Portal optymalizowany dla przeglądarek: IE 7, Opera 9 i nowszych

n_ciekawestrony.jpg

Chwała polskiego oręża
 

- S U P E R  G A L E R I A -


Jonasz Porywczy

Michał Magon

- Dziecko ulicy



 -  M A G I S T E R I U M  -


Leon XIII

Christi Nomen et Regnum

- O Kościele na

Dalekim Wschodzie


Naszą witrynę przegląda teraz 430 gości 
Ilość odsłon od 7 XI 2008 r. .
mod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_counter


 

 

 

Ulti Clocks content

Chesterton

Wysmakowana lektura na długi zimowy wieczór! Sandomierskie wydawnictwo diecezjalne wydało kolejną perełkę pióra Gilberta Keitha Chestertona. To „Kościół katolicki i konwersja” – brawny opis intelektualnej drogi autora do swego nawrócenia. Więcej...

KOMPENDIUM

Kapłaństwo - powołanie czy uprawnienie? Spośród różnych argumentów przytaczanych na poparcie idei kapłaństwa urzędowego kobiet w Kościele katolickim najistotniejsze merytorycznie wydają się dwa. Więcej...

WIADOMOŚCI

Kolejna kompromitacja aborcjonistek: Aborcyjne lobby nie śpi. W najlepszym czasie antenowym telewizja publiczna emituje peany na cześć zabijania dzieci. Do programu „Tomasz Lis na żywo” prowadzący zaprosił Marię Czubaszek. Więcej...

CIEKAWOSTKI

Sodomici nie zasługują na przywilej małżeństwa: Kandydat do nominacji Partii Republikańskiej w wyborach prezydenckich, Rick Santorum przypomniał, że możliwość zawarcia małżeństwa jest przywilejem, który należy się wyłącznie związkom kobiety i mężczyzny. Więcej...

PUBLICYSTYKA

Dlaczego kobieta powinna rodzić dzieci? Ponieważ do tego została stworzona. Żeby być matką. Została powołana do rodzenia dzieci, opiekowania się nimi i kochania ich miłością bezwarunkową. I każda kobieta za tym tęskni... Więcej...

PUBLICYSTYKA

Wokół problemu śmierci mózgowej istnieje coraz więcej kontrowersji. Część środowiska naukowego i lekarskiego nie uznaje definicji śmierci mózgowej i domaga się zaprzestania pobierania organów nieparzystych od dawców po wypadkach. Więcej...

LITERATURA

Konwersja Chestertona: Katolik z urodzenia nieśmiało podejmuje niezwykły temat konwersji. Łatwiej jest podjąć go komuś, kto wciąż nie zna katolicyzmu niż temu, kto ma to szczęście, że zna go od dzieciństwa. Więcej...

DZIECIARNIA

Michał Magon – Dziecko ulicy. Umiłowanie czystości: Poza praktycznymi środkami, o których powiedzieliśmy, Michał otrzymał także rady, do których przywiązywał wielką uwagę, a które chętnie nazywał ojcami, strażnikami, albo żandarmami jego cnoty czystości. Więcej...

Tamtego lata

Tego nie dowiecie się z ekranu! Wydawnictwo Diecezjalne i Drukarnia w Sandomierzu zaprasza do lektury wyśmienitej powieści Sławomira N. Goworzyckiego „Tamtego lata. Zatajona historia Polaków”, która właśnie ukazała się na rynku wydawniczym. Więcej...

Aborcja

Jeszcze jedna godna uwagi książka wydana przez WDS Sandomierz. To „Każdy z nas był ludzkim embrionem” Doroty Sobolewskiej-Bieleckiej – najważniejsze informacje o aborcji przeplecione licznymi świadectwami kobiet i zdjęciami dzieci w okresie płodowym. Więcej...

Św. Maksymilian

Nakładem sandomierskiego wydawnictwa diecezjalnego ukazał się kolejny tom bestsellerowej serii „Niepokalana”. To przebogata książka pod redakcją br. Francisa Mary Kalvelage’a FI zatytułowana „Maksymilian Kolbe – Święty od Niepokalanej”. Więcej...

Przyjaźń Jezusa

Polecamy wybitne dzieło ks. Roberta Hugh Bensona o mnogości przejawów przyjaźni Chrystusa w naszym życiu przedstawione w formie zbioru błyskotliwych oraz przystępnych kazań a zatytułowane „Rekolekcje z Chrystusem”. Więcej...

http://www.rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/508066baner_chesterton.jpg http://www.rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/675643baner4.jpg http://www.rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/156334baner2.jpg http://www.rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/944988baner7.jpg http://www.rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/984376baner8.jpg http://www.rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/362249rzeka.jpg http://www.rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/857434kominek.jpg http://www.rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/483044baner9.jpg http://www.rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/549716baner_tamtego_lata.jpg http://www.rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/684620embrion.jpg http://www.rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/468501Kolbe.jpg http://www.rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/549104baner_Rekolekcje_z_Chrystusem.jpg
http://www.rodzinakatolicka.pl/index.php/ciekawostki/36-ciekawostki/25749-nawrocenie-chestertona http://www.rodzinakatolicka.pl/index.php/kompendium/37-kompendium/25959-kapastwo-powoanie-czy-uprawnienie http://www.rodzinakatolicka.pl/index.php/wiadomoci/6-wiadomosci/25968-kolejna-kompromitacja-aborcjonistek http://www.rodzinakatolicka.pl/index.php/ciekawostki/36-ciekawostki/25972-homoseksualici-nie-zasuguj-na-przywilej-maestwa http://www.rodzinakatolicka.pl/index.php/publicystyka/5-komentarze/25981-dlaczego-kobieta-powinna-rodzi-dzieci http://www.rodzinakatolicka.pl/index.php/publicystyka/5-komentarze/25965-watykaska-konferencja-o-mierci-mozgowej http://www.rodzinakatolicka.pl/index.php/rodzinakatolickadorosli/31-literatura/25962-konwersja-chestertona http://www.rodzinakatolicka.pl/index.php/rodzinadzieciimlodziez/32-dzieciarnia/25960-micha-magon--dziecko-ulicy-umiowanie-cnoty-czystoci http://www.rodzinakatolicka.pl/index.php/wiadomoci/6-wiadomosci/23811-1920-tego-nie-dowiecie-si-z-ekranu- http://www.rodzinakatolicka.pl/index.php/ciekawostki/36-ciekawostki/25043-kady-z-nas-by-ludzkim-embrionem http://www.rodzinakatolicka.pl/index.php/ciekawostki/36-ciekawostki/24912-maksymilian-kolbe--wity-od-niepokalanej http://www.rodzinakatolicka.pl/index.php/wiadomoci/6-wiadomosci/24788-rekolekcje-z-chrystusem
 

Święty Marek i rybak PDF Drukuj Email
Ocena użytkowników: / 1
SłabyŚwietny 
sobota, 31 stycznia 2009 15:26

W pobliżu pałacu doży w Wenecji znajduje się szeroki marmurowy most, którym codziennie przechodzą setki spieszących się ludzi, ale niewielu z nich zauważa mały, marmurowy obrazek, umieszczony nisko nad chodnikiem i ukryty w kątku mostu. Jest to portret łagodnej Madonny z Dzieciątkiem, pod którym umieszczono dwie starodawne łodzie i wyryto w kamieniu kilka słów.

Czasami, kiedy pod mostkiem przepływa gondola, bystrooki pasażer dostrzega ten obrazek i pyta gondoliera dlaczego go tam umieszczono.

– Signorina, to jest piękna i prawdziwa historia o małej Madonnie – odpowiada gondolier. – Nie mogę teraz jej opowiedzieć, bo za duży dziś ruch i hałas na kanałach. Ale wieczorem, kiedy wypłyniemy na wielką lagunę, opowiem pani, signorina, czemu umieszczono tu obraz Madonny z łodziami.

A oto historia, którą gondolier opowiada na spokojnych i cichych wodach laguny pod rozgwieżdżonym niebem. Odległe światła Wenecji błyszczą niczym spleciony z diamentowych kwiatów wieniec, rzucając na spokojną toń długie odbicia. Świat zdaje się kryształową kulą, bo kto potrafiłby wskazać, gdzie kończy się woda a zaczyna niebo, albo które gwiazdy są prawdziwsze, te nad głową, czy ich odbicia w wodzie? Latarenki świetlików co i raz zapalają się, gasną i znów zapalają. Kiedy wiosło zagłębia się w wodzie, jej powierzchnię przecina mały płomyk niebieskiego ognia. Wszędzie wokoło czuć magię, która jest idealną oprawą dla tej starej legendy.

Dawno, dawno temu mieszkał w Wenecji pewien rybak. Był to uczciwy, pracowity starzec, który na świecie nie miał nic prócz swej łodzi i sieci. Ale czy naprawdę potrzeba mu było więcej?

Co noc cumował łódkę pod szerokim białym mostem i spał tam sobie smacznie do rana. W jego mniemaniu to miejsce było równie dobre, jak marmurowy pałac.

Oczywiście w zimie w Wenecji często szalały burze, ale łódka starego rybaka zawsze była bezpieczna w schronieniu pod mostem. Aż nadeszła pewna straszliwa noc.

Zima miała się już ku końcowi – rozpoczął się właśnie luty – kiedy w Wenecję uderzył tak potworny sztorm, jakiego nie pamiętali najstarsi ludzie i jaki nigdy nie przydarzył się później w tym mieście. Burza szalała przez trzy dni, a wody podnosiły się coraz wyżej, aż zaczęto się obawiać, że cała Wenecja zniknie pod wodą.

Stary rybak jak zwykle cumował pod mostem, ale sztorm pozrywał cumy i zniósł jego łódkę na środek kanału. Z największym trudem udało mu się dobić do schodów bazyliki świętego Marka. Tu zacumował, zupełnie przemoczony i z wielkim strachem rozmyślał o tym, co będzie dalej. Ale tak naprawdę nie miał wyjścia. Musiał siedzieć i czekać cierpliwie na koniec sztormu, choć fale jak wściekłe waliły w burty łodzi, a noc stawała się coraz ciemniejsza.

Kiedy tak siedział samotnie, po schodach zszedł nagle jakiś człowiek i stanął za jego plecami. Stary rybak znał z widzenia większość mieszkańców Wenecji, ale tego człowieka widział po raz pierwszy w życiu.

– Rybaku, czy przewieziesz mnie przez wodę do San Giorgio? – spytał nieznajomy.

Wyspa, na której stoi kościół San Giorgio, znajduje się niedaleko Wenecji, ale od bazyliki oddzielał ją pas szarych wzburzonych fal, wznoszących się coraz wyżej w narastającej burzy.

Rybak wskazał nieznajomemu te fale, a potem swoją małą łódkę.

– Jak mogę cię tam przewieźć? – zawołał przekrzykując wycie wiatru. – Fale natychmiast rozbiją moją łódkę na kawałki i obaj utoniemy!

– Muszę jeszcze dziś dotrzeć do San Giorgio i zapłacę ci hojnie za tę usługę – odparł nieznajomy.

Uznając, że taka jest widać wola nieba i zachęcony dodatkowo obietnicą sowitej zapłaty, stary rybak wsiadł z nieznajomym do łodzi i zdołał odbić od brzegu. Jakież było jego zdumienie, kiedy przekonał się, że łodzią można kierować całkiem łatwo. Sztorm dalej szalał wokoło, ale fale jakby specjalnie schodziły im z drogi i dawały łodzi swobodne przejście.

Dlatego już wkrótce dotarli do San Giorgio, a tu nieznajomy wysiadł, prosząc rybaka, by na niego zaczekał.

Wkrótce wyszedł z kościoła, a towarzyszył mu jakiś młody rycerz. Był prosty jak strzała i miał miłą, piękną i odważną twarz.

Obaj mężczyźni wsiedli do łodzi a nieznajomy, zwracając się do rybaka, polecił cicho:

– A teraz zawieź nas do kościoła San Niccolo di Lido.

– Ale to niemożliwe! – zawołał rybak unosząc w górę ręce. – Nawet w piękną pogodę nie sposób dotrzeć tak daleko wiosłując tylko jednym wiosłem!

– Tobie się uda na pewno – odparł spokojnie nieznajomy. – I pamiętaj, dostaniesz sowitą zapłatę.

Rybak spojrzał na szeroki pas spienionej wody, a potem na spokojną twarz nieznajomego i znów ujął w dłoń wiosło.

– Z pewnością wszyscy utoniemy – powiedział ponuro. Ale raz jeszcze odbił od brzegu i ruszył w kierunku San Niccolo di Lido.

I tak jak przedtem, fale jakby rozstępowały się przed małą łódką, a rybak wiosłował bez najmniejszego trudu, póki nie dotarli na miejsce.

Wtedy obaj pasażerowie wysiedli i znów poprosili rybaka, by na nich zaczekał.

Tym razem wrócili do łodzi ze starcem odzianym w szaty biskupie. Miał łagodną twarz i sam jego widok przyniósł pociechę sercu przerażonego rybaka.

– A teraz powiosłuj do bram dwóch zamków – nakazał nieznajomy, kiedy wszyscy trzej wsiedli do łodzi.

– Ale to na otwartym morzu – zaprotestował rybak trzęsąc się ze strachu. – Zaleje nas.

– Wiosłuj śmiało i nie bój się niczego – rzekł na to nieznajomy.

Wśród zawodzeń wiatru z rykiem rozbijały się fale, zaś sztorm szalał jeszcze straszliwszy niż przedtem. Wydawało się niemożliwe, by tak mała łódka zdołała utrzymać się na równie wzburzonych wodach.

Kiedy dotarli do wyjścia w morze, oczom rybaka ukazał się straszny widok. Prosto na nich, pod pełnymi żaglami, pruł fale wielki statek albo galera. A na jego pokładzie kłębił się tłum czarnych diabłów, których wrzaski wznosiły się ponad wycie wiatru.

Na ten widok stary rybak padł na kolana i zaczął się modlić, pewny, że za chwilę jego łódź zostanie zatopiona.

Ale wówczas nieznajomy, rycerz i biskup wstali i unieśli dłonie, po czym, kiedy statek z diabłami podpłynął bliżej, spokojnie uczynili w powietrzu znak Krzyża. Natychmiast fale się uspokoiły, wiatr ucichł, a statek z diabłami zniknął, zaś temu zniknięciu towarzyszył huk taki, jak odgłos gromu.

– A teraz odwieź nas z powrotem tam, skąd nas zabrałeś – polecił nieznajomy.

Drżąc rybak usłuchał, zastanawiając się głęboko, co to wszystko miało znaczyć. Jednego był pewien. Statek z diabłami płynął, by zniszczyć Wenecję, więc radował się wielce, że jego ukochane miasto znów jest bezpieczne.

Skierował swą łódź najpierw do San Niccolo di Lido, gdzie zostawili biskupa, a potem do San Giorgio, gdzie wysiadł mężny rycerz.

Ale kiedy powiosłował z powrotem na plac św. Marka, a nieznajomy zaczął wysiadać, przypomniał sobie o obiecanej zapłacie.

„Cuda to wspaniała rzecz, ale ja chcę czegoś bardziej namacalnego niż cuda” – stwierdził w duchu.

Stanął więc grzecznie z kapeluszem w ręku i poprosił nieznajomego, by mu zapłacił tak jak obiecał.

– Masz rację, nie wolno zapominać o zapłacie – powiedział nieznajomy. – Obiecuję, że zostaniesz sowicie wynagrodzony. Czy wiesz dla kogo dziś pracowałeś? Jestem świętym Markiem, patronem tego miasta. Młodym rycerzem, którego ze sobą zabraliśmy był dzielny święty Jerzy, a biskupem nie kto inny, jak dobry święty Mikołaj. Razem ocaliliśmy Wenecję, bo gdyby nie my, diabły zrównałyby ją z ziemią. Jutro pójdziesz do doży i opowiesz mu wszystko, co tu widziałeś i że Wenecja ocalała dzięki twej pomocy, a wtedy on cię wynagrodzi.

Stary rybak pokręcił głową.

– A skąd doża będzie wiedział, że mówię prawdę? – zapytał. Bo choć bardzo szanował świętego Marka i wiedział jak wielki spotyka go zaszczyt, że może z nim rozmawiać, nadal był niespokojny o swoją zapłatę.

Wówczas święty Marek zdjął z palca pierścień i podał go rybakowi.

– Weź ten pierścień i pokaż go doży – powiedział. – I powiedz mu, że to ja ci go dałem. A jeśli dalej będzie miał wątpliwości, powiedz mu, żeby zajrzał do skarbca bazyliki San Marco, a przekona się, że pierścienia tam nie ma.

Rybak wziął pierścień i podziękował Świętemu, a następnego dnia wcześnie rano udał się do doży i opowiedział mu całą historię, pokazując pierścień.

Doża szybko wysłał ludzi, by odszukali w skarbcu pierścień Świętego, który zawsze tam przechowywano, ale okazało się, że zniknął. To upewniło wszystkich, że sam święty Marek dał pierścień staremu rybakowi. W Wenecji odprawiono uroczyste nabożeństwo dziękczynne, zaś procesja udała się do wszystkich trzech kościołów, gdzie spoczywały szczątki świętych.

Starego rybaka nie tylko wynagrodzono złotem, ale i pewnymi przywilejami – odtąd tylko on miał prawo sprzedawać srebrny piasek z wybrzeża Lido. Wkrótce stał się bogatszy niż wszyscy inni rybacy w Wenecji, ale pomimo majątku zawsze mieszkał na małej łodzi pod marmurowym mostem. A kiedy umarł, władze miasta zamówiły marmurowy obrazek Madonny z wizerunkami łodzi, na pamiątkę starego rybaka, który pomógł ocalić Wenecję owej strasznej nocy, gdy nadciągała na nią zemsta diabłów.

Amy Steedman

Powyższy tekst jest fragmentem książki Amy Steedman Marziale, herszt zbójców oraz inne fascynujące opowieści.

Czytaj więcej z tej książki:

Legenda o Bożonarodzeniowej róży

Litościwy rycerz

Święta służka z Lukki

Święty Marek i rybak

Domenica

Legenda o hrabim Castellano

Stella Maris

Anioł i diabeł

Małe legendy o Madonnie

Mała hrabianka

Oglądaj ilustracje z tej książki:

Marziale, herszt zbójców - galeria

Przedruk tekstu jest możliwy jedynie za podaniem klikalnego źródła.

Dodaj komentarz

Twoje imię:
Twój e-mai:
Komentarz:
 
Start Dzieciarnia Dzieciarnia Święty Marek i rybak
 

GALERIE

DZIECIARNIA