Portal optymalizowany dla przeglądarek: IE 7, Opera 9 i nowszych

n_ciekawestrony.jpg

Perspektywy życiowe dla polskiej rodziny
 

 


- S U P E R  G A L E R I A -


Suren Vardanian

Marziale, herszt zbójców



 -  M A G I S T E R I U M  -


Leon XIII

Tametsi futura -

O Jezusie Chrystusie

Odkupicielu


 

Naszą witrynę przegląda teraz 92 gości 
Ilość odsłon od 7 XI 2008 r. .
mod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_counter
Ulti Clocks content

KOMPENDIUM

Edukacja domowa - jak zacząć? O istotnych kwestiach należy mówić często, a najlepiej na okrągło, by ważne treści wbić do głów i do serc coraz bardziej zatwardziałych. Taką istotną kwestią jest rodzina. Więcej...

CIEKAWOSTKI

Skandaliczny kurs o homo-małżeństwach na katolickiej uczelni: Wyższa uczelnia katolicka z New Jersey, Seton Hall University nie zrezygnowała z planu zorganizowania specjalnego kursu dla studentów z zakresu tzw. małżeństw homoseksualnych. Więcej...

WIADOMOŚCI

"Późna aborcja" - większe problemy psychiczne: Według najnowszych badań zarówno kobiety, które dokonały aborcji we wczesnym stadium rozwoju dziecka, jak i w późniejszym okresie ciąży odczuwają te same negatywne konsekwencje psychologiczne. Więcej...

PUBLICYSTYKA

Mama i tata uczą: Już około 500 rodzin w Polsce nie posyła dzieci do szkół, ale uczy je w domach. Gdy ktoś się dziwi, mówią o USA, gdzie dzieci uczone w domach osiągają o wiele lepsze wyniki niż chodzące do szkół. Więcej...

PUBLICYSTYKA

Demografia, głupcze: Polskie władze zdają się mówić ludziom: my wam dajemy pieniądze, a wy macie za to urodzić jak najwięcej dzieci. Skoro przez trzy lata się nie postaraliście, to kończymy promocję – piszą działacze społeczni i publicyści. Więcej...

LITERATURA

Święta Rodzina. Ucieczka: Dobrze znamy dalszy ciąg historii o Mędrcach ze Wschodu, o tym jak Herod z zazdrości próbował podstępem zabić Jezusa i o tym jak Bóg ostrzegł ich, aby nie wracali, by powiedzieć Herodowi gdzie znajduje się Dziecię. Więcej...

DZIECIARNIA

Św. Jan Bosko – Przyjaciel młodzieży. Ścieżka świętości: Chociaż setki chłopców przyłączyły się do niedzielnego oratorium i do domu w Valdocco, dookoła byli przecież inni, których nie udało się upolować temu łowcy dusz. Więcej...

http://www.rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/156334baner2.jpg http://www.rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/944988baner7.jpg http://www.rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/362249rzeka.jpg http://www.rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/675643baner4.jpg http://www.rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/984376baner8.jpg http://www.rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/857434kominek.jpg http://www.rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/483044baner9.jpg
http://www.rodzinakatolicka.pl/index.php/kompendium/37-kompendium/16568-edukacja-domowa-jak-zacz http://www.rodzinakatolicka.pl/index.php/ciekawostki/36-ciekawostki/16540-skandaliczny-kurs-o-homo-maestwach-na-katolickiej-uczelni http://www.rodzinakatolicka.pl/index.php/wiadomoci/6-wiadomosci/16536-pona-aborcja-wiksze-problemy-psychiczne http://www.rodzinakatolicka.pl/index.php/publicystyka/5-komentarze/16564-mama-i-tata-ucz http://www.rodzinakatolicka.pl/index.php/publicystyka/5-komentarze/16556-demografia-gupcze http://www.rodzinakatolicka.pl/index.php/rodzinakatolickadorosli/31-literatura/16517-wita-rodzina-ucieczka http://www.rodzinakatolicka.pl/index.php/rodzinadzieciimlodziez/32-dzieciarnia/16515-w-jan-bosko--przyjaciel-modziey-cieka-witoci
 
Trubadur Pana Boga. Na nowej drodze PDF Drukuj Email
Ocena użytkowników: / 0
SłabyŚwietny 
piątek, 31 lipca 2009 15:53

Franciszek i jego towarzysze zaplanowali, że pierwszą noc spędzą w Spoleto, mieście położonym ponad trzydzieści kilometrów na południe od Asyżu, przy szlaku prowadzącym do Rzymu.

Droga wiodła u stóp górskiego pasma, czasem przez dębowe, bukowe i orzechowe lasy, a czasami przecinając sady oliwne i winnice. Wreszcie doprowadziła ich poprzez otwartą równinę do Foligno, ruchliwego miasta położonego w dolinie.

Franciszek znał Foligno, często razem z ojcem przyjeżdżał handlować na tutejszym targu. Dziś przejeżdżając przez znajomy rynek wysoko zadzierał głowę. Myślał: „Wrócę tu jako sławny rycerz i już nigdy, przenigdy nie będę nic sprzedawał na targu”. Zarumienił się z dumy, kiedy jakiś przechodzień wskazał na niego i powiedział do kogoś:

– Ten młody chłopiec, ubrany i jadący konno niczym jakiś pan, to syn kupca, pana Piotra Bernardone.

Oddział zatrzymał się w Foligno, aby coś zjeść, odpocząć i przeczekać najgorętsze godziny dnia. Kiedy wszyscy z powrotem znaleźli się w siodle i zostawili za sobą bramy miasta, Franciszek nie jechał już we wspaniałej pozie i z zadartym nosem, tylko w milczeniu, z opuszczoną głową wlókł się poboczem za resztą drużyny. Nie umiał sobie tego wytłumaczyć, nic przecież się nie stało; drzewa były tak samo zielone, a słońce tak samo jasne, jak jeszcze kilka godzin wcześniej, jednak o ile wówczas rozpierała go duma i radość, o tyle teraz czuł się dziwnie znużony i przygnębiony. Pozostał w tyle, by jego koń mógł napić się wody z niewielkiej, czystej rzeczki Clitumnus, spływającej z gór roztańczonym nurtem i połyskującej na równinie, lecz nie rozweseliło go nawet szemranie wody. Towarzysze zauważyli jego milczenie, lecz za bardzo byli zajęci własnymi planami i nadziejami, żeby zaprzątać sobie tym głowę. Późnym popołudniem wjechali do porośniętego wspaniałym dębowym lasem wąwozu, kończącego dolinę Umbrii – po drugiej stronie leżało już Spoleto. Dalej droga poprowadziła ich wąską górską przełęczą, w której często trwały walki o kontrolę nad drogą do Rzymu. Gdzieś w chłodnym lesie śpiewały ptaki, lecz Franciszkowi po raz pierwszy w życiu wydało się, że to nie jest śpiew radości, lecz smutku.

Być może nie odzyskał jeszcze pełni sił po długiej chorobie i dlatego nie mógł wytrzymać uciążliwości konnej podróży. Cokolwiek było przyczyną jego samopoczucia, jest pewne, że kiedy oddział dotarł do Spoleto, Franciszek wylądował w łóżku z gorączką, zaś następnego dnia jego kompani ruszyli dalej bez niego.

Franciszek wcale nie chciał już z nimi jechać. Raz jeszcze, lecz tym razem z większą siłą i pewnością, uzmysłowił sobie okropność żołnierskiego życia. Kiedy leżał trawiony gorączką i z bólu nie mógł zasnąć, uleciały z niego wszystkie marzenia o chwale. Zdawało mu się, że zamiast rycerzy w lśniących zbrojach i pod wspaniałymi sztandarami widzi rozpaczające kobiety, małe dzieci błagające o jedzenie, piękne miasta opuszczone i pogrążone w ruinie.

Nie wiemy, jak dotarł do domu. Była to dziwna i przykra podróż, a na miejscu przywitało go zdziwienie ze strony tych, którzy widzieli, jak dzielnie wyjeżdżał szukać wojennego szczęścia. Choć naraził się na kpiny ze strony swych bezmyślnych kolegów oraz wyrzuty ojca i brata, jego matka była szczęśliwa, że znów może go zobaczyć i otoczyć swoją opieką. Być może jako jedyna rozumiała zmianę, jaka w nim zaszła.

Zaraz po powrocie Franciszek przeżył najsmutniejszy dzień w życiu. Choć był pewien, że podjął słuszną decyzję, straszliwie bolała go myśl, że w oczach przyjaciół okazał słabość czy wręcz tchórzostwo. Był pogrążony nie tylko w bólu, ale i w rozterce, nie wiedząc, co powinien dalej robić. Jeszcze tydzień wcześniej widział przed sobą jasną przyszłość, niczym białą drogę wiodącą przez dolinę; teraz nie mógł odnaleźć swojej ścieżki w gęstym lesie. Nie wiemy, jak długo się zamartwiał ani co porabiał w ciągu tych ponurych tygodni; wiemy jednak, że stopniowo odzyskał jasność widzenia i jego rozterki pierzchły. Było to tak, jakby w głębi lasu odnalazł właściwą ścieżkę – wąską, wyboistą i odludną, lecz prostą. Nie wiedział wtedy, że w ciągu kilku najbliższych lat setki wędrowców będą przychodzić do niego i pytać, czy mogą mu towarzyszyć na tej wąskiej ścieżce; że zamiast kogoś, kim tak bardzo pragnął być – Franciszkiem Bernardone, najsławniejszym rycerzem w Italii – będzie ukochanym przez wszystkich ludzi bratem Franciszkiem. Teraz wiedział tylko tyle, że na miejsce dawnej miłości do żołnierskiego życia oraz pragnienia, aby zostać wielkim księciem, pojawiły się w nim nowe uczucia: miłość do wszystkich nędznych, głodujących, chorych i smutnych ludzi na świecie, i pragnienie, aby ich nakarmić, ubrać i pocieszyć. Te nowe uczucia różniły się jednak od jego dawnej litości dla biedaków. Zawsze był przecież miłosierny i hojny, lubił rozdawać prezenty jak dobry opiekun; teraz był raczej jak zakochany – pełen miłości, która wydawała się tak wielka, że mogłaby objąć wszystkich mieszkańców Asyżu, wszystkich ludzi świata. I znów Franciszek czuł się szczęśliwy. Jego przyjaciele, którzy widzieli go po powrocie ze Spoleto – bladego i chorego, niespokojnego i rozczarowanego – teraz widzieli, jak jego twarz promienieje, i słyszeli jego śpiew jak za dawnych czasów. „Franciszek Bernardone znowu jest sobą”, myśleli. Kiedy jednak stwierdzili, że nie zależy mu na wspólnych ucztach i zabawach, powiedzieli: „Co za głupiec!” – i zostawili go samego.

cdn.

Sophie Jewett

Powyższy tekst jest fragmentem książki Sophie Jewett Święty Franciszek. Opowieść o Trubadurze Pana Boga.

Czytaj więcej z tej książki:

Trubadur Pana Boga. Dziecko sprzed wieków

Trubadur Pana Boga. Młody trubadur

Trubadur Pana Boga. Młody żołnierz

Trubadur Pana Boga. Do broni!

Trubadur Pana Boga. Na nowej drodze

Trubadur Pana Boga. Życie innego

Oglądaj ilustracje z tej książki:

Święty Franciszek - Trubadur - galeria

Przedruk tekstu jest możliwy jedynie za podaniem klikalnego źródła.

Dodaj komentarz

Twoje imię:
Twój e-mai:
Komentarz:
 
Start Dzieciarnia Dzieciarnia Trubadur Pana Boga. Na nowej drodze
 

GALERIE

DZIECIARNIA