Portal optymalizowany dla przeglądarek: IE 7, Opera 9 i nowszych

n_ciekawestrony.jpg

Chwała polskiego oręża
 

- S U P E R  G A L E R I A -


Jonasz Porywczy

Michał Magon

- Dziecko ulicy



 -  M A G I S T E R I U M  -


Leon XIII

Christi Nomen et Regnum

- O Kościele na

Dalekim Wschodzie


Naszą witrynę przegląda teraz 504 gości 
Ilość odsłon od 7 XI 2008 r. .
mod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_counter


 

 

 

Ulti Clocks content

Chesterton

Wysmakowana lektura na długi zimowy wieczór! Sandomierskie wydawnictwo diecezjalne wydało kolejną perełkę pióra Gilberta Keitha Chestertona. To „Kościół katolicki i konwersja” – brawny opis intelektualnej drogi autora do swego nawrócenia. Więcej...

KOMPENDIUM

Kapłaństwo - powołanie czy uprawnienie? Spośród różnych argumentów przytaczanych na poparcie idei kapłaństwa urzędowego kobiet w Kościele katolickim najistotniejsze merytorycznie wydają się dwa. Więcej...

WIADOMOŚCI

Kolejna kompromitacja aborcjonistek: Aborcyjne lobby nie śpi. W najlepszym czasie antenowym telewizja publiczna emituje peany na cześć zabijania dzieci. Do programu „Tomasz Lis na żywo” prowadzący zaprosił Marię Czubaszek. Więcej...

CIEKAWOSTKI

Sodomici nie zasługują na przywilej małżeństwa: Kandydat do nominacji Partii Republikańskiej w wyborach prezydenckich, Rick Santorum przypomniał, że możliwość zawarcia małżeństwa jest przywilejem, który należy się wyłącznie związkom kobiety i mężczyzny. Więcej...

PUBLICYSTYKA

Dlaczego kobieta powinna rodzić dzieci? Ponieważ do tego została stworzona. Żeby być matką. Została powołana do rodzenia dzieci, opiekowania się nimi i kochania ich miłością bezwarunkową. I każda kobieta za tym tęskni... Więcej...

PUBLICYSTYKA

Wokół problemu śmierci mózgowej istnieje coraz więcej kontrowersji. Część środowiska naukowego i lekarskiego nie uznaje definicji śmierci mózgowej i domaga się zaprzestania pobierania organów nieparzystych od dawców po wypadkach. Więcej...

LITERATURA

Konwersja Chestertona: Katolik z urodzenia nieśmiało podejmuje niezwykły temat konwersji. Łatwiej jest podjąć go komuś, kto wciąż nie zna katolicyzmu niż temu, kto ma to szczęście, że zna go od dzieciństwa. Więcej...

DZIECIARNIA

Michał Magon – Dziecko ulicy. Umiłowanie czystości: Poza praktycznymi środkami, o których powiedzieliśmy, Michał otrzymał także rady, do których przywiązywał wielką uwagę, a które chętnie nazywał ojcami, strażnikami, albo żandarmami jego cnoty czystości. Więcej...

Tamtego lata

Tego nie dowiecie się z ekranu! Wydawnictwo Diecezjalne i Drukarnia w Sandomierzu zaprasza do lektury wyśmienitej powieści Sławomira N. Goworzyckiego „Tamtego lata. Zatajona historia Polaków”, która właśnie ukazała się na rynku wydawniczym. Więcej...

Aborcja

Jeszcze jedna godna uwagi książka wydana przez WDS Sandomierz. To „Każdy z nas był ludzkim embrionem” Doroty Sobolewskiej-Bieleckiej – najważniejsze informacje o aborcji przeplecione licznymi świadectwami kobiet i zdjęciami dzieci w okresie płodowym. Więcej...

Św. Maksymilian

Nakładem sandomierskiego wydawnictwa diecezjalnego ukazał się kolejny tom bestsellerowej serii „Niepokalana”. To przebogata książka pod redakcją br. Francisa Mary Kalvelage’a FI zatytułowana „Maksymilian Kolbe – Święty od Niepokalanej”. Więcej...

Przyjaźń Jezusa

Polecamy wybitne dzieło ks. Roberta Hugh Bensona o mnogości przejawów przyjaźni Chrystusa w naszym życiu przedstawione w formie zbioru błyskotliwych oraz przystępnych kazań a zatytułowane „Rekolekcje z Chrystusem”. Więcej...

http://www.rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/508066baner_chesterton.jpg http://www.rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/675643baner4.jpg http://www.rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/156334baner2.jpg http://www.rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/944988baner7.jpg http://www.rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/984376baner8.jpg http://www.rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/362249rzeka.jpg http://www.rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/857434kominek.jpg http://www.rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/483044baner9.jpg http://www.rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/549716baner_tamtego_lata.jpg http://www.rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/684620embrion.jpg http://www.rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/468501Kolbe.jpg http://www.rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/549104baner_Rekolekcje_z_Chrystusem.jpg
http://www.rodzinakatolicka.pl/index.php/ciekawostki/36-ciekawostki/25749-nawrocenie-chestertona http://www.rodzinakatolicka.pl/index.php/kompendium/37-kompendium/25959-kapastwo-powoanie-czy-uprawnienie http://www.rodzinakatolicka.pl/index.php/wiadomoci/6-wiadomosci/25968-kolejna-kompromitacja-aborcjonistek http://www.rodzinakatolicka.pl/index.php/ciekawostki/36-ciekawostki/25972-homoseksualici-nie-zasuguj-na-przywilej-maestwa http://www.rodzinakatolicka.pl/index.php/publicystyka/5-komentarze/25981-dlaczego-kobieta-powinna-rodzi-dzieci http://www.rodzinakatolicka.pl/index.php/publicystyka/5-komentarze/25965-watykaska-konferencja-o-mierci-mozgowej http://www.rodzinakatolicka.pl/index.php/rodzinakatolickadorosli/31-literatura/25962-konwersja-chestertona http://www.rodzinakatolicka.pl/index.php/rodzinadzieciimlodziez/32-dzieciarnia/25960-micha-magon--dziecko-ulicy-umiowanie-cnoty-czystoci http://www.rodzinakatolicka.pl/index.php/wiadomoci/6-wiadomosci/23811-1920-tego-nie-dowiecie-si-z-ekranu- http://www.rodzinakatolicka.pl/index.php/ciekawostki/36-ciekawostki/25043-kady-z-nas-by-ludzkim-embrionem http://www.rodzinakatolicka.pl/index.php/ciekawostki/36-ciekawostki/24912-maksymilian-kolbe--wity-od-niepokalanej http://www.rodzinakatolicka.pl/index.php/wiadomoci/6-wiadomosci/24788-rekolekcje-z-chrystusem
 

Jesteś najlepszym nauczycielem swego dziecka PDF Drukuj Email
Ocena użytkowników: / 0
SłabyŚwietny 
piątek, 21 listopada 2008 13:56

Pamiętaj, iż jesteś najważniejszym nauczycielem dla swojego dziecka. Gdy dorośnie, twój wpływ uwidoczni się w nim w stopniu większym, niż jesteś sobie w stanie wyobrazić – tak jak w tobie przejawia się wpływ twojej matki i ojca.

Dziecięca potrzeba bezpieczeństwa, którą może zaspokoić tylko rodzic

Nawet jeśli odmówiłeś przyjęcia danej ci przez Boga odpowiedzialności za wychowanie twojego dziecka, i tak odciśniesz niezatarty ślad na jego osobowości. Ojciec, który porzuca rodzinę, gdy dziecko jest jeszcze malutkie, pozostawia na nim niemożliwe do wymazania piętno, pokazując mu, iż bycie rodzicem nie jest warte zachodu, a obowiązki ojca to więcej, niż człowiek jest w stanie znieść. Właściciel sklepu, który nazywa „dobrym interesem” oszukiwanie klientów poprzez sprzedawanie im towaru o pośledniej jakości, uczy swoje dziecko, że uczciwość nie ma żadnego znaczenia. Matka, która opowiada sprośne historyjki, nie musi wygłaszać przemów deprecjonujących cnotę czystości; jej zachowanie silniej niż słowa utrwala niewłaściwe pojęcie czystości w umyśle dziecka. Rzadko zdarza się, by nad podobnym wpływem rodziców na dzieci przeważyło nauczanie poprawnych postaw przez Kościół czy szkołę.

Otrzymujesz wyjątkową odpowiedzialność, lecz także i wyzwanie – wyzwaniu temu stawisz czoła w odpowiedni sposób, jeśli zdasz sobie sprawę z korzyści dla społeczeństwa, jakie mogą wyniknąć z życia według prawdziwie chrześcijańskich zasad. Jak już wcześniej wspomniano, oddziaływanie rodziców rozciąga się nie tylko na ich dzieci, lecz także na wnuki i kolejne nienarodzone jeszcze pokolenia. Proste dowody twego oddanego macierzyństwa lub ojcostwa mogą wskazać niezliczonym rzeszom drogę do nieba, a zły przykład popchnie je w stronę czeluści piekielnej.

Czego potrzebuje twoje dziecko. Aby mogło stać się dorosłym szanującym Boga i służącym bliźnim w zamierzony przez Boga sposób, dziecko wymaga poczucia bezpieczeństwa, które może uzyskać tylko dzięki twojej niekwestionowanej miłości i czułości. Gdy dziecko przychodzi na świat, wkracza w obce mu środowisko, nowsze i bardziej nieznane, niż mógłby wydać się Mars pierwszemu z lądujących na nim astronautów. Przed narodzinami twoje dziecko było chronione, ogrzewane i karmione niejako automatycznie. Nagle jego otoczenie uległo gwałtownej zmianie; dziecko stało się odrębną istotą pozbawioną ciepłego schronienia i wydaną na pastwę chłodu, głodu i cierpienia. Nigdy na ziemi nie zazna już uczucia takiego spokoju i zadowolenia jak w łonie swej matki.

Nowonarodzone dziecko potrzebuje przede wszystkim pożywienia i schronienia, ale również czegoś, co zastąpi mu utracone poczucie bezpieczeństwa. Potrzebę tę może przynajmniej na początku zaspokoić kontakt fizyczny, gdy matka tuli dziecko do siebie. Później, gdy dziecko nabywa poczucia swobody fizycznej jako odrębna istota, potrzebę tę powinna zaspokoić okazywana dziecku miłość.

W książce zatytułowanej Your Child’s World („Świat twojego dziecka”) lekarz psychiatrii Robert Odenwald prezentuje dziecięcą potrzebę bezpieczeństwa jako najważniejszy element relacji rodzica i dziecka. Zachowanie dziecka w późniejszych etapach życia ukazuje, czy rodzicom udało się zaspokoić tę potrzebę, a stopień jego dojrzałości w wieku dorosłym będzie wprost proporcjonalnie zależny od poczucia bezpieczeństwa nabytego w dzieciństwie. „Najłatwiej wzbudzić w niemowlęciu i starszym dziecku poczucie bezpieczeństwa poprzez jednorodną, pełną współczucia opiekę”, zauważa Odenwald. „Odpowiadając z miłością na jego potrzeby poprzez przytulanie i kołysanie, budujecie w nim poczucie stabilizacji i ciągłości, które pozwalają mu czuć się bezpiecznym. Jedną z pierwszych rzeczy, jakich oczekuje od was dziecko, jest konsekwencja w działaniu. Zabierzcie je z łóżeczka, do którego się przyzwyczaiło, spróbujcie zmienić coś w sposobie karmienia, przełóżcie w inne miejsce jego ulubioną zabawkę, zatrudnijcie nową, nieznajomą opiekunkę, a będzie płakało godzinami. Czy można to nazwać uporem i brakiem rozsądku z jego strony? Nie. To przejaw jego potrzeby bezpieczeństwa i głębokiego niezadowolenia, gdy nie może jej zaspokoić”.

Gdy wasze dziecko rozwija się, zapewnijcie mu poczucie bezpieczeństwa, upewniając je stale, że interesuje was jako osoba, pragniecie go, jest przez was kochane. Niewielu rodziców przyzna się otwarcie, iż nie kocha swojego dziecka; wielu jednak odrzuca swoje potomstwo poprzez swe zachowanie. Niektóre pary odkrywają, że maluch przeszkadza im w rozrywce; nie mogą chodzić na dyskoteki ani wracać późno z przyjęć, dziecko wymaga bowiem ich nieustannej uwagi przez dwadzieścia cztery godziny na dobę. Inni rodzice podświadomie nienawidzą nagłej niemożności wydawania dowolnej ilości pieniędzy na alkohol, ubrania czy samochód; muszą zacisnąć pasa, by zapewnić byt nowemu członkowi rodziny. Jeszcze inne pary są niedojrzałe emocjonalnie i postrzegają dziecko jako zagrożenie dla uczucia wiążącego męża i żonę.

Sposoby na rozwijanie dziecięcej pewności siebie

Nie zawsze rodzice wyrażają wspomniane powyżej uczucia w otwarty sposób; nie jest to w „dobrym tonie”. Często przyjmują jednak postawy, które ukazują ich prawdziwe wnętrze. Jedną z takich postaw jest perfekcjonizm. Rodzice, którzy nie potrafią wyrzec się dziecka poprzez np. porzucenie go w publicznym miejscu, ustanawiają normy postępowania, którym trudno byłoby sprostać nawet dorosłemu człowiekowi. Typowi rodzice-perfekcjoniści mają jedno lub dwoje dzieci; bardziej zależy im na opinii innych niż na tym, co naprawdę jest właściwe; zwykle nie umieją otworzyć się emocjonalnie. Karzą dziecko za naruszenie sterylnego porządku w pokoju gościnnym, krzyki lub śpiewanie w domu, powrót w brudnym ubraniu z zabawy na podwórku. Rodzice ci twierdzą, iż naturalne zachowanie ich dziecka – naturalne zachowanie każdego zwyczajnego dziecka – nie jest odpowiednie. Ustanawiając sztuczne standardy, nie pozwalają dziecku rozwijać się w naturalny sposób i tym samym podważają jego zaufanie do samego siebie jako wartościowej jednostki stanowiące podstawę dziecięcego poczucia bezpieczeństwa.

Inni rodzice dławią dziecko swoją nadopiekuńczością. Oni również uważają, że nie można ufać, iż poradzi sobie samo w codziennych sytuacjach, w których doskonale radzą sobie jego rówieśnicy. Pójdźcie w niedzielę do parku, a zobaczycie najjaskrawsze dowody nadopiekuńczości. Maluch chce pobiegać po trawie, lecz matka powstrzymuje go z obawy, że dziecko przewróci się i zrobi sobie krzywdę. Ośmiolatki grające w piłkę słyszą nieustanne napomnienia, by nie rzucały piłki za daleko, gdyż mogą się oddalić poza zasięg wzroku rodziców i zaginąć. Są to przykłady zachowań skrajnych, które mogą spowodować u dorosłej już osoby konieczność wizyt u psychiatry, gdy nie będzie w stanie poradzić sobie z najbardziej nawet przyziemnymi czynnościami. Na szczęście niewielu rodziców przejawia tak zaangażowane postawy, choć mniej oczywiste odmiany nadopiekuńczości – zwane „maminsynkostwem” – zdarzają się częściej, niż można by się spodziewać.

Jesteś nadopiekuńczy, jeśli zmuszasz dziecko do zjedzenia całego obiadu każdego dnia w obawie przed jego niedożywieniem. Zaprzestań dokarmiania go między posiłkami, a jeśli to konieczne, pozwól mu przegłodzić się przez kilka dni – wkrótce maluch zacznie chętnie zjadać wszystko, co otrzyma podczas posiłku. Jesteś nadopiekuńczy, jeśli nieustannie przestrzegasz swoje dziecko przed np. upadkiem – jest to ryzyko przypisane każdej dziecięcej zabawie. Podobnie przejawiasz zbędną i przesadną troskę, żądając od nastolatka zakładania kaloszy, gdy pada deszcz; po kilku przypomnieniach lepsze dla rozwoju dziecka jako samodzielnej jednostki będzie, jeśli nie założy kaloszy i w następstwie tego przeziębi się, ucząc się w ten sposób na własnych błędach. Przypominając dziecku bez przerwy o obowiązkach właściwych dla jego wieku, okazujecie swój brak zaufania do niego i podważacie jego poczucie bezpieczeństwa.

Oczywistym jest, iż niezbędna praca związana z opieką nad młodszym dzieckiem może stać się czystą nadopiekuńczością w przypadku jego starszego rodzeństwa. Jeżeli dwulatek bawi się przed domem, zdrowy rozsądek nakazuje, by rodzic pozostawał w jego pobliżu, gdyż maluchowi brak doświadczenia, by wystrzegać się wybiegania na ulicę, co grozi wpadnięciem pod koła samochodu. W przypadku dziewięciolatka nadzór nad nim w podobnej sytuacji będzie niczym więcej jak właśnie nadopiekuńczością. Aby działać efektywnie jako rodzic, powinieneś starać się zrozumieć, czego można oczekiwać od dziecka na różnych etapach jego rozwoju. W licznych wartościowych poradnikach psychologowie dziecięcy wymieniają czynności, które dziecko może samodzielnie wykonywać w danym wieku.

Rozpoznaj wrodzone talenty i umiejętności dziecka i akceptuj je takim, jakie jest

Rozumieć własne dziecko. Drugą ważną potrzebą twojego dziecka jest potrzeba zrozumienia dla jego talentów i możliwości. Bóg czyni każdego z nas wyjątkowym; nasz system nerwowy może w jednej chwili przejść od krańcowego niepokoju do bezgranicznego relaksu. Dziecko może przyjść na świat obdarzone energią i siłą, które będą wymagać stałego angażowania ich w pracy lub sporcie. Inne dziecko woli spędzać godziny w jednym i tym samym miejscu, a nawet w tej samej pozycji. Może cechować je wrodzona ciekawość świata, dzięki której pewnego dnia zostanie wybitnym naukowcem, mogą je fascynować również książki lub gra aktorska. Jak już wspomniałem wcześniej, przede wszystkim musicie zaakceptować dziecko takim, jakie jest. W następnej kolejności powinniście spróbować zrozumieć jego potrzeby wynikające z faktu, iż jest właśnie sobą. Jest to bardzo ważne, jeśli dziecko ma dysponować zdrowym otoczeniem pozwalającym mu na pełne rozwinięcie jego możliwości.

Współcześni eksperci przywiązują duże znaczenie do konieczności rozumienia dziecka przez rodziców. Jest to właściwa postawa. Jeśli dwulatek domaga się nieustannej uwagi rodziców po narodzinach młodszego brata lub siostry, rodzicom z pewnością pomoże, gdy zrozumieją, iż zachowanie starszego dziecka jest spowodowane obawą przed utratą miłości okazywanej mu dotychczas przez rodziców na rzecz młodszego rodzeństwa. Jeśli wasz ośmiolatek ciągle dręczy młodszych chłopców i zyskał już reputację małego prześladowcy, na pewno przyda wam się świadomość, że maluch czuje się czymś sfrustrowany i odgrywa się na tych, którzy nie są w stanie mu się sprzeciwić. Jeśli wasza trzynastoletnia córka wbrew waszym prośbom nakłada makijaż, gdy tylko znajdzie się poza zasięgiem waszego wzroku, być może wyraża w ten sposób pragnienie większej swobody i uczucie, że jest przez was nadal traktowana jak małe dziecko.

Nie wystarczy „zrozumieć”, musisz nim pokierować

Zbyt często jednak rodzice, którzy rozumieją przyczyny postępowania dziecka, uważają jednocześnie, iż powinni się z nim godzić. Jest to wielki błąd – błąd popełniany przez pracowników opieki społecznej o zbyt miękkim sercu, szczególnie w przypadku sprawowania nadzoru nad młodocianymi przestępcami. Rodzic winien rozumieć powody postępowania własnego dziecka, aby zaspokoić potrzeby emocjonalne, które dziecko próbuje zaspokoić poprzez niewłaściwe zachowanie. Jeśli działania dziecka ukazują jego niepewność i brak poczucia bezpieczeństwa, spróbujcie znaleźć sposób na zapewnienie go, iż jest potrzebne i kochane. Jeśli postępowanie dziecka ukazuje jego walkę o niezależność, zapewnijcie mu możliwość dania upustu jego indywidualizmowi bez krzywdy dla innych. Jeśli dziecko zachowuje się w sposób świadczący o przekonaniu, iż jest traktowane mniej sprawiedliwie niż pozostałe dzieci, spróbujcie wypracować metody postępowania, które utwierdzą w nim przekonanie, iż jest obdarzane taką samą miłością, co reszta.

Wiedza o przyczynach postępowania dziecka nie oznacza, że możecie tolerować jego niewłaściwe zachowanie. Z pewnością każdy grzesznik miał jakiś powód, aby popełnić swój niegodny czyn, lecz czyn nie staje się tym samym usprawiedliwiony. Mężczyzna, który zabił w afekcie, mógł zostać sprowokowany, lecz społeczeństwo słusznie domaga się dla niego kary. Złodziej, który okradł bank, mógł być kiedyś sfrustrowanym dzieciakiem; jednakże adwokat używający takiego argumentu w jego obronie zostanie po prostu wyśmiany. Zatem, gdy próbujecie zrozumieć wasze dziecko, nie róbcie tego, by je z czegokolwiek tłumaczyć, a raczej uzyskać wiedzę, która pomoże wam pokierować jego postępowaniem.

Kierowanie dzieckiem. Jak zaskarbić sobie posłuch i szacunek u dziecka

Twoim ostatecznym i najpełniejszym sprawdzianem roli rodzica jest pomoc okazywana dziecku w celu osiągnięcia przez nie maksymalnego poziomu umiejętności. Musisz pokazać mu drogę, którą powinno podążać, a w tym celu sam musisz ją najpierw poznać.

Celem waszego dziecka jest osiągnięcie szczęśliwego, pobożnego wieku dorosłego, gdy będzie mogło służyć Bogu i bliźnim. Najszybciej uczyni postępy w tym kierunku, podążając za naturalnymi potrzebami dorastania fizycznego i psychicznego oraz obserwując twoje zachowanie w codziennych relacjach i sytuacjach. Dziecko powinno być również kierowane ku temu celowi poprzez ofiarowywaną mu przez was bezpośrednią naukę. Istotne są tu trzy zasady:

1. Ty sam masz prawo, aby uczyć. Jest to prawo dane ci od Boga jako atrybut twojego rodzicielstwa. Co więcej, nikt nie może go odebrać ci tak długo, jak długo spełniasz warunki pozwalające na korzystanie z niego. W chrześcijańskim społeczeństwie władza ojca i matki jest niepodważalna. W wielu stanach USA dziecko jest prawnie podporządkowane swoim rodzicom, dopóki nie ukończy osiemnastego roku życia.

2. Szacunku dla rodzicielskiego autorytetu nie można narzucić, trzeba nań zapracować. Dzieci są pozytywnie nastawione do władzy sprawiedliwej i okazują szacunek rodzicowi, który taką właśnie władzę sprawuje; będą natomiast ignorować lub okazywać brak posłuszeństwa wobec władzy niesprawiedliwej i rodziców, którzy nadużywają ich szacunku. Ojciec nie może oczekiwać od dziecka przestrzegania narzucanych mu zasad, jeśli sam np. przejeżdża na czerwonym świetle i popełnia inne wykroczenia, pokazując brak poszanowania dla prawa obowiązującego daną społeczność. A zatem twoje dziecko uzna twój autorytet tylko wtedy, gdy swoim postępowaniem okażesz mu szacunek.

Autorytet rodziców istnieje wtedy, gdy jest używany

3. Musisz używać danej ci władzy. Pewien „nowoczesny” ojciec zdecydował nie przekazywać swojemu dziecku wiedzy o Bogu, by mogło samo wybrać religię, gdy dorośnie. Równie dobrze mógł powiedzieć, iż nie będzie wpajał dziecku żadnych innych cnót i zasad; niech samo wybiera pomiędzy uczciwością i obłudą, prawdą i fałszem, miłością i nienawiścią do ojczyzny. Jesteś bardziej doświadczony niż twoje dziecko, dlatego też to ty powinieneś decydować o wszystkim, co wpływa na jego dobro. Nie będziesz przecież czekał z wzywaniem lekarza, aż dziecko podejmie taką decyzję; wezwiesz pomoc, gdy tylko uznasz, że jest niezbędna. Nie będziesz pytał siedmiolatka o radę w sprawie wyboru szkoły dla niego; podejmiesz tę decyzję sam lub w porozumieniu z małżonkiem, nie pytając o zdanie dziecka.

Gdy dziecko zaczyna dorastać, powinno przejmować coraz więcej odpowiedzialności za swoje czyny. Ośmiolatkowi rodzice wybierają Mszę świętą, na którą powinien pójść w niedzielę, osiemnastolatek decyduje o tym sam. Gdy twoje dziecko ma siedem lat, kontrolujesz i dobierasz mu odpowiednie do czytania książki; siedemnastolatek sam sobie wybiera satysfakcjonującą go lekturę.

Pozwól dziecku zacząć od podejmowania decyzji w mniej istotnych sprawach. W ważnych kwestiach takich, jak obowiązki wynikające z wyznawanej religii czy dobór szkoły, zapewniaj dziecku wolność decydowania stopniowo i ostrożnie. Dziecku można pozostawić wybór co do uczestniczenia w zajęciach sportowych w niedzielne popołudnia, nie powinno mieć jednak prawa głosu w kwestii uczestnictwa w porannej niedzielnej Mszy świętej.

Jak wpoić posłuszeństwo bez uciekania się do dyktatury

Możesz nauczyć swoje dziecko posłuszeństwa, jeśli będziesz postępował w odpowiedni sposób. Większość dzieci pragnie pozostawać w dobrych stosunkach ze swoimi rodzicami i zrobi to, co im się każe, aby podtrzymać te relacje. Ich nieposłuszeństwo jest często spowodowane nieświadomością oczekiwań, jakie żywią wobec nich rodzice lub chęcią sprawdzenia, czy rodzice rzeczywiście myślą to, co mówią. Oczywiście, niewłaściwe zachowanie dziecka przejawiające się ignorowaniem oczekiwań rodzica nie jest rozmyślną próbą sprzeciwienia się woli rodzicielskiej i nie może być uważane za nieposłuszeństwo; jeżeli maluch zostanie niezwłocznie ukarany za przekroczenie granic dopuszczalnego zachowania, szybko zrezygnuje z eksperymentalnego nieposłuszeństwa.

Wiele dziecięcych zachowań sprawiających wrażenie nieposłuszeństwa w rzeczywistości nie jest niczym takim. Pewna matka spytała, czy jej dziewięcioletnia córka nie zechciałaby nakryć do stołu. Dziewczynka odparła, że nie, a matka pokręciła głową i skomentowała to jako nieposłuszeństwo ze strony córki. Matka myliła się jednak – córka udzieliła po prostu uczciwej odpowiedzi na zadane jej pytanie. Gdy chcesz, by twoje dziecko było ci posłuszne, powiedz mu po prostu, że musi wykonać konkretną czynność. Jedynie w tym przypadku możesz spodziewać się, iż dziecko zrobi to, o co prosiłeś. Jeżeli spytasz, czy zechciałoby coś zrobić lub zaczniesz omawiać możliwości bez jasnego zajęcia stanowiska, dziecko wywnioskuje nie bez przyczyny, że może postąpić inaczej niż mu zalecasz.

Dzieci nie powinny być traktowane niczym niewolnicy kierowani pstrykaniem palcami. Należy im zapewniać swobodę wyboru oraz pozwalać na racjonalny i nie pozbawiony szacunku sprzeciw, jeśli uważają, że twoje polecenia nie są do końca słuszne. Dzieci mają prawo oczekiwać takiego traktowania jako niezależne, samodzielnie rozumujące jednostki. W przypadkach ważnych, gdy powinny posłuchać cię bez pytań i sporów, naucz je, iż oczekujesz od nich ścisłego posłuszeństwa.

Do dorastających dzieci łatwiej jest przemówić za pomocą rozsądnych argumentów niż surowych rozkazów. Łagodna prośba lub sugestia przynosi zwykle lepsze rezultaty niż polecenie. Jeśli zapewnicie im domową atmosferę przepojoną wzajemnym zaufaniem i miłością, konieczność posługiwania się rozkazami zmaleje niemal do zera, nim wasze dzieci staną się nastolatkami.

Kształtowanie właściwych nawyków związanych z pracą, nauką i zabawą

Konieczność kierowania postępowaniem dziecka przez rodziców powinna zmniejszać się w miarę upływu czasu. Stanie się tak, jeśli stworzycie dobre przyzwyczajenia, które pozwolą dziecku na wypełnianie jego obowiązków jako czegoś oczywistego. Poprzez wpajanie mu dobrych nawyków możecie utrwalić w nim świadomość jego zobowiązań wobec Boga i rodziny, szacunku wymaganego wobec władzy rodzicielskiej i obowiązków wypływających z wyznawanej wiary, konieczności współpracy z innymi członkami ogniska domowego oraz poświęcania własnych korzyści dla dobra innych, gdy tylko okaże się to niezbędne.

Poprzez rozwijanie pozytywnych nawyków w związku z różnymi dziedzinami życia dziecko wzmacnia swój charakter. Wielu przyzwyczajeń nabywa dzięki obserwacji zachowania rodziców. Powinieneś nauczyć je odpowiedzialności wobec Kościoła, kraju i rodziny. Naucz je jak najwcześniej zwyczaju ofiarowywania środków na utrzymanie księdza w waszej parafii poprzez zobowiązanie go do składania datku na tacę podczas niedzielnej Mszy świętej. Naucz je również uchylania nakrycia głowy jako oznaki szacunku dla spotykanego księdza lub siostry zakonnej oraz skłaniania głowy na dźwięk imienia Jezus. Podobnych, wartych nauki obyczajów jest wiele.

Dziecko może już od wczesnych lat uczyć się odpowiedzialności w domu. Gdy tylko jest w stanie wykonywać pewne czynności, powinno zacząć przyczyniać się swoją pracą do dobra całej rodziny. Już siedmiolatek może nakryć stół do obiadu lub odnieść naczynia do kuchni po zakończonym obiedzie. Dziewięcio- lub dziesięciolatek może pomóc w odkurzaniu podłóg i utrzymywaniu swojego pokoju w porządku. Starsza dziewczynka może pozmywać naczynia, a nawet przygotować posiłek. Starszy chłopiec może opiekować się trawnikiem lub myć należący do rodziny samochód. Wykonując regularnie wymienione powyżej czynności bez dodatkowych próśb i przekupstwa ze strony rodziców, dzieci nabędą nawyku przyczyniania się do wspólnego dobra.

Wpojone nawyki mogą stać się częścią wzorca codziennego postępowania. Dziecko nauczone odmawiania porannej i wieczornej modlitwy wkrótce będzie czynić to niemal automatycznie, bez codziennych napomnień matki czy ojca. Jeśli zobligujecie malucha do regularnego odrabiania lekcji po obiedzie, wkrótce zostanie to przyjęte za regułę postępowania i będzie odbywać się częściowo poza jego świadomością. Gdy wychowane w ten sposób dziecko pójdzie do średniej szkoły, a potem na studia, będzie umiało przyjąć całkowitą odpowiedzialność za swoją naukę.

Sztuka wyrzeczeń, czyli dlaczego twoje dziecko musi nauczyć się ignorowania własnych zachcianek

Jedną z najważniejszych umiejętności przekazywanych dzieciom przez rodziców dla wspomożenia ich rozwoju jest sztuka dobrowolnego odmawiania sobie różnych przyjemności. Jeżeli dziecko ma odnieść sukces jako człowiek, powinno posiąść umiejętność wyrzekania się bezpośrednich przyjemności w imię przyszłego dobra. Wszyscy powinniśmy wyrzec się samych siebie, aby osiągnąć wieczną radość w niebie i postępować podobnie w życiu codziennym. Mąż i żona, którzy nie potrafią wyrzec się przynajmniej części doczesnych korzyści we wczesnych latach małżeństwa, zestarzeją się bez grosza przy duszy, uzależnieni od miłosierdzia otoczenia. Uczeń, który nie potrafi wyrzec się przyjemności w obliczu oczekującej go pracy domowej, prędzej czy później zapłaci za to niezdanymi egzaminami i odkryciem, iż nie jest w stanie osiągnąć odpowiedniej pozycji w życiu.

Nauka odmawiania sobie jest więc najważniejszą lekcją przyswajaną przez dziecko. W ciągu całego życia musi umieć przeciwstawić się otaczającym je pokusom, zniechęceniu, defetyzmowi i rozpaczy; jeżeli ma osiągnąć równowagę zarówno w sferze duchowej jak i doczesnej, powinno umieć odmówić, gdy jest namawiane do nie ignorowania pewnych spraw, zrelaksowania się czy zaprzestania walki. Z tego powodu rodzice usiłujący zrobić wszystko dla swojego dziecka ostatecznie nie robią dla niego nic; powstrzymując je przed nauką samodyscypliny i asertywności, nie pozwalają mu na przyswojenie najważniejszego atrybutu kompletnej osobowości.

Jak można nauczyć dziecko samozaparcia i umiejętności dokonywania wyrzeczeń? Głównie poprzez ustanawianie zasad postępowania i zachowania dziecka oraz ich ścisłe przestrzeganie. Gdy postępujesz w ten sposób, dziecko poznaje kary grożące mu za niepowstrzymanie się od impulsywnych działań. Czy lepiej wrócić codziennie przed szóstą do domu czy raczej ryzykować obiad bez deseru przez najbliższy tydzień? Dziecko musi nauczyć się odmawiania kolegom proponującym mu jeszcze jeden mecz, który skończy się już po wyznaczonej przez rodziców godzinie powrotu do domu. Czy lepiej utrzymać pewną średnią pozyskiwanej wiedzy, czy zrezygnować z regularnej nauki na rzecz dodatkowych godzin spędzonych nad książkami tuż przed wystawianiem ocen na semestr? Dziecko szybko zrozumie, iż łatwiej jest odmówić sobie pewnych przyjemności i otrzymywać pozytywne oceny, niż borykać się później z koniecznością ponoszenia większych ofiar.

Koncepcja wyrzeczenia stanowi sporą atrakcję dla dzieci, będąc dla nich swoistym wyzwaniem – szansą na udowodnienie ich silnej woli. Ucząc się przezwyciężania prymitywnych instynktów, przygotowują się w najlepszy możliwy sposób do wyzwań i walki oczekujących ich w dorosłym życiu.

Pięć zasad skutecznego dyscyplinowania dziecka

Nie można mówić o skuteczności wprowadzonych praw, jeśli za ich złamanie nie grożą żadne konsekwencje. Podobnie jest z zasadami, według których postępuje twoje dziecko. Nie będziesz w stanie kierować nim właściwie, jeżeli nie dowie się, że niepożądane zachowanie skutkuje niewspółmiernym do uzyskanych korzyści bólem.

Niektórzy eksperci odnoszą się z niechęcią do dyscyplinowania dzieci. Według ich postępowych poglądów dziecko powinno mieć pełną swobodę w wyrażaniu siebie, a „rodzice, którzy blokują tę możliwość, blokują rozwój osobowości dziecka”. Minęło już wystarczająco dużo czasu, abyśmy mogli ocenić wyniki tej postępowej szkoły dyscypliny na podstawie zachowania obecnie dorosłych ludzi – rezultaty nie są, niestety, zadowalające. Dzieci, którym pozwala się na postępowanie według ich własnych zachcianek bez sprawowania nad nimi kontroli wyrastają na osoby nieznośnie egoistyczne i samolubne, niewrażliwe na prawa i potrzeby innych, niezdolne do przestrzegania samodyscypliny niezbędnej do utrzymania harmonii w dorosłym życiu.

Na szczęście, szkoła wychowania dzieci w oparciu o zasadę „pozwólcie im robić, na co mają ochotę” staje się powoli niemodna. Większość ekspertów uważa obecnie, iż dziecko nie tylko potrzebuje, ale i chce być kontrolowane i nadzorowane. Nawet w okresie dorastania, zwanym „wiekiem buntu przeciwko rodzicom”, dzieci wielokrotnie sygnalizują, iż wolą działać według odgórnie narzuconych zasad postępowania i oczekują kary za ich naruszenie. Nastolatki często skarżą się, że ich rodzice nie są dostatecznie precyzyjni w określaniu dozwolonych i niedozwolonych zachowań.

Dzieci różnią się znacznie temperamentem, podobnie jak ich rodzice; wprowadzanie sztywnych, niezmiennych reguł dyscypliny nie jest więc zbyt rozsądne. Pomimo to, w większości przypadków można wyjść od pięciu podstawowych zasad.

1. Nie zapominaj o celach, jakim ma służyć wprowadzana przez ciebie dyscyplina. Powinieneś dyscyplinować dziecko przede wszystkim dla rozbudzenia w nim potrzeby właściwego postępowania i rozwinięcia przyszłej zdolności samokontroli.

Zasada ta pociąga za sobą konieczność powściągania swoich uczuć, preferencji i niechęci, gdy ich okazywanie nie służy niczemu przydatnemu. Jednym z przykładów może być następująca historia: pewien ojciec sypiał do późna w sobotnie poranki, podczas gdy jego dzieci biegały po domu i hałasowały. Zwykle ojciec zakrywał głowę poduszką, aby stłumić dźwięki, lecz jednego ranka zbudził się z bólem głowy pośród wrzawy małych rozrabiaków. W pierwszym odruchu chciał wstać i sprawić dzieciom lanie. Po głębszym zastanowieniu doszedł jednak do wniosku, iż dzieci zachowywały się zgodnie z dotychczasowym doświadczeniem, ponieważ nic nie sygnalizowało im różnicy pomiędzy tą a innymi sobotami. Przemówił więc do nich spokojnie, wyjaśniając im, że przeszkadza mu czyniony przez nie hałas. Jeżeli po jego wyjaśnieniach dzieci nadal by rozrabiały, mógł je ukarać, nie tylko w celu podkreślenia wagi posłuszeństwa jego prośbom, ale także konieczności poświęcenia własnych przyjemności dla dobra innych.

Dziecko, które wie, że jego kara jest dyktowana rodzicielską miłością, chętnie weźmie udział w jej wymierzaniu, przynajmniej do pewnego stopnia, ponieważ wyczuwa, iż dzieje się to dla jego własnego dobra. Z tego powodu mądrzy rodzice pozwalają niekiedy dzieciom wybrać rodzaj kary, gdy te ostatnie naruszyły ustalone reguły. Dziecko, które rozumie konieczność kary i chętnie ją przyjmuje, czyni ważny krok ku głównemu celowi swojej nauki – samodyscyplinie, procesowi trwającemu przez całe życie.

2. Pozwól, by kara odpowiadała przewinieniu. Stosując tę zasadę, spróbuj postawić się w sytuacji dziecka. Czteroletnia dziewczynka bawiła się w ogrodzie z chłopcami w jej wieku. Jeden z sąsiadów zauważył, że dziewczynka obnaża się przed chłopcami i zawiadomił o tym jej matkę. Matka pobiegła do ogrodu, złapała córkę za rękę, zaciągnęła ją do domu i zbiła paskiem, powodując wystąpienie dotkliwych obrażeń na plecach dziecka. Powinna była zdawać sobie sprawę, iż jej dziecko nie miało dość doświadczenia i nie wiedziało, że postępuje niewłaściwie. Ponadto kara była niewspółmierna do przewinienia, a zależała przede wszystkim od uczucia wstydu u matki, nie u dziecka. Matka okazała córce nienawiść, nie miłość.

Jakie przewinienia wymagają kary cielesnej? W opinii większości ekspertów, bardzo nieliczne, chociaż rozsądnie i rzadko stosowana kara cielesna może okazać się skuteczniejsza, niż niektóre osoby odpowiedzialne za wychowanie dzieci byłyby skłonne przyznać. Jeśli postępowanie dziecka może spowodować zagrożenie życia i zdrowia jego lub innych osób, powinno być ono ukarane na tyle dotkliwie, by zrozumieć niebezpieczeństwo płynące ze swojego zachowania. Dwulatek nie rozumie, dlaczego nie wolno mu bawić się zapałkami lub przechodzić przez ulicę bez opieki dorosłych. Jeśli sięga po zapałki lub schodzi z chodnika, klaps może okazać się najwłaściwszym sposobem na przekazanie mu życiowej lekcji. Maluch rozróżnia dobro i zło w kategoriach odczuwanej przyjemności i bólu; ponieważ większość jego doświadczeń wiąże się ze sferą fizyczną, kara cielesna niewątpliwie znajduje wśród nich swoje miejsce. Gdy tylko jest to jednak możliwe, górę winny brać miłość i czułość. Jeżeli dziecko oprze się pokusie dotknięcia zapałek lub samodzielnego przejścia przez ulicę, użyj pochwały, aby zapewnić je o słuszności wybranego postępowania. Daj mu klapsa, gdy nie skutkuje nic innego.

Niektórzy psychologowie zwracają szczególną uwagę na krzywdę, którą może wyrządzić dziecku kara cielesna. Jednakże nauczanie zawarte w Biblii w słowach „Nie kocha syna, kto rózgi żałuje” (Prz 13, 24) wskazuje, iż kara cielesna jako taka nie krzywdzi dziecka emocjonalnie. Jeżeli towarzyszą jej oznaki nienawiści, jest niewątpliwie czymś złym, lecz rodzic, który karci dziecko spokojnie, traktując karę jako dowód, iż pragnie wspomóc rozwój dziecka, nie wyrządza mu długotrwałej krzywdy. Z drugiej strony, jednymi z najbrutalniejszych kar, pozostawiającymi rany na długie lata lub nawet całe życie, są wypowiadane słowa. Pewna dziewczynka nigdy nie dostawała klapsów od ojca. Gdy robiła coś, co uważał za niestosowne, kręcił głową i nazywał ją „dziwadłem”. Ta dziewczynka jest teraz pięćdziesięcioletnią kobietą, a jej ojca od trzydziestu lat nie ma wśród żywych, lecz jego stosunek do niej utkwił głęboko w jej pamięci. Córka uważa, iż podejście ojca odzwierciedlało jego niechęć lub niezdolność do zrozumienia jej zachowań.

Należy unikać wymierzania kar cielesnych dziewczynkom, które ukończyły dwunasty rok życia. Wielu nauczycieli uważa jednak, iż nastoletnich chłopców łatwiej trzymać w ryzach i oczekiwać od nich szacunku do władzy, jeśli jest sprawowana również w sferze fizycznej. Na dziewczynki skutecznie oddziałuje pozbawienie ich pewnych przywilejów – brak zgody na weekendowe odwiedziny u koleżanki, wyjście do kina czy obejrzenie filmu w telewizji.

3. Za każde przewinienie wymierzaj karę tylko raz. Często zapomina się, iż kara cielesna pozwala „oczyścić atmosferę”. Po jej wymierzeniu rodzice i dzieci mogą przejść nad całym zajściem do porządku dziennego i zająć się innymi sprawami. Jeśli kara jest mniej zdecydowana, rodzice często nie zapominają łatwo o winie dziecka, a ono nigdy nie wie, kiedy problem powróci jak bumerang.

Aby zastosować tę zasadę, upewnij się, że dziecko dokładnie rozumie, na czym będzie polegać wymierzana mu kara. Jeżeli zamierzasz przez tydzień nie dawać mu deseru po obiedzie, powiedz mu to, zanim przejdziesz od słów do czynów; nie pozwól, by z dnia na dzień gubiło się w domysłach, kiedy kara się skończy. Nie wracaj do sprawy po wymierzeniu kary; niech dziecko wie, że po zapłacie za złe zachowanie może zacząć od nowa, z „czystym kontem”.

4. Bądź konsekwentny w działaniu. Twoje dziecko zasługuje na poinformowanie go o zachowaniu dozwolonym i zachowaniu kończącym się karą. Jeśli nie będzie tego wiedzieć, nie przestanie próbować, jak daleko może się posunąć. Jeżeli każesz mu wrócić do domu przed dwudziestą trzydzieści, poczuje się niepewnie, powróciwszy o dwudziestej pierwszej i nie doczekawszy polecenia dodatkowej pracy w ramach kary za spóźnienie. Następnym razem poczuje pokusę, by powrócić o dwudziestej pierwszej trzydzieści i będzie przesuwać ustaloną pierwotnie granicę tak długo, dopóki ostro nie zareagujesz. Jeśli ukarzesz je za powrót o dwudziestej pierwszej, a poprzedniego dnia nie skomentowałeś nawet, gdy pojawiło się w domu o dwudziestej drugiej, pozostawisz je bez jakiejkolwiek wskazówki co do granic dozwolonego zachowania.

Rodzic, który chce działać skutecznie, musi ustalać przejrzyste reguły. Nie można karać jednego dziecka za coś, co drugiemu uchodzi płazem. W pewnej rodzinie z siedmiorgiem dzieci, każde dziecko traciło kieszonkowe na cały tydzień, jeżeli nie stawiło się na obiad o wyznaczonej godzinie. Pewnego dnia jedno z nich wróciło później do domu, podając jako powód opóźnienie autobusu. Matka zgodziła się uchylić karę, lecz ojciec zaprotestował, uważał bowiem, iż zaakceptowanie jednej wymówki spowoduje zasypanie ich istnym gradem wykrętów i zniszczy system sprawiedliwego traktowania wszystkich dzieci. Jak pokazuje ten przykład, rodzice, którzy nie stosują konsekwentnie ustalonych wcześniej zasad, wyświadczają dzieciom niedźwiedzią przysługę.

5. Zbadaj kulisy zajścia, zanim wymierzysz karę. Aby ukarać dziecko we właściwy sposób, musisz znać wszystkie fakty dotyczące jego przewinienia, inaczej nie poznasz celu, jakiemu ma posłużyć wymierzenie kary. Rodzice często mylnie interpretują zachowanie dziecka. Czasem dziecko postępuje źle, ponieważ nikt mu nie powiedział, że nie wolno tego robić i nie przekazał wiedzy o dozwolonych zachowaniach. Bądź wyjątkowo ostrożny przy wymierzaniu kary dziecku, które pokłóciło się lub pobiło ze swoim rówieśnikiem. Często trudno jest znaleźć prawdziwego winowajcę, gdyż obie strony w takich sporach zwykle na równi przyczyniają się do spowodowania konfliktu.

Ks. George A. Kelly

Powyższy tekst jest fragmentem książki Ks. George’a A. Kelly’ego Poradnik rodziny katolickiej.

Czytaj więcej z tej książki:

Możesz mieć szczęśliwą rodzinę

Zadania rodziców. Rodzice i dzieci

Zadania rodziców. Ojciec i matka

Jesteś najlepszym nauczycielem swego dziecka

Nauczanie dziecka moralności

 

 

Jak przekazywać dziecku wiedzę o seksie

Czy matki powinny pracować zawodowo?

Kim zostanie Twoje dziecko?

Praktyki religijne w naszym domu

Przedruk tekstu jest możliwy jedynie za podaniem klikalnego źródła.

 

Dlaczego należy posyłać dzieci do szkół katolickich, cz. 1

Dlaczego należy posyłać dzieci do szkół katolickich, cz. 2

Dodaj komentarz

Twoje imię:
Twój e-mai:
Komentarz:
 
Start Literatura Literatura Jesteś najlepszym nauczycielem swego dziecka
 

WIADOMOŚCI

CIEKAWOSTKI

WYWIADY

PUBLICYSTYKA

KOMPENDIUM

LITERATURA

DZIECIARNIA