ojciec Jacek chce, żebyście wy też przeszli po wodzie! – zawołała nagle jakaś mała dziewczynka. – Czy nie widzicie, jak daje wam znak?

Tak, Jacek wyglądał na bardzo zdziwionego tym, że jego młodzi uczniowie nie idą za nim. Stał teraz na środku rzeki i przywoływał ich energicznie ruchem ręki. Ale choć przyzwyczaili się do posłuszeństwa przeorowi we wszystkich sprawach, tym razem było inaczej. Trzej młodzi mnisi nie mogli zrobić kroku w stronę rzeki. Czuli się, jak gdyby utracili władzę w nogach. Mogli tylko patrzeć na samotną postać w czarno-białym stroju, stojącą daleko od nich na środku rzeki – patrzeć i drżeć.

Jacek zlitował się w końcu nad młodymi przyjaciółmi. Wrócił na brzeg i uśmiechnął się, by dodać im odwagi.

– Czy tak okazujecie Naszej Pani wdzięczność za Jej pomoc? – skarcił ich łagodnie. – Chodźcie, jeśli jesteście zbyt zmęczeni, by przejść przez rzekę, wybierzemy łatwiejszy sposób.

Zanim zdumieni widzowie zdążyli wziąć oddech, Jacek zdjął swój stary płaszcz i rozłożył go starannie na wodzie.

– Nie bójcie się – powiedział. – Wejdźcie tylko na ten płaszcz i zobaczcie, co się stanie.

Trzej młodzi mnisi patrzyli na niego oniemiali, po czym zbliżyli się powoli do brzegu rzeki. Uczynili to z wielkim strachem, bo żaden z nich nie wierzył, że płaszcz nie zatonie, kiedy na nim staną. Florian z wahaniem postawił stopę na materiale. Cud nad cudami! Płaszcz utrzymywał go na wodzie! I do tego był suchy! W chwilę później Benedykt i Godinus doświadczyli tego samego cudu. Płaszcz wcale nie zamierzał zmienić się w rozmiękłą szmatę i opaść na dno, tylko płynął po wodzie, unosząc ciężar wszystkich trzech mężczyzn. Potem Jacek uczynił znak i płaszcz zaczął szybko płynąć za nim na drugi brzeg rzeki!

Mieszkańcy Wyszogrodu nie posiadali się ze zdumienia. Kim byli ci nieznajomi? Bóg, którego czcili, musi być z pewnością Bogiem prawdziwym.

– Wezmę łódź i popłynę za nimi! – zawołał nagle jakiś rybak. – Kto płynie ze mną?

Tłum rzucił się momentalnie do łodzi i wkrótce spokojna już Wisła się od nich zaroiła. Prawie połowa mieszkańców Wyszogrodu płynęła teraz przez rzekę. Wszyscy utkwili wzrok w czterech zakonnikach, którzy dalej przezwyciężali prawa natury w tak widowiskowy sposób!

Jak można było się spodziewać, równie wiele osób oglądało niezwykłą przeprawę z drugiego brzegu rzeki. Gdy Jacek i jego mnisi na nim stanęli, powitał ich podekscytowany i przerażony tłum ludzi, z których nieliczni przyjęli kiedyś wiarę, ale już od niej odeszli. Teraz padali na kolana, by wyznać swoje grzechy w spowiedzi generalnej. Prawdą było, że złamali wszystkie przykazania, posuwając się nawet do morderstwa i czczenia fałszywych bogów.

– Przebacz nam, ojcze – prosili szczerze. – Daj nam swoje błogosławieństwo, a my postaramy się więcej nie grzeszyć!

– Tak, ale nie opuszczaj Wyszogrodu – błagali inni, tłocząc się wokół Jacka i chwytając jego habit. – Zbudujemy dla ciebie piękny klasztor, jeśli tu zostaniesz i będziesz nauczał nasze dzieci.

Serce Jacka zamarło, gdy słuchał żarliwych próśb swoich nowych przyjaciół. Wiedział oczywiście, że na Mazowszu brakuje księży. Ale nie był to przynajmniej tak pogański kraj jak Prusy. Dlatego też, choć bardzo chciał pomóc Mazowszanom, wiedział, że obowiązek prowadzi go dalej na północ. Musi pospieszyć na Pomorze, pozyskać przyjaźń księcia Świętopełka, a potem zbudować klasztor niedaleko granicy z Prusami. Później jego mnisi zaczną szerzyć prawdziwą wiarę w tym dzikim i niebezpiecznym kraju.

Dlatego czterej apostołowie zatrzymali się w Wyszogrodzie na krótko, po czym ruszyli w dalszą drogę. Jakiś tydzień później dotarli na Pomorze i uzyskali posłuchanie u księcia Świętopełka. Wiedząc, że jest człowiekiem wybuchowym i nieliczącym się ze słowami, byli mile zaskoczeni serdecznym przyjęciem, jakie im zgotował, i szczodrą odpowiedzią na prośbę o kawałek ziemi.

– Oczywiście, że możecie dostać ziemię – powiedział – a także pieniądze na nowy klasztor. Czy już wiesz, gdzie chciałbyś go zbudować, ojcze Jacku? W dolinie czy może na szczycie góry?

Mnich wskazał na morze.

– Jeśli możesz mi w tym pomóc, wasza wysokość, chciałbym mieć wyspę Gedanię – powiedział z nadzieją.

Książę był zdumiony. Gedania? Ależ to tylko pustkowie, mała bezludna wysepka jakieś półtora kilometra od brzegu. Ojciec Jacek widać nie umie się targować... żeby wybrać taki odległy i bezwartościowy kawałek ziemi, kiedy mógł mieć całą dolinę, gdyby tylko poprosił... albo zalesioną górę...

Jacek uśmiechnął się, czytając w myślach księcia, ale zdania nie zmienił. Miał przeczucie, że Gedania to jeden z najbardziej wartościowych obszarów Pomorza. Choć była teraz oddzielona od lądu i bezludna, któregoś dnia wody Bałtyku spowodują radykalną przemianę. Już teraz tony piasku są przenoszone przez prąd w taki sposób, że kanał między Gedanią a stałym lądem staje się coraz płytszy. W wyniku tego procesu za kilka lat nie będzie ona już wyspą. Natura przyłączy Gedanię do lądu, tworząc wspaniały port.

„Kiedy do tego dojdzie, Gedania stanie się wielkim ośrodkiem handlowym” – mówił do siebie Jacek. „Przypłyną tu statki z całego świata. Jedni będą nadal nazywać to miejsce Gedanią, inni Danzig, lecz większość ludzi pozna je jako Gdańsk. Jeśli Bóg zechce, nasi mnisi przyczynią się do tego, by stało się prawdziwie chrześcijańskim miastem”.

cdn.

Mary Fabyan Windeatt

Powyższy tekst jest fragmentem książki Mary Fabyan Windeatt Św. Jacek Odrowąż.

Czytaj więcej z tej książki:

Św. Jacek Odrowąż. Czterech apostołów

Św. Jacek Odrowąż. Nowe życie

Św. Jacek Odrowąż. Droga na północ

Św. Jacek Odrowąż. Ojciec

Św. Jacek Odrowąż. Pierwsze owoce

Św. Jacek Odrowąż. Przybycie do Krakowa

Św. Jacek Odrowąż. Początek pracy

Św. Jacek Odrowąż. Dwie obietnice

Św. Jacek Odrowąż. Praca trwa

Św. Jacek Odrowąż. Światło przybywa na Ruś

Oglądaj ilustracje z tej książki:

Św. Jacek Odrowąż – galeria

Przedruk tekstu jest możliwy jedynie za podaniem klikalnego źródła.

Dodaj komentarz

Twoje imię:
Twój e-mai:
Komentarz:
 
Start Dzieciarnia Dzieciarnia Św. Jacek Odrowąż. Praca trwa
 

GALERIE

DZIECIARNIA