|
Większą rolę w pokonywaniu tworzonych umyślnie barier w spotkaniach z dzieckiem mają odgrywać sankcje finansowe, a mniejszą policja. Co więcej, i to zupełna nowość, pieniądze zasądzane mają być nie na rzecz państwa (grzywny), ale na rzecz drugiego rodzica.
Odpowiedni projekt noweli kodeksu postępowania cywilnego Ministerstwo Sprawiedliwości przedłożyło właśnie do zaakceptowania rządowi. Nowa procedura ma być efektywniejsza i mniej drastyczna, zwłaszcza z perspektywy dziecka.
Sąd uderzy po kieszeni
Na czym polega proponowana zmiana? Jeżeli osoba, pod której pieczą jest dziecko (zwykle chodzi o matkę po rozwodzie), nie wykonuje orzeczenia sądu albo ugody zawartej np. przed mediatorem i utrudnia kontakty, to sąd opiekuńczy ma zagrozić jej nakazem zapłaty na rzecz drugiego rodzica (osoby uprawnionej do kontaktu) oznaczonej kwoty, i to za każde naruszenie. Co ciekawe, nie ma górnej granicy tej kwoty. Sąd ma oczywiście uwzględniać sytuację majątkową osoby „karanej”.
Jeżeli groźba nie odniesie skutku, sąd nakaże zapłatę tej kwoty (na postanowienie przysługuje zażalenie, ale jeśli się uprawomocni, jest natychmiast wykonalne). Dopiero gdy zastosowanie tego środka nie poskutkuje, sąd będzie sięgał po dotychczasowe rozwiązanie. Mianowicie może zlecić kuratorowi sądowemu przymusowe odbieranie dziecka na czas wyznaczonych kontaktów.
Dodatkową dolegliwością dla opornego rodzica ma być możliwość zasądzenia zwrotu osobie uprawnionej do kontaktu jej ekstrawydatków. Z drugiej strony sąd może zmniejszyć zasądzoną kwotę.
Projekt wzorowany jest na francuskim pomyśle (sprawdzonym także w krajach Beneluksu) tzw. sumy przymusowej, która jest tam podstawowym środkiem egzekucyjnym. Wprawdzie polskie sądy też sięgają po
rozwiązanie pieniężne – grzywny (na rzecz państwa), ale są one stosunkowo niskie i zwykle nieskuteczne. Dane Ministerstwa Sprawiedliwości pokazują, że ich znaczenie spada: w latach 2007–2009 wyegzekwowane grzywny z tytułu utrudniania kontaktów wynosiły odpowiednio 119 tys., 94 tys. i 46 tys. zł.
Bolesne spory
Jak są to bolesne sprawy, pokazuje prezentowana w ostatnich dniach w mediach akcja odbierania dziewięcioletniego chłopca matce w Kobylej Górze w powiecie ostrzeszowskim. Kurator niosący dziecko, radiowóz, policjanci (tylko asystujący) i tłum sąsiadów krzyczących: „Hitlerowcy! Gdzie prawo dziecka”. Tam chodziło o odebranie dziecka matce (co wcześniej trzy razy kuratorowi się nie udało) i przekazanie go ojcu, co orzekł sąd (rodzice się rozwodzą), a nie o egzekwowanie regularnych kontaktów.
Te ostre zasady odbierania dziecka z reguły są stosowane też do egzekwowania codziennych kontaktów. „Nie przy każdym naruszeniu orzeczenia o kontaktach zastosowanie przepisów o przymusowym odebraniu dziecka jest środkiem adekwatnym i proporcjonalnym do naruszenia” – napisano w uzasadnieniu projektu.
– W wypadku kontaktów z dziećmi też jest element odebrania, jednakże to zupełnie inna sytuacja niż definitywne odebranie – wskazuje Dorota Trautman, sędzia rodzinny, wizytator w warszawskim Sądzie Okręgowym. – Trudno powiedzieć, czy nowe narzędzie zwiększy efektywność orzeczeń sądowych dotyczących kontaktów z dzieckiem, zależy ona bowiem oczywiście od rodziców, ale też od wielu innych czynników – dodaje sędzia Trautman.
– Czym innym jest jednak przymusowe odebranie dziecka, które może nastąpić raz czy dwa, a czym innym egzekwowanie zwykłych, np. cotygodniowych, kontaktów z dzieckiem – wskazuje sędzia Robert Zegadło, sekretarz Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Cywilnego, która projekt przygotowała. – Odebranie dziecka jest zbyt drastyczną operacją dla malucha, zwłaszcza gdy angażuje się policję. Dlatego też w większości krajów europejskich nie stosuje się już przymusu, ale presję finansową.
Komentuje Ewa Milewska-Celińska adwokat:
Nierespektowanie prawa drugiego rodzica do kontaktów z dzieckiem jest największym upiorem polskiego prawa rodzinnego. Obecne przepisy i narzędzia do egzekucji tych kontaktów kompletnie nie funkcjonują, toteż jestem za każdym nowym pomysłem, który stan ten może choćby trochę naprawić. Moim autorskim (i dzisiaj raczej nierealnym) pomysłem jest odbieranie dziecka rodzicowi, który utrudnia kontakt, i oddawanie temu drugiemu. Kilka takich orzeczeń znacznie by ten problem ograniczyło. Wiem, jak straszne namiętności wywołują te spory i do czego mogą się posunąć skonfliktowani rodzice.
Marek Domagalski
Źródło: Rzeczpospolita
|