|
Katolik nie może popierać in vitro. W latach 50. ubiegłego wieku arcybiskup Nowego Orleanu ks. Joseph Rummel ekskomunikował trzech katolickich polityków, którzy promowali segregację rasową. Wtedy lewica głośno popierała decyzję hierarchy. Z prof. Robertem P. Georgem, ekspertem w dziedzinie prawa, filozofii prawa oraz bioetyki, jednym z najbardziej znanych amerykańskich konserwatywnych intelektualistów, rozmawia Mariusz Bober.
W preambule do Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka czytamy, że została ona uchwalona ze względu na godność każdego z członków rodziny ludzkiej oraz ich równe i nienaruszalne prawa. Tymczasem dziś podważa się nagminnie ową godność, forsując, choćby na forum Organizacji Narodów Zjednoczonych, "prawo do aborcji", "eutanazji" czy kwestię in vitro...
- Gdy ONZ lub inna międzynarodowa organizacja, powołując się na Powszechną Deklarację Praw Człowieka, promuje odbieranie życia niewinnym istotom, czy to poprzez aborcję, eutanazję, czy niszczenie ludzkich embrionów w wyniku destrukcyjnych badań lub innych praktyk, zdradza najbardziej fundamentalne zasady zawarte w Deklaracji, a mianowicie poszanowanie wewnętrznej, immanentnej godności każdego członka rodziny ludzkiej. Tymczasem tak jak skandaliczną niesprawiedliwością jest uważać, że niektórzy ludzie mają "mniejszą" godność i prawa z powodu ich rasy, narodowości albo płci, tak równie skandaliczne jest twierdzenie, by uważać niektórych ludzi za gorszych z powodu ich wieku, rozmiarów, miejsca życia, etapu rozwoju albo stanu zależności od innych. Powszechna Deklaracja Praw Człowieka powinna chronić każde niewinne życie ludzkie, a nie niszczyć je!
Czy każdy człowiek może rozpoznać prawo naturalne, niezależnie od wyznawanej religii, czy są to tylko, jak twierdzą niektórzy, "katolickie dogmaty", jak chociażby przekonanie, że embrion jest człowiekiem?
- Każdy człowiek jest członkiem rodziny ludzkiej. To właśnie nauka, nie żadna religia, ustaliła, że życie ludzkie zaczyna się w momencie poczęcia, a kończy się w chwili naturalnej śmierci. Status życia ludzkiego nie zależy od fazy jego rozwoju.
Forsujący aborcję, eutanazję oraz in vitro starają się zmienić koncepcję osoby ludzkiej, wskazując, że embrion, a nawet noworodek, jest "osobą przyszłą", człowiek starszy - "osobą przeszłą"...
- Przecież dorosły człowiek, np. pan czy ja, jest tą samą osobą, która wcześniej była młodzieńcem lub młodą dziewczyną, dzieckiem i embrionem. Każdy z nas przechodził te etapy rozwoju, zachowując pewne cechy, tożsamość i pełną jedność. Co prawda są ludzie, którzy przyznają, że embrion z naukowego punktu widzenia jest człowiekiem, a jednocześnie przeczą, by był osobą wraz z przysługującymi jej godnością i prawami. Takie stanowisko z filozoficznego punktu widzenia jest nie do obronienia. Wiele osób rozumie, że twierdzenie, iż życie ludzkie zaczyna się w chwili poczęcia jest prawdziwe bez względu na to, czy są ludźmi wierzącymi czy nie. Jeśli ktoś przeczy, że embrion jest człowiekiem, jednocześnie podważa zasadę równości ludzi. Uznaje bowiem, że jedni - uprzywilejowani - mogą dla swoich własnych celów wykorzystywać, a nawet zabijać, tych uznanych za gorszych. Oczywiście prawda o równości ludzi została przekazana także przez judeochrześcijańskie Objawienie. Ale również ludzie, którzy nie są ani Żydami, ani chrześcijanami, mogą tę prawdę zrozumieć i przyjąć.
W Polsce ostro dyskutowana jest kwestia refundacji z budżetu państwa zabiegów in vitro, w tle pozostaje legalizacja związków homoseksualnych. Jakie zagrożenia niesie to dla naszej cywilizacji, zwłaszcza rodziny, która jest jej podstawą?
- Można zrozumieć, dlaczego pary, które nie mogą mieć dzieci w sposób naturalny, uciekają się do takich metod jak in vitro. Niepłodność jest strasznym brzemieniem, które dźwiga dziś wiele osób. Zasługują one na nasze współczucie i wsparcie. Problem polega na tym, że in vitro jako substytut aktu małżeńskiego prowadzi do traktowania prokreacji jako czegoś w rodzaju rzemiosła. Choć rodzice, którzy poddali się procedurze in vitro, z pewnością kochają swoje dzieci i troszczą się o nie, podobnie jak rodzice dzieci poczętych w naturalny sposób, to nieuniknionym skutkiem propagowania tej metody jest kulturowe przesunięcie w kierunku traktowania dzieci - w procesie prokreacji, raczej jako produktu niż osób. To prowadzi do akceptowania przez wielu ludzi metod diagnostyki oraz selekcji prenatalnej, w wyniku których niektórym embrionom pozwala się żyć, a innym odmawia się tego prawa w imię "jakości". Te poczęte dzieci są traktowane podobnie jak wyroby rzemieślnicze, przy których produkcji stosuje się "kontrolę jakości". W ten sposób deprecjonowana jest wartość życia ludzkiego. Ponadto metoda in vitro w USA i wielu innych krajach doprowadziła do wytwarzania "zbędnych", tzw. nadliczbowych embrionów, które prawdopodobnie nie zostaną nigdy wszczepione do organizmów kobiet i nikt nie pozwoli im się rozwinąć. Dlatego - moim zdaniem - należy podjąć ogromne wysiłki, by na naukowym i terapeutycznym poziomie pomagać niepłodnym parom w taki sposób, aby nie wykorzystywać in vitro. Obserwujemy obiecujący postęp w tej dziedzinie.
Jaką skalę osiągnęła w USA praktyka zapłodnienia pozaustrojowego? Jak wielu ludzi pozostaje zamrożonych w embrionalnej fazie życia?
- Nie mamy dobrych raportów na ten temat, dlatego nikt nie zna dokładnej liczby zamrożonych embrionów. Jednak z pewnością chodzi o setki tysięcy istnień ludzkich. To bardzo smutne i niepokojące zjawisko. Każdy embrion jest unikalnym i niezastąpionym ludzkim istnieniem - członkiem rodziny ludzkiej.
Mrożenie tzw. nadliczbowych embrionów, selekcja prenatalna, wykorzystywanie zarodków do badań na komórkach macierzystych... - te praktyki zakrawają na nowy, wprowadzany pod płaszczykiem praw człowieka totalitaryzm, któremu te prawa miały przeciwdziałać?
- W dzisiejszych czasach, w których niektórzy szukają sposobów, by "ubierać" złe rzeczy w pozory dobra. Ale musimy starać się znosić naszych oponentów, traktować ich z miłością i szacunkiem.
Nie niepokoi Pana zastraszający "postęp" w traktowaniu związków homoseksualnych?
- Moim zdaniem, są powody, by uznać, że legalizacja związków homoseksualnych w przyszłości doprowadzi do zniszczenia kultury małżeństwa, która już wcześniej została poważnie dotknięta poprzez niszczące przepisy i złe praktyki, takie jak np. legalizacja rozwodów niemal na życzenie. To prowadzi do erozji publicznego rozumienia i traktowania takich podstawowych norm jak monogamia. Jak pisał Lee Stranahan (pisarz), a także inni ukryci gejowscy aktywiści, nie ma żadnych powodów, by traktować żądania legalizacji takich związków inaczej, niż jako domagania się legalizacji poligamii czy związków wielu partnerów. Dlatego mam nadzieję, że Polska sprzeciwi się planom "liberalizacji" seksualnej i opowie się raczej za wzmocnieniem małżeństwa i rodziny.
W jakim zakresie prawodawstwo amerykańskie szanuje podstawowe wolności ludzkie?
- Fundamentalne prawo do życia - podstawowe prawo człowieka - jest podkopywane przez aborcję i badania na embrionach. Ale mamy prężny ruch pro-life, który z determinacją walczy o ochronę niewinnych i bezbronnych dzieci w początkowych fazach rozwoju. W USA szanowana jest wolność wypowiedzi i religii. To stanowi powód do chwały republikańskiej Ameryki. Ale jak mówił Tomasz Jefferson, potrzeba stałej czujności, by chronić podstawowe wolności. W ostatnich latach zdarzały się przypadki wprowadzania złych przepisów i niemądrych decyzji sędziowskich, które powinny zostać cofnięte, aby wzmacniać te podstawowe wolności. Na przykład w niektórych stanach wprowadzono skandaliczne zalecenia, by lekarze, pielęgniarki, farmaceuci oraz inni pracownicy służby zdrowia obligatoryjnie uczestniczyli w procederze aborcji - bez względu na ich przekonania moralne i religijne. Przeciwko osobom, czy też organizacjom, które odmawiają wykonywania działań - uznawanych przez nie za niemoralne - często wykorzystuje się prawo antydyskryminacyjne. W ten sposób w stanie Massachusetts, najbardziej lewicowym w USA, katolickie organizacje charytatywne zostały zmuszone do zawieszenia swojej działalności (prowadziły sierocińce), po tym jak w zgodzie ze swoimi przekonaniami nie zezwoliły na adoptowanie swoich podopiecznych przez homoseksualistów. To jest tragedia i niesprawiedliwość!
Polityk katolik nie może opowiadać się za aborcją czy in vitro, twierdząc, że nie chce narzucać innym swoich poglądów. Znane są przykłady konkretnych amerykańskich biskupów, którzy odmawiali proaborcyjnym politykom Komunii Świętej.
- W latach 50. ubiegłego wieku odważny arcybiskup Nowego Orleanu ks. Joseph Rummel ekskomunikował trzech katolickich polityków, którzy promowali segregację oraz inne formy rasowej niesprawiedliwości. Wtedy lewica była daleka od krytykowania go za "wtrącanie się do polityki" i głośno popierała decyzję hierarchy. Dlatego gdy dziś tacy ludzie twierdzą, że biskupi, którzy starają się bronić nienarodzonych, mieszają religię z polityką, zachowują się po prostu jak hipokryci.
Jaką rolę ma do spełnienia Kościół w zakresie poznania i propagowania prawdy o człowieku? Czy jest pod tym względem, jak próbuje się to często przedstawiać, zagrożeniem dla osób niewierzących?
- Kościół ma obowiązek głoszenia prawdy o człowieku i jego godności "w porę i nie w porę". Musi to czynić, tak jak robił to polski Kościół w czasach komunizmu, mimo ogromnej ceny, jaką za to zapłacił. Katolicy - zarówno księża, jak i świeccy - są zobligowani do obrony każdego ludzkiego istnienia. Kościół nie może zmusić do milczenia swoich krytyków, ale na tej samej zasadzie niewierzący nie mają prawa zamykać ust hierarchom i świeckim wypowiadającym się w sprawach publicznych, które są aktualnie dyskutowane. Niewierzący z pewnością mają prawo domagać się poszanowania swoich poglądów. Ale popełniają błąd, dążąc do pozbawienia tego prawa ludzi wierzących. Tymczasem demokracja jest drogą dwukierunkową.
Jest Pan znany ze swoich konserwatywnych poglądów w zakresie obrony życia i ludzkiej godności. Czy w związku z tym spotkały Pana restrykcje - np. w życiu zawodowym?
- Nie. Doświadczyłem natomiast, że jeśli ktoś mówi odważnie i podaje mocne i racjonalne argumenty, zyskuje szacunek nawet wśród politycznych przeciwników.
Obecnie większość Amerykanów deklaruje się jako obrońcy życia poczętego.
- Bardzo znacząca większość obywateli sprzeciwia się aborcji i uważa, że nie powinna być ona usankcjonowana prawnie, lecz mimo to w USA zabija się rocznie około miliona dzieci poczętych. To jest niesamowita tragedia. W każdym stanie amerykańskim, w którym pozwolono obywatelom wypowiedzieć się na temat instytucji małżeństwa, większość opowiedziała się za zdefiniowaniem go jako związku mężczyzny i kobiety. Równie duża większość Amerykanów odrzuciła pomysł redefinicji małżeństwa w taki sposób, by umożliwić legalizację związków homoseksualnych.
Wspomniał Pan o ułatwieniach w prawie rozwodowym...
- To bardzo poważny problem - rośnie liczba rozwodów, które są zbyt łatwo orzekane. Dlatego obecnie, moim zdaniem, należy dążyć do odnowienia i wzmocnienia kultury małżeństwa. Najpierw musimy zmienić przepisy zezwalające na orzekanie rozwodów, które wprost zachęcają małżonków do rozstania. Doświadczyliśmy też zjawiska wzrostu liczby urodzeń ze związków pozamałżeńskich. W efekcie około miliona dzieci wychowuje się bez ojców. Ponadto w pewnych warstwach amerykańskiego społeczeństwa małżeństwo praktycznie zanikło albo stało się luksusową zabawką wyłącznie dla bogatych. Ten proces ma niszczące społeczne konsekwencje, szczególnie dla biednych i niezaradnych ludzi. Dlatego choć wiele osób ma podobne do moich poglądy na sprawy życia i małżeństwa, uważam, że musimy jeszcze wiele zrobić dla budowania tego, co wielki syn Polski, Sługa Boży Jan Paweł II, ukochany przez Amerykanów - katolików, protestantów i prawosławnych, nazywał "kulturą życia" i "cywilizacją miłości".
Dziękuję za rozmowę.
Źródło: Nasz Dziennik
|