Portal optymalizowany dla przeglądarek: IE 7, Opera 9 i nowszych

n_ciekawestrony.jpg

Chwała polskiego oręża
 

- S U P E R  G A L E R I A -


Jonasz Porywczy

Michał Magon

- Dziecko ulicy



 -  M A G I S T E R I U M  -


Leon XIII

Christi Nomen et Regnum

- O Kościele na

Dalekim Wschodzie


Naszą witrynę przegląda teraz 669 gości 
Ilość odsłon od 7 XI 2008 r. .
mod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_counter


 

 

 

Ulti Clocks content

Chesterton

Wysmakowana lektura na długi zimowy wieczór! Sandomierskie wydawnictwo diecezjalne wydało kolejną perełkę pióra Gilberta Keitha Chestertona. To „Kościół katolicki i konwersja” – brawny opis intelektualnej drogi autora do swego nawrócenia. Więcej...

KOMPENDIUM

Kapłaństwo - powołanie czy uprawnienie? Spośród różnych argumentów przytaczanych na poparcie idei kapłaństwa urzędowego kobiet w Kościele katolickim najistotniejsze merytorycznie wydają się dwa. Więcej...

WIADOMOŚCI

Tylnymi drzwiami, proszę… W latach 80. XX wieku powstał w USA manifest wyznaczający zasady promocji homoseksualizmu w społeczeństwie. Kilka lat temu w Polsce ostrzegała przed nim Joanna Najfeld. Czy dziś jest wdrażany w życie we Wrocławiu? Więcej...

CIEKAWOSTKI

Co Czubaszek sądzi o „matkach Polkach”? Maria Czubaszek pogrąża się coraz bardziej. W rozmowie z Moniką Olejnik wyjaśniła, dlaczego woli być „zimną suką” niż „matką Polką”. A przy okazji obraziła miliony kobiet. Więcej...

PUBLICYSTYKA

Spór jest, ale dobra wola też: Spór między Stolica Apostolską a Bractwem Kapłańskim św. Piusa X jest sporem prawdziwym i poważnym; jest przy tym jednym z nielicznych sporów prowadzonych właśnie w sposób rzeczowy i poważny. Więcej...

PUBLICYSTYKA

Wnuki Marii Czubaszek im. Katarzyny Wiśniewskiej: Co tu ukrywać – ostatnio Salon ma pecha, którego nawiasem mówiąc, sam sobie przynosi – podobnie w anegdocie o żydowskim małżeństwie, jaką kiedyś opowiedział mi kolega Aleksander Rozenfeld. Więcej...

LITERATURA

Konwersja Chestertona: Katolik z urodzenia nieśmiało podejmuje niezwykły temat konwersji. Łatwiej jest podjąć go komuś, kto wciąż nie zna katolicyzmu niż temu, kto ma to szczęście, że zna go od dzieciństwa. Więcej...

DZIECIARNIA

Michał Magon – Dziecko ulicy. Umiłowanie czystości: Poza praktycznymi środkami, o których powiedzieliśmy, Michał otrzymał także rady, do których przywiązywał wielką uwagę, a które chętnie nazywał ojcami, strażnikami, albo żandarmami jego cnoty czystości. Więcej...

Tamtego lata

Tego nie dowiecie się z ekranu! Wydawnictwo Diecezjalne i Drukarnia w Sandomierzu zaprasza do lektury wyśmienitej powieści Sławomira N. Goworzyckiego „Tamtego lata. Zatajona historia Polaków”, która właśnie ukazała się na rynku wydawniczym. Więcej...

Aborcja

Jeszcze jedna godna uwagi książka wydana przez WDS Sandomierz. To „Każdy z nas był ludzkim embrionem” Doroty Sobolewskiej-Bieleckiej – najważniejsze informacje o aborcji przeplecione licznymi świadectwami kobiet i zdjęciami dzieci w okresie płodowym. Więcej...

Św. Maksymilian

Nakładem sandomierskiego wydawnictwa diecezjalnego ukazał się kolejny tom bestsellerowej serii „Niepokalana”. To przebogata książka pod redakcją br. Francisa Mary Kalvelage’a FI zatytułowana „Maksymilian Kolbe – Święty od Niepokalanej”. Więcej...

Przyjaźń Jezusa

Polecamy wybitne dzieło ks. Roberta Hugh Bensona o mnogości przejawów przyjaźni Chrystusa w naszym życiu przedstawione w formie zbioru błyskotliwych oraz przystępnych kazań a zatytułowane „Rekolekcje z Chrystusem”. Więcej...

http://www.rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/508066baner_chesterton.jpg http://www.rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/675643baner4.jpg http://www.rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/156334baner2.jpg http://www.rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/944988baner7.jpg http://www.rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/984376baner8.jpg http://www.rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/362249rzeka.jpg http://www.rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/857434kominek.jpg http://www.rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/483044baner9.jpg http://www.rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/549716baner_tamtego_lata.jpg http://www.rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/684620embrion.jpg http://www.rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/468501Kolbe.jpg http://www.rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/549104baner_Rekolekcje_z_Chrystusem.jpg
http://www.rodzinakatolicka.pl/index.php/ciekawostki/36-ciekawostki/25749-nawrocenie-chestertona http://www.rodzinakatolicka.pl/index.php/kompendium/37-kompendium/25959-kapastwo-powoanie-czy-uprawnienie http://www.rodzinakatolicka.pl/index.php/wiadomoci/6-wiadomosci/25938-tylnymi-drzwiami-prosz http://www.rodzinakatolicka.pl/index.php/ciekawostki/36-ciekawostki/25940-co-czubaszek-sdzi-o-matkach-polkach- http://www.rodzinakatolicka.pl/index.php/publicystyka/5-komentarze/25939-fsspx-spor-jest-ale-dobra-wola-te http://www.rodzinakatolicka.pl/index.php/publicystyka/5-komentarze/25949-wnuki-marii-czubaszek-im-katarzyny-winiewskiej http://www.rodzinakatolicka.pl/index.php/rodzinakatolickadorosli/31-literatura/25962-konwersja-chestertona http://www.rodzinakatolicka.pl/index.php/rodzinadzieciimlodziez/32-dzieciarnia/25960-micha-magon--dziecko-ulicy-umiowanie-cnoty-czystoci http://www.rodzinakatolicka.pl/index.php/wiadomoci/6-wiadomosci/23811-1920-tego-nie-dowiecie-si-z-ekranu- http://www.rodzinakatolicka.pl/index.php/ciekawostki/36-ciekawostki/25043-kady-z-nas-by-ludzkim-embrionem http://www.rodzinakatolicka.pl/index.php/ciekawostki/36-ciekawostki/24912-maksymilian-kolbe--wity-od-niepokalanej http://www.rodzinakatolicka.pl/index.php/wiadomoci/6-wiadomosci/24788-rekolekcje-z-chrystusem
 

Pazura bierze krzyż PDF Drukuj Email
Ocena użytkowników: / 4
SłabyŚwietny 
piątek, 26 lutego 2010 16:08

O wypadku, co był łaską, symultanicznym nawróceniu i całej prawdzie o in vitro, z Radosławem Pazurą rozmawia Agata Puścikowska.

Radosław Pazura (ur. 1969) - aktor. Grał w ponad 20 filmach kinowych i telewizyjnych, w kilkunastu serialach i teatrach telewizji. Młodszy brat Cezarego Pazury. 24 stycznia 2003 r. był poszkodowany w wypadku samochodowym, kierowca samochodu zginął na miejscu.

Agata Puścikowska: Jest początek stycznia 2003 r. Dzwoni dziennikarka i prosi o rozmowę na temat krzyża i powołania. Co Pan odpowiada?

Radosław Pazura: – Że muszę się poważnie zastanowić.

A gdyby się Pan jednak zgodził?

– Nie wiem, co bym powiedział. Jakąś bazę wiary z domu wyniosłem. Tylko potem różnie bywało. Na szczęście Pan Bóg potrafi dotrzeć nawet do najbardziej opornych. Otrzymałem wielką łaskę.

„Łaska” to wypadek, w którym zginął Pański kolega, a Pan długo walczył o życie. Był koniec stycznia 2003 r. Bóg nie miał już siły i musiał ostro zareagować?

– Taki kopniak. Przypadkowo potem przeczytałem książkę bp. Kiernikowskiego o grzesznikach. Biskup pisał o działaniu Pana Boga: czasem brutalnym, mocnym. Porównywał to do doświadczenia św. Pawła: upadamy, ślepniemy, przeżywamy osobisty dramat. Pan Bóg w ten sposób działa, bo wie, kogo stworzył: wie, że akurat z konkretnym człowiekiem inaczej się nie da. On wie, że pod skorupą grzechu, wewnątrz, jest dobro, potencjał. No to rozbija skorupę. Niektórzy potrzebują haka, mocnego uderzenia, żeby usłyszeć głos: „Chłopie, nieciekawie żyjesz, kończ z tym i wracaj do mnie”.

Wypadek spowodował nie tylko zmianę w Panu, ale i w Pańskiej żonie. Takie symultaniczne małżeńskie nawrócenie?

– Małżeństwem to my wtedy jeszcze nie byliśmy. Żyliśmy w konkubinacie i bardzo nam to odpowiadało. Ale rzeczywiście największą łaską było to, że w podobny sposób odczytaliśmy tamte wydarzenia. Po wypadku wokół nas działy się same „przypadki”, które w cudowny sposób ratowały mi życie. Trudno to teraz streścić, opisać, bo w ułamkach sekund działo się wiele. Diagnoza, natychmiastowa decyzja Doroty, leczenie, kolejna diagnoza, kolejna decyzja. Lekarze robili, co mogli, Dorota była przy mnie. Ale stało się jasne, że nad nami był jeszcze Ktoś. Inaczej nie mielibyśmy szans. Dorota była doprowadzona do takiego stanu, że nie miała wyboru – stanęła przed Bogiem. Zaczęła do Niego mówić, właściwie – jak sama wspomina – wyć. Błagała Go o pomoc, ratunek, robiła rozrachunek z naszym dotychczasowym życiem. Ale również prosiła o to, żeby Bóg nauczył ją żyć beze mnie. Jeśli taka będzie Jego wola... I po tym momencie, po tej spowiedzi, po tym pogodzeniu i zaufaniu, zaczęły się dziać rzeczy zupełnie niezwykłe. Przykład: jednego dnia na zdjęciu RTG moich płuc właściwie nie ma, a następnego są. Wróciłem po dwóch tygodniach.

Obyło się bez buntu: „Panie Boże, nie mogłeś inaczej”? Chyba nie chciałabym się nawracać metodą takiego kija...

- Buntu nie było, chociaż na początku, całkowicie błędnie, przyjąłem, że ten wypadek to była kara za złe życie. A przecież Pan Bóg nie jest okrutny. On tworzy scenariusz dla każdego człowieka inny – każdemu daje inną drogę, inny krzyż do udźwignięcia. W moim przypadku musiał wiedzieć, że tylko takie cierpienie mnie przebudzi. Musiał też wiedzieć, że Dorota będzie umiała się podnieść, walczyć. Przez 7 lat od wypadku, odkąd staramy się żyć z Bogiem - wciąż odczytuję Jego obecność. Czasem dreszcz mnie przechodzi, gdy zauważam, jak namacalnie działa. Kojarzę pewne sytuacje, ludzi, wydarzenia, książkę, która akurat wpadła mi do ręki – to są takie małe pomoce od Niego. On cały czas nas prowadzi. Ktoś powie „crazy man”, a ja dzięki tym znakom wiem, że idziemy dobrą drogą.

Crazy man. W środowisku tak się o Panu mówi?

– Nie wiem, bo nie bywam w tzw. środowisku. Ale mogę być i „crazy”. W życiu najważniejsze jest przyszłe życie. To, co się dzieje tu i teraz, to początek. Prawdziwe życie będzie po tamtej stronie. Teraz już wiem, że jestem powołany, żeby tak pracować nad sobą, aby przygotować się do przejścia, aby nie bać się starości i przygotować się na nią. I żeby umieć przyjąć
cierpienie, które z nią się wiąże. Cierpienie każdego z nas spotka – wcześniej lub później.

Cierpienie równa się krzyż?

– Cierpienie jest częścią krzyża, ale nie można się go bać. Krzyż to droga, to dar, to łaska. To wielka tajemnica.

Pewien, zapewne mądry, teolog napisał, że krzyż można przyjąć z miłością lub odrzucić z odrazą. A stany pośrednie? Ja się krzyża boję – takiego choćby, jakiego Pan doświadczył.

– Chyba nie ma jednak stanów pośrednich. Ale większość z nas jest rzeczywiście gdzieś pośrodku. Z biegiem czasu, doświadczeń, myślę jednak, że Bóg prowadzi nas do siebie – i wtedy łatwiej zaakceptować krzyż z miłością. Poza tym – jak mówiłem – przecież droga każdego z nas jest inna. Krzyż, który niesie bliźni, być może nie byłby do udźwignięcia przeze mnie i odwrotnie. I Bóg o tym wie.

Jest rok 2010. Czego Pana uczy krzyż w tej chwili? Do czego jest Pan przez krzyż powołany?

– Chcę szukać siebie prawdziwego, czyli takiego, jakiego stworzył mnie Pan Bóg. On stwarza nas po to, żebyśmy doszli do zbawienia. Ale ponieważ rodzimy się z grzechem, a potem brniemy w grzech, musimy wykonać ogromną pracę – przemieniać się codziennie i prosić, by On w tym pomógł. I nawet trudności, które potocznie nazywamy krzyżem: denerwującego kolegę w pracy, rutynę czy ból głowy, musimy wykorzystywać do wewnętrznej przemiany. W mojej pracy też muszę uważać, bo ten zawód bywa niszczący. I muszę się modlić, żeby sytuacje, które na pozór przerastają, nie zostały wykorzystane przez szatana. Bo jeśli się tych sytuacji nie odda Bogu, szatan znajdzie sobie kanały, wejdzie do naszego życia.

On wchodzi w te szczeliny, które nie są wypełnione miłością, wiarą. Sporo już zdziałał w naszym życiu. Boi się go Pan?

– Nie! Jest słaby, beznadziejny i mam go gdzieś! I będę z nim walczył. Wiem, że to istota o dużo większej inteligencji niż nasza, ludzka. Ale wiem też, że gdy się ma oparcie w Bogu, te jego sztuczki są w gruncie rzeczy prymitywne. No choćby ułuda, że „życie na kocią łapę” jest dobre i fajne. Szatan pokazuje pozory, blichtr. A prawda jest inna: tylko sakrament daje prawdziwe szczęście i pozwala na rozwój miłości, bo opiera się na Bogu. Bez Niego w dłuższym czasie nie uniesiemy żadnego ciężaru, nie oszukujmy się.

Po nawróceniu odkrył Pan powołanie do małżeństwa?

– Kochaliśmy się i byliśmy ze sobą wiele lat. Ale jednak coś nas blokowało. Powstała pustka. Dopiero po wypadku otworzyliśmy się na Boga, i to było początkiem przemian, a konsekwencją był nasz ślub. Na Bogu osadziliśmy nowe, wspólne życie. Pomogły nam w tym sąsiadki – siostry klaryski oraz ojcowie kapucyni. Dzięki nim świadomie uciekliśmy od zgiełku, paparazzi, fleszy. Wzięliśmy ślub we Frascatti pod Rzymem: była obecna tylko najbliższa rodzina. Mogliśmy się skupić i właściwie przeżyć ten sakrament. Na ołtarzu położyliśmy zeszyty z postanowieniami na nowe życie. Żeby Pan Bóg zobaczył, że to On jest najważniejszy, że sakrament jest dla nas wielkim darem i opoką.

A rodzicielstwo? Aż trudno mi uwierzyć, że będąc ze sobą kilkanaście lat, nie myśleliście o dziecku.

– Wydawało nam się, że chcieliśmy dziecka, ale teraz wiem, że tak naprawdę baliśmy się tego. Bo żyliśmy właśnie w pustce, o której wspomniałem. Nie byliśmy w stanie dostrzec, że rodzicielstwo to cud. Że narodziny dziecka to mistyka. Dlatego teraz wołam do młodych ludzi: nie żyjcie tak głupio, jak my kiedyś, a do sakramentu podchodźcie roztropnie i poważnie.

Gdy pojawiło się powołanie do bycia rodzicami, pojawiły się i problemy. Media donosiły o różnych terapiach, sugerując in vitro.

– Otworzyliśmy się na Boga, a więc także na naukę Kościoła, zdaliśmy się całkowicie na Jego łaskę. Zakładaliśmy również, że Jego wolą może być i to, że nie będzie nam dane cieszyć się nowym życiem. Oczywiście robiliśmy, co w ludzkiej mocy: dobry lekarz, wczytywaliśmy się w naturalny cykl kobiecy, itd. Trzy lata prób, nadziei, rozczarowań. Wytoczyliśmy też duchowy „ciężki sprzęt”: sakramenty, Msze św., pielgrzymki. Siostry klaryski bardzo się za nas modliły. Kiedyś też udzieliliśmy wywiadu na temat naszego ślubu. Przeczytał to ksiądz mieszkający w Watykanie. Nawiązał z nami kontakt, obiecał codzienną modlitwę przy grobie Ojca Świętego. Wierzę, że to również Janowi Pawłowi II zawdzięczamy córkę.

Ma na imię Klara Maria. Domyślam się, że to w podzięce dla...

– Świętej Klary, oczywiście. I wiadomo, Maryi. Nasza Klarcia urodziła się w styczniu 2007 roku. Prawie dokładnie 4 lata po moim wypadku. Do tej pory dziękuję za wszystko św. Klarze, bo to patronka mediów elektronicznych, telewizji, a więc i nasza. Wierzę, że ma nas w swojej opiece i nie da nam zginąć.

Źródło: Gość Niedzielny

Komentarze (1)
1 środa, 03 marca 2010 02:40
Basia
Dziekuje.Wlasnie znowu "cos" na mnie spadlo,a slowa"I musze sie modlic,zeby sytuacje,ktore na pozor przerastaja,nie zostaly wykorzystane przez szatana.Bo jesli sie tych sytuacji nie odda Bogu,szatan znajdzie sobie kanaly,wejdzie do naszego zycia." sa wlasnie dzialaniem Pana Boga w moim zyciu.

Dodaj komentarz

Twoje imię:
Twój e-mai:
Komentarz:
 
Start Wywiady Wywiady Pazura bierze krzyż
 

WIADOMOŚCI

CIEKAWOSTKI

WYWIADY

PUBLICYSTYKA

KOMPENDIUM

LITERATURA

DZIECIARNIA