W Islandii wybito 100% dzieci z zespołem Downa Drukuj
Ocena użytkowników: / 1
SłabyŚwietny 
czwartek, 17 sierpnia 2017 22:30

Zabijanie dla wygody? W Islandii zabija się 100% dzieci podejrzanych o zespół Downa. W tym kraju pomijane są  prawa dzieci poczętych, bo nie traktuje się ich jak ludzi.

Jak powiedziała stacji CBS doradczyni aborcyjna: „Nie patrzymy na aborcję jak na morderstwo. Patrzymy na to jak na coś, co zakończyliśmy. Zakończyliśmy możliwe życie, które mogłoby wywołać ogromne komplikacje.”

Wszystko to dzieje się w imię zasady, którą przedstawia doradczyni: „To twoje życie. Masz prawo wybrać jak twoje życie będzie wyglądać.”

Ciekawe, czy wkrótce w Islandii będzie można zabijać denerwujące teściowe, albo nieporadnych dziadków. Skoro mam prawo wybrać jak moje życie będzie wyglądać, nawet kosztem zabicia tych, którzy są dla mnie ciężarem, to może wkrótce pozabijamy się wszyscy nawzajem?

Dobrze się stało, że dziewczyny z Suszka zginęły?

Kiedy kilka dni temu dwie harcerki zginęły w Suszku podczas nawałnicy, wielu ludzi współczuło ich rodzinom tej niepowetowanej straty. Niestety można było również natknąć się na wypowiedzi tego typu: „Te dzieci należałyby do harcerstwa, czyli w przyszłości zapewne wstąpiłyby do Obrony Terytorialnej i wsparły bojówki Macierewicza. A więc dobrze się stało, że zginęły. Oby więcej takich informacji.”

Takie komentarze zdumiewają i przerażają. Jak można być tak nieczułym? Jak można mówić, że śmierć czyjegoś dziecka to świetna wiadomość?

Odpowiedź jest prosta: prawo kształtuje świadomość. Jeśli w Polsce mamy prawo zezwalające na zabijanie niektórych dzieci w łonach matek, to ludziom się wydaje, że mogą decydować o tym, kto ma żyć, a kto nie. Jeśli ktoś jest nam niewygodny, chory, czy według czyjegoś „widzimisię” nie wyrośnie na taką osobę, jaką by się oczekiwało, to można go wyeliminować. Wtedy z łatwością przechodzi wielu ludziom przez usta zdanie: „Dobrze się stało, że zginęły”.

Dopóki nie przestaną tu zabijać dzieci, będziemy przychodzić pod te okna

11 sierpnia pod szpitalem im. W. Orłowskiego, gdzie zabija się najwięcej dzieci nienarodzonych w Polsce, odbyła się kolejna piątkowa pikieta.

Gdy zapytałam koordynatora naszej komórki, od kiedy są tu cotygodniowe pikiety, powiedział że od trzech miesięcy. Po kolejnym pytaniu, jak długo będą się odbywać, spojrzał na mnie z wyrzutem i powiedział: Dopóki nie przestaną zabijać tu dzieci, będziemy przychodzić pod te okna.

Zatem zapraszam Cię w następny piątek w godzinach 10-11.30 pod szpital im. W. Orłowskiego przy ul. Czerniakowskiej w Warszawie. Przyjdź i przyprowadź kogoś jeszcze.

Aleksandra Musiał
Anna Jabłońska

Źródło: Fundacja Pro - Prawo do Życia