|
Rzeczniczka Pentagonu Cynthia Smith przyznała w rozmowie z dziennikarzami agencji Associated Press, że Departament Obrony USA, będzie domagał się, aby na wyposażeniu medycznym każdej bazy wojskowej na całym świecie znalazły się pigułki poronne „dzień po” lub inna „antykoncepcja awaryjna”.
Przeciwnicy takiego rozwiązania obawiają się, że polityka ta uderzy w lekarzy wojskowych, którzy nie będą mogli powoływać się na sprzeciw sumienia. Medycy zostaną w ten sposób zmuszeni dostarczać tzw. antykoncepcję awaryjną.
– Pigułka „dzień po” jest wysoce nieefektywna w zapobieganiu ciąży, jak i w zapobieganiu przenoszenia chorób drogą płciową. Chociażby z tego względu należy wycofać się z proponowanego przez Pentagon planu – mówi Wendy Wright z organizacji Concerned Women. Według niej wojsko powinno kłaść nacisk na dyscyplinę i właściwe zachowanie żołnierzy, gdyż od nich zależy życie innych, a nie zachęcać do ryzykowanych zachowań.
Badania naukowe dowodzą, że działanie pigułek poronnych „dzień po” polega na niedopuszczeniu do implantacji powstałego już zarodka. Ich skuteczność – nie tyle w zapobieganiu, jak się powszechnie sądzi, co w niedopuszczeniu do rozwinięcia już powstałego zarodka – jest znacznie niższa niż sugerują producenci farmaceutyczni. Szacuje się, że wynosi ona około 59 proc.
Brytyjskie badania, których wyniki opublikowane zostały w magazynie "British Medical Journal", ujawniły, że pomimo wprowadzenia na rynek tzw. antykoncepcji awaryjnej liczba niechcianych ciąż i związanych z nimi aborcji zwiększyła się a nie zmniejszyła. Ponadto stosowane przez kobiety pigułki poronne szkodzą ich zdrowiu. Często zdarza się, że kobiety biorą kilka pigułek poronnych w ciągu miesiąca. Są przekonane, że jest to doskonały środek na wyeliminowanie problemu „niechcianej ciąży” bez jednoczesnego rezygnowania z nieodpowiedzialnych kontaktów seksualnych.
Obrońcy życia przeciwko pigułce „dzień-po”
Obrońcy życia skrytykowali zapowiedź Pentagonu, że we wszystkich amerykańskich bazach wojskowych na całym świecie niedługo będą dostępne wczesnoporonne pigułki „dzień-po”. Wymóg taki to, zdaniem rzeczniczki Departamentu Obrony USA Cynthii Smith, wynik rekomendacji poczynionej przez niezależny panel lekarzy i farmaceutów, którzy próbowali określić, jakie środki medyczne powinny się obowiązkowo znaleźć w placówkach wojskowych amerykańskiej armii.
Zdaniem Wendy Wright, przewodniczącej organizacji pro-life Concerned Women for America, obowiązek wprowadzenia pigułki do wyposażenia medycznego wojska, to początek realizowania programu zwolenników aborcji. Następnym zaś jego etapem będzie obowiązkowy dostęp do pigułki aborcyjnej RU-486.
Pigułka produkowana pod nazwą "Plan B" zawiera większą dawkę tych samych substancji, co zwykłe pigułki antykoncepcyjne. Jeśli kobieta zażyje ją w ciągu 72 godzin po stosunku płciowym, po którym istnieje prawdopodobieństwo ciąży, szanse na zapłodnienie spadają, według producenta specyfiku, o 89 proc. W przypadku, gdy doszło do zapłodnienia, środek wywołuje poronienie, uniemożliwiając zagnieżdżenie się zapłodnionego jaja w macicy.
Specjaliści przestrzegają, że sprzedaż i używanie wczesnoporonnych środków bez konsultacji lekarskiej stanowi poważne zagrożenie dla kobiet. Jak podkreślają, pigułka wczesnoporonna wpływa też na poważne zaburzenia naturalnego cyklu płodności kobiety.
Źródło: PiotrSkarga.pl, Niedziela
|