Portal optymalizowany dla przeglądarek: IE 7, Opera 9 i nowszych

n_ciekawestrony.jpg

Chwała polskiego oręża
 

- S U P E R  G A L E R I A -


Jonasz Porywczy

Michał Magon

- Dziecko ulicy



 -  M A G I S T E R I U M  -


Leon XIII

Christi Nomen et Regnum

- O Kościele na

Dalekim Wschodzie


Naszą witrynę przegląda teraz 428 gości 
Ilość odsłon od 7 XI 2008 r. .
mod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_counter


 

 

 

Ulti Clocks content

Chesterton

Wysmakowana lektura na długi zimowy wieczór! Sandomierskie wydawnictwo diecezjalne wydało kolejną perełkę pióra Gilberta Keitha Chestertona. To „Kościół katolicki i konwersja” – brawny opis intelektualnej drogi autora do swego nawrócenia. Więcej...

KOMPENDIUM

Kapłaństwo - powołanie czy uprawnienie? Spośród różnych argumentów przytaczanych na poparcie idei kapłaństwa urzędowego kobiet w Kościele katolickim najistotniejsze merytorycznie wydają się dwa. Więcej...

WIADOMOŚCI

Kolejna kompromitacja aborcjonistek: Aborcyjne lobby nie śpi. W najlepszym czasie antenowym telewizja publiczna emituje peany na cześć zabijania dzieci. Do programu „Tomasz Lis na żywo” prowadzący zaprosił Marię Czubaszek. Więcej...

CIEKAWOSTKI

Sodomici nie zasługują na przywilej małżeństwa: Kandydat do nominacji Partii Republikańskiej w wyborach prezydenckich, Rick Santorum przypomniał, że możliwość zawarcia małżeństwa jest przywilejem, który należy się wyłącznie związkom kobiety i mężczyzny. Więcej...

PUBLICYSTYKA

Dlaczego kobieta powinna rodzić dzieci? Ponieważ do tego została stworzona. Żeby być matką. Została powołana do rodzenia dzieci, opiekowania się nimi i kochania ich miłością bezwarunkową. I każda kobieta za tym tęskni... Więcej...

PUBLICYSTYKA

Wokół problemu śmierci mózgowej istnieje coraz więcej kontrowersji. Część środowiska naukowego i lekarskiego nie uznaje definicji śmierci mózgowej i domaga się zaprzestania pobierania organów nieparzystych od dawców po wypadkach. Więcej...

LITERATURA

Konwersja Chestertona: Katolik z urodzenia nieśmiało podejmuje niezwykły temat konwersji. Łatwiej jest podjąć go komuś, kto wciąż nie zna katolicyzmu niż temu, kto ma to szczęście, że zna go od dzieciństwa. Więcej...

DZIECIARNIA

Michał Magon – Dziecko ulicy. Umiłowanie czystości: Poza praktycznymi środkami, o których powiedzieliśmy, Michał otrzymał także rady, do których przywiązywał wielką uwagę, a które chętnie nazywał ojcami, strażnikami, albo żandarmami jego cnoty czystości. Więcej...

Tamtego lata

Tego nie dowiecie się z ekranu! Wydawnictwo Diecezjalne i Drukarnia w Sandomierzu zaprasza do lektury wyśmienitej powieści Sławomira N. Goworzyckiego „Tamtego lata. Zatajona historia Polaków”, która właśnie ukazała się na rynku wydawniczym. Więcej...

Aborcja

Jeszcze jedna godna uwagi książka wydana przez WDS Sandomierz. To „Każdy z nas był ludzkim embrionem” Doroty Sobolewskiej-Bieleckiej – najważniejsze informacje o aborcji przeplecione licznymi świadectwami kobiet i zdjęciami dzieci w okresie płodowym. Więcej...

Św. Maksymilian

Nakładem sandomierskiego wydawnictwa diecezjalnego ukazał się kolejny tom bestsellerowej serii „Niepokalana”. To przebogata książka pod redakcją br. Francisa Mary Kalvelage’a FI zatytułowana „Maksymilian Kolbe – Święty od Niepokalanej”. Więcej...

Przyjaźń Jezusa

Polecamy wybitne dzieło ks. Roberta Hugh Bensona o mnogości przejawów przyjaźni Chrystusa w naszym życiu przedstawione w formie zbioru błyskotliwych oraz przystępnych kazań a zatytułowane „Rekolekcje z Chrystusem”. Więcej...

http://www.rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/508066baner_chesterton.jpg http://www.rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/675643baner4.jpg http://www.rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/156334baner2.jpg http://www.rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/944988baner7.jpg http://www.rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/984376baner8.jpg http://www.rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/362249rzeka.jpg http://www.rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/857434kominek.jpg http://www.rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/483044baner9.jpg http://www.rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/549716baner_tamtego_lata.jpg http://www.rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/684620embrion.jpg http://www.rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/468501Kolbe.jpg http://www.rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/549104baner_Rekolekcje_z_Chrystusem.jpg
http://www.rodzinakatolicka.pl/index.php/ciekawostki/36-ciekawostki/25749-nawrocenie-chestertona http://www.rodzinakatolicka.pl/index.php/kompendium/37-kompendium/25959-kapastwo-powoanie-czy-uprawnienie http://www.rodzinakatolicka.pl/index.php/wiadomoci/6-wiadomosci/25968-kolejna-kompromitacja-aborcjonistek http://www.rodzinakatolicka.pl/index.php/ciekawostki/36-ciekawostki/25972-homoseksualici-nie-zasuguj-na-przywilej-maestwa http://www.rodzinakatolicka.pl/index.php/publicystyka/5-komentarze/25981-dlaczego-kobieta-powinna-rodzi-dzieci http://www.rodzinakatolicka.pl/index.php/publicystyka/5-komentarze/25965-watykaska-konferencja-o-mierci-mozgowej http://www.rodzinakatolicka.pl/index.php/rodzinakatolickadorosli/31-literatura/25962-konwersja-chestertona http://www.rodzinakatolicka.pl/index.php/rodzinadzieciimlodziez/32-dzieciarnia/25960-micha-magon--dziecko-ulicy-umiowanie-cnoty-czystoci http://www.rodzinakatolicka.pl/index.php/wiadomoci/6-wiadomosci/23811-1920-tego-nie-dowiecie-si-z-ekranu- http://www.rodzinakatolicka.pl/index.php/ciekawostki/36-ciekawostki/25043-kady-z-nas-by-ludzkim-embrionem http://www.rodzinakatolicka.pl/index.php/ciekawostki/36-ciekawostki/24912-maksymilian-kolbe--wity-od-niepokalanej http://www.rodzinakatolicka.pl/index.php/wiadomoci/6-wiadomosci/24788-rekolekcje-z-chrystusem
 

Czy śledczy wiedzą, co wyciekło z tupolewa? PDF Drukuj Email
Ocena użytkowników: / 0
SłabyŚwietny 
czwartek, 29 lipca 2010 13:38

Polski samolot przeleciał bardzo nisko. Strumień gorącego powietrza dosłownie zwalił mnie z nóg i odrzucił na bok. Usłyszałem uderzenie o brzozę, widziałem, jak drzewo się łamie. Pobiegłem na miejsce upadku, ale teren był już obstawiony. Działka, na której rosła brzoza, była zalana jakimś płynem, być może z układu hydraulicznego samolotu. Z Siergiejem Amielinem, docentem z Katedry Elektroniki i Technik Mikroprocesowych smoleńskiego oddziału Moskiewskiego Instytutu Energetyki, dziennikarzem i fotoreporterem, autorem zdjęć i trajektorii lotu Tu-154M, rozmawia Marta Ziarnik.

Był Pan w momencie katastrofy polskiego tupolewa w Smoleńsku?

- Mieszkam i pracuję w Smoleńsku. W momencie tragedii przebywałem w mieście. Na miejsce katastrofy 10 kwietnia nie pojechałem. Byłem pewien, że nie uda mi się nic zobaczyć - miejsce katastrofy było szczelnie otoczone przez żołnierzy i milicję. Nikogo nie dopuszczano w pobliże.

Kiedy już jednak Pan dotarł na miejsce, co można tam było zobaczyć?

- Na miejsce katastrofy lotniczej przyjechałem 13 kwietnia. Właśnie wtedy wykonałem fotografie, które zamieściłem w internecie. W tym czasie żołnierze nie dopuszczali tylko do tego miejsca, gdzie leżały szczątki. Sam zaś odcinek, nad którym przelatywał samolot, był dostępny. Można było swobodnie obserwować drzewa ze ściętymi gałęziami, a nawet je fotografować. Wcześniej nie pozwalali tego robić.

Jak wyglądało to miejsce?

- Na trajektorii lotu samolotu można jeszcze było dostrzec drobne części jego poszycia - małe kawałeczki. Później wszystkie je zebrali. W miejscu, gdzie leżały szczątki samolotu, pracowali jeszcze oficerowie śledczy i ratownicy; nikogo tam nie wpuszczali. 

Widział Pan wrak polskiego Tu-154M?

- Szczątki samolotu widziałem tylko z daleka, przez gałęzie krzaków. Po dwóch dniach wszystkie zostały jednak wywiezione na plac strzeżony przez żołnierzy, na który nikogo nie wpuszczają. Tam pracują jedynie oficerowie śledczy.

Słyszał Pan od naocznych świadków, jak wyglądała katastrofa?

- Rozmawiałem z właścicielem działki rolnej, na której znajduje się brzoza. Właśnie o nią samolot złamał skrzydło. Ten człowiek odmówił podania imienia i nazwiska. Mogę powiedzieć tylko tyle, że jest emerytem i 10 kwietnia był na swojej działce letniskowej. Opowiadał mi, że tego dnia była tak silna mgła, iż źle widział nawet wierzchołek brzozy. Nie dostrzegł też zbliżającego się samolotu, słyszał jedynie jego dźwięk. Powiedział, że samolot przeleciał bardzo nisko i że to działo się tak szybko, iż nie zdążył nawet zorientować się, o co chodzi. Strumień powietrza zwalił go z nóg i odrzucił na bok. Mężczyzna usłyszał tylko uderzenie o drzewo i widział, jak brzoza się połamała. Kiedy już zdołał się podnieść, pobiegł w stronę miejsca, gdzie roztrzaskał się samolot. Myślał, że może pasażerowie będą potrzebować pomocy. Ale od jego działki do miejsca upadku samolotu jest dość daleko, bo ponad 500 m po prostej, a drogą jeszcze dalej. Dlatego znalazł się na miejscu jednocześnie ze strażakami, którzy go tam nie wpuścili.
Ten człowiek powiedział mi też, że na jego działce znajdowały się niewielkie szczątki skrzydła, a ziemia była zalana jakimś płynem. Myślę, że pochodził on z układu hydraulicznego. Przy uderzeniu w brzozę nie tylko odłamała się część skrzydła, być może został uszkodzony układ hydrauliczny. Dodatkowo sterowanie częściowo lub całkowicie odmówiło posłuszeństwa i maszyna w sposób niekontrolowany zaczęła się obracać wokół własnej osi, ostatecznie upadając podwoziem do góry.

Minister Siergiej Szojgu mówił, że samolot był przełamany na dwie części.

- Jak już mówiłem, szczątki samolotu widziałem z daleka. Ale uważnie przestudiowałem wszystkie fotografie i materiały wideo, jakie udało mi się zrobić osobiście bądź dostać od innych osób, a na których wyraźnie widać, że samolot rozpadł się nie na dwie, ale na kilka części! Duże szczątki to ogon samolotu, dwa kawałki skrzydeł z podwoziem i fragment kadłuba. Cała reszta rozpadła się na drobne kawałeczki. Nie widziałem kokpitu. Te kawałeczki są dobrze widoczne na fotografiach wykonanych na placu, gdzie leżą szczątki.

Jak zabezpieczano miejsce katastrofy?

- Przez pierwsze dni po katastrofie całe miejsce wypadku było otoczone, nikogo tam nie wpuszczano. Ochronę na miejscu katastrofy zaczęto ustawiać po 15 minutach od tragedii. Ściągnięto milicjantów, kursantów szkoły milicyjnej, Akademii Wojskowej Obrony Przeciwlotniczej znajdującej się w Smoleńsku, jak również żołnierzy z jednostek wojskowych ze Smoleńska. 

Od osób, które były w Smoleńsku, wiadomo jednak, że zabezpieczenie tego miejsca w późniejszych dniach pozostawiało wiele do życzenia.

- Rzeczywiście, nie obeszło się bez ekscesów. Media ujawniły fakt przywłaszczenia rzeczy osobistych osób, które zginęły w katastrofie lotniczej. Kilku żołnierzy, którzy stali w okrążeniu, zrabowało z miejsca zdarzenia kartę płatniczą i dzięki niej wypłacili z konta pewne sumy. Jak poinformowała prokuratura Rosji, żołnierze ci zostali zatrzymani i obecnie prowadzone jest śledztwo w sprawie kradzieży. Oni już przed rozpoczęciem służby wojskowej byli karani. 
Złodziei interesowały głównie kosztowności należące do ofiar katastrofy. Ale na miejscu były też podzespoły techniczne samolotu mogące wpływać na wyniki śledztwa.

A Pan znalazł coś szczególnego w tym miejscu?

- Kiedy sam byłem (zresztą kilkukrotnie) na miejscu katastrofy, żadnych kawałków samolotu czy osobistych rzeczy ofiar nie widziałem. Znalazłem tam za to pozostałości pudeł z taśmy filmowej i same kawałki taśm. Z tego, co wiem, w samolocie przewożono filmy, które miały być później pokazane na festiwalu filmów w Moskwie. Jeden z kadrów z tej taśmy filmowej sfotografowałem. Jednak nie wykluczam, że inni na miejscu katastrofy mogli znaleźć więcej rzeczy. 

Mieszkańcy Smoleńska przeszukiwali teren, który już nie był w żaden sposób chroniony?

- Tak, to prawda. Przez pewien czas - mniej więcej od 20 kwietnia do 1 maja - miejsca upadku samolotu faktycznie nikt nie ochraniał. I tam rzeczywiście można było chodzić i szukać rzeczy.
Dopiero na początku maja na miejscu katastrofy postawiono posterunek milicji. Od tej pory milicjanci przebywają tam całą dobę i nie pozwalają niczego wykopywać; zabraniają również podchodzić do lotniska. Miejsce upadku samolotu znajduje się właśnie na granicy lotniska.

A Pańscy koledzy, rosyjscy dziennikarze, którzy byli na miejscu, widzieli coś więcej?

- Wszyscy przybyli na miejsce katastrofy już wtedy, kiedy do szczątków nikogo nie dopuszczano. Jeden z moich znajomych pracował bezpośrednio na miejscu katastrofy, robił zdjęcia i nagrywał dla Ministerstwa ds. Sytuacji Nadzwyczajnych Rosji. Ale on nie może udzielać żadnych komentarzy do czasu zakończenia śledztwa, ponieważ jest pracownikiem ministerstwa.

Co o katastrofie mówili sami mieszkańcy Smoleńska?

- Świadków tej katastrofy jest bardzo mało. Do tragedii doszło rano, była zła pogoda, większość mieszkańców miasta przebywała jeszcze w domach. Także ci, którzy mieszkają obok lotniska, nic nie wiedzieli o żadnej katastrofie lotniczej i dowiedzieli się o niej dopiero z wiadomości. Samolot widzieli w zasadzie tylko jadący w tym czasie szosą, którą przeciął. Ale oni widzieli go zaledwie kilka sekund. Z ich relacji wynika, że leciał bardzo mocno przechylony na jedno skrzydło i że spadł praktycznie od razu po tym, jak przeleciał nad szosą. Wszystko to rozegrało się niesamowicie szybko.

Zna Pan kontrolerów Pawła Plusnina i Wiktora Ryżenkę?

- Osobiście Plusnina nie znam. Rozmawiałem jedynie z człowiekiem, który zna go od kilku lat, ponieważ również pracował na lotnisku w Smoleńsku. Według jego słów, Plusnin to doświadczony dyspozytor. Wiem, że snuto domysły, że dyspozytor nie pracował na smoleńskim lotnisku i nie znał jego. To jednak nieprawda. Plusnin służył na lotnisku Siewiernyj w czasie, gdy znajdował się tam pułk lotnictwa wojskowo-transportowego, i dobrze je znał. 

Jakim sprzętem nawigacyjnym dysponuje lotnisko Smoleńsk Siewiernyj?

- Na ile mi wiadomo, część sprzętu z lotniska została zdemontowana jesienią 2009 roku. Wtedy był rozformowany pułk lotnictwa wojskowo-transportowego, który miał bazę w Smoleńsku. Jednakże loty na to lotnisko wciąż się odbywały, dlatego dysponuje ono sprzętem nawigacyjnym. 

Jaki radar jest na lotnisku?

- Na lotnisku Siewiernyj znajdował się radar RSP-6. Radiolokacyjny system lądowania RSP-6 jest przeznaczony do regulowania ruchu na dalekich i bliskich podejściach do lotniska, a także do późniejszego naprowadzenia samolotów (już poza widocznością ziemi) na pas startowy lotniska i kontroli ich zniżania się do wysokości 150-200 m w trudnych warunkach meteorologicznych za pomocą głosowego przekazywania przez kierownika lotów komend dla załóg samolotów przez stacje radiowe łączności. RSP-6 bardzo często jest wykorzystywany na rosyjskich lotniskach wojskowych. Ponadto blisko lotniska znajdują się radiolatarnie z dalekim i bliskim zasięgiem. Żadnej innej nawigacyjnej aparatury na lotnisku nie ma. Ten sprzęt znajduje się tam na stałe.

Dlaczego wieża w Smoleńsku wygląda jak barak w slumsach?

- Punkt zarządzania, czyli wieża lotniska wojskowego Siewiernyj, wyraźnie różni się od wieży z lotnisk cywilnych. Z racji konieczności zachowania tajemnicy mają one niewielką wysokość i maskującą farbę. Widziałem fotografie wieży lotniska Siewiernyj zrobione kilka lat temu. Wtedy ona wyglądała dokładnie tak samo jak obecnie. Inaczej wygląda już wieża smoleńskiego lotniska Jużnyj, który był cywilnym portem lotniczym i teraz nie funkcjonuje.

Czy lotnisko w Smoleńsku jest przystosowane do przyjmowania chociażby takich samolotów jak Tu-154M, które wymagają specjalnych warunków?

- W Smoleńsku jest tylko jedno czynne lotnisko - Siewiernyj. Wcześniej było jeszcze jedno, o którym przed chwilą wspominałem - Jużnyj, ale obsługiwało ono tylko loty pasażerskie odbywające się na małe odległości. Nie funkcjonuje już jednak wiele lat. Regularne loty skończyły się tam w 1991 roku. Ale na lotnisku Jużnyj Tu-154M mimo wszystko nie mógłby wylądować, ponieważ tam jest krótki pas. Lotnisko było przeznaczone dla samolotów Jak-40 i An-2. Obecnie w Smoleńsku samoloty mogą lądować tylko i wyłącznie na wojskowym lotnisku Siewiernyj. Może ono przyjąć Tu-154, ale tylko przy dobrych warunkach pogodowych. 

Jak wygląda ścieżka podejścia na Siewiernym?

- Obecnie istnieje tylko jeden kierunek lądowania na lotnisku Siewiernyj - ze wschodu na zachód. Jednak dodatkowy sprzęt, który zabezpieczał możliwość wylądowania w kierunku ze wschodu na zachód, został zdemontowany jesienią 2009 roku.

Gdzie obecnie znajduje się wrak tupolewa. Kto ma do niego dostęp?

- Szczątki samolotu znajdują się na placu smoleńskich zakładów lotniczych, które zlokalizowane są obok lotniska Siewiernyj. Plac ten ogrodzony jest betonowym płotem i jest dobrze strzeżony. Dostęp do szczątków mają jedynie śledczy z prokuratury, specjaliści z Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego, jak również pracownicy Ministerstwa ds. Sytuacji Nadzwyczajnych Rosji.

Co sami Rosjanie mówią o prowadzonym śledztwie?

- Śledztwo w sprawie katastrofy było aktywnie omawiane w pierwszych dniach po tragedii. Potem kolejna fala zainteresowania pojawiła się po publikacji wstępnego sprawozdania MAK. Teraz w zasadzie o śledztwie się głośno nie mówi. Dotychczasowe informacje są niewystarczające do analizy różnych wersji katastrofy.

Czy wie Pan coś o tym, by kiedykolwiek doszło do sytuacji, w której wieża celowo podałaby błędne komunikaty meteorologiczne, ażeby "zniechęcić" do lądowania? Do tego przyznał się przecież ostatecznie Plusnin. Czy w Rosji stosuje się podobne praktyki?

- Nie posiadam wiarygodnych informacji na tematy związane z tym, jakie były realne dane na temat widoczności na lotnisku i jakie dane przekazywał dyspozytor na pokład samolotu. 

Co Pan myśli o przesądzaniu o winie polskich pilotów?

- Nie uważam, by przyczyną awarii było błędne działanie pilota. Być może to automatyka błędnie zadziałała. Najbardziej prawdopodobny jest tragiczny zbieg okoliczności. Myślę, że podczas schodzenia do lądowania coś musiało się zdarzyć. Być może zaczęło się oblodzenie i to odbiło się na niesterowności samolotu. Być może samolot wpadł w granicę warstwy inwersji (granicę zimnego i ciepłego powietrza) i to doprowadziło do utraty prędkości? Tu-154M to ciężko sterowny samolot.

Dziękuję za rozmowę.

1. Minister Siergiej Szojgu mówił, że tupolew był przełamany na dwie części. Uważnie przestudiowałem wszystkie fotografie i materiały wideo, na których wyraźnie widać, że samolot rozpadł się na kilka części. Duże szczątki to ogon, dwa kawałki skrzydeł z podwoziem i fragment kadłuba. Cała reszta rozpadła się na drobne kawałeczki. Nie widziałem kokpitu.

2. Złodziei interesowały głównie należące do ofiar katastrofy kosztowności. Ale na miejscu były też podzespoły techniczne samolotu, mogące wpływać na wyniki śledztwa.

3. Ziemia na działce, na której rosła brzoza, o którą zahaczył tupolew, była ochlapana jakimś płynem. Myślę, że był to płyn z układu hydraulicznego samolotu. 

4. Wiem, że pojawiały się domysły, że dyspozytor nie pracował na smoleńskim lotnisku i nie znał jego właściwości. To nieprawda. Paweł Plusnin służył na lotnisku Siewiernyj w tym czasie, kiedy znajdował się tam jeszcze pułk lotnictwa wojskowo-transportowego, i dobrze znał to lotnisko. 

5. Na lotnisku Siewiernyj pracuje radiolokacyjny system lądowania RSP-6, popularny na rosyjskich lotniskach wojskowych, przeznaczony do regulowania ruchu na dalekich i bliskich podejściach, a także do naprowadzania samolotów (już poza widocznością ziemi) na pas startowy i kontroli ich zniżania do wysokości 150-200 metrów. W trudnych warunkach meteorologicznych samoloty naprowadzane są za pomocą głosowego przekazywania komend przez szefa lotów.

Źródło: Nasz Dziennik

Dodaj komentarz

Twoje imię:
Twój e-mai:
Komentarz:
 
Start Wywiady Wywiady Czy śledczy wiedzą, co wyciekło z tupolewa?
 

WIADOMOŚCI

CIEKAWOSTKI

WYWIADY

PUBLICYSTYKA

KOMPENDIUM

LITERATURA

DZIECIARNIA