|
Czy zastanawialiście się kiedyś, drodzy mężowie i żony, że wśród różnorodnych stanów i powołań życia chrześcijańskiego są tylko dwa, dla których Chrystus Pan ustanowił sakrament? Kapłaństwo i małżeństwo.
Bez wątpienia podziwiacie liczne towarzystwo zakonów i zgromadzeń, zarówno męskich, jak i kobiecych, które przysparzają Kościołowi tyle dobra i takiej chwały. A jednak, chociaż śluby zakonne – to ceremonia tak wzruszająca i przepełniona głębokim, a nawet oblubieńczo podniosłym symbolizmem, pomimo wylewnej pochwały, jaką Chrystus i Kościół wywyższył dziewictwo i doskonałą czystość oraz pomimo wyróżnienia, jakim cieszą się zakonnicy i zakonnice poświęcający swe życie Bogu i apostolstwu katolickiemu – jak powiadamy – ta profesja zakonna nie jest sakramentem.
Natomiast nawet najbardziej skromne zawarcie małżeństwa, odbyte może w jakimś biednym i odległym wiejskim kościółku lub w prostej i skromnej kaplicy w dzielnicy robotniczej, przez młodych, którzy muszą zaraz wracać do pracy, wobec prostego księdza i w obecności kilkorga krewnych i przyjaciół – to obrzęd ten, pozbawiony ceremonii i ostentacji, jest dokładnie w swej godności sakramentalnej taki sam, jak wspaniałość uroczystych święceń kapłańskich, odbywających się w majestatycznej katedrze, zapełnionej duchowieństwem i świeckimi, łącznie z samym ordynariuszem diecezji, olśniewającym swymi biskupimi szatami. Święte obrzędy małżeństwa, jak wiecie, wieńczą i kończą listę siedmiu sakramentów. Dlaczego jednak Chrystus Pan nadał w swym Kościele takie miejsce kapłaństwu i małżeństwu? Byłoby w istocie nierozważne z naszej strony pytać Stwórcę o powody dla Jego działań i preferencji, i powiedzieć Mu: „Dlaczego tak uczyniłeś?”. Jednak idąc śladami Doktorów Kościoła, a zwłaszcza św. Tomasza, jesteśmy w stanie wyszukać i wyczuć trafność oraz ukrytą harmonię zawartą w Boskiej myśli i woli, tak iż możemy bardziej im zawierzyć i odnaleźć wyższy sens łaski, której dostępujemy.
Gdy Syn Boży stał się człowiekiem, słowo Zbawiciela rodzaju ludzkiego przywróciło pierwotny blask więzi małżeńskiej pomiędzy mężem i żoną, którą ludzkie namiętności strąciły z jej szlachetnych fundamentów. Podniósł On ją do rangi wielkiego sakramentu przez swój związek z Oblubienicą, Kościołem, naszą Matką – owocny dzięki Jego Boskiej Krwi, w której jesteśmy odrodzeni przez słowo wiary i zbawcze strumienie wody. A tym, którzy w Niego wierzą, daje moc, by stali się dziećmi Bożymi: „którzy ani z krwi, ani z żądzy ciała, ani z woli męża, ale z Boga się narodzili” (J 1, 12–13).
W tych wzniosłych słowach Ewangelii św. Jana odnajdujemy podwójne ojcostwo: ojcostwo z ciała – z woli męża, oraz ojcostwo z Boga – dzięki mocy ducha i łasce Bożej; dwa rodzaje ojcostwa, które wśród ludu chrześcijańskiego stwarzają i pieczętują przez kapłaństwo i przez małżeństwo – ojców wedle ducha i życia nadprzyrodzonego oraz ojców wedle ciała i życia przyrodzonego; oto dwa sakramenty ustanowione przez Chrystusa dla jego Kościoła, żeby zapewnić i odnawiać przez wieki rodzenie i odradzanie się dzieci Bożych.
Dwa sakramenty, dwa ojcostwa, dwóch ojców-partnerów uzupełniających się w wychowywaniu potomstwa: daru Boga, nadziei rodziny, Kościoła, tej ziemi oraz Nieba. Oto najwyższe pojmowanie kapłaństwa i małżeństwa, dane nam przez Kościół, widziane przez św. Jana w postaci Miasta Świętego, nowego Jeruzalem zstępującego z Nieba, przygotowanego, jak oblubienica strojna dla swego męża (Ap 21, 2). Ono wznosi się, budowane przez wieki przez żywe kamienie, ochrzczone i uświęcone dusze – jak śpiewamy w świętej liturgii – aż do owego dnia na końcu czasów, kiedy wzniesie się ono, by zjednoczyć się z Chrystusem w radościach wieczystych zaślubin w niebie.
A kim są owi robotnicy, którzy trudzą się razem przy tej mozolnej budowie? Przede wszystkim to następcy apostołów: papież i biskupi ze swymi kapłanami, którzy wygładzają, kładą na miejsce i cementują owe kamienie według projektu Architekta, wyznaczeni przecież przez Ducha Świętego, by wznosili Kościół Boży (Dz 20, 28). Czegóż jednak mogliby dokonać, gdyby nie mieli u boku innych robotników, którzy ciosali te kamienie, cięli je i nadawali im kształt, jak wymagała tego budowla? A kim są owi robotnicy? To mężowie i żony, którzy dają Kościołowi owe żywe kamienie i troskliwie je pielęgnują; jesteście nimi wy, drodzy synowie i córki. Dlatego zapamiętajcie dobrze, że w ojcostwie i macierzyństwie, które stają przed wami, nie możecie zadowolić się wysiłkami ciosania i gromadzenia bloków nieobrobionych kamieni; musicie je dodatkowo przygotować, wygładzić, nadać kształt, który pozwoli im najlepiej wpasować się w strukturę budowli. Dla tego dwoistego zadania Bóg ustanowił wielki sakrament małżeństwa.
Według jasnej nauki Doktora Anielskiego, św. Tomasza z Akwinu, sakrament ten, który uświęcił wasz związek, sprawia, że „propagujecie i podtrzymujecie życie duchowe wedle posługi, która jest jednocześnie fizyczna i duchowa”, która polega na „płodzeniu potomstwa i krzewieniu kultu Bożego”. Tak naprawdę, pod stałym przewodnictwem kapłana, jesteście pierwszymi i najbliższymi wychowawcami i nauczycielami dzieci danych i powierzonych wam przez Boga. W budowaniu Kościoła, składającego się nie z martwych kamieni, lecz żywych dusz, nowego i niebiańskiego życia, jesteście – że tak powiem – duchowymi prekursorami, wręcz kapłanami, wobec zrodzonego życia, niemowląt i dzieci, którym musicie ukazać drogę do nieba.
Zatem wasze miejsce w Kościele jako chrześcijańskich mężów i żon nie sprowadza się jedynie do spłodzenia dzieci i ofiarowania żywych kamieni, aby zajęli się nimi kapłani, najwyżsi słudzy Boga. Łaski tak hojnie zlane na was w sakramencie małżeństwa, zostały wam udzielone nie tylko po to, by uzdolnić was do pozostania w pełni i trwale wiernymi Bożemu prawu we wspaniałej chwili powołania waszych dzieci do istnienia, oraz stawienia czoła i znoszenia z chrześcijańskim męstwem prób, cierpień i zmartwień, często temu towarzyszących i po tym następujących. Łaski te zostały również udzielone dla waszego uświęcenia, oświecenia i uzyskania wsparcia w waszej materialnej i duchowej służbie, ponieważ oprócz życia przyrodzonego jest waszym świętym obowiązkiem, jako narzędzi Boga, propagować, zachowywać i wspomagać u dzieci, które On wam dał, rozwój życia duchowego, wszczepionego im przez święte zdroje chrztu.
Wychowujcie swych nowo narodzonych nie tylko w dobrym zdrowiu, lecz również karmiąc ich prawdziwym pokarmem duchowym; uczyńcie z nich żywe kamienie świątyni Boga. Dzięki łasce Bożej zostaliście wzniesieni jako duchowa budowla, święte kapłaństwo, jak mówi św. Piotr (1 P 2, 2), dla uczestnictwa w owym kapłań stwie, do którego wywyższyła was obrączka ślubna u stóp ołtarza. W chrześcijańskim formowaniu małych dusz, jakie Pan Nasz powierzy wam przez tchnienie życia w ciała, które uformowaliście, jest rola przeznaczona dla was – rola nauczycieli, która nie może być wam obojętna i w której nikt nie może was w pełni zastąpić.
W tej świętej formacji będziecie na pewno szukali pomocy u gorliwych kapłanów i katechetów, u owych znakomitych wychowawców wśród zakonników – mężczyzn i kobiet; jednakże jak wielka, cenna i wielkoduszna nie byłaby ich pomoc, nie mogą oni zwolnić was od waszych obowiązków i odpowiedzialności. Jakże często nauczyciele chrześcijańscy ubolewają nad trudnościami, czasami nawet niemożnościami, na jakie napotykają, starając się prostować i wpajać przy wychowywaniu powierzonych im dzieci – rzeczy należące zdecydowanie do obowiązków rodziny, których jednak rodzina wcale nie dopełniła albo które źle wykonała.
Niebo ześle wam aniołki, ochronę dla Naszego Pana, Jego niebieskiego Jeruzalem i dla Matki Kościoła. Nigdy nie zapominajcie, że u kołyski musi zawsze stać dwóch ojców i nauczycieli: jeden naturalny i drugi duchowy. Nie zapominajcie nigdy, że tak jak w ramach zwykłej Bożej Opatrzności dusze nie mogą właściwie żyć po chrześcijańsku i dostąpić zbawienia poza Kościołem i bez posługi kapłanów przeznaczonych do tej posługi przez sakrament święceń, tak też nie mogą one zazwyczaj wzrastać jako chrześcijanie poza domem rodzinnym i bez posługi rodziców pobłogosławionych i złączonych sakramentem małżeństwa.
Drodzy nowożeńcy! Niech Pan nasz i Mistrz, Jezus Chrystus, Ten, który przywrócił małżeństwo do stanu, w jakim zostało przez Boga stworzone na początku, wszczepi w wasze serca zrozumienie i umiłowanie owej niezrównanej misji powierzonej wam w Kościele przez ten sakrament i da wam szlachetność ducha, odwagę i wiarę potrzebną, by zawsze pozostać mu wiernym.
Pius XII
Powyższy tekst jest fragmentem książki Piusa XII Małżeństwo na zawsze.
Czytaj więcej z tej książki:
Małżeństwo na zawsze. Sakrament i obrzęd
Małżeństwo na zawsze. Gwarancja świętości
Małżeństwo na zawsze. Kapłaństwo a małżeństwo
Małżeństwo na zawsze. Dary małżeństwa
Małżeństwo na zawsze. Przyszłe szczęście
Małżeństwo na zawsze. Boża Opatrzność
Małżeństwo na zawsze. Ucząc się żyć razem
Małżeństwo na zawsze. Nie pamiętać uraz
Przedruk tekstu jest możliwy jedynie za podaniem klikalnego źródła.
|