|
Z ks. Martinem Flatmanem, katolickim kapelanem Oxford Brookes University, wcześniej kapłanem anglikańskim, rozmawia ks. Paweł Rytel-Andrianik.
Kiedy Ksiądz zdecydował się przejść z anglikanizmu na katolicyzm?
- Kościół anglikański opuściłem po 23 latach posługi jako ksiądz; było to w 1994 roku. W tym samym roku zostałem przyjęty do Kościoła katolickiego. Jednocześnie mój katolicki arcybiskup złożył prośbę do Rzymu o dyspensę dla mnie od ślubu celibatu, abym mógł być wyświęcony na księdza katolickiego. Taką dyspensę otrzymałem w 1997 r. i przyjąłem święcenia w Kościele katolickim. Do dziś jestem żonatym księdzem - moja żona ma na imię Franciszka, mamy dwóch synów Sama i Joe oraz dwóch wnuków. Dyspensę od ślubu celibatu otrzymałem od Ojca Świętego Jana Pawła II razem z wielomi innymi żonatymi księżmi anglikańskimi, którzy w tym czasie przeszli do Kościoła katolickiego. Oni także zostali wówczas wyświęceni. Na katolicyzm przeszło też wielu księży anglikańskich, którzy byli celibatariuszami; oni również przyjęli święcenia w Kościele katolickim.
Co sprawiło, że opuścił Ksiądz Kościół anglikański?
- Żeby wyjaśnić dlaczego ja i wiele innych osób zostało katolikami, muszę trochę cofnąć się w czasie i powrócić do historii Kościoła anglikańskiego. Do XVI w. był to Kościół katolicki. Później król Anglii stanął na jego czele, uznając się za głowę Kościoła w Anglii, i zerwał więzy z Watykanem. Niemniej jednak Kościół anglikański zachował wiele z katolicyzmu, np.: biskupstwo, kapłaństwo, liturgię, brewiarz, Mszał i inne. Trzeba jednak podkreślić, że Kościół anglikański był niestety pod mocnym wpływem protestantyzmu w całej jego różnorodności. Kościół anglikański w Anglii, a także wspólnoty anglikańskie obecne w różnych częściach świata zaczęły się z czasem bardzo od siebie różnić zarówno pod względem tego, w co wierzą, jak i tego, w jaki sposób tę wiarę praktykują. Tak też pojawiły się zwyczaje i praktyki - od typowo protestanckich, po liturgię, która bardzo mocno przypomina tę katolicką. Taka sytuacja sprawiała równocześnie, że w anglikanizmie znalazło się wiele grup mających przeróżne poglądy; są tacy, którzy nazywają się liberałami, i są też tacy, którzy reprezentują kręgi konserwatywne pielęgnujące tradycje bliskie katolicyzmowi. Te grupy liberalne stawały się coraz mocniejsze i dały o sobie znać szczególnie w Stanach Zjednoczonych, choć nie tylko. Właśnie w tych kręgach zaczęto udzielać święceń osobom, które deklarowały się jako czynni homoseksualiści, oraz akceptować związki homoseksualne i je błogosławić.
W latach 90. w Anglii pojawiła się w Kościele anglikańskim grupa, która zaczęła dążyć do wyświęcania kobiet na księży. Presja, jaką wywierała ta grupa na cały Kościół anglikański, była tak ogromna, że stała się źródłem wielkiego kryzysu, szczególnie wśród wiernych i duchownych anglikańskich, którzy w swej praktyce religijnej byli bardzo bliscy katolicyzmu. Do tej grupy zaliczałem się i ja.
Dążenie do kapłaństwa kobiet dramatycznie oddalało Kościół anglikański od Kościoła katolickiego...
- Jako kapłan pracowałem nad tym, aby Kościół anglikański powrócił do komunii z Rzymem. Takich osób jak ja było bardzo dużo, byli wśród nich zarówno świeccy, jak i duchowni. Gdy pojawiła się ta ogromna presja związana z forsowaniem kapłaństwa kobiet, my chcieliśmy zdecydowanie trwać przy tradycyjnym nauczaniu. Siłą rzeczy zaczęliśmy się czuć autentycznie katolikami. Była wśród nas duża grupa anglikańskich księży zarówno żonatych, jak i żyjących w celibacie. Dla nas wszystkich było jasne, że to zupełnie co innego należeć i posługiwać w Kościele, który chciałby jedności z Rzymem i który do tego dąży, niż należeć do Kościoła, który jasno wybiera inny kurs związany z akceptowaniem praktyk, które są nie do pogodzenia z tradycją i moralnością chrześcijańską.
Owa presja na takie reformowanie Kościoła anglikańskiego, aby na urzędy - także te związane ze święceniami kapłańskimi - forsować kobiety, była ogromna. Zdecydowałem, że nie mogę dłużej należeć do takiego Kościoła. Pragnę zaznaczyć, że w żadnym razie nie jestem przeciwnikiem zaangażowania kobiet w życie kościelne, liturgiczne. Kobiety mogą i powinny odgrywać ważną rolę we wspólnocie chrześcijańskiej. Niemniej w kwestii kapłaństwa kobiet moje zdanie było - i naturalnie jest - tożsame z nauczaniem Kościoła katolickiego, który taką możliwość odrzuca.
Czy byli tacy anglikanie, którzy nie akceptując kapłaństwa kobiet, postanowili pozostać w Kościele anglikańskim?
- Faktem jest, że w latach 90. wielu kapłanów i świeckich zdecydowało się pozostać we wspólnocie anglikańskiej. Wierzyli, że nadal będą mogli walczyć i dążyć do unii z Rzymem, chociaż ich Kościół dopuścił kobiety do święceń. Oni nigdy nie uważali wyświęconych kobiet za kapłanów. I nawet jeśli duża grupa anglikanów nie wystąpiła z tego Kościoła, to jednak nie zaakceptowali oni liberalnych nowinek. Pozostali anglikanami, ale w praktyce odłączyli się od tej grupy, która uznaje kobiety jako kapłanów czy biskupów. Do dzisiaj ci konserwatywni anglikanie egzystują w swoistym getcie i muszą znosić nasilającą się presję, aby i oni przyjęli takie rozwiązania, jakie akceptują liberalni anglikanie - chodzi zwłaszcza o kapłaństwo kobiet. To właśnie te wspólnoty wiernych zwróciły się do Papieża z prośbą i zapytaniem o to, czy mógłby ich przyjąć do pełnej komunii z Kościołem katolickim.
Stało się to w tym roku faktem. Dzięki decyzji Ojca Świętego całe parafie anglikańskie mogą przejść na katolicyzm...
- Dokument papieski jest odpowiedzią na prośbę, aby stworzyć specjalny ordynariat dla całych wspólnot anglikańskich powracających do Kościoła katolickiego. Chodziło o to, aby mogły one zachować własną liturgię, własne zwyczaje, ale jednocześnie być w pełnej komunii ze Stolicą Apostolską. Nie dotyczy to jednak takich osób jak na przykład ja. Ja po prostu zostałem członkiem Kościoła katolickiego, a nie członkiem ordynariatu katolickiego dla byłych anglikanów.
Czy, według Księdza, wielu anglikanów skorzysta z tej formy przejścia na katolicyzm?
- Czy będzie to dużo takich grup, które skorzystają z życzliwości i szczodrości Papieża? Trudno powiedzieć. Moim zdaniem, pewne uwarunkowania mogą w tym przeszkodzić. W Anglii np. budynki i świątynie należą do Kościoła anglikańskiego i on ich nie odda tym grupom, które chciałyby przejść na katolicyzm. Może się też okazać, że grupy te nie będą w stanie utrzymać własnych księży. Trudno mi powiedzieć, jak duża grupa anglikanów w Anglii skorzysta z tej papieskiej oferty, niemniej doceniam tę wielką otwartość Benedykta XVI. Może się jednak zdarzyć, że z różnych powodów w Kościele anglikańskim pozostanie sporo osób bliskich katolicyzmowi, będących z tego powodu w swoistym getcie i poddawanych liberalnej presji.
Mimo wszystko trzeba podkreślić, że od początku lat 90. wzrasta świadomość konserwatywnych anglikanów, iż wobec coraz większej presji reformatorskiej nie mogą tak dalej żyć. Dojrzewa w nich myśl, żeby jednak przejść na katolicyzm, gdyż walka z tak wielkim naporem liberalnych nadużyć nie wróży im zwycięstwa. Wielu też staje się katolikami. Jako kapłan chcę jednak zwrócić uwagę, iż żonaci księża przechodzący na katolicyzm mają dodatkową trudność - muszą utrzymać siebie i własne rodziny. Powstrzymuje ich to od wstąpienia do Kościoła katolickiego.
Czy jest im oferowana jakaś pomoc?
- Ja miałem na tyle szczęścia, że mogłem skorzystać ze specjalnej pomocy materialnej. Poza tym, gdy przechodziłem na katolicyzm, byłem już właścicielem domu, który stanowił zaplecze dla mojej rodziny. Wielu nie ma takiej możliwości i trzeba przyznać, że to może ich powstrzymywać od decyzji opuszczenia Kościoła anglikańskiego. Dlatego też potrzebują oni pomocy i naszej modlitwy.
Dziękuję za rozmowę.
Źródło: Nasz Dziennik
|